„Przy wspólnym stole, gdzie spotyka się inteligencja dawnych pokoleń”
W ropczyckiej Czytelni są takie popołudnia, kiedy czas układa się w warstwy — jak ciasto na talerzykach, jak wspomnienia, które nakładają się na siebie, tworząc smak, którego nie da się pomylić z żadnym innym. Tak było 18 czerwca, gdy przy naszym bibliotecznym stole zasiedli nie tylko klubowicze i Maciej Jakubowiak, ale także — choć niewidoczni — przodkowie, którzy patrzyli na nas z fotografii, z pamięci, z opowieści.
Bo to spotkanie było nie tylko o książkach. To było spotkanie o rodach, które pamiętają — i o tych, których pamięć dopiero odzyskujemy.
Uczestnicy spotkania Pan Stanisław Wójciak — porta Twój Powiat, p. Katarzyna Buczak z WiMBP w Rzeszowie, ks. Stanisław Bobulski autor wielu ponad 44 publikacji o regionie
GŁOSY DAWNYCH DOMÓW
Kiedy autor mówił o Hance i Albinie, w sali zapanowała cisza, która miała w sobie coś z nabożeństwa. Wtedy odezwał się ks. Stanisław Bobulski — człowiek, którego rodzina od pokoleń nosiła w sobie etos przedwojennej inteligencji. W tej rodzinie żywe były wspomnienia o pośle Janie Babiczu, twórcy ropczyckiego kondominium PSL na przełomie XIX i XX wieku — człowieku, który wierzył, że edukacja i praca organiczna mogą zmienić losy małych miasteczek.
Pani Irena z DKK- u poprowadziła spotkanie. Fot. GW
„W naszej rodzinie zawsze mówiło się, że książka to nie przedmiot, tylko obowiązek. Obowiązek myślenia”.
Obok siedziała pani Halina Godek, której opowieści o dawnych Ropczycach są jak otwieranie okien w starym domu.
„Moja mama zawsze powtarzała, że człowiek musi mieć w sobie światło. A światło bierze się z nauki. Dlatego ta książka o awansie… ona jest o nas wszystkich”.
A pani psycholog Marta — wnuczka ludzi, którzy przed wojną uczyli, leczyli, organizowali życie społeczne — dodała:
„To jest książka o tym, że pamięć rodzinna jest jak fundament. Jak się go nie zna, to się stoi na piasku”.
I nagle stało się jasne, że to spotkanie nie jest tylko rozmową o literaturze. To jest rozmowa trzech pokoleń inteligencji, która — choć rozproszona, choć doświadczona historią — nadal trwa.
GŁOSY Z PÓL I PODWÓREK — PAMIĘĆ CHŁOPSKIEGO LOSU
Ale przy stole pojawiły się także inne wspomnienia — zgrzebne, surowe, prawdziwe. Wspomnienia ludzi, którzy wywodzili się z typowych chłopskich rodzin, znali biedę, głód, ciężką pracę na roli.
Jedna z uczestniczek powiedziała:
„Moja babcia nie miała książek. Miała ręce popękane od roboty. Ale miała mądrość, której nie da się nauczyć”.
Ktoś inny dodał:
„Myśmy nie mieli awansu. Myśmy mieli przetrwanie”.
I nagle okazało się, że galicyjska bieda i inteligenckie dziedzictwo nie stoją naprzeciw siebie. One tworzą dwie rzeki tej samej pamięci — pamięci Ropczyc.
ROPCZYCE JAKO MAPA PAMIĘCI
Zdjęcia ze spotkania wyglądają jak kadry z filmu o małym miasteczku, w którym ludzie wciąż potrafią słuchać. Stół z ciastem, kwiaty w pastelowych doniczkach, filiżanki, książki, notatki. A wokół — twarze, które niosą w sobie historie.
Ks. Bobulski — powrót z emigracji i pamięć o świecie, którego już nie ma. Pani Halina — strażniczka opowieści o przedwojennych nauczycielach, lekarzach, społecznikach. Pani Marta — psycholog, która widzi, jak pamięć leczy. I ci, którzy przyszli z historiami o biedzie, głodzie, ciężkiej pracy na roli.
To wszystko razem tworzy archiwum żywe, które rośnie z każdym spotkaniem.
AWANS SPOŁECZNY — HISTORIA, KTÓRA WRACA
Kiedy autor mówił o awansie społecznym, pani Halina uśmiechnęła się lekko:
„Myśmy ten awans nosili w sercu. Nie w papierach”.
Ks. Bobulski dodał:
„Awans to nie jest to, co się ma. To jest to, co się pamięta”.
Pani Marta spojrzała na autora z uwagą:
„Dziś ludzie mają lęki, bo nie wiedzą, skąd przyszli. A jak się zna swoje korzenie, to się mniej boi przyszłości”.
A Jakubowiak powiedział:
„Może dlatego piszę. Żebyśmy wiedzieli, że nie jesteśmy znikąd”.
OSTATNI LUDZIE — LĘKI, KTÓRE ZNAMY
Rozmowa o drugiej książce, tej o końcu świata, była bardziej nerwowa, bardziej współczesna.
„Myśmy już przeżyli niejeden koniec świata” — powiedział ks. Bobulski. „Wojna, emigracja, bieda, strach. A jednak jesteśmy”.
Pani Marta dodała:
„Lęk jest częścią życia. Ale literatura pomaga go nazwać”.
A pani Halina — jak zawsze z mądrością pokoleń — podsumowała:
„Końce świata są w książkach. W życiu są początki”.
DLACZEGO TO SPOTKANIE BYŁO WYJĄTKOWE
Bo przy jednym stole usiedli:
- autor, który pisze o rodzinie,
- ludzie, którzy pamiętają swoje rodziny,
- potomkowie inteligencji,
- potomkowie chłopów,
- i Ropczyce, które są jak wielki album wspomnień.
To było spotkanie, w którym literatura spotkała się z genealogią, a esej z historią lokalną. Spotkanie, które pokazało, że przedwojenna inteligencja nie zniknęła — tylko zmieniła formę. Jest w nas. W naszych rozmowach. W naszych książkach. W naszych stołach, przy których siadamy, by opowiadać o świecie.
SPOŁECZNE ARCHIWUM ROPCZYC I KONGRES REGIONALIZMU 2026
To spotkanie stało się także częścią większej opowieści — budowania Społecznego Archiwum Ropczyc, które gromadzi:
- wspomnienia inteligencji,
- wspomnienia chłopskie,
- wspomnienia emigracyjne,
- wspomnienia PRL‑u i indoktrynacji,
- wspomnienia rodzinne, które dopiero teraz wychodzą z cienia.
To archiwum — żywe, oddychające, rosnące — będzie jednym z głosów, które Ropczyce zabiorą na Kongres Regionalizmu Polskiego Poznań 2026.
Bo Ropczyce mają pamięć. I mają komu ją opowiadać.
Opracowała Grażyna Woźny.







