Menu close

Powojenne badania Piotra Bosia. Bochniewicz prowokatorem i zdrajcą?

Jan Swół

Wstęp

Historyk z wykształ­ce­nia i nauczy­ciel z zawo­du, Piotr Boś, jest auto­rem kro­ni­ki dębic­kie­go „Mechanika”, obec­nie funk­cjo­nu­ją­ce­go jako Zespół Szkół Zawodowych nr 1 im. Jana Pawła II w Dębicy. Szkoła powsta­ła z ini­cja­ty­wy władz i spo­łe­czeń­stwa dębic­kie­go, a jej wła­ści­cie­lem był Zarząd Powiatowy w Dębicy. Nauka roz­po­czę­ła się 3 wrze­śnia 1938 roku. W Dzienniku Urzędowym Nr 4, poz. 150, pla­ców­kę wymie­nio­no jako „Prywatną Męską Szkołę Mechaniczną Towarzystwa Powiatowej Szkoły Mechanicznej w Dębicy”, któ­rej nada­no pra­wa szkół pań­stwo­wych[1].

Szkoła – choć z ogra­ni­cze­nia­mi – funk­cjo­no­wa­ła rów­nież w okre­sie oku­pa­cji hitle­row­skiej. W kro­ni­ce Piotra Bosia znaj­du­ją się infor­ma­cje doty­czą­ce tego cza­su[2]. Autor zawarł w niej usta­le­nia m.in. o dzia­łal­no­ści nie­pod­le­gło­ścio­wej nauczy­cie­li i uczniów oraz na tra­gicz­nych wyda­rze­niach z nią zwią­za­nych. Dotychczasowe usta­le­nia Bosia były już pre­zen­to­wa­ne[3], jed­nak jego infor­ma­cje nie pozwa­la­ły na potwier­dze­nie tezy o zor­ga­ni­zo­wa­niu przez Niemców pro­wo­ka­cji na tere­nie szko­ły, wymie­rzo­nej prze­ciw­ko jej uczniom.

Ujawnienie doku­men­tów w archi­wach IPN oraz nowe infor­ma­cje wyni­ka­ją­ce z zeznań świad­ka Jana Gałkowskiego stwo­rzy­ły potrze­bę ponow­nej ana­li­zy usta­leń Bosia. Nie moż­na zapo­mi­nać, że to wła­śnie Boś jako pierw­szy – pomi­ja­jąc dzia­ła­nia ope­ra­cyj­ne Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Dębicy – skie­ro­wał podej­rze­nia na Mieczysława Bochniewicza.

W świe­tle nowych źró­deł koniecz­ne sta­ło się ponow­ne odczy­ta­nie zarów­no kro­ni­ki Bosia, jak i mate­ria­łów śled­czych zgro­ma­dzo­nych w IPN Oddział w Rzeszowie. Dopiero zesta­wie­nie rela­cji świad­ków, doku­men­ta­cji pro­ce­so­wej oraz zapi­sów kro­ni­kar­skich pozwa­la na bar­dziej pre­cy­zyj­ne odtwo­rze­nie wyda­rzeń, któ­re – być może – dopro­wa­dzi­ły do aresz­to­wa­nia i śmier­ci nie­usta­lo­nych uczniów dębic­kiej szko­ły mecha­nicz­nej.

Celem niniej­sze­go opra­co­wa­nia jest:

  1. Przypomnienie usta­leń Bosia oraz auto­rów mono­gra­fii z 2009 roku o tra­gicz­nych losach uczniów tej szko­ły;
  2. Przybliżenie aktu­al­ne­go sta­nu wie­dzy o aresz­to­wa­niu wio­sną 1944 roku pię­ciu lub sze­ściu chło­pa­ków odby­wa­ją­cych ćwi­cze­nia w lasku koło Dębicy, o czym zezna­wał Jan Gałkowski;
  3. Analiza źró­deł wska­zu­ją­cych na oso­bą Bochniewicza jako zdraj­cy przed­się­wzięć kon­spi­ra­cyj­nych swo­ich kole­gów.

Weryfikacja fak­tów jest nie­zbęd­na, ponie­waż tyl­ko rze­tel­ne usta­le­nia pozwa­la­ją na wła­ści­wą inter­pre­ta­cję wyda­rzeń, któ­re na trwa­łe wpi­sa­ły się w histo­rię Dębicy i jej miesz­kań­ców.

Okupacyjne losy nie­któ­rych uczniów dębic­kie­go „Mechanika”

Okupacyjne losy nie­któ­rych uczniów dębic­kie­go „Mechanika” ewo­lu­owa­ły w prze­ka­zach na prze­strze­ni dzie­się­cio­le­ci. Wynika to z kro­ni­ki Piotra Bosia, reda­go­wa­nej w latach sześć­dzie­sią­tych XX wie­ku, oraz z publi­ka­cji książ­ko­wych, arty­ku­łów i infor­ma­cji pra­so­wych, któ­re zaczę­ły uka­zy­wać się znacz­nie póź­niej — dopie­ro w latach osiem­dzie­sią­tych.

Boś jako pierw­szy skie­ro­wał podej­rze­nia na Mieczysława Bochniewicza, zarzu­ca­jąc mu zdra­dę szkol­nych kole­gów oraz dzia­ła­nie na zle­ce­nie gesta­po. W następ­stwie tych dzia­łań Niemcy aresz­to­wa­li Szewczyka, wła­ści­cie­la nie­wy­koń­czo­ne­go domu przy ul. Leśnej w Dębicy, w któ­rym kon­spi­ra­to­rzy się spo­ty­ka­li. Na sku­tek tor­tur podał nazwi­ska osób, któ­re następ­nie aresz­to­wa­no. Jednym z roz­strze­la­nych w nocy z 1 na 2 kwiet­nia 1943 r. miał być Tadeusz Tarnowski (ur. 31.01.1924 r.).

Inni ucznio­wie szko­ły — Julian Władysław Wójcik (ur. 7.01.1921 r.), Bronisław Longosz (ur. 6.01.1924 r.), Adam Tadeusz Ciurkot (ur. 10.01.1924 r.), Mieczysław Franciszek Michalik (ur. 16.04.1926 r.) oraz Roman Banek — zosta­li zastrze­le­ni za dzia­łal­ność kon­spi­ra­cyj­ną. W odnie­sie­niu do Juliana W. Wójcika Boś nie poda­je daty śmier­ci; wia­do­mo jedy­nie, że został roz­strze­la­ny wraz z rodzi­ną na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy. Podobnie jest w przy­pad­ku Bronisława Longosza — Boś pisze, że został roz­strze­la­ny „wraz z kole­ga­mi”, lecz nie poda­je ich nazwisk.

Tadeusz Tarnowski (Tarnawski) po trzech dniach aresz­to­wa­nia, pro­wa­dzo­nych o gło­dzie, został roz­strze­la­ny w nocy z 1 na 2 kwiet­nia 1943 r. Adama T. Ciurkota oraz Mieczysława F. Michalika roz­strze­la­no 11 kwiet­nia 1943 r. na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy. Roman Banek został zastrze­lo­ny na dębic­kim ryn­ku 7 czerw­ca 1944 r.

W 1984 r. uka­za­ła się książ­ka Antoniego Stańki poświę­co­na histo­rii AK[4]. Autor usta­lił m.in., że w związ­ku z pro­wo­ka­cją w budyn­ku Sokoła — do któ­rej Niemcy wyko­rzy­sta­li volks­deut­scha Bochniewicza — 11 kwiet­nia 1943 r. roz­strze­la­no 14 osób[5]. Lektura bio­gra­mów opra­co­wa­nych przez Stańkę pro­wa­dzi do wnio­sku, że wśród roz­strze­la­nych tego dnia było ośmiu uczniów. Uczniami szko­ły mecha­nicz­nej byli: A. Ciurkot, B. Longosz, M. Michalik i A. Pocica; ucznia­mi gim­na­zjum: K. Broński, M. Rudziński i T. Tarnowski. Lucjan Piotrowski był uczniem szko­ły han­dlo­wej. W tym dniu roz­strze­la­no ich wraz z sze­ścio­oso­bo­wą rodzi­ną Wójcików z Małej.

Ponieważ w okre­sie oku­pa­cji funk­cjo­no­wa­ły jedy­nie szko­ły zawo­do­we, infor­ma­cję o „uczniach gim­na­zjum” nale­ża­ło­by inter­pre­to­wać jako odnie­sie­nie do daw­nych uczniów dębic­kie­go gim­na­zjum. A. Pocica w roku szkol­nym 1942/43 figu­ro­wał na liście uczniów Szkoły Handlowej w Dębicy, co potwier­dza­ją rów­nież zezna­nia jego ojca. Inne nie­zgod­no­ści wyma­ga­ją omó­wie­nia, lecz nastą­pi to w innym miej­scu. W nawią­za­niu do usta­leń A. Stańki war­to dodać, że autor nie wspo­mi­na o egze­ku­cji z nocy 1 na 2 kwiet­nia 1943 r.

 

ZSZ nr 1 w Dębicy. Tablica pamiąt­ko­wa. Fot. arch. DZH

Pamiątkowa tabli­ca w „Mechaniku”

W budyn­ku ZSZ nr 1 w 1991 roku odsło­nię­to tabli­cę pamiąt­ko­wą poświę­co­ną nauczy­cie­lom i uczniom szko­ły, któ­rzy „zapła­ci­li naj­wyż­szą cenę na dro­dze ku wol­no­ści i nie­pod­le­gło­ści”. Na tabli­cy umiesz­czo­no nazwi­ska trzech nauczy­cie­li: mgr inż. Stefana Baranowskiego, Jana Kuli oraz Antoniego Ciecieręgi.

W czę­ści poświę­co­nej uczniom wymie­nio­no dwa­na­ście osób: Aleksandra Augustynowicza, Romana Banka, Jerzego Boguckiego, Adama Ciurkota, Aleksandra Jędrzejczyka, Bronisława Longosza, Mieczysława Michalika, Andrzeja Pasierba, Antoniego Pocicę, Kazimierza Skwirę, Stanisława Sujdaka oraz Stefana Wąchałę.

Okoliczności śmier­ci tych osób zosta­ły przed­sta­wio­ne w bio­gra­mach opra­co­wa­nych przez A. Stańkę oraz autor­kę pierw­sze­go roz­dzia­łu mono­gra­fii o dębic­kim „Mechaniku” z 2009 roku[6] W tej publi­ka­cji licz­ba nauczy­cie­li odpo­wia­da licz­bie nazwisk umiesz­czo­nych na tabli­cy, nato­miast licz­ba uczniów jest wyraź­nie więk­sza. Autorka roz­dzia­łu — opie­ra­jąc się na usta­le­niach Bosia, A. Stańki oraz wspo­mnie­niach Franciszka Bieniasza — wymie­nia 19 uczniów.

Jeżeli przy­jąć, że usta­le­nia autor­ki są popraw­ne, to — pomi­ja­jąc błąd doty­czą­cy Antoniego Pocicy — na tabli­cy zabra­kło miej­sca dla nastę­pu­ją­cych uczniów: Zbigniewa Bartkowicza, Czesława Kruczka, Kazimierza Nowackiego, Mieczysława Rudzińskiego, Juliana Władysława Wójcika, Jana Gawle oraz Stanisława Niemca. Warto rów­nież zauwa­żyć, że wśród uczniów wymie­nio­nych w mono­gra­fii nie poja­wia się nazwi­sko Kazimierza Skwiry, obec­ne na tabli­cy.

Przyczyny tych roz­bież­no­ści nie będą tu ana­li­zo­wa­ne. Zagadnienie wyma­ga odręb­nych badań i powin­no stać się przed­mio­tem dys­ku­sji w gro­nie histo­ry­ków zaj­mu­ją­cych się dzie­ja­mi Dębicy oraz lokal­ny­mi nar­ra­cja­mi okre­su oku­pa­cji. To postu­lat auto­ra, któ­ry cze­ka na zma­te­ria­li­zo­wa­nie się[7].

Komentarz auto­ra

W krót­kim nawią­za­niu do nazwisk umiesz­czo­nych na tabli­cy oraz poja­wia­ją­cych się w mono­gra­fii nale­ży zazna­czyć, że w bio­gra­mach nie ma osób roz­strze­la­nych na począt­ku kwiet­nia 1943 r., o któ­rych pisał P. Boś. Przy nazwi­skach aresz­to­wa­nych — M. Michalika, A. Pocicy, M. Rudzińskiego i T. Tarnawskiego — poda­no, że zatrzy­ma­nia nastą­pi­ły wsku­tek denun­cja­cji volks­deut­scha Mieczysława Bochniewicza. Do kwe­stii rze­ko­mej denun­cja­cji autor odnie­sie się za chwi­lę.

W ramach komen­ta­rza autor­skie­go nale­ży pod­nieść brak ini­cja­ty­wy badaw­czej oraz nie­do­sta­tek kry­tycz­ne­go myśle­niawyko­rzy­sta­niu usta­leń innych auto­rów. Kluczowe pyta­nie brzmi: na pod­sta­wie jakie­go źró­dła (jakich źró­deł) przy­ję­to, że M. Bochniewicz był volks­deut­schem? Pytam, ponie­waż nie zna­la­złem dotąd takiej infor­ma­cji, a chciał­bym ją poznać.

 

Nazistowska przy­pin­ka noszo­na przez Volksdeutschów. Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/ff/Odznaka%2C_Volksdeutsch.jpg

Kwestia nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji z wyko­rzy­sta­niem bro­ni oraz udzia­łu Bochniewicza jest dla mnie klu­czo­wą kwe­stią badaw­czą. W mia­rę posze­rza­nia wie­dzy poja­wia się coraz wię­cej wąt­pli­wo­ści. Zarówno praw­nik, jak i kry­mi­na­li­styk kie­ru­ją się dowo­da­mi, do któ­rych pro­wa­dzą zwe­ry­fi­ko­wa­ne infor­ma­cje — a nie bez­re­flek­syj­nie powie­la­ne usta­le­nia innych auto­rów.

Informacja P. Bosia o spo­tka­niach kon­spi­ra­to­rów w budyn­ku Szewczyka — choć nie wprost — dopro­wa­dzi­ła do ujaw­nie­nia zda­rze­nia, któ­re sta­nie się przed­mio­tem dal­szych roz­wa­żań. Uzasadnieniem jest zna­ne nam zezna­nie J. Gałkowskiego, któ­re otwie­ra nowy, wyma­ga­ją­cy ana­li­zy wątek.

Aresztowanie gru­py kon­spi­ra­to­rów w lasku koło Dębicy

Autor roz­pocz­nie tę część roz­wa­żań krót­kim nawią­za­niem do tre­ści kro­ni­ki Piotra Bosia, z któ­rej wyni­ka, że Tadeusz Tarnowski (Tarnawski), dzia­ła­ją­cy w warun­kach kon­spi­ra­cyj­nych od 1940 roku, wraz z kole­ga­mi ze szko­ły zdo­by­wał broń, któ­rą następ­nie ukry­wa­no w pobli­żu miej­sca zamiesz­ka­nia — w lesie obok strzel­ni­cy. Obiekt ten, powsta­ły w okre­sie dwu­dzie­sto­le­cia mię­dzy­wo­jen­ne­go, znaj­do­wał się w zachod­niej czę­ści mia­sta. Na frag­men­cie mapy zale­sio­ny obszar zazna­czo­ny został kolo­rem czer­wo­nym.

 

Źródło: Opracowanie wła­sne na pod­sta­wie mapy Archiwum Map Wojskowego Instytutu Geograficznego 1919–1939. Obszar ozna­czo­ny nr 1 to zale­sio­ny teren na któ­rym była strzel­ni­ca. Nr 2 ozna­czo­no kom­pleks leśny gdzie gru­pa AK mia­ła odby­wać szko­le­nie w maju 1944 r.

W cza­sie oku­pa­cji mło­dzi chłop­cy — har­ce­rze — odby­wa­li tam ćwi­cze­nia. Informację tę auto­ro­wi prze­ka­zał Roman Roztoczyński, któ­ry uzy­skał ją z wypo­wie­dzi Mariana Kurgana[8], nale­żą­ce­go do tej gru­py bądź utrzy­mu­ją­ce­go z jej człon­ka­mi kon­takt. Upływ cza­su unie­moż­li­wia dziś jed­no­znacz­ne okre­śle­nie cha­rak­te­ru tej gru­py, jej celów oraz peł­ne­go skła­du oso­bo­we­go. Nie sta­no­wi to jed­nak prze­szko­dy w ana­li­zo­wa­niu oko­licz­no­ści aresz­to­wa­nia osób odby­wa­ją­cych ćwi­cze­nia, w tym prak­ty­kan­ta z apte­ki Gardziela w Dębicy wio­sną 1944 roku.

Rozstrzelanie kon­spi­ra­to­rów wio­sną 1944 – usta­le­nia źró­dło­we i inne

Rozstrzelanie wio­sną 1944 roku chłop­ców, o któ­rym zezna­je Jan Gałkowski, znaj­du­je potwier­dze­nie w innym źró­dle[9]. Wynika z nie­go, że na cmen­ta­rzu żydow­skim roz­strze­la­no wów­czas pię­ciu człon­ków pol­skiej orga­ni­za­cji pod­ziem­nej o nie­usta­lo­nych nazwi­skach, aresz­to­wa­nych pod­czas ćwi­czeń woj­sko­wych, oraz pra­cow­ni­ka apte­ki Gardziela. Niemieckie obwiesz­cze­nie z 17 maja 1944 r. o wyro­ku śmier­ci m.in. na Zygmunta Hołuba, prak­ty­kan­ta apte­kar­skie­go z Dębicy, sta­no­wi kolej­ne źró­dło potwier­dza­ją­ce rela­cję Gałkowskiego[10].

W świe­tle usta­leń Antoniego Stańko aresz­to­wa­nie Hołuba oraz trzech innych człon­ków AK nastą­pi­ło na począt­ku maja 1944 roku, mia­ło zwią­zek z ćwi­cze­nia­mi pro­wa­dzo­ny­mi w ramach kur­sów AK w Gumniskach i Braciejowej[11]. Stańko usta­lił, że instruk­tor AK, kpr. pchor. Przemysław Kowalczewski (ps. „Śpiczak”), zabrał na szko­le­nie Zbigniewa Drewniaka, Zygmunta Hołuba oraz Sokulskiego (imię nie­usta­lo­ne). Ćwiczenia odby­wa­ły się w cią­gu dnia na pola­nie w lesie Wolickim, tuż za fol­war­kiem w Wolicy; tema­tem szko­le­nia była szer­mier­ka, a kara­bi­ny zastą­pio­no kija­mi.

W cza­sie szko­le­nia w pobli­żu prze­by­wał myśli­wy — zastęp­ca sta­ro­sty — któ­ry, ukry­ty w gąsz­czu, polo­wał na kozła. Podejrzewając, że ma do czy­nie­nia z par­ty­zan­ta­mi, sko­rzy­stał z tele­fo­nu znaj­du­ją­ce­go się w mająt­ku Płockiej i powia­do­mił żan­dar­me­rię. Gdy chłop­cy wra­ca­li z ćwi­czeń, wpa­dli w zasadz­kę. Aresztowanych prze­wie­zio­no naj­pierw do Rzeszowa, a następ­nie do obo­zu w Pustkowie, gdzie Drewniak i Sokulski zosta­li zamor­do­wa­ni 27 maja 1944 r. Hołub zgi­nął wkrót­ce jako zakład­nik. Kowalczewskiego prze­wie­zio­no do wię­zie­nia w Tarnowie, skąd został zwol­nio­ny — praw­do­po­dob­nie dzię­ki sta­ra­niom księż­nej Jabłonowskiej[12]. Wynika z tego, że Stańko oko­licz­no­ści uwol­nie­nia Kowalczewskiego nie badał.

Inne usta­le­nia doko­na­ne przez Stańkę

Z bio­gra­mów opra­co­wa­nych przez Antoniego Stańkę wyni­ka, że Kowalczewski (ps. „Śpiczak”), ur. 29.12.1925 r., był uczniem taj­ne­go naucza­nia Kuźnica oraz kapra­lem pod­cho­rą­żym Placówki AK Zasów. Poległ 27 lip­ca 1944 r. w Róży pod­czas star­cia z prze­jeż­dża­ją­cą nie­miec­ką kolum­ną[13]. Jeżeli usta­le­nie to jest popraw­ne, logi­ka dyk­tu­je potrze­bę przy­ję­cia, że ten­że instruk­tor, z Zasowa przy­je­chał do Dębicy, żeby pro­wa­dzić zaję­cia w lesie na Wolicy.

Drewniak, pod­cho­rą­ży Placówki AK Dębica, miał 18 lat i miesz­kał w Dębicy. Został aresz­to­wa­ny na począt­ku maja 1944 r., gdy wra­cał z gru­pą kole­gów ze szko­le­nia w lasach Wolicy. Osadzono go w obo­zie w Pustkowie, gdzie został zamor­do­wa­ny 27 maja 1944 r[14].

Sokulski, któ­re­go imie­nia nie usta­lo­no, miesz­kał w Dębicy i był uczniem taj­ne­go naucza­nia Kuźnica, kapra­lem pod­cho­rą­żym Placówki AK Dębica. Aresztowano go wraz z trze­ma kole­ga­mi pod­czas powro­tu ze szko­le­nia, zatrzy­ma­ny przez żan­dar­me­rię nie­miec­ką. Osadzony w obo­zie w Pustkowie, został zamor­do­wa­ny pod koniec maja 1944 r[15].

Zygmunt Hołub, ur. 27.12.1916 r., według usta­leń Stańki był pod­cho­rą­żym Placówki AK Dębica. Aresztowano go w tych samych oko­licz­no­ściach co Kowalczewskiego, Drewniaka i Sokulskiego. Po osa­dze­niu w obo­zie w Pustkowie został prze­wie­zio­ny do Rzeszowa i zamor­do­wa­ny jako zakład­nik 27 maja 1944 r[16].

Czy mogło być ina­czej?

Analiza usta­leń Antoniego Stańki doty­czą­cych przy­czyn i oko­licz­no­ści aresz­to­wa­nia człon­ków AK w maju 1944 r. wyma­ga przy­ję­cia zało­że­nia, że część jego infor­ma­cji mogła opie­rać się na przy­pusz­cze­niach lub rela­cjach zasły­sza­nych. W jego następ­stwie, dopusz­czać musi­my moż­li­wość bra­ku pod­da­nia ich koniecz­nej wery­fi­ka­cji. Stańko dys­po­no­wał real­ny­mi moż­li­wo­ścia­mi dotar­cia do świad­ków i doku­men­tów. Historyczny cha­rak­ter pra­cy wska­zu­je, że takie dzia­ła­nia były potrzeb­ne. Obecnie klu­czo­wą kwe­stią jest dotar­cie do mate­ria­łów A. Stańki, któ­re wymie­nio­ne zosta­ły w biblio­gra­fii[17].

Zestawienie rela­cji Bosia, mate­ria­łów śled­czych IPN oraz bio­gra­mów Stańki pro­wa­dzi do wnio­sku, że opi­sa­ne przez Bosia wyda­rze­nia — choć moż­li­we — nie znaj­du­ją obec­nie wystar­cza­ją­ce­go potwier­dze­nia źró­dło­we­go. Wymaga to dal­szych badań, zwłasz­cza w zakre­sie usta­le­nia, czy wio­sen­ne aresz­to­wa­nia 1944 r. mogły mieć zwią­zek z dzia­łal­no­ścią Bochniewicza oraz czy wśród nie­usta­lo­nych przez Stańkę dwóch roz­strze­la­nych osób znaj­do­wa­li się ucznio­wie dębic­kiej szko­ły mecha­nicz­nej lub szko­ły han­dlo­wej.

W świe­tle dostęp­nych źró­deł autor prze­cho­dzi zatem do przed­sta­wie­nia wła­snych usta­leń, któ­re — opar­te na kry­tycz­nej ana­li­zie mate­ria­łów — mają na celu przy­bli­że­nie oko­licz­no­ści śmier­ci Z. Hołuba.

Kolejne kro­ki do praw­dy

Badania auto­ra kon­cen­tru­ją się na nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji w dębic­kim Sokole, opi­sy­wa­nej w lite­ra­tu­rze jako zda­rze­nie o tra­gicz­nych następ­stwach. W niniej­szym oraz wcze­śniej­szym arty­ku­le szcze­gól­ną uwa­gę poświę­co­no usta­le­niom Piotra Bosia, któ­ry w swo­jej kro­ni­ce twier­dził, że Mieczysław Bochniewicz — dzia­ła­jąc z inspi­ra­cji nie­miec­kich służb bez­pie­czeń­stwa — zdra­dził szkol­nych kole­gów. Według Bosia mie­li oni zostać roz­strze­la­ni w nocy z 1 na 2 kwiet­nia 1943 r.

Zastosowanie try­bu przy­pusz­cza­ją­ce­go jest uza­sad­nio­ne: ana­li­za mate­ria­łów IPN oraz opra­co­wań doty­czą­cych realiów oku­pa­cyj­nych nie potwier­dzi­ła tego zda­rze­nia. Brak potwier­dze­nia nale­ży trak­to­wać jako istot­ny krok w stro­nę obiek­tyw­nej rekon­struk­cji wyda­rzeń.

Podobnie oce­nić moż­na wątek rze­ko­me­go aresz­to­wa­nia Szewczyka — wła­ści­cie­la nie­wy­koń­czo­ne­go domu przy ul. Leśnej. Pomimo sze­ro­ko zakro­jo­nych poszu­ki­wań nie odna­le­zio­no źró­deł potwier­dza­ją­cych tę rela­cję. Co zna­mien­ne, pró­ba wery­fi­ka­cji opi­su Bosia dopro­wa­dzi­ła do nie­za­mie­rzo­nych usta­leń doty­czą­cych śmier­ci Zbigniewa Hołuba oraz innych człon­ków AK, otwie­ra­jąc nowy kie­ru­nek badań.

Autor pod­kre­śla, że obo­wiąz­kiem bada­cza jest dzie­le­nie się zarów­no odkry­cia­mi, jak i wąt­pli­wo­ścia­mi. W publi­ko­wa­nych arty­ku­łach nie uni­ka tego obo­wiąz­ku. To wła­śnie kon­se­kwent­ne sta­wia­nie pytań i poszu­ki­wa­nie odpo­wie­dzi pro­wa­dzi do nowych infor­ma­cji. Ustalenia Antoniego Stańki — choć cen­ne — wyma­ga­ją ponow­nej wery­fi­ka­cji, ponie­waż w kil­ku punk­tach odbie­ga­ją od danych zawar­tych w mate­ria­łach śled­czych IPN. Źródłem tych roz­bież­no­ści są po pro­stu odmien­ne fak­ty.

Akta śled­cze pro­wa­dzo­ne przez oddzia­ło­we komi­sje w spra­wie zbrod­ni nazi­stow­skich popeł­nio­nych przez funk­cjo­na­riu­szy nie­miec­kich w obo­zie pra­cy przy­mu­so­wej dla Polaków w Pustkowie sta­no­wią kopal­nię infor­ma­cji[18]. Podczas ana­li­zy akt autor natra­fił na doku­ment, któ­ry wska­zu­je na inne oko­licz­no­ści śmier­ci Zbigniewa Hołuba, niż wyni­ka to z opi­su Stańki.

Z prze­słu­cha­nia świad­ka Stefana Goetza z 4 stycz­nia 1968 r. wyni­ka, że został on aresz­to­wa­ny 17 lute­go 1943 r., a 1 kwiet­nia 1943 r. prze­wie­zio­no go do obo­zu w Pustkowie wraz z inny­mi oso­ba­mi, któ­rych nazwisk pro­to­kół nie zawie­ra. Jako wię­zień poli­tycz­ny otrzy­mał czer­wo­ny trój­kąt — tzw. „win­kiel” — oraz numer obo­zo­wy 466[19].

Goetz zeznał, że 27 maja 1944 r. do obo­zu w Pustkowie przy­wie­zio­no z Rzeszowa gru­pę oko­ło 50 męż­czyzn. Wśród nich znaj­do­wał się Zbigniew Hołub, któ­ry został roz­strze­la­ny tego same­go dnia. Gdy do obo­zo­wej pral­ni tra­fi­ły ubra­nia ofiar, w jed­nym z nich zna­le­zio­no foto­gra­fię mło­dej kobie­ty. Świadek roz­po­znał ją jako żonę Hołuba. Zdjęcie wraz z gryp­sem prze­ka­zał następ­nie rodzi­nie[20]. Niemiecką zbrod­nię doko­na­ną w tym dniu, nale­ża­ło­by łączyć z par­ty­zanc­ki­mi akcja­mi w Rzeszowie na dwóch gesta­pow­ców oraz Dębicy na funk­cjo­na­riu­sza poli­cji kry­mi­nal­nej Bąka – na któ­rym wyko­na­no wyrok w dniu 25 maja 1944 roku[21]. Partyzancką akcję w Dębicy opi­su­je A. Stańko, któ­ry błęd­nie pisze, że za zamach na Bąka repre­sji nie było[22].

Do kolej­nych usta­leń, któ­re autor trak­tu­je jako krok w stro­nę praw­dy, nale­ży zezna­nie Jana Lisa, gra­ba­rza na daw­nym cmen­ta­rzu para­fial­nym w Dębicy, pra­cu­ją­ce­go w tym cha­rak­te­rze od wio­sny 1945 r. Treść jego rela­cji pozwa­la zakła­dać odmien­ny prze­bieg wyda­rzeń niż ten przed­sta­wio­ny przez Stańkę, Strumskiego czy Ryszarda Pajurę na temat oko­licz­no­ści śmier­ci rodzi­ny Wójcików oraz nie­usta­lo­nych dotąd uczniów, któ­rzy zosta­li roz­strze­la­ni w tej egze­ku­cji. Szczegóły nie są tu koniecz­ne — istot­ne jest wska­za­nie, że zesta­wie­nie tych źró­deł wymu­sza dal­sze bada­nia.

Od auto­ra

Na zakoń­cze­nie pra­gnę ser­decz­nie podzię­ko­wać Panu Markowi Sowie — pro­ku­ra­to­ro­wi Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni prze­ciw­ko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie; Paniom pra­cu­ją­cym w sekre­ta­ria­cie Komisji; oraz Panu Karolowi Krzyszczukowi z Oddziałowego Archiwum IPN w Rzeszowie za oka­za­ną pomoc w docho­dze­niu do praw­dy.

Czytelników zapra­szam do kon­tak­tu oraz dzie­le­nia się uwa­ga­mi, spo­strze­że­nia­mi i infor­ma­cja­mi.

Do Burmistrza Dębicy, Pana Mateusza Kutrzeby, kie­ru­ję apel o zro­zu­mie­nie, że histo­ria naszej małej ojczy­zny jest wspól­nym dobrem, a rze­tel­na edu­ka­cja histo­rycz­na — naszym obo­wiąz­kiem.

Błąd uznać — krok do cno­ty[23]. Uznanie błę­du jest wyra­zem odpo­wie­dzial­no­ści — szcze­gól­nie w pra­cy nad histo­rią, gdzie pomył­ki są nie­unik­nio­ne, jeśli podej­mu­je się real­ne dzia­ła­nia. Ważne jest jed­nak, aby je kory­go­wać, gdy poja­wia­ją się ku temu prze­słan­ki. To obo­wią­zek wszyst­kich osób i insty­tu­cji współ­two­rzą­cych pamięć o naszej lokal­nej histo­rii.

 

[1] Monografia dębic­kie­go „Mechanika”, red. Z. Ernest i in., Wyd. ZSZ nr 1, Dębica 2009, s. 13.

[2] P. Boś, Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy. Skan kro­ni­ki w zbio­rach auto­ra.

[3] J. Swół, Powojenne bada­nia Piotra Bosia i hipo­te­zy z nimi zwią­za­ne, https://zeszytydebickie.pl/2026/06/30/powojenne-badania-piotra-bosia-i-hipotezy-z-nimi-zwiazane/, opu­bli­ko­wa­no 30.06.2026; J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Niemiecka pro­wo­ka­cja – hipo­te­zy oraz wnio­ski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/, opu­bli­ko­wa­no 9.07.2025.

[4] A. Stańko, Gdzie Karpat pro­gi. Armia Krajowa w powie­cie dębic­kim, Inst. Wyd. Pax, Warszawa 1984.

[5] Tamże, s. 80–81.

[6] K. Golemo, Historia szko­ły, [w:] Monografia dębic­kie­go „Mechanika”, red. Z. Ernest i in., Wyd. ZSZ n 1 w Dębicy, Dębica 2009, s. 9–86.

[7] Zob. List otwar­ty do Burmistrza Miasta Dębicy oraz Radnych Rady Miejskiej, https://zeszytydebickie.pl/2026/07/22/list-otwarty-do-burmistrza-miasta-debicy-oraz-radnych-rady-miejskiej/, opu­bli­ko­wa­no 22.07.2026.

[8] Marian Kurgan był zna­nym i cenio­nym cukier­ni­kiem w Dębicy. Jako rze­mieśl­nik pro­wa­dził cukier­nię przy obec­nym ron­dzie im. ks. Józefa Leśniowskiego. W roku 1943, kie­dy dzia­łal­no­ścią har­ce­rzy zain­te­re­so­wa­li się Niemcy, jego rodzi­ce spo­wo­do­wa­li, że naukę zawo­du kon­ty­nu­ował w cukier­ni Kiciowej w Dębicy.

[9] IPN Rz 191/190, s. 8., Zob. J. Swół, Powojenne bada­nia Piotra Bosia i hipo­te­zy z nimi zwią­za­ne, https://zeszytydebickie.pl/2026/06/30/powojenne-badania-piotra-bosia-i-hipotezy-z-nimi-zwiazane/, opu­bli­ko­wa­no 30.06.2026.

[10] IPN Rz 1/25, s.36. Obwieszczenie o ska­za­niu na śmierć 14 osób, zawie­ra infor­ma­cję o wyko­na­niu wyro­ku na dwóch pierw­szych oso­bach umiesz­czo­nych na liście. Pozostałe oso­by ska­za­ne, w tym „prak­ty­kant apte­kar­ski Zygmunt Hołub z Dębicy, za czyn­ny udział w orga­ni­za­cji wywro­to­wej” był prze­wi­dzia­ny do uła­ska­wie­nia. Z tego powo­du tra­fił na listę zakład­ni­ków.

[11] A. Stańko, Gdzie Karpat pro­gi. Armia Krajowa w powie­cie dębic­kim, Inst. Wyd. PAX, Warszawa 1984, s. 90–91.

[12] Tamże.

[13] Tamże, s. 327

[14] Tamże, s. 320.

[15] Tamże, s. 338.

[16] Tamże, s 324.

[17] A. Stańko, Gdzie Karpat pro­gi. Armia Krajowa w powie­cie dębic­kim, wyd. 2, Inst. Wyd. Pax, Warszawa 1990. Część, Wspomnienia, pamiąt­ki, rela­cje i opi­sy oraz listy czy­tel­ni­ków, s. 388–390.

[18] OK Rz I 401/00, S 2/00/Zn – akta liczą 25 tomów po ok. 200 kart w każ­dym z nich.

[19] Tamże, k. 191.

[20] Tamże, k. 197.

[21] Akta śledz­twa S 137.2025.Zn Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni prze­ciw­ko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie, s. 171. Zob. R. Pajura, Zagłada i wal­ka. Druga woj­na świa­to­wa w Dębicy i powie­cie dębic­kim, Ag. Wyd. Agard, Dębica 2022, s. 509–512.

[22] A. Stańko, Gdzie Karpat …, wyd. cyt., s. 153–154. Wyd. z 1984 r, s. 127.

[23] Powiedzenie Ignacego Krasickiego z 1801 r. funk­cjo­nu­je dzi­siaj jako przy­sło­wie ludo­we. Zob. S. Świrko, Na wszyst­ko jest przy­sło­wie, Wyd. Poznańskie, Poznań 1985, s. 34.