Jan Swół
Wstęp
Historyk z wykształcenia i nauczyciel z zawodu, Piotr Boś, jest autorem kroniki dębickiego „Mechanika”, obecnie funkcjonującego jako Zespół Szkół Zawodowych nr 1 im. Jana Pawła II w Dębicy. Szkoła powstała z inicjatywy władz i społeczeństwa dębickiego, a jej właścicielem był Zarząd Powiatowy w Dębicy. Nauka rozpoczęła się 3 września 1938 roku. W Dzienniku Urzędowym Nr 4, poz. 150, placówkę wymieniono jako „Prywatną Męską Szkołę Mechaniczną Towarzystwa Powiatowej Szkoły Mechanicznej w Dębicy”, której nadano prawa szkół państwowych[1].
Szkoła – choć z ograniczeniami – funkcjonowała również w okresie okupacji hitlerowskiej. W kronice Piotra Bosia znajdują się informacje dotyczące tego czasu[2]. Autor zawarł w niej ustalenia m.in. o działalności niepodległościowej nauczycieli i uczniów oraz na tragicznych wydarzeniach z nią związanych. Dotychczasowe ustalenia Bosia były już prezentowane[3], jednak jego informacje nie pozwalały na potwierdzenie tezy o zorganizowaniu przez Niemców prowokacji na terenie szkoły, wymierzonej przeciwko jej uczniom.
Ujawnienie dokumentów w archiwach IPN oraz nowe informacje wynikające z zeznań świadka Jana Gałkowskiego stworzyły potrzebę ponownej analizy ustaleń Bosia. Nie można zapominać, że to właśnie Boś jako pierwszy – pomijając działania operacyjne Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Dębicy – skierował podejrzenia na Mieczysława Bochniewicza.
W świetle nowych źródeł konieczne stało się ponowne odczytanie zarówno kroniki Bosia, jak i materiałów śledczych zgromadzonych w IPN Oddział w Rzeszowie. Dopiero zestawienie relacji świadków, dokumentacji procesowej oraz zapisów kronikarskich pozwala na bardziej precyzyjne odtworzenie wydarzeń, które – być może – doprowadziły do aresztowania i śmierci nieustalonych uczniów dębickiej szkoły mechanicznej.
Celem niniejszego opracowania jest:
- Przypomnienie ustaleń Bosia oraz autorów monografii z 2009 roku o tragicznych losach uczniów tej szkoły;
- Przybliżenie aktualnego stanu wiedzy o aresztowaniu wiosną 1944 roku pięciu lub sześciu chłopaków odbywających ćwiczenia w lasku koło Dębicy, o czym zeznawał Jan Gałkowski;
- Analiza źródeł wskazujących na osobą Bochniewicza jako zdrajcy przedsięwzięć konspiracyjnych swoich kolegów.
Weryfikacja faktów jest niezbędna, ponieważ tylko rzetelne ustalenia pozwalają na właściwą interpretację wydarzeń, które na trwałe wpisały się w historię Dębicy i jej mieszkańców.
Okupacyjne losy niektórych uczniów dębickiego „Mechanika”
Okupacyjne losy niektórych uczniów dębickiego „Mechanika” ewoluowały w przekazach na przestrzeni dziesięcioleci. Wynika to z kroniki Piotra Bosia, redagowanej w latach sześćdziesiątych XX wieku, oraz z publikacji książkowych, artykułów i informacji prasowych, które zaczęły ukazywać się znacznie później — dopiero w latach osiemdziesiątych.
Boś jako pierwszy skierował podejrzenia na Mieczysława Bochniewicza, zarzucając mu zdradę szkolnych kolegów oraz działanie na zlecenie gestapo. W następstwie tych działań Niemcy aresztowali Szewczyka, właściciela niewykończonego domu przy ul. Leśnej w Dębicy, w którym konspiratorzy się spotykali. Na skutek tortur podał nazwiska osób, które następnie aresztowano. Jednym z rozstrzelanych w nocy z 1 na 2 kwietnia 1943 r. miał być Tadeusz Tarnowski (ur. 31.01.1924 r.).
Inni uczniowie szkoły — Julian Władysław Wójcik (ur. 7.01.1921 r.), Bronisław Longosz (ur. 6.01.1924 r.), Adam Tadeusz Ciurkot (ur. 10.01.1924 r.), Mieczysław Franciszek Michalik (ur. 16.04.1926 r.) oraz Roman Banek — zostali zastrzeleni za działalność konspiracyjną. W odniesieniu do Juliana W. Wójcika Boś nie podaje daty śmierci; wiadomo jedynie, że został rozstrzelany wraz z rodziną na cmentarzu żydowskim w Dębicy. Podobnie jest w przypadku Bronisława Longosza — Boś pisze, że został rozstrzelany „wraz z kolegami”, lecz nie podaje ich nazwisk.
Tadeusz Tarnowski (Tarnawski) po trzech dniach aresztowania, prowadzonych o głodzie, został rozstrzelany w nocy z 1 na 2 kwietnia 1943 r. Adama T. Ciurkota oraz Mieczysława F. Michalika rozstrzelano 11 kwietnia 1943 r. na cmentarzu żydowskim w Dębicy. Roman Banek został zastrzelony na dębickim rynku 7 czerwca 1944 r.
W 1984 r. ukazała się książka Antoniego Stańki poświęcona historii AK[4]. Autor ustalił m.in., że w związku z prowokacją w budynku Sokoła — do której Niemcy wykorzystali volksdeutscha Bochniewicza — 11 kwietnia 1943 r. rozstrzelano 14 osób[5]. Lektura biogramów opracowanych przez Stańkę prowadzi do wniosku, że wśród rozstrzelanych tego dnia było ośmiu uczniów. Uczniami szkoły mechanicznej byli: A. Ciurkot, B. Longosz, M. Michalik i A. Pocica; uczniami gimnazjum: K. Broński, M. Rudziński i T. Tarnowski. Lucjan Piotrowski był uczniem szkoły handlowej. W tym dniu rozstrzelano ich wraz z sześcioosobową rodziną Wójcików z Małej.
Ponieważ w okresie okupacji funkcjonowały jedynie szkoły zawodowe, informację o „uczniach gimnazjum” należałoby interpretować jako odniesienie do dawnych uczniów dębickiego gimnazjum. A. Pocica w roku szkolnym 1942/43 figurował na liście uczniów Szkoły Handlowej w Dębicy, co potwierdzają również zeznania jego ojca. Inne niezgodności wymagają omówienia, lecz nastąpi to w innym miejscu. W nawiązaniu do ustaleń A. Stańki warto dodać, że autor nie wspomina o egzekucji z nocy 1 na 2 kwietnia 1943 r.
ZSZ nr 1 w Dębicy. Tablica pamiątkowa. Fot. arch. DZH
Pamiątkowa tablica w „Mechaniku”
W budynku ZSZ nr 1 w 1991 roku odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą nauczycielom i uczniom szkoły, którzy „zapłacili najwyższą cenę na drodze ku wolności i niepodległości”. Na tablicy umieszczono nazwiska trzech nauczycieli: mgr inż. Stefana Baranowskiego, Jana Kuli oraz Antoniego Ciecieręgi.
W części poświęconej uczniom wymieniono dwanaście osób: Aleksandra Augustynowicza, Romana Banka, Jerzego Boguckiego, Adama Ciurkota, Aleksandra Jędrzejczyka, Bronisława Longosza, Mieczysława Michalika, Andrzeja Pasierba, Antoniego Pocicę, Kazimierza Skwirę, Stanisława Sujdaka oraz Stefana Wąchałę.
Okoliczności śmierci tych osób zostały przedstawione w biogramach opracowanych przez A. Stańkę oraz autorkę pierwszego rozdziału monografii o dębickim „Mechaniku” z 2009 roku[6] W tej publikacji liczba nauczycieli odpowiada liczbie nazwisk umieszczonych na tablicy, natomiast liczba uczniów jest wyraźnie większa. Autorka rozdziału — opierając się na ustaleniach Bosia, A. Stańki oraz wspomnieniach Franciszka Bieniasza — wymienia 19 uczniów.
Jeżeli przyjąć, że ustalenia autorki są poprawne, to — pomijając błąd dotyczący Antoniego Pocicy — na tablicy zabrakło miejsca dla następujących uczniów: Zbigniewa Bartkowicza, Czesława Kruczka, Kazimierza Nowackiego, Mieczysława Rudzińskiego, Juliana Władysława Wójcika, Jana Gawle oraz Stanisława Niemca. Warto również zauważyć, że wśród uczniów wymienionych w monografii nie pojawia się nazwisko Kazimierza Skwiry, obecne na tablicy.
Przyczyny tych rozbieżności nie będą tu analizowane. Zagadnienie wymaga odrębnych badań i powinno stać się przedmiotem dyskusji w gronie historyków zajmujących się dziejami Dębicy oraz lokalnymi narracjami okresu okupacji. To postulat autora, który czeka na zmaterializowanie się[7].
Komentarz autora
W krótkim nawiązaniu do nazwisk umieszczonych na tablicy oraz pojawiających się w monografii należy zaznaczyć, że w biogramach nie ma osób rozstrzelanych na początku kwietnia 1943 r., o których pisał P. Boś. Przy nazwiskach aresztowanych — M. Michalika, A. Pocicy, M. Rudzińskiego i T. Tarnawskiego — podano, że zatrzymania nastąpiły wskutek denuncjacji volksdeutscha Mieczysława Bochniewicza. Do kwestii rzekomej denuncjacji autor odniesie się za chwilę.
W ramach komentarza autorskiego należy podnieść brak inicjatywy badawczej oraz niedostatek krytycznego myślenia w wykorzystaniu ustaleń innych autorów. Kluczowe pytanie brzmi: na podstawie jakiego źródła (jakich źródeł) przyjęto, że M. Bochniewicz był volksdeutschem? Pytam, ponieważ nie znalazłem dotąd takiej informacji, a chciałbym ją poznać.
Nazistowska przypinka noszona przez Volksdeutschów. Źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/ff/Odznaka%2C_Volksdeutsch.jpg
Kwestia niemieckiej prowokacji z wykorzystaniem broni oraz udziału Bochniewicza jest dla mnie kluczową kwestią badawczą. W miarę poszerzania wiedzy pojawia się coraz więcej wątpliwości. Zarówno prawnik, jak i kryminalistyk kierują się dowodami, do których prowadzą zweryfikowane informacje — a nie bezrefleksyjnie powielane ustalenia innych autorów.
Informacja P. Bosia o spotkaniach konspiratorów w budynku Szewczyka — choć nie wprost — doprowadziła do ujawnienia zdarzenia, które stanie się przedmiotem dalszych rozważań. Uzasadnieniem jest znane nam zeznanie J. Gałkowskiego, które otwiera nowy, wymagający analizy wątek.
Aresztowanie grupy konspiratorów w lasku koło Dębicy
Autor rozpocznie tę część rozważań krótkim nawiązaniem do treści kroniki Piotra Bosia, z której wynika, że Tadeusz Tarnowski (Tarnawski), działający w warunkach konspiracyjnych od 1940 roku, wraz z kolegami ze szkoły zdobywał broń, którą następnie ukrywano w pobliżu miejsca zamieszkania — w lesie obok strzelnicy. Obiekt ten, powstały w okresie dwudziestolecia międzywojennego, znajdował się w zachodniej części miasta. Na fragmencie mapy zalesiony obszar zaznaczony został kolorem czerwonym.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie mapy Archiwum Map Wojskowego Instytutu Geograficznego 1919–1939. Obszar oznaczony nr 1 to zalesiony teren na którym była strzelnica. Nr 2 oznaczono kompleks leśny gdzie grupa AK miała odbywać szkolenie w maju 1944 r.
W czasie okupacji młodzi chłopcy — harcerze — odbywali tam ćwiczenia. Informację tę autorowi przekazał Roman Roztoczyński, który uzyskał ją z wypowiedzi Mariana Kurgana[8], należącego do tej grupy bądź utrzymującego z jej członkami kontakt. Upływ czasu uniemożliwia dziś jednoznaczne określenie charakteru tej grupy, jej celów oraz pełnego składu osobowego. Nie stanowi to jednak przeszkody w analizowaniu okoliczności aresztowania osób odbywających ćwiczenia, w tym praktykanta z apteki Gardziela w Dębicy wiosną 1944 roku.
Rozstrzelanie konspiratorów wiosną 1944 – ustalenia źródłowe i inne
Rozstrzelanie wiosną 1944 roku chłopców, o którym zeznaje Jan Gałkowski, znajduje potwierdzenie w innym źródle[9]. Wynika z niego, że na cmentarzu żydowskim rozstrzelano wówczas pięciu członków polskiej organizacji podziemnej o nieustalonych nazwiskach, aresztowanych podczas ćwiczeń wojskowych, oraz pracownika apteki Gardziela. Niemieckie obwieszczenie z 17 maja 1944 r. o wyroku śmierci m.in. na Zygmunta Hołuba, praktykanta aptekarskiego z Dębicy, stanowi kolejne źródło potwierdzające relację Gałkowskiego[10].
W świetle ustaleń Antoniego Stańko aresztowanie Hołuba oraz trzech innych członków AK nastąpiło na początku maja 1944 roku, miało związek z ćwiczeniami prowadzonymi w ramach kursów AK w Gumniskach i Braciejowej[11]. Stańko ustalił, że instruktor AK, kpr. pchor. Przemysław Kowalczewski (ps. „Śpiczak”), zabrał na szkolenie Zbigniewa Drewniaka, Zygmunta Hołuba oraz Sokulskiego (imię nieustalone). Ćwiczenia odbywały się w ciągu dnia na polanie w lesie Wolickim, tuż za folwarkiem w Wolicy; tematem szkolenia była szermierka, a karabiny zastąpiono kijami.
W czasie szkolenia w pobliżu przebywał myśliwy — zastępca starosty — który, ukryty w gąszczu, polował na kozła. Podejrzewając, że ma do czynienia z partyzantami, skorzystał z telefonu znajdującego się w majątku Płockiej i powiadomił żandarmerię. Gdy chłopcy wracali z ćwiczeń, wpadli w zasadzkę. Aresztowanych przewieziono najpierw do Rzeszowa, a następnie do obozu w Pustkowie, gdzie Drewniak i Sokulski zostali zamordowani 27 maja 1944 r. Hołub zginął wkrótce jako zakładnik. Kowalczewskiego przewieziono do więzienia w Tarnowie, skąd został zwolniony — prawdopodobnie dzięki staraniom księżnej Jabłonowskiej[12]. Wynika z tego, że Stańko okoliczności uwolnienia Kowalczewskiego nie badał.
Inne ustalenia dokonane przez Stańkę
Z biogramów opracowanych przez Antoniego Stańkę wynika, że Kowalczewski (ps. „Śpiczak”), ur. 29.12.1925 r., był uczniem tajnego nauczania Kuźnica oraz kapralem podchorążym Placówki AK Zasów. Poległ 27 lipca 1944 r. w Róży podczas starcia z przejeżdżającą niemiecką kolumną[13]. Jeżeli ustalenie to jest poprawne, logika dyktuje potrzebę przyjęcia, że tenże instruktor, z Zasowa przyjechał do Dębicy, żeby prowadzić zajęcia w lesie na Wolicy.
Drewniak, podchorąży Placówki AK Dębica, miał 18 lat i mieszkał w Dębicy. Został aresztowany na początku maja 1944 r., gdy wracał z grupą kolegów ze szkolenia w lasach Wolicy. Osadzono go w obozie w Pustkowie, gdzie został zamordowany 27 maja 1944 r[14].
Sokulski, którego imienia nie ustalono, mieszkał w Dębicy i był uczniem tajnego nauczania Kuźnica, kapralem podchorążym Placówki AK Dębica. Aresztowano go wraz z trzema kolegami podczas powrotu ze szkolenia, zatrzymany przez żandarmerię niemiecką. Osadzony w obozie w Pustkowie, został zamordowany pod koniec maja 1944 r[15].
Zygmunt Hołub, ur. 27.12.1916 r., według ustaleń Stańki był podchorążym Placówki AK Dębica. Aresztowano go w tych samych okolicznościach co Kowalczewskiego, Drewniaka i Sokulskiego. Po osadzeniu w obozie w Pustkowie został przewieziony do Rzeszowa i zamordowany jako zakładnik 27 maja 1944 r[16].
Czy mogło być inaczej?
Analiza ustaleń Antoniego Stańki dotyczących przyczyn i okoliczności aresztowania członków AK w maju 1944 r. wymaga przyjęcia założenia, że część jego informacji mogła opierać się na przypuszczeniach lub relacjach zasłyszanych. W jego następstwie, dopuszczać musimy możliwość braku poddania ich koniecznej weryfikacji. Stańko dysponował realnymi możliwościami dotarcia do świadków i dokumentów. Historyczny charakter pracy wskazuje, że takie działania były potrzebne. Obecnie kluczową kwestią jest dotarcie do materiałów A. Stańki, które wymienione zostały w bibliografii[17].
Zestawienie relacji Bosia, materiałów śledczych IPN oraz biogramów Stańki prowadzi do wniosku, że opisane przez Bosia wydarzenia — choć możliwe — nie znajdują obecnie wystarczającego potwierdzenia źródłowego. Wymaga to dalszych badań, zwłaszcza w zakresie ustalenia, czy wiosenne aresztowania 1944 r. mogły mieć związek z działalnością Bochniewicza oraz czy wśród nieustalonych przez Stańkę dwóch rozstrzelanych osób znajdowali się uczniowie dębickiej szkoły mechanicznej lub szkoły handlowej.
W świetle dostępnych źródeł autor przechodzi zatem do przedstawienia własnych ustaleń, które — oparte na krytycznej analizie materiałów — mają na celu przybliżenie okoliczności śmierci Z. Hołuba.
Kolejne kroki do prawdy
Badania autora koncentrują się na niemieckiej prowokacji w dębickim Sokole, opisywanej w literaturze jako zdarzenie o tragicznych następstwach. W niniejszym oraz wcześniejszym artykule szczególną uwagę poświęcono ustaleniom Piotra Bosia, który w swojej kronice twierdził, że Mieczysław Bochniewicz — działając z inspiracji niemieckich służb bezpieczeństwa — zdradził szkolnych kolegów. Według Bosia mieli oni zostać rozstrzelani w nocy z 1 na 2 kwietnia 1943 r.
Zastosowanie trybu przypuszczającego jest uzasadnione: analiza materiałów IPN oraz opracowań dotyczących realiów okupacyjnych nie potwierdziła tego zdarzenia. Brak potwierdzenia należy traktować jako istotny krok w stronę obiektywnej rekonstrukcji wydarzeń.
Podobnie ocenić można wątek rzekomego aresztowania Szewczyka — właściciela niewykończonego domu przy ul. Leśnej. Pomimo szeroko zakrojonych poszukiwań nie odnaleziono źródeł potwierdzających tę relację. Co znamienne, próba weryfikacji opisu Bosia doprowadziła do niezamierzonych ustaleń dotyczących śmierci Zbigniewa Hołuba oraz innych członków AK, otwierając nowy kierunek badań.
Autor podkreśla, że obowiązkiem badacza jest dzielenie się zarówno odkryciami, jak i wątpliwościami. W publikowanych artykułach nie unika tego obowiązku. To właśnie konsekwentne stawianie pytań i poszukiwanie odpowiedzi prowadzi do nowych informacji. Ustalenia Antoniego Stańki — choć cenne — wymagają ponownej weryfikacji, ponieważ w kilku punktach odbiegają od danych zawartych w materiałach śledczych IPN. Źródłem tych rozbieżności są po prostu odmienne fakty.
Akta śledcze prowadzone przez oddziałowe komisje w sprawie zbrodni nazistowskich popełnionych przez funkcjonariuszy niemieckich w obozie pracy przymusowej dla Polaków w Pustkowie stanowią kopalnię informacji[18]. Podczas analizy akt autor natrafił na dokument, który wskazuje na inne okoliczności śmierci Zbigniewa Hołuba, niż wynika to z opisu Stańki.
Z przesłuchania świadka Stefana Goetza z 4 stycznia 1968 r. wynika, że został on aresztowany 17 lutego 1943 r., a 1 kwietnia 1943 r. przewieziono go do obozu w Pustkowie wraz z innymi osobami, których nazwisk protokół nie zawiera. Jako więzień polityczny otrzymał czerwony trójkąt — tzw. „winkiel” — oraz numer obozowy 466[19].
Goetz zeznał, że 27 maja 1944 r. do obozu w Pustkowie przywieziono z Rzeszowa grupę około 50 mężczyzn. Wśród nich znajdował się Zbigniew Hołub, który został rozstrzelany tego samego dnia. Gdy do obozowej pralni trafiły ubrania ofiar, w jednym z nich znaleziono fotografię młodej kobiety. Świadek rozpoznał ją jako żonę Hołuba. Zdjęcie wraz z grypsem przekazał następnie rodzinie[20]. Niemiecką zbrodnię dokonaną w tym dniu, należałoby łączyć z partyzanckimi akcjami w Rzeszowie na dwóch gestapowców oraz Dębicy na funkcjonariusza policji kryminalnej Bąka – na którym wykonano wyrok w dniu 25 maja 1944 roku[21]. Partyzancką akcję w Dębicy opisuje A. Stańko, który błędnie pisze, że za zamach na Bąka represji nie było[22].
Do kolejnych ustaleń, które autor traktuje jako krok w stronę prawdy, należy zeznanie Jana Lisa, grabarza na dawnym cmentarzu parafialnym w Dębicy, pracującego w tym charakterze od wiosny 1945 r. Treść jego relacji pozwala zakładać odmienny przebieg wydarzeń niż ten przedstawiony przez Stańkę, Strumskiego czy Ryszarda Pajurę na temat okoliczności śmierci rodziny Wójcików oraz nieustalonych dotąd uczniów, którzy zostali rozstrzelani w tej egzekucji. Szczegóły nie są tu konieczne — istotne jest wskazanie, że zestawienie tych źródeł wymusza dalsze badania.
Od autora
Na zakończenie pragnę serdecznie podziękować Panu Markowi Sowie — prokuratorowi Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie; Paniom pracującym w sekretariacie Komisji; oraz Panu Karolowi Krzyszczukowi z Oddziałowego Archiwum IPN w Rzeszowie za okazaną pomoc w dochodzeniu do prawdy.
Czytelników zapraszam do kontaktu oraz dzielenia się uwagami, spostrzeżeniami i informacjami.
Do Burmistrza Dębicy, Pana Mateusza Kutrzeby, kieruję apel o zrozumienie, że historia naszej małej ojczyzny jest wspólnym dobrem, a rzetelna edukacja historyczna — naszym obowiązkiem.
Błąd uznać — krok do cnoty[23]. Uznanie błędu jest wyrazem odpowiedzialności — szczególnie w pracy nad historią, gdzie pomyłki są nieuniknione, jeśli podejmuje się realne działania. Ważne jest jednak, aby je korygować, gdy pojawiają się ku temu przesłanki. To obowiązek wszystkich osób i instytucji współtworzących pamięć o naszej lokalnej historii.
[1] Monografia dębickiego „Mechanika”, red. Z. Ernest i in., Wyd. ZSZ nr 1, Dębica 2009, s. 13.
[2] P. Boś, Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy. Skan kroniki w zbiorach autora.
[3] J. Swół, Powojenne badania Piotra Bosia i hipotezy z nimi związane, https://zeszytydebickie.pl/2026/06/30/powojenne-badania-piotra-bosia-i-hipotezy-z-nimi-zwiazane/, opublikowano 30.06.2026; J. Swół, Po śladach zbrodni. Niemiecka prowokacja – hipotezy oraz wnioski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/, opublikowano 9.07.2025.
[4] A. Stańko, Gdzie Karpat progi. Armia Krajowa w powiecie dębickim, Inst. Wyd. Pax, Warszawa 1984.
[5] Tamże, s. 80–81.
[6] K. Golemo, Historia szkoły, [w:] Monografia dębickiego „Mechanika”, red. Z. Ernest i in., Wyd. ZSZ n 1 w Dębicy, Dębica 2009, s. 9–86.
[7] Zob. List otwarty do Burmistrza Miasta Dębicy oraz Radnych Rady Miejskiej, https://zeszytydebickie.pl/2026/07/22/list-otwarty-do-burmistrza-miasta-debicy-oraz-radnych-rady-miejskiej/, opublikowano 22.07.2026.
[8] Marian Kurgan był znanym i cenionym cukiernikiem w Dębicy. Jako rzemieślnik prowadził cukiernię przy obecnym rondzie im. ks. Józefa Leśniowskiego. W roku 1943, kiedy działalnością harcerzy zainteresowali się Niemcy, jego rodzice spowodowali, że naukę zawodu kontynuował w cukierni Kiciowej w Dębicy.
[9] IPN Rz 191/190, s. 8., Zob. J. Swół, Powojenne badania Piotra Bosia i hipotezy z nimi związane, https://zeszytydebickie.pl/2026/06/30/powojenne-badania-piotra-bosia-i-hipotezy-z-nimi-zwiazane/, opublikowano 30.06.2026.
[10] IPN Rz 1/25, s.36. Obwieszczenie o skazaniu na śmierć 14 osób, zawiera informację o wykonaniu wyroku na dwóch pierwszych osobach umieszczonych na liście. Pozostałe osoby skazane, w tym „praktykant aptekarski Zygmunt Hołub z Dębicy, za czynny udział w organizacji wywrotowej” był przewidziany do ułaskawienia. Z tego powodu trafił na listę zakładników.
[11] A. Stańko, Gdzie Karpat progi. Armia Krajowa w powiecie dębickim, Inst. Wyd. PAX, Warszawa 1984, s. 90–91.
[12] Tamże.
[13] Tamże, s. 327
[14] Tamże, s. 320.
[15] Tamże, s. 338.
[16] Tamże, s 324.
[17] A. Stańko, Gdzie Karpat progi. Armia Krajowa w powiecie dębickim, wyd. 2, Inst. Wyd. Pax, Warszawa 1990. Część, Wspomnienia, pamiątki, relacje i opisy oraz listy czytelników, s. 388–390.
[18] OK Rz I 401/00, S 2/00/Zn – akta liczą 25 tomów po ok. 200 kart w każdym z nich.
[19] Tamże, k. 191.
[20] Tamże, k. 197.
[21] Akta śledztwa S 137.2025.Zn Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie, s. 171. Zob. R. Pajura, Zagłada i walka. Druga wojna światowa w Dębicy i powiecie dębickim, Ag. Wyd. Agard, Dębica 2022, s. 509–512.
[22] A. Stańko, Gdzie Karpat …, wyd. cyt., s. 153–154. Wyd. z 1984 r, s. 127.
[23] Powiedzenie Ignacego Krasickiego z 1801 r. funkcjonuje dzisiaj jako przysłowie ludowe. Zob. S. Świrko, Na wszystko jest przysłowie, Wyd. Poznańskie, Poznań 1985, s. 34.


