Jan Swół
Tytuł artykułu oraz rozważania z nim związane odnosić się będą do zdarzeń, które – według ustaleń Ryszarda Pajury — miały miejsce w marcu i kwietniu 1943 roku w budynku dawnego Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Dębicy. Ustalenia o niemieckich prowokacjach oparł on na źródłach, które przytacza w treści książki[1]. Zostaną one wykorzystane przez autora artykułu przy kolejnej próbie odtworzenia zdarzeń, które miały tragiczne następstwa w postaci rozstrzelania konspiratorów — na dębickich cmentarzach: żydowskim i parafialnym. Liczba ofiar oraz ich przynależność organizacyjna jest również ważna. Autor artykułu o miejscu egzekucji ofiar na cmentarzu parafialnym pisze jako pierwszy. Wyjaśnienie tej kwestii wydaje się również konieczne. Egzekucja w dniu 11 kwietnia 1943 r. jeżeli miała miejsce, to odbyła się w niedzielę.
Budynek PTG „Sokół” z okresu przed wykorzystywaniem sokolni jako Domu Żołnierza (Soldatenheim). Widok od ul. Wilusza. Rys. P. Kanarek
Krótkie nawiązanie do powodów zainteresowania treścią monografii
Autor książki Zagłada i walka, dziennikarz i publicysta Ryszard Pajura, należy do grona najbardziej cenionych badaczy historii lokalnej. W 2022 roku opublikował kolejną monografię poświęconą wydarzeniom z okresu drugiej wojny światowej w Dębicy i powiecie dębickim. Opracowanie to, przygotowane z tytanicznym nakładem pracy, wyróżnia się skrupulatną kwerendą wcześniejszych publikacji, wykorzystaniem materiałów archiwalnych, relacji świadków oraz współpracą z lokalnymi instytucjami pamięci. W książce pojawia się wiele wartościowych ustaleń, które – zdaniem autora niniejszego artykułu – uzasadniają potrzebę ponownej weryfikacji niektórych narracji dotyczących wydarzeń wojennych na terenie Dębicy i okolic.
Jednym z najistotniejszych ustaleń Pajury jest przyjęcie, że w dębickim Sokole doszło do dwóch odrębnych zdarzeń: prowokacji opisanych przez Antoniego Stańkę[2] oraz Władysława Strumskiego[3]. Z punktu widzenia kryminalistyki jest to założenie niezwykle cenne, ponieważ obaj badacze – opisując miejsce, okoliczności i przebieg zatrzymań konspiratorów oraz sprawców kradzieży broni – nie uwzględniają wzajemnie wykluczających się elementów swoich relacji. Wskazywane wcześniej sprzeczności i wątpliwości, w publikowanych już artykułach w DZH, stanowią ważny punkt wyjścia do krytycznej analizy.
Drugą kluczową informacją, która ogniskuje uwagę autora artykułu, jest wykorzystanie przez Pajurę protokołów przesłuchania ojca Zbigniewa Bartkowicza – jedynego znanego świadka, który ocalał dzięki udanej ucieczce z miejsca egzekucji. Jego relacja, niezależnie od tego, który wariant przebiegu prowokacji poddamy analizie, ma wyjątkową wartość dowodową. Stanowi ona fundament rekonstrukcji wydarzeń w Sokole: okoliczności i miejsca aresztowań, liczby zatrzymanych oraz miejsca i czasu ich rozstrzelania.
Niniejsze rozważania wynikają z potrzeby ponownej analizy źródeł wykorzystanych przez Pajurę, zwłaszcza powojennych protokołów przesłuchań, które – jak każde źródła tego typu – mogą zawierać nieścisłości wynikające z upływu czasu, presji śledczej lub redakcji dokonanej przez funkcjonariuszy. Szczególne znaczenie mają zeznania ojca Bartkowicza, ponieważ są jedynym świadectwem osoby, która przeżyła egzekucję i mogła złożyć relację z pierwszej ręki.
W kontekście ustaleń Stańki, Strumskiego i Piotra Bosia relacja Bartkowicza nabiera jeszcze większej wagi. Może również służyć weryfikacji ustaleń operacyjnych funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Dębicy, którzy – opierając się na informacjach agenturalnych – ustalali okoliczności rozstrzelania bliżej nieokreślonych „dzieci”, z udziałem rzekomego zdrajcy Mieczysława Bochniewicza[4]. Czynności śledcze i operacyjne prowadzone w latach 1944–1964 nakazują zachować powściągliwość w ocenie tej postaci, zwłaszcza, że dwadzieścia lat później pojawiły się oskarżenia, których geneza i wiarygodność wymagają odrębnej analizy.
Rozbieżności dotyczące liczby ofiar, okoliczności zatrzymań oraz sprzeczne relacje świadków tworzą konieczność ponownego odtworzenia przebiegu wydarzeń. Jest to pierwsza próba krytycznej rekonstrukcji opartej na dostępnych materiałach archiwalnych, dokumentacji IPN, relacjach świadków oraz analizie narracji obecnych w literaturze – przy założeniu, że ustalenia Pajury znajdują oparcie w poprawnie zweryfikowanych źródłach[5].
Istnieje również inny istotny powód. W dniu 11 kwietnia 2026 r. w Serwisie Informacyjnym Miasta Dębicy ukazała się informacja o oddaniu hołdu ofiarom hitlerowskiej zbrodni, zawierająca – nieznaną dotąd – wzmiankę, że zbiorowa mogiła na dawnym cmentarzu parafialnym jest symbolicznym grobem rodziny Wójcików[6]. Treść tej informacji poddaje w wątpliwość ustalenia Pajury dotyczące okoliczności rozstrzelania tej rodziny, co dodatkowo wzmacnia potrzebę ponownej analizy materiału źródłowego.
Budynek Sokoła ok. 1938 — 1939 roku. Źródło: Fot. Muzeum Regionalne w Dębicy
Od nitki do kłębka — z wykorzystaniem wiedzy kryminalistycznej
W badaniach nad prowokacjami w dębickim Sokole, wydarzeniami, które — według ustaleń Ryszarda Pajury — miały miejsce w marcu i kwietniu 1943 r., kluczowe staje się zastosowanie zasad właściwych dla kryminalistyki. Zagadnienia te nie będą tu omawiane: po pierwsze, ich problematyka ma charakter wielowątkowy; po drugie, autor będzie dzielił się specjalistyczną wiedzą jedynie wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba. Czynił to już wielokrotnie, wykazując przydatność wiedzy kryminalistycznej przy analizie różnych stanów faktycznych wynikających z omawianej problematyki.
Przykładem mogą być rozważania dotyczące możliwości dostania się do pomieszczenia w Sokole, w którym przechowywano broń w 1943 r. Władysław Strumski ustalił, że feralnej nocy po broń wybrali się Ciurkot, Tarnowski/Tarnawski oraz Perełka (Mieczysław Bochniewicz). Kryminalistyczna analiza technicznych aspektów tej wyprawy poddała jednak w wątpliwość wiarygodność relacji. Próba rekonstrukcji sposobu wdarcia się do pomieszczenia, w którym chłopcy mieli zostać zatrzymani na gorącym uczynku, uzasadniała przypuszczenie, że opis zdarzenia brzmi mało wiarygodnie. Wątpliwości te skłoniły autora niniejszego artykułu do postawienia tezy, iż „opis kradzieży, łącznie z zatrzymaniem na gorącym uczynku sprawców, to literacka fikcja”[7].
Dla każdego kryminalistyka każda informacja jest istotna, ponieważ pozwala zmniejszyć lukę informacyjną dotyczącą badanego zagadnienia lub konkretnego zdarzenia. Fakt, że informacja kierunkuje czynności organów ścigania, sprawia, że w czynnościach wyrywczych każda jest brana pod uwagę, a ocenie jej wiarygodności sprzyjają m.in. wersje śledcze. Wynika to z doświadczeń praktyki, gdyż wiedza dostępna nigdy nie osiągnie poziomu wiedzy idealnej[8]. Pominięcie informacji jest uzasadnione jedynie wtedy, gdy okazuje się ona nieprawdziwa lub nie służy obiektywnym ustaleniom faktycznym.
Błąd w badaniach historycznych — jak w każdym innym działaniu człowieka — jest czymś naturalnym, dopóki nie nosi znamion celowego działania. Przechodząc do kryminalistycznej oceny źródeł, które pozwoliły Pajurze wyprowadzić wniosek dotyczący dwóch zdarzeń, należy podzielić przekonanie, że niezależnie od efektów nasz zasób wiedzy ulegnie poszerzeniu. W tym właśnie należy dopatrywać się korzyści płynących z badań, analiz oraz wniosków.
Ustalenia Strumskiego i odmienna wersja Stańki
Obydwaj autorzy — Władysław Strumski i Antoni Stańko — członkowie Armii Krajowej, dokumentowali wydarzenia okresu okupacji niemieckiej w Dębicy. Ich relacje dotyczące prowokacji w Sokole były już publikowane w aktualnościach Dębickich Zeszytów Historycznych. Znamy więc opis kradzieży broni w budynku Sokoła przedstawiony przez Strumskiego oraz okoliczności zatrzymania trzech uczestników tej akcji, z których dwóch zostało aresztowanych przez funkcjonariuszy niemieckich. Strumski nie podaje jednak daty kradzieży, co utrudnia rekonstrukcję przebiegu wydarzeń.
Analiza chronologii wymaga przypomnienia, że karabiny, które trafiły w ręce Tarnawskiego/Tarnowskiego i Ciurkota, były — jak pisał Strumski — pozbawione zamków, a więc bezużyteczne[9]. Aresztowanych przewieziono do gestapo. Niezatrzymany Mieczysław Bochniewicz „Perełka”, prowokator i konfident, tej samej nocy pojawił się w siedzibie gestapo w mundurze Hitlerjugend. Uczestniczył w przesłuchaniach i — według Strumskiego — „sypał” kolegów z organizacji, co doprowadziło do natychmiastowych aresztowań. Miał również zadenuncjować rodzinę Wójcików z Małej[10].
W bliżej nieokreślonym dniu, którego Strumski nie podaje, 16 osób skazanych na śmierć przewieziono samochodem na cmentarz żydowski. Autor wymienia ich z nazwiska i opisuje kolejność egzekucji. Ostatni miał być rozstrzelany Zbigniew Bartkowicz, który zdołał uciec i ocalił życie — stając się jedynym świadkiem tego zdarzenia.
Z zeznania jego ojca, Antoniego Bartkowicza, z 14 października 1965 r. wynika jednak, że tego dnia rozstrzelanych miało być 12 osób, a jego syn uciekł przy pierwszym strzale[11]. Treść zeznań z grudnia 1967 r. nie jest znana, dlatego konieczne jest odwołanie się do ustaleń R. Pajury, które zostaną omówione dalej.
Chronologia wydarzeń przedstawia się następująco:
- marzec 1943 r. — aresztowanie Tarnawskiego/Tarnowskiego i Ciurkota podczas kradzieży broni w Soldatenheimie;
- noc 1 kwietnia 1943 r. — aresztowanie Bronisława Longosza w Brzezinach, wskazanego przez nieustalonego kolegę;
- noc 2/3 kwietnia 1943 r. — aresztowanie sześciu członków rodziny Wójcików w Małej.
Pełniejszą chronologię poznamy po przedstawieniu ustaleń Stańki, które w wielu punktach odbiegają od wersji Strumskiego.
Wersja Stańki
Jej przybliżenie wypada rozpocząć od przypomnienia, że Strumski i Stańko nie przedstawiają ustaleń odmiennych w odniesieniu do okoliczności kradzieży broni. Dzięki temu zabiegowi opisywany przez nich rozwój wydarzeń zachowuje logiczny układ chronologiczny, a jednocześnie stanowi podstawę do wykazania negatywnej roli M. Bochniewicza, jaką obaj mu przypisują. Ponieważ ustalenia Stańki były już publikowane (podobnie jak jego zeznania), jego wersję należy przedstawić chronologicznie i spersonalizowanie.
- Prowokacja niemiecka
Niemcy postanowili sprowokować organizację konspiracyjną (Stańko nie podaje jaką). W tym celu wykorzystali Mieczysława Bochniewicza, ucznia szkoły mechanicznej. Namówił on swoich kolegów z ławy szkolnej — Z. Bartkowicza i A. Ciurkota — i wspólnie dokonali kradzieży karabinu bez zamka oraz kilku bagnetów. Skradzione uzbrojenie, w nieustalonych okolicznościach i czasie, dostarczyli do Małej[12].
- Transport broni
Skradzione uzbrojenie miał przewozić do Małej Feliks Książek[13], w nieustalonym dniu targowym odbywającym się w Dębicy. Stańko nie wspomina o tym epizodzie. W konsekwencji nie ma informacji, że Książek spokrewniony był z Ciurkotem[14].
- Ukrywanie się Bochniewicza
Po kilku dniach Bochniewicz pojawia się w zabudowaniach rodziny Wójcików. Swoje przybycie tłumaczy tym, że jest „spalony”. Przebywa tam przez pewien czas.
- Sprowadzenie ekspedycji karnej
Następnie Bochniewicz sprowadza do domu Wójcików niemiecką ekspedycję karną. Wśród Niemców rozpoznano Bochniewicza[15].
- Aresztowania i pacyfikacja
Aresztowanie sześciu członków rodziny Wójcików oraz spalenie domu i zabudowań gospodarczych miało miejsce w nocy z 2 na 3 kwietnia 1943 r.
- Aresztowania uczniów
W dniu 5 kwietnia 1943 r. Niemcy aresztowali Ciurkota i Bartkowicza oraz siedmiu innych członków AK — wszyscy byli uczniami.
- Egzekucja na cmentarzu żydowskim
Dnia 11 kwietnia 1943 r. na cmentarzu żydowskim w Dębicy doszło do egzekucji. Rozstrzelano 15 osób. Bartkowicz uniknął śmierci dzięki udanej ucieczce[16]. Śmierć ponieśli: Broński/Boroński Karol, Ciurkot Adam Tadeusz, Longosz Bronisław, Michalik Mieczysław, Michalik Bronisława, Piotrowski Lucjan, Pocica Antoni, Rudziński Mieczysław, Tarnowski/Tarnawski Tadeusz, Wójcik Józef, Wójcik Helena, Wójcik Wiktoria, Wójcik Władysław, Wójcik Bronisława, Wójcik Stanisław[17].
Informacją, że W. Strumski w gronie rozstrzelanych podczas tej egzekucji wymienia jeszcze Teofila Szewczyka[18], który nie jest wymieniany w biogramach opracowanych przez Stańkę, można zakończyć tę część.
Okładka akt podręcznych śledztwa w sprawie rozstrzelania 11 uczniów Szkoły Mechanicznej i rodziny Wójcików w 1943 r. Źródło: IPN Rzeszów, fot. autora
Jedno czy dwa zdarzenia?
Troszkę kryminalistyki na początek. Każda nauka posługuje się określonym zestawem pojęć. W terminologii kryminalistyki jednym z nich jest pojęcie zdarzenia, które zastępuje termin „przestępstwo”. Wskazuje się na dwa powody takiego rozwiązania: nie każde zdarzenie jest przestępstwem i nie każde podejrzenie prowadzi do odpowiedzialności karnej[19]. W konsekwencji unika się również określenia „sprawca przestępstwa”, co wynika z rezygnacji z posługiwania się samym terminem „przestępstwo”[20].
Już za chwilę zastanowimy się, czy mamy do czynienia z dwoma odrębnymi zdarzeniami o znanym skutku, czy też z jednym zdarzeniem błędnie interpretowanym z nieznanych nam powodów. Wydaje się, że rezygnacja z terminu „prowokacja” pozwala obniżyć poziom emocji, które niewątpliwie udzielają się każdemu. Temu samemu celowi służy ograniczenie opisów obejmujących sceny przemocy, tortur i hitlerowskiego barbarzyństwa.
Krytyczne podejście do relacji i przekazywanych informacji każdy kryminalistyk ma we krwi. Podobnie jest z tworzeniem wersji śledczych — tutaj hipotez — budowanych na podstawie dostępnych danych. Jeżeli pojawiają się nowe, dotąd nieznane informacje o zdarzeniu lub jego przebiegu, stanowi to sygnał do ponownej analizy z uwzględnieniem nowych okoliczności.
Sprzeczności obecne w relacjach Władysława Strumskiego i Antoniego Stańki — dotyczące zarówno liczby zatrzymanych, jak i okoliczności kradzieży broni oraz późniejszych aresztowań — wskazują, że dotychczasowe próby rekonstrukcji wydarzeń w Sokole opierały się na źródłach wzajemnie się wykluczających. Obaj badacze nie uwzględniają wzajemnie wykluczających się elementów swoich relacji, co w połączeniu z rozbieżnościami w zeznaniach świadków rodzi konieczność ponownego odtworzenia przebiegu wydarzeń. Przez dziesięciolecia nie zauważano niedorzeczności w opisach. Czym było to spowodowane?
W tym właśnie miejscu pojawia się potrzeba odwołania do ustaleń Ryszarda Pajury, który — korzystając z szerokiej kwerendy archiwalnej oraz protokołów przesłuchania ojca Zbigniewa Bartkowicza, jedynego ocalałego świadka egzekucji — zaproponował nową interpretację. Pajura przyjął, że w dębickim Sokole doszło do dwóch odrębnych zdarzeń, odpowiadających relacjom Stańki i Strumskiego, a nie jednego, błędnie rekonstruowanego epizodu. Jego ustalenia stanowią zatem punkt wyjścia do ponownej, krytycznej analizy wydarzeń z marca i kwietnia 1943 r.
Od rekonstrukcji do weryfikacji — analiza wersji nieprawdopodobnej
Od rekonstrukcji do weryfikacji — oto droga, którą musi podążyć badacz, gdy staje wobec zagadnienia tak złożonego jak prowokacja w Sokole. Autor niniejszego studium ponownie sięga do kryminalistyki, nie z upodobania, lecz z konieczności: okoliczności sprawy wymuszają zastosowanie metodyki śledczej, tej samej, która od dziesięcioleci prowadzi organy ścigania ku prawdzie ukrytej w niepełnych, zniekształconych i niejednoznacznych źródłach dowodowych.
W centrum zapowiedzi jest wersja kryminalistyczna — narzędzie kryminalistyków, wymuszające dyscyplinę, rozwagę i świadomość, że każda rekonstrukcja jest tylko etapem na drodze do ustalenia faktów i osób mogących z nimi mieć związek. Wersje buduje się na podstawie dostępnych informacji: przed wyjaśnieniem zdarzenia, w jego trakcie, a nawet po nieefektywnym zakończeniu postępowania, gdy pozostaje już tylko praca operacyjna[21]. W miarę jak maleje luka informacyjna, wersje te ulegają przeobrażeniom, oczyszczają się z domysłów, nabierają ostrości. To sprawdzona w praktyce metoda, która — zastosowana w badaniach nad wydarzeniami w Sokole — otwiera przed nami nowe przestrzenie poznania, pozwalając dostrzec to, co dotąd pozostawało w cieniu.
W literaturze kryminalistycznej podkreśla się, że niekiedy należy świadomie przyjąć wersję nieprawdopodobną, taką, która w świetle dostępnych danych wydaje się nietypowa, a nawet sprzeczna z intuicją[22]. Jednak właśnie takie wersje — odważne, ryzykowne, lecz metodycznie uzasadnione — prowadzą do prawdy obiektywnej, gdy tradycyjne ujęcia zawodzą. W przypadku Sokoła jest to konieczność: rozbieżności w relacjach, zniekształcenia pamięci, niski poziom przesłuchań nieuwzględniających wskazania kryminalistyki oraz niejednoznaczność przekazów historycznych, dyktują konieczność wykorzystania takiej wersji.
R. Pajura, autor książki, deklaruje: „Wszystko, o czym przeczytacie na kartach tej książki, naprawdę się wydarzyło. (…) Wszystko oparte jest na zeznaniach świadków i uczestników wydarzeń, do których dotarłem w archiwach IPN, na opublikowanych już wspomnieniach i relacjach, na dokumentach, wreszcie na rozmowach jakie przeprowadziłem”[23]. Deklaracja ta ma nadać jego narracji aurę pełnej wiarygodności. Tego nie kwestionuję. Jednak właśnie dlatego wymaga ona krytycznej weryfikacji — zwłaszcza w świetle wykazanych już zniekształceń pamięci, niejednoznaczności relacji oraz ograniczeń wynikających z powojennych praktyk w toku przesłuchań. Bez wiedzy kryminalistycznej analiza ustaleń Pajury traciłaby swój sens; z nią — staje się drogą ku prawdzie, która nie boi się konfrontacji z tym, co nieprawdopodobne, bądź utrwalone piórem przez autorów wspomnień, dziennikarzy oraz lokalnych historyków.
Każde zdarzenie — także to sprzed dziesięcioleci — posiada swój wątek przyczynowy, czynnik sprawczy, skutki i następstwa. Kryminalistyka uczy, że ten porządek nie znika wraz z upływem czasu: pozostawia ślady, zależności, powiązania, które można odtworzyć, jeśli badacz zachowa dyscyplinę metodologiczną. Dlatego nawet po latach możliwe jest wzbogacenie stanu wiedzy o wydarzeniach w Sokole — pod warunkiem, że nie rezygnujemy z analizy wersji, także tych pozornie nieprawdopodobnych.
Pierwsza strona protokołu przesłuchania A. Stańki w śledztwie sygn. akt Ko 28/66. Źródło: IPN Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie, sygn. akt 71/10/Zn. Fot. autora
Od słowa do czynu
Kradzież karabinu w Soldatenheimie pod koniec marca 1943 r. przez trzech uczniów szkoły mechanicznej (Ciurkota, Bartkowicza i Bochniewicza), Pajura nazywa „akcją” ustawioną przez Bochniewicza. Gdy rozniosło się, że gestapo ich poszukuje, uciekli do Małej, gdzie czasowo się schronili („noc, może wie”)[24]. To interesująca interpretacja autora, mająca logiczne uzasadnienie.
Przebieg aresztowania rodziny Wójcików i wydarzenia towarzyszące temu zdarzeniu w nocy 2 na 3 kwietnia, zostały odtworzone na podstawie:
- Książki Wojciecha Wójcika[25] z której już wiemy, że skradzioną broń przewoził Feliks Książek. Fakt ten nie ma odzwierciedlenia w tekście Pajury. To nie jest zarzut czy też uszczypliwość. To istotna informacja, bo Książek nie znalazł się orbicie zainteresowania Niemców.
- Książki A. Stańki i opisów w niej zawartych obejmujących osoby i zdarzenia nas interesujące. Zauważyć należy, pominięcie informacji, kto według Stańki dostarczył karabin do Małej. Jeżeli Bochniewicz współuczestniczył w dostarczeniu karabinu do Wójcików – mamy prawo zakładać, że woźnica był mu znany.
- Artykułu prasowego pióra W. Strumskiego poświęconego w dużej części rodzinie Wójcików[26]. Nawiązuje w nim do okoliczności aresztowania rodziny oraz przebiegu udanej ucieczki Wojciecha Wójcika („Dworzana”), Franciszka Wójcika i jego brata Antoniego. Co istotne z punktu widzenia wiarygodności informacji — Strumski przebieg zdarzeń opisał na podstawie „wspomnień Franciszka Szara i innych kolegów”.
Wbrew zapowiedzi zawartej w tytule rozdziału „Rozstrzelanie rodziny Wójcików i uczniów szkoły mechanicznej”[27], R. Pajura wprowadza do narracji liczne epizody, które z zasadniczym przedmiotem naszego zainteresowania nie pozostają w bezpośrednim związku. Koncentrując uwagę na osobach oraz ustaleniach dotyczących kradzieży broni z budynku Sokoła, w pierwszej kolejności dowiadujemy się, że „Bochniewicz (ps. Perełka), uczeń szkoły mechanicznej w Dębicy, wstąpił do polskiego podziemia. Ale ma też drugie oblicze – donosi Niemcom. Nie został do tego zmuszony, imponowała mu siła niemieckiej armii. Przyszedł czas na to, by jego informacje zostały wykorzystane”[28]. Następnie autor przechodzi do wydarzeń z 1 kwietnia oraz okoliczności aresztowania Bronisława Longosza, powołując się na protokół przesłuchania jego matki[29].
Treść zeznań Wiktorii Longosz została w całości opublikowana w osobnym artykule poświęconym temu samemu zagadnieniu[30]. Wynika z niej jednoznacznie, że jej syn został rozstrzelany 5 kwietnia 1943 r. na cmentarzu żydowskim w Dębicy, a ona sama była obecna przy ekshumacji i rozpoznała jego zwłoki. W grobie znajdowało się 11 ciał: sześcioosobowa rodzina Wójcików oraz czterech chłopców z Dębicy. Ten fakt — pozornie poboczny — może okazać się kluczowy dla oceny poprawności późniejszej rekonstrukcji wydarzeń związanych z rozstrzelaniem.
Kradzież karabinu w Soldatenheimie pod koniec marca 1943 r., dokonana przez trzech uczniów szkoły mechanicznej (Ciurkota, Bartkowicza i Bochniewicza), Pajura określa jako „akcję” ustawioną przez Bochniewicza. Gdy rozeszła się wieść, że gestapo ich poszukuje, uciekli do Małej, gdzie czasowo się ukryli — „noc, może dwie”[31]. Interpretacja ta jest logiczna, lecz wymaga zestawienia z innymi źródłami. To może oznaczać nowy kierunek badań. Inaczej mówiąc, może to być kolejna hipoteza, którą – miejmy nadzieję — nie będzie konieczności weryfikować.
Przebieg aresztowania rodziny Wójcików oraz wydarzenia towarzyszące temu zdarzeniu w nocy z 2 na 3 kwietnia Pajura rekonstruuje na podstawie trzech źródeł:
- Książki Wojciecha Wójcika[32], z której wiemy, że skradzioną broń przewoził Feliks Książek — informacja pominięta przez Pajurę, wydaje się istotna, ponieważ Książek nie znalazł się w orbicie zainteresowania Niemców.
- Książki A. Stańki[33], w której opisano osoby i zdarzenia związane z kradzieżą broni. Autor pomija jednak informację, kto według Stańki dostarczył karabin do Małej. Jeżeli Bochniewicz brał udział w dostarczeniu broni do Wójcików (jak twierdzi W. Wójcik), woźnica musiał być mu znany.
- Artykułu W. Strumskiego[34], opartego — jak sam pisze — na „wspomnieniach Franciszka Szara i innych kolegów”. Strumski opisuje okoliczności aresztowania rodziny oraz udaną ucieczkę Wojciecha Wójcika („Dworzana”), Franciszka Wójcika i Antoniego Wójcika na tej podstawie.
Już na tym etapie ujawnia się problem: Strumski nie korzystał z relacji bezpośrednich świadków. To przesłanka kryminalistyczna, która wymusza ostrożność i wskazuje na konieczność przyjęcia wersji nieprawdopodobnej jako narzędzia weryfikacji.
Uwaga i opinia autora
Z wysokim stopniem prawdopodobieństwa można przyjąć, że Strumski nie opierał swego artykułu na relacjach osób posiadających bezpośrednią wiedzę o przebiegu zdarzeń. Dodać należy, że jest wymieniany w gronie konsultantów A. Stańki[35]. Wniosek wynika z tego faktu następujący, obydwaj nie rozmawiali na temat rzekomych prowokacji.
Wspomnienia Wojciecha Wójcika („Dworzana”) ukazały się drukiem w 1992 r., a wspomnienia Antoniego Wójcika — drugiego bezpośredniego świadka — w 1987 r. w Chicago[36]. Pamiętnik A. Wójcika dostępny jest w zasobach internetowych Stowarzyszenia Przyjaciół Małej[37]. To uwaga odnosząca się do interpretacji dokonanej przez Pajurę.
Porównanie tych źródeł z opisem Strumskiego ujawnia liczne rozbieżności. Jako literat miał prawo do interpretacji, lecz nie zwalnia to badacza z obowiązku krytycznej oceny jego narracji. Wykorzystywanie relacji pośrednich zawsze niesie ryzyko zniekształceń — w tym przypadku ryzyko to jest szczególnie wysokie, ponieważ Strumski nie korzystał z relacji dwóch najważniejszych świadków, których relacji wzajemnie się uzupełniają.
Rozbieżności między relacjami świadków a literacką narracją Strumskiego nie są błahostką. Stanowią istotną przesłankę kryminalistyczną, która uzasadnia przyjęcie wersji nieprawdopodobnej jako narzędzia weryfikacji rekonstrukcji Pajury. Tylko taka wersja pozwala wyjść poza ograniczenia pamięci, zniekształcenia relacji oraz uproszczenia utrwalone w opracowaniach po kilku dziesięcioleciach.
Zakończenie części pierwszej
Część pierwsza studium ujawnia, że dotychczasowe rekonstrukcje wydarzeń w dębickim Sokole z marca i kwietnia 1943 r. opierały się na źródłach wzajemnie sprzecznych, niepełnych i obciążonych deformacją pamięci. Analiza relacji Władysława Strumskiego, Antoniego Stańki, dokumentów IPN oraz świadectw rodziny Wójcików pokazuje, że przez dziesięciolecia nie dostrzeżono zasadniczych niedorzeczności w opisach kradzieży broni, aresztowań i egzekucji.
Centralnym problemem pozostaje rozbieżność między dwiema wersjami wydarzeń: Strumski opisuje kradzież broni i późniejsze zatrzymania jako jeden ciąg zdarzeń, natomiast Stańko przedstawia odmienną chronologię, w której kluczową rolę odgrywa Mieczysław Bochniewicz — jednocześnie konspirator i konfident. Ryszard Pajura, korzystając z szerokiej kwerendy archiwalnej, przyjął te dwie relacje jako opis dwóch odrębnych epizodów. Jednak kryminalistyczna analiza wskazuje, że oba opisy zawierają elementy wzajemnie się wykluczające, co wymusza ponowne odtworzenie przebiegu zdarzeń.
Szczególne znaczenie mają nie tylko powojenne protokoły przesłuchań ojca Zbigniewa Bartkowicza — jedynego ocalałego świadka egzekucji. Zakładać należy, że jego zeznania, choć niepozbawione typowych dla powojennych przesłuchań zniekształceń, stanowią jedyny bezpośredni punkt odniesienia dla rekonstrukcji liczby ofiar, przebiegu egzekucji oraz roli Bochniewicza. Jednocześnie zestawienie relacji świadków i dokumentów utrwalających ustalenia procesowe z literacką narracją Strumskiego ujawnia liczne rozbieżności. Na tym etapie nie sposób jednoznacznie ocenić przyczyn takiego stanu rzeczy.
W świetle tych ustaleń, domniemywać należy, że przyjęcie wersji nieprawdopodobnej — narzędzia kryminalistyki, pozwoli wyjść poza schematy utrwalone w historiografii lokalnej. Dopiero takie podejście umożliwia oddzielenie faktów od późniejszych dopowiedzeń, a świadectw od ich redakcyjnych przekształceń.
Część pierwsza prowadzi do wniosku, że rekonstrukcja wydarzeń w Sokole wymaga ponownej analizy dwóch kluczowych zagadnień: okoliczności egzekucji na cmentarzu żydowskim oraz rzeczywistej roli Mieczysława Bochniewicza. To one — z uwagi na swój ciężar dowodowy i liczne niejasności — będą przedmiotem pogłębionej analizy w kolejnej części studium. CDN.
[1] R. Pajura, Zagłada i walka. Druga wojna światowa w Dębicy i powiecie dębickim, Ag. Wyd. Agard, Dębica 2022.
[2] A. Stańko, Gdzie Karpat progi. Armia Krajowa w powiecie dębickim, Inst. Wyd. Pax, Warszawa 1984, s. 80–81. Szerzej zob. J. Swół, O prowokacji w Sokole – hipoteza druga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/, opublikowano 3.06.2025, dostęp 5.09.2026.
[3] W. Strumski, Zdrada, „Echo Załogi”, nr 2 (391), 11–29.01.1985. Ten sam tekst, w nieznacznie zmienionej wersji, ukazał się w: W. Strumski, Wojenne losy uczniów, Dębickie Towarzystwo Społeczno‑Kulturalne; Oficyna Tarnowska Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Tarnowie, Tarnów–Dębica 1990, s. 41–43. Szerzej zob. J. Swół, Po śladach zbrodni. Zdrada, https://zeszytydebickie.pl/2025/04/10/po-sladach-zbrodni-zdrada/, opublikowano 10.04. 2025, dostęp 5.09.2026.
[4] J. Swół, K. Zalewska, Powrót do zbrodni (I), [w:] Rocznik Muzeum Regionalnego w Dębicy 2021, Tom VI, Muzeum Regionalne w Dębicy, Dębica 2022, s. 45–82.
[5] R. Pajura, w przypisie 179 na s. 341, oparł swoje ustalenia na dwóch przesłuchaniach Antoniego Bartkowicza: z 14 października 1965 r. oraz 22 grudnia 1967 r. Treść protokołu z 1965 r. jest autorowi znana. Pomimo podjętych działań nie udało się natomiast dotrzeć do protokołu z przesłuchania przeprowadzonego w grudniu 1967 r. Na podstawie dostępnych informacji autor przyjmuje, że zeznania Bartkowicza z 1967 r. mogły różnić się od tych z 1965 r. — zarówno w zakresie liczby osób, które miały zostać rozstrzelane, jak i w odniesieniu do dodatkowych informacji nieuwzględnionych w protokole z 1965 r.
[6] Upamiętnienie rodziny Wójcików w Dębicy w 83. rocznicę tragicznych wydarzeń, https://debica.pl/upamietnienie-rodziny-wojcikow-w-debicy-w-83-rocznice-tragicznych-wydarzen/?utm_source=copilot.com, opublikowano 11.04.2026, dostęp 5.09.2026.
[7] J. Swół, Po śladach zbrodni. Prowokacja w Sokole, https://zeszytydebickie.pl/2025/05/06/po-sladach-zbrodni-prowokacja-w-sokole/, opublikowano 6.05.2025, dostęp 6.09.2026.
[8] J S. Kozdrowski, Kryminalistyka. Zagadnienia wybrane, Wyd. NWSP w Białymstoku, Białystok 2015, s. 40. J. Swół, Po śladach zbrodni. Prowokacja …, źródło cyt.
[9] W. Strumski, Wojenne losy uczniów, Dębickie Towarzystwo Społeczno‑Kulturalne; Oficyna Tarnowska Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Tarnowie, Tarnów–Dębica 1990, s. 41.
[10] Tamże, s. 42.
[11] Szerzej zob., J. Swół, Rozstrzelanie Bronisława Longosza. Udana ucieczka Zbigniewa Bartkowicza, https://zeszytydebickie.pl/2025/11/18/rozstrzelanie-bronislawa-longosza-udana-ucieczka-zbigniewa-bartkowicza/, opublikowano 18.11.2025, dostęp 6.09.2026.
[12] Miejscowość oddalona od Dębicy ok. 14–16 km w zależności o drogi przejazdu.
[13] W. Wójcik, Zapach Dymu. Wspomnienia „Dworzana”, nakł. aut., Dębica 1992, s. 110.
[14] Protokół przesłuchania świadka Wojciecha Wójcika w dniu 6.11.1986 r. Śledztwo Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Rzeszowie, sygn. akt Kpp 5/86.
[15] A. Stańko, Gdzie Karpat …., wyd. cyt., s. 80.
[16] Tamże, s. 80–81.
[17] Tamże, s. 263–286; A. Stańko, Gdzie Karpat progi. Armia Krajowa w powiecie dębickim, Wyd. II poprawione i rozszerzone, Inst. Wyd. Pax, Warszawa 1990, s. 317–343.
[18] W. Strumski, Wojenne losy …, wyd. cyt., s.42.
[19] T. Hanausek, Kryminalistyka. Zarys wykładu. 6. Wydanie zaktualizował M. Szostak, Of. A Wilters Kluwer business, Warszawa 2009, s. 38–39.
[20] Tamże, s. 39.
[21] Zob. P. Girdwoyń, Wersje kryminalistyczne. O wykrywaniu przestępstw, Wyd. Praw. PWN, Warszawa 2001.
[22] K. Juszka, Wersja nieprawdopodobna [w:] Nauka wobec przestępczości. Księga ku czci Profesora Tadeusza Hanauska, red. J. Błachut, M. Szewczyk, J. Wójcikiewicz, Wyd. IES, Kraków 2001, s. 87–88.
[23] R. Pajura, Zagłada i walka…, wyd. cyt., s. 5.
[24] R. Pajura, Zagłada i walka…, wyd. cyt., s. 337.
[25] W. Wójcik, Zapach dymu …, wyd. cyt.
[26] W. Strumski, Bohaterska rodzina, Echo Załogi nr 19 (368) z 16.10.1983 r.
[27] Tamże, s. 329–341.
[28] Tamże, s. 336–337.
[29] Przypis 168, s. 337.
[30] J. Swół, Powrót do zdarzeń. Okoliczności aresztowania Bronka Longosza w Brzezinach, https://zeszytydebickie.pl/2025/10/20/powrot-do-zdarzen-okolicznosci-aresztowanie-bronka-longosza-w-brzezinach/, opublikowano 20.10.2025, dostęp 6.09.2026.
[31] R. Pajura, Zagłada i walka…, wyd. cyt., s. 337.
[32] W. Wójcik, Zapach dymu …, wyd. cyt.
[33] A. Stańko, Gdzie Karpat …., wyd. cyt.
[34] W. Strumski, Bohaterska rodzina, Echo Załogi nr 19 (368) z 16.10.1983 r.
[35] A. Stańko ‑Pożoga, Armia Krajowa w powiecie dębickim. Historia walki 5 psk w latach 1939–1945. Maszynopis na prawach rękopisu z 1975 w zasobach archiwalnych Muzeum Regionalnego w Dębicy, s. 2.
[36] A. Wójcik, Kromka chleba i łzy, nakł. aut., Chicago 1987.
[37] Pamiętnik A. Wójcika, (Rozdział 2) https://www.miejscowosc-mala.pl, dostęp 7.09.2026.



