Menu close

Powrót do zdarzeń. Okoliczności aresztowanie Bronka Longosza w Brzezinach

Jan Swół

Wiedza i prak­ty­ka kry­mi­na­li­stycz­na wie­lo­krot­nie dowio­dły, że usta­le­nie popraw­ne­go prze­bie­gu jakie­goś zda­rze­nia jest moż­li­we nawet po upły­wie wie­lu dekad. Autor zain­te­re­so­wa­ny jest nie­miec­ki­mi pro­wo­ka­cja­mi w budyn­ku Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Dębicy, ich prze­bie­giem oraz tra­gicz­ny­mi następ­stwa­mi. Wydarzenie to wie­lo­krot­nie było przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia wie­lu auto­rów, któ­rzy podzie­li­li się usta­le­nia­mi na ten temat. Stosunkowo nie­daw­no, na pod­sta­wie boga­tej lite­ra­tu­ry oraz doku­men­tów z zaso­bów Instytutu Pamięci Narodowej (dalej IPN) przy­bli­żył je Ryszard Pajura[1].

Powrót do tytu­ło­we­go zda­rze­nia uza­sad­nia­ją wąt­pli­wo­ści, któ­re poja­wia­ją się po ana­li­zie zre­kon­stru­owa­nych zda­rzeń wspo­mnia­ne­go auto­ra, jak rów­nież tych, w krę­gu zain­te­re­so­wa­nia któ­rych, zna­lazł się Mieczysław Bochniewicz (ps. Perełka) – okre­śla­ny jako zdraj­ca. Tenże jako nie­miec­ki kon­fi­dent wyko­rzy­sta­ny miał być w owych pro­wo­ka­cjach przez nie­miec­ki orga­ny bez­pie­czeń­stwa na począt­ku 1943 r.

Kiedy dokład­niej? Trudno to podać z uwa­gi na brak infor­ma­cji. Tworzyło to prze­strzeń do domy­słów oraz spe­ku­la­cji. Można mówić, że nie­kie­dy lukę infor­ma­cyj­ną uzu­peł­nia­no lite­rac­ką fik­cją, two­rząc fał­szy­wy obraz prze­bie­gu zda­rzeń, a przy­naj­mniej jego czę­ści[2]. W ostat­nim arty­ku­le opu­bli­ko­wa­nym we wrze­śniu br. zamiesz­czo­na został skan doku­men­tu wraz z jego odpi­sem. Z jego tre­ści wyni­ka m.in. że w Soldatenheimie (budy­nek PTG „Sokół”) na stry­chu chłop­cy mie­li taj­ną kry­jów­kę, gdzie prze­cho­wy­wa­li broń[3]. Czy fak­tycz­nie tak było?

Należy pod­jąć pró­bę spraw­dze­nia i tej infor­ma­cji rów­nież. Dokumenty znaj­du­ją­ce się w zaso­bach IPN są źró­dłem wie­lu infor­ma­cji z okre­su woj­ny, w tym tak­że rela­cji bez­po­śred­nich świad­ków. Być może poja­wią się peł­niej­sze infor­ma­cje. Możliwość korzy­sta­nia z doku­men­tów IPN two­rzy sprzy­ja­ją­ce warun­ki do potwier­dze­nia popraw­no­ści wcze­śniej­szych usta­leń, peł­niej­szych opi­sów tych zda­rzeń i co waż­ne, ist­nie­je moż­li­wość kory­go­wa­nia błęd­nych usta­leń oraz doko­ny­wa­nych na ich pod­sta­wie ade­kwat­nych ocen i for­mu­ło­wa­nia logicz­nych wnio­sków. O budzą­cych wąt­pli­wo­ści usta­le­niach będzie mowa w dal­szej czę­ści arty­ku­łu.

 

Dębica (2024).Pomnik oraz frag­ment zbio­ro­wej mogi­ły (dol­na część fot.) roz­strze­la­nych 53 człon­ków Ruchu Oporu. Fot. arch.DZH

Ofiary nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji

Lognosz Bronisława wymie­nio­na jest w gro­nie ofiar ter­ro­ru nie­miec­kie­go na gra­ni­to­wej pły­cie, po lewej stro­nie pomni­ka wid­nie­ją­ce­go na zdję­ciu. Na pły­cie tej są wyry­te nazwi­ska jesz­cze 20 innych osób. W uwa­gach w Karcie ewi­den­cyj­nej – Miejsca Pamięci Narodowej, Bronisłwa Longosz tak­że jest wymie­nia­na. Informacje, w któ­rych posia­da­niu jest autor, prze­ma­wia­ją za tezą, że cho­dzi o męż­czy­znę Bronisława Longosza. Jego pro­chy spo­czy­wa­ją w zbio­ro­wej mogi­le na sta­rym cmen­ta­rzu w Dębicy przy ul. Cmentarnej[4].

Od zwró­ce­nia uwa­gi na tę nie­zgod­ność nale­ża­ło roz­po­cząć prze­ka­zy­wa­nie usta­leń o oko­licz­no­ściach aresz­to­wa­nia B. Longosza. Dokładności i docie­kli­wo­ści w bada­niach wyma­ga­ją się nie bez powo­du, wyni­ki badań wyko­rzy­sty­wa­ne są przez innych bada­czy oraz oso­by zain­te­re­so­wa­ne danym zda­rze­niem.

 

Dębica (2024). Jedna z płyt będą­cych czę­ścią pomni­ka upa­mięt­nia­ją­ce­go 53 ofia­ry człon­ków Ruchu Oporu. Fot. arch. DZH.

Z udo­stęp­nio­nych auto­ro­wi doku­men­tów przez Urząd Miejski w Dębicy wyni­ka, że mogi­ła zosta­ła zało­żo­na w 1947 roku[5]. Zawiera szcząt­ki 53 ofiar, z któ­rych 39 zosta­ło ziden­ty­fi­ko­wa­nych. Ich nazwi­ska utrwa­lo­ne zosta­ły na trzech gra­ni­to­wych pły­tach przy­twier­dzo­nych do pomni­ka. Z tre­ści wyka­zu ewi­den­cyj­ne­go pocho­wa­nych wyni­ka, że B. Longosz, czło­nek Armii Krajowej uro­dzo­ny w roku 1927, jest jed­ną z 23 ofiar nie­miec­kie­go ter­ro­ru, któ­re zamor­do­wa­no w dniu 11 kwiet­nia 1943 r. Wszystkie 53 ofia­ry roz­strze­la­ne zosta­ły na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy.

Po wyzwo­le­niu pod­czas eks­hu­ma­cji nali­czo­no 53 czasz­ki ludz­kie oraz usta­lo­no część nazwisk (29) osób zamor­do­wa­nych. To jest usta­le­nie auto­ra. Po uzy­ska­niu infor­ma­cji wska­zu­ją­cych, że w bli­żej nie­usta­lo­nych oko­licz­no­ściach, ziden­ty­fi­ko­wa­no kolej­nych 10 ofiar, autor pod­jął dzia­ła­nia w celu usta­le­nia źró­dła, któ­re pozwo­li­ły wpro­wa­dzić zmia­ny do dotych­cza­so­wych usta­leń. Jest za wcze­śnie, żeby napi­sać coś wię­cej, ponad to, że waga spra­wy wyma­ga, żeby usta­lić pod­sta­wę tych usta­leń. Sprawdzenia obej­mu­ję tak­że fak­tycz­ną licz­bę osób zamor­do­wa­nych 11 kwiet­nia 1943 r. na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy. W dotych­cza­so­wym usta­le­niach wystę­pu­ją istot­ne roz­bież­no­ści, co dyk­tu­je potrze­bę kry­tycz­ne­go spoj­rze­nia na wyko­rzy­sty­wa­ne infor­ma­cje oraz źró­dło ich pocho­dze­nia. Inaczej mówiąc, dotar­cie do pierw­szych źró­deł infor­ma­cji np. doku­men­tów spo­rzą­dza­nych pod­czas eks­hu­ma­cji lub w związ­ku z jej pre­pro­wa­dza­niem, któ­rych z pew­no­ścią był wię­cej niż jed­na.

Do uwag i spo­strze­żeń dodać nale­ży, że doku­men­ta­cja, do któ­rej nastą­pi­ło nawią­za­nie, jest jed­nym ze źró­deł, w któ­rym wymie­nio­ny jest Bronisław Longosz. Przykładowo w mono­gra­fii dębic­kie­go „Mechanika” w gro­nie uczniów repre­sjo­no­wa­nych przez wła­dze nie­miec­kie, jest nawią­za­nie do ucznia o takim samym imie­niu i nazwi­sku, lecz młod­sze­go (lat oko­ło 17) oraz zamiesz­ka­łe­go w Dębicy. Został aresz­to­wa­ny na sku­tek denun­cja­cji (5.04.1943), a następ­nie zamor­do­wa­ny na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy 11.04.1943 r. Po woj­nie zwło­ki eks­hu­mo­wa­no do zbio­ro­wej mogi­ły[6]. Identyczne infor­ma­cje zawie­ra bio­gram poświę­co­ny B. Longoszowi, któ­ry zamiesz­czo­ny został w książ­ce Antoniego Stańko[7].

Krystyna Golemo, opra­co­wu­ją­ca tę część mono­gra­fii korzy­sta­ła m.in. ze szkol­nej kro­ni­ka Piotra Bosia[8] oraz książ­ki A. Stańko. Szersze nawią­za­nia do infor­ma­cji znaj­du­ją­cych się w tych opra­co­wa­niach mia­ło już miej­sce[9], lecz zain­te­re­so­wa­nie ukie­run­ko­wa­ne było na miej­sce zor­ga­ni­zo­wa­nia nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji. Nie jest moż­li­we na pod­sta­wie dotych­cza­so­wych badań oraz spo­so­bu ich udo­ku­men­to­wa­nia okre­ślić, któ­rym usta­le­niom nale­ży dawać wia­rę. Należy uzbro­ić się w cier­pli­wość, poszu­ki­wać infor­ma­cji oraz – w sytu­acjach uza­sad­nio­nych – reago­wać na błę­dy oraz dzie­lić się spo­strze­że­nia­mi.

Na tle dotych­cza­so­wych doświad­czeń zwią­za­nych z pró­ba­mi usta­le­nia miej­sca pro­wo­ka­cji oraz prak­tycz­nych aspek­tów jej prze­pro­wa­dze­nia, auto­ro­wi nasu­wa się nastę­pu­ją­ca reflek­sja. Zainteresowanie powin­ni­śmy kie­run­ko­wać na uwi­dacz­nia­ją­ce się zacho­wa­nia kon­for­mi­stycz­ne wśród auto­rów piszą­cych na ten lub zbli­żo­ny rodza­jo­wo temat[10]. Zachowania takie już moż­na było zauwa­żyć we wcze­śniej­szych arty­ku­łach. Rozwijanie tego wąt­ku nie prze­wi­du­je cel tego opra­co­wa­nia.

Błędem było­by zakła­dać, że nie ma nowych osób, któ­re zain­te­re­so­wa­ła poru­sza­na pro­ble­ma­ty­ka, dla­te­go nastą­pi krót­kie nawią­za­nie do fak­tów. A. Stańko oraz Władysław Strumski opi­sa­li wła­sne usta­le­nia na temat pro­wo­ka­cji w Sokole i oko­licz­no­ści zatrzy­ma­nia osób, któ­re z tego powo­du uwa­ża­ne są za ofia­ry nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji. Publikując wła­sne usta­le­nia na temat przed­mio­to­we­go zda­rze­nia, oby­dwaj prze­mil­cza­li istot­ne roz­bież­no­ści doty­czą­ce oko­licz­no­ści zatrzy­ma­nia osób oraz ich licz­by. A. Stańko pisze o aresz­to­wa­niu spraw­ców po kra­dzie­ży bro­ni, nato­miast W. Strumski o zatrzy­ma­niach w następ­stwie zor­ga­ni­zo­wa­nej zasadz­ki, czy­li na gorą­cym uczyn­ku. Na doda­tek tak barw­nie, jak­by był jed­nym z uczest­ni­ków tej akcji. Żaden z nich nie chciał zauwa­żyć i usto­sun­ko­wać się do odmien­nych usta­leń np. oko­licz­no­ści zatrzy­ma­nia.

Z podob­ną sytu­acją mamy do czy­nie­nia śle­dząc infor­ma­cje na temat B. Longosza. Piotr Boś w kro­ni­ce zamie­ścił infor­ma­cję o nim wraz z foto­gra­fią. Wynika z niej, że jest synem Józefa i Wiktorii oraz, uro­dził się 6.01.1924 r. Dlaczego K. Golemo nie dała wia­ry usta­le­niom histo­ry­ka P. Bosia? Za chwi­lę prze­ko­na­ny się, że zamor­do­wa­ny B. Longosz miał 19 lat, a nie jak napi­sa­no oko­ło 17.

 

Skan wize­run­ku B. Longosza wraz z frag­men­tem infor­ma­cji. Źródło: P. Boś, Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy(Rękopis), s. 63.

Zastanawiać muszą powo­dy, dla­cze­go autor­ka (nauczy­ciel­ka), nie pod­da­ła w wąt­pli­wość usta­leń A. Stańko, cho­ciaż mia­ła pod­sta­wy ku temu. Można napi­sać dosad­niej, powin­na to zro­bić! Konformistycznej posta­wy dopa­try­wać nale­ży się tak­że w pomi­nię­ciu infor­ma­cji, że ktoś inny (histo­ryk i nauczy­ciel P. Boś) doko­nał odmien­nych usta­leń. Dzielenie się infor­ma­cja­mi to prze­cież edu­ko­wa­nie. To obo­wią­zek rodzi­ców, nauczy­cie­li, dzien­ni­ka­rzy oraz osób pro­wa­dzą­cych bada­nia. Uczony — pisze prof. nauk huma­ni­stycz­nych, socjo­log i poli­to­log Jerzy Chłopecki, ma obo­wią­zek udo­stęp­nia­nia swo­je­go odkry­cia, a tak­że dro­gi doj­ścia do nie­go[11]. Prawnik może napisć, że bio­rąc pod uwa­gę pol­skie ure­gu­lo­wa­nia praw­ne, obo­wią­zek ten obej­mu­je każ­de­go auto­ra dzie­ła.

Przejdźmy na grunt prak­ty­ki. Ustalenia R. Pajury na temat pro­wo­ka­cji oraz ich tra­gicz­nych następstw uwi­docz­ni­ły potrze­bę zain­te­re­so­wa­nia się infor­ma­cja­mi z doku­men­tów i publi­ka­cji (tak­że książ­ko­wych), z któ­rych ten­że korzy­stał. Zachowując dale­ko posu­nię­tą ostroż­ność w for­mu­ło­wa­niu ocen, nie moż­na pomi­nąć wybiór­cze­go – jak się wyda­je – wyko­rzy­sta­nia nie­któ­rych infor­ma­cji, dla przy­bli­że­nia oko­licz­no­ści aresz­to­wa­nia B. Longosza. Uzasadnienie oce­ny nastą­pi za chwi­lę.

Aresztowanie Bronka Longosza

Okoliczności aresz­to­wa­nia wyni­ka­ją z wypo­wie­dzi mat­ki Wiktorii Longosz, któ­ra prze­słu­chi­wa­na była w cha­rak­te­rze świad­ka (7.06.1946) przez sędzie­go, człon­ka Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. Przedmiotem postę­po­wa­nia były: aresz­to­wa­nia i roz­strze­li­wa­nia lud­no­ści pol­skiej gro­ma­dy Brzeziny pow. Dębica. To jedy­ne źró­dło infor­ma­cji na ten temat. Na pod­sta­wie tre­ści tego zezna­nia, w publi­cy­stycz­nym zabar­wie­niu R. Pajura przy­bli­żył oko­licz­no­ści aresz­to­wa­nia syna[12]. Uprzedzając nie­co fak­ty, pod­nieść nale­ży, że pro­to­kół prze­słu­cha­nia świad­ka zawie­ra tak­że infor­ma­cje, któ­re – jak moż­na zakła­dać – nie były istot­ne dla auto­ra, sko­ro ich nie zamie­ścił w tek­ście. Do tre­ści infor­ma­cji nastą­pi nawią­za­nie na zakoń­cze­nie arty­ku­łu.

W. Longosz zezna­ła:

W dniu 1 kwiet­nia 1943 r. o godzi­nie 1,30 w nocy przy­je­cha­li do naszej gro­ma­dy autem Niemcy z Dębicy. Byli oni w mun­du­rach woj­sko­wych uzbro­je­ni w kara­bi­ny oraz gra­na­ty. Było ich 55 osób. Po przy­jeź­dzie do wsi natych­miast oto­czy­li nasz dom i ude­rza­jąc moc­no w drzwi kaza­li wycho­dzić. Gdy wyszedł mąż mój wte­dy zatrzy­ma­li go przy sobie i pyta­li o syna Bronisława, a gdy otrzy­ma­li odpo­wiedź, że jest w domu pyta­li się czy jest ktoś obcy w domu. Po otrzy­ma­niu prze­czą­cej odpo­wie­dzi przy­stą­pi­li do rewi­zji domu, a przed­tem jesz­cze kaza­li wszyst­kim domow­ni­kom ustą­pić do kuch­ni, a syno­wi moje­mu Bronisławowi kłaść się na pod­ło­dze twa­rzą do pod­ło­gi. Gdy jeden z Niemców przy­ło­żył mu kara­bin do gło­wy wte­dy syn mój Bronisław ode­zwał się do nie­miec­kich opraw­ców sło­wa­mi za co mnie strze­la­cie, pozwól­cie mi się pomo­dlić i z rodzi­ną się poże­gnać. Na to krzyk­nął Niemiec każąc mu leżeć. Po prze­pro­wa­dze­niu rewi­zji zamknię­to syna moje­go w osob­nym poko­ju i w okrop­ny spo­sób bito. (…)

Wśród Niemców tych byli żan­dar­mi i gesta­pow­cy z Dębicy i jak sły­sza­łam od ludzi to nie było tam tym razem żan­dar­ma Urbana, lecz szef gesta­po z Dębicy. Gdy zaprze­sta­no bicia moje­go syna wte­dy wypro­wa­dzo­no go z tego poko­ju gdzie był bity i kaza­no mu wziąć na sie­bie ubra­nie. Synowi moje­mu szła wte­dy krew z nosa. Skuto go wów­czas i zabra­no na auto przy czym do auta pro­wa­dzi­li go na łań­cu­chu, a nam wszyst­kim zapo­wie­dzie­li, że powró­cą i zabio­rą nas wszyst­kich, a dom pod­pa­lą. Autem odwie­zio­no moje­go syna do wię­zie­nia w Dębicy.

Tej samej nocy ci sami Niemcy oraz inni jesz­cze uda­li się do sąsied­niej gro­ma­dy Mała i stam­tąd zabra­li całą rodzi­nę Wójcików skła­da­ją­ca się z 6 osób z wyjąt­kiem tyl­ko dwóch synów, któ­rzy zdo­ła­li zbiec. Rodzinę Wójcików osa­dzo­no rów­nież w wię­zie­niu w Dębicy, a całe zabu­do­wa­nia w gro­ma­dzie Mała Niemcy spa­li­li.

Dowiadując się co do moje­go syna w Dębicy dowie­dzia­łam się iż jeden z jego kole­gów, któ­ry był rów­nież aresz­to­wa­ny zała­mał się w cza­sie prze­słu­cha­nia i syp­nął moje­go syna. We wię­zie­niu był mój syn męczo­ny w okrut­ny spo­sób bity i wie­sza­no w ten spo­sób, że wią­za­no mu ręce w tyle i następ­nie pod­no­szo­no do góry za zwią­za­ne ręce. O tym mówił jeden ze współ­więź­niów Julian Święch z Brzezin. (…)

Męki te zada­wa­no mu w celu wymu­sze­nia na nim zeznań w kie­run­ku ujaw­nie­nia nazwisk osób nale­żą­cych do par­ty­zan­tów. Syn mój prze­sie­dział się we wię­zie­niu 4 dni i w dniu 5 kwiet­nia 1943 r. został na żydow­skim cmen­ta­rzu roz­strze­la­ny. Prawdopodobnie w egze­ku­cji tej brał udział żan­darm Urban. Również roz­strze­la­na zosta­ła rodzi­na Wójcików.

W roku 1945 zosta­ła prze­pro­wa­dzo­na eks­hu­ma­cja zwłok i agni­sko­wa­łam zwło­ki moje­go syna. W tym samym dole leża­ły zwło­ki rodzi­ny Wójcików. W tym gro­bie eks­hu­mo­wa­nym leża­ły zwło­ki 11 osób, a mia­no­wi­cie zwło­ki moje­go syna oraz rodzi­ny Wójcików 6 osób tudzież zwło­ki 4 chłop­ców z Dębicy.

W cza­sie wyko­ny­wa­nia tej egze­ku­cji, gdy ofia­ry były pro­wa­dzo­ne na roz­strze­la­nie jeden z tych osób pro­wa­dzo­nych nazwi­skiem Zbigniew Bartkiewicz pocho­dzą­cy z Dębicy zbiegł uni­ka­jąc śmier­ci. Syn mój liczył lat 19 i był uczniem 4 kla­sy gim­na­zjal­nej.[13]

 

Teren cmen­ta­rza żydow­skie­go w Dębicy w roku 1986. Miejsce egze­ku­cji wie­lu Polek i Polaków. Źródło: IPN Rz 602/1338

Zakończenie oraz wnio­ski

Niemalże w cało­ści przy­to­czo­na zosta­ła treść zeznań W. Longosz. Pominięte frag­men­ty [(…)] nie zawie­ra­ją istot­nych infor­ma­cji wpły­wa­ją­cych na prze­bieg zda­rzeń. Wytłuszczone zda­nia zawie­ra­ją te infor­ma­cje, któ­rych bra­ku­je we wspo­mnia­nej książ­ce. Czy są istot­ne? Odpowiedź musi być twier­dzą­ca. Doświadczenia oraz wie­dza kry­mi­na­li­stycz­na auto­ra naka­zu­ją, by każ­dą infor­ma­cję brać pod uwa­gę i nie tra­cić zain­te­re­so­wa­nie jej tre­ścią zbyt wcze­śnie. Koniecznie nale­ży je wery­fi­ko­wać na pod­sta­wie innych źró­deł oraz infor­ma­cji uzy­ska­nych z tego źró­dła. Następuje to w ramach hipo­te­zy, któ­ra nie­kie­dy może wyda­wać się nie­praw­do­po­dob­ną. To zło­żo­ny pro­ces ana­li­tycz­ny, pro­wa­dzą­cy jed­nak do popraw­nych usta­leń odpo­wia­da­ją­cych praw­dzie. Innej meto­dy wery­fi­ka­cji infor­ma­cji, jak dotąd nie wymy­ślo­no.

Wychodząc z kręg ogól­nych sfor­mu­ło­wań, autor przej­dzie do prak­tycz­ne­go zilu­stro­wa­nia powyż­szych zapa­try­wań. Czas aresz­to­wa­nia B. Longosza (noc 1.04.1943) stoi w sprzecz­no­ści z infor­ma­cją, że eks­pe­dy­cja uda­ła się do Małej i tej samej nocy aresz­to­wa­no rodzi­nę Wójcików. Czas aresz­to­wa­nia tej rodzi­ny (2/3.04.1943) przez niko­go nie był kwe­stio­no­wa­ny. Pomyłka w dacie poda­nej przez świad­ka, nie prze­kre­śla przy­dat­no­ści pozo­sta­łych infor­ma­cji.

O poru­sza­niu się eks­pe­dy­cji z Wielopola do Małej pisze Wojciech Wójcik[14]. Nie wspo­mi­na jed­nak o aresz­to­wa­niu B. Longosza. Dodać moż­na do tej infor­ma­cji, że dro­ga z Wielopola do Małej prze­bie­ga przez Brzeziny. Nie roz­wi­ja­jąc zbyt­nio tego wąt­ku, napi­sać nale­ży, że ma uza­sad­nie­nie twier­dze­nie W. Wójcika, że akcja była sta­ran­nie przy­go­to­wa­na. Do prze­pro­wa­dze­nia aresz­to­wań przy­go­to­wa­no siły i środ­ki odpo­wia­da­ją­ce prze­wi­dy­wa­nym potrze­bom, zasto­so­wa­no odpo­wied­nią tak­ty­kę dla osią­gnię­cia pla­no­wa­nych celów, tj. dzia­ła­nie nocą, kie­ru­nek prze­miesz­cza­nia się nie­miec­kiej kolum­ny, reali­za­cja aresz­to­wań w dwóch róż­nych miej­scach. To pozwa­la na wypro­wa­dze­nie inne­go jesz­cze wnio­sku, nie­miec­kie orga­ny bez­pie­czeń­stwa dys­po­no­wa­ły infor­ma­cja­mi, dyk­tu­ją­cy­mi potrze­bę aresz­to­wa­nia B. Longosza i rodzi­ny Wójcików nie­mal­że jed­no­cze­śnie. Niestety, związ­ku przy­czy­no­wo skut­ko­we­go nie zna­my. Należy go wobec tego usta­lać, gdyż dotych­czas nie pod­ję­to takiej pró­by.

Kolejny wytłusz­czo­ny frag­ment oraz wyni­ka­ją­ce z jego tre­ści infor­ma­cje, wyda­ją się war­to­ścio­we, a przez to przy­dat­ne. Dowiadujemy się, że jeden z kole­gów, któ­ry „syp­nął” Bronka był już aresz­to­wa­ny. Kto to taki? Czy był nim uczeń szko­ły mecha­nicz­nej o ps. „Perełka”? Wątpliwe. Logika pod­po­wia­da, że jego aresz­to­wa­nie nie było koniecz­ne, jeże­li przyj­mie­my, że dono­sił Niemcom[15]. Odpowiedzi nale­ży szu­kać w gro­nie osób (kole­gów), któ­re były aresz­to­wa­ne wcze­śniej, tj. przed zatrzy­ma­niem B. Longosza oraz rodzi­ny Wójcików. Informacji kto był aresz­to­wa­ny, zanim zapa­dła decy­zja o aresz­to­wa­niu tych osób nale­ży poszu­ki­wać.

Skupmy teraz uwa­gę na dniu śmier­ci B. Longosza oraz obec­no­ści jego mat­ki pod­czas eks­hu­ma­cji zwłok w 1945 r. Wynikają z tego trzy infor­ma­cje: data śmier­ci (inna niż usta­lił A. Stańko), licz­ba osób zamor­do­wa­nych (inna niż wyni­ka z usta­leń R. Pajury) oraz rok prze­pro­wa­dzo­nej eks­hu­ma­cji. Ostatnia z tych infor­ma­cji pozwa­la przyj­mo­wać, że zbio­ro­wa mogi­ła na cmen­ta­rzu para­fial­nym powsta­ła w roku 1945, a nie w 1947 jak wyni­ka z doku­men­tów. Czy to usta­le­nie może być powo­dem, że poja­wi­ły się trud­no­ści z potwier­dze­niem (ew. zaprze­cze­niem) infor­ma­cjom, o któ­re zwró­cił się autor, kie­ru­jąc sto­sow­ną proś­bę, za pośred­nic­twem kan­ce­la­rii para­fial­nej? Czy brak świa­do­mo­ści jest powo­dem nie­zro­zu­mie­nia, że jedy­nie popraw­ne usta­le­nia fak­tycz­ne odno­szą­ce się do wszel­kich zda­rzeń, sta­no­wić mogą pod­sta­wę for­mu­ło­wa­nia popraw­nych ocen ich prze­bie­gu, skut­kach oraz następ­stwach?

Niezależnie od poczy­nio­nych uwag oraz sfor­mu­ło­wa­nych wnio­sków, dążąc do efek­tyw­ne­go wyko­rzy­sta­nia infor­ma­cji wyni­ka­ją­cych z zeznań W. Longosz, wska­za­ne jest ukie­run­ko­wa­nie zain­te­re­so­wa­nia na oso­bę Juliana Święcha; pod­ję­cie pró­by usta­le­nia nazwisk 4 chłop­ców z Dębicy, któ­rzy zosta­li eks­hu­mo­wa­ni; usta­le­nie, czy był prze­słu­chi­wa­ny Zbigniew Bartkowicz (ew. jego rodzi­ce) oraz co wyni­ka z tych zeznań. Jego uciecz­ka wąt­pli­wo­ści nie budzi. Natomiast czas i oko­licz­no­ści – w świe­tle wypo­wie­dzi W. Longosz — to inte­re­su­ją­cy wątek zda­rze­nia zwią­za­ne­go z egze­ku­cją.

Warto w tym miej­scu przy­to­czyć opis uciecz­ki nakre­ślo­ny pió­rem W. Strumskiego. Być może żyją jesz­cze oso­by, któ­re posia­da­ją wia­do­mo­ści na ten temat. Nawet te zasły­sza­ne mogą mieć zna­cze­nie w pro­ce­sie badaw­czym.

(…) Skazanych na śmierć wie­zio­no pod wie­czór uli­ca­mi Dębicy, co budzi­ło powszech­ny żal i powięk­sza­ło nie­na­wiść do oku­pan­tów. Chłopcy mogli ostat­ni raz spoj­rzeć na swo­je mia­sto, poże­gnać się z nim. Na żydow­skim cmen­ta­rzu cze­kał na nich wyko­pa­ny wspól­ny grób. Więźniów sku­tych para­mi hitle­row­scy sie­pa­cze usta­wi­li sze­re­giem.

Stanęli obok sie­bie. Ręka w rękę Józef Wójcik z żoną Heleną i ich dwaj syno­wie: Julian i mło­dziut­ki Stanisław oraz naj­star­sza cór­ka Wójcików Wiktoria, z Bronisława Michalik. Dalej sta­li Tadeusz Tarnowski [Tarnawski], Mieczysław Michalik, Bronisław Longosz, Lucjan Piotrowski, Antoni Pocica, Adam Ciurkot, Mieczysław Rudziński, Teofil Szewczyk. Ostatnią parę sta­no­wi­li Bronisława Wójcik i Zbigniew Bartkowicz. (…)

Wreszcie pada pierw­szy strzał i pierw­sze cia­ło wali się do [grobu]mogiły. (…) Huczą dal­sze strza­ły. (…) Ktoś tyl­ko zra­nio­ny krzy­czy przej­mu­ją­co i dopie­ro następ­na kula uci­sza go na zawsze. Kolej przy­cho­dzi na Bartkowicza i towa­rzy­szą­cą mu Bronię Wójcikównę. (…) Jeszcze tyl­ko sekun­dy dzie­li­ły ich od śmier­ci, (…). Dzielna dziew­czy­na, mając bar­dzo małą i [szczu­płą dłoń] wąską dłoń, potra­fi­ła bez zwró­ce­nia uwa­gi [hitle­row­ców] Niemców zsu­nąć rękę z kaj­dan­ki, któ­ry­mi była sku­ta z Bartkowiczem i na uła­mek sekun­dy przed wła­sną śmier­cią zdo­ła­ła jesz­cze krzyk­nąć – ucie­kaj! (…)

Wszystkie te myśli prze­le­cia­ły mu wichrem przez gło­wę, a nim zmie­ni­ły się w kon­kret­ny zamiar, on już dzia­ła­jąc w instynk­tow­nym pory­wie odwró­cił się bły­ska­wicz­nie, ude­rzył gło­wą w brzuch żan­dar­ma, posa­dził do potęż­nym susem i wpadł pomię­dzy nagrob­ki, któ­re wraz z nad­cho­dzą­cym zmierz­chem i zamie­sza­niem wśród Niemców, sta­ły się jego sprzy­mie­rzeń­cem.

Przebiegł dobrych kil­ka­na­ście kro­ków nim padł pierw­szy strzał [za nim], a kil­ka­dzie­siąt zanim posy­pa­ły się serie z pisto­le­tów maszy­no­wych. Kule świ­sta­ły mu koło uszu, z prze­raź­li­wym gwiz­dem ryko­sze­to­wa­ły od kamie­ni ale nie tra­fi­ła go żad­na[16].

Po licz­bie osób usta­lo­nych przez W. Strumskiego, jako zamor­do­wa­ne pod­czas tej egze­ku­cji poszu­ki­wa­nie źró­deł infor­ma­cji (doku­men­tów) sta­je się nawet koniecz­no­ścią. CDN.

 

[1] R. Pajura, Zagłada i wal­ka. Druga woj­na świa­to­wa w Dębicy i powie­cie dębic­kim, Ag. Wyd. Agard, Dębica 2022, s. 336–341.

[2] Zob. J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Zdrada, https://zeszytydebickie.pl/2025/04/10/po-sladach-zbrodni-zdrada/, opu­bli­ko­wa­no 10.04.2025, tak­że: J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Prowokacja w Sokole, https://zeszytydebickie.pl/2025/05/06/po-sladach-zbrodni-prowokacja-w-sokole/, opu­bli­ko­wa­no 6.05.2025.

[3] J. Swół, Powroty do zda­rzeń. Niemieckie pro­wo­ka­cje w Soldatenheim w Dębicy, https://zeszytydebickie.pl/2025/09/10/powroty-do-zdarzen-niemieckie-prowokacje-w-soldatenheim-w-debicy/, opu­bli­ko­wa­no 10.09.2025.

[4] Karta ewi­den­cyj­na – mogi­ły 53 patrio­tów pol­skich roz­strze­la­nych w 1943 r. Dokument w posia­da­niu auto­ra, udo­stęp­nio­ny przez Urząd Miejski w Dębicy. Materiały l.dz. KPI.1510.1.43.2025.

[5] Rok utwo­rze­nia mogi­ły jest praw­do­po­dob­nie błęd­nie poda­ny w kar­to­te­ce. Autor jest w posia­da­niu doku­men­tu z któ­re­go wyni­ka, że w maju 1946 roku już ist­nia­ła. Jeżeli Kancelaria para­fial­na para­fii św. Jadwigi w Dębicy, przy­chy­li się do proś­by auto­ra o udo­step­nie­nie infor­ma­cji, z pew­no­ścią będzie­my bogat­si o infor­ma­cje mają­ce potwier­dze­nie, względ­nie nie mają­ce takie­go potwier­dze­nia.

[6] Monografia dębic­kie­go „Mechanika” opr. zb., wyd. ZSZ nr 1 w Dębicy, Dębica 2009, s.27.

[7] A. Stańko, Gdzie Karpat pro­gi. Armia Krajowa w powie­cie dębic­kim, Inst. Wyd. Pax, W‑wa 1984, s.273.

[8]P. Boś, Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy(Rękopis). Dokument w posta­ci elek­tro­nicz­nej udo­stęp­nio­ny przez dyrek­cję Zespołu Szkół Zawodowych Nr 1 im. Jana Pawła II w Dębicy.

[9] J. Swół, O pro­wo­ka­cji w Sokole – hipo­te­za dru­ga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/, opu­bli­ko­wa­no 3.06.2025, J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Niemiecka pro­wo­ka­cja — hipo­te­za oraz wnio­ski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/#_ftn17, opu­bli­ko­wa­no 9.07.2025.

[10] Konformizm w zna­cze­niu pod­po­rząd­ko­wa­nia się jed­no­st­ce lub gru­pie spo­łecz­nej, by w ten spo­sób osią­gnąć zakła­da­ny cel. To mecha­nizm adap­ta­cyj­ny, pole­ga­ją­cy na zmia­nie zda­nia lub zacho­wa­nia się w celu dosto­so­wa­nia się do okre­ślo­nych norm lub usank­cjo­no­wa­nych poglą­dów. Więcej zob. Rodzaje mecha­ni­zmów skła­nia­ją­cych do kon­for­mi­zmy, Kryminologia (repe­ty­to­rium), pr. zb., Oficyna a Wolters Kluwer busi­ness, wyd. 2, 2010, s. 164.

[11] J. Chłopecki, Czy jest moż­li­wy uni­wer­sy­tet? [w:] J. Chłopecki, S. Paszczyński, T. Pomianek, W poszu­ki­wa­niu syn­te­zy. O pro­ble­mach szkol­nic­twa wyż­sze­go nie tyl­ko w Polsce, WSIiZ, Rzeszów 2004, s.16.

[12] R. Pajura, Zagłada …, wyd. cyt., s. 337.

[13] Protokół prze­słu­cha­nia świad­ka Wiktorii Longosz w Ropczycach w dniu 7.06.1946 r. IPN Rz 191/101, s.,17–18. Odpis tego same­go pro­to­ko­łu znaj­du­je się z mate­ria­łach INP Rz 1/25, s. 396. Materiały te wyko­rzy­sty­wał R. Pajura do usta­leń, któ­re mają odzwier­cie­dle­nie w jego publi­ka­cji.

[14] W. Wójcik, Zapach Dymu. Wspomnienia „Dworzana” z Dębicy, nakł. aut., Dębica 1992, s.100.

[15] R. Pajura, Zagłada …, wyd. cyt., s. 336.

[16] Wyrazy uję­te w nawia­sach kwa­dra­to­wych poja­wia się w książ­ce Władysława Strumskiego pt. „Wojenne losy uczniów”, Wyd.: Dębickie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, „Oficyna Tarnowska” Woj. Ośr. Kultury w Tarnowie, Tarnów-Dębica,1990, s.41–43, jako zmia­na lub uzu­peł­nie­nie tek­stu opu­bli­ko­wa­ne­go w roku 1985.