Jan Swół
Wiedza i praktyka kryminalistyczna wielokrotnie dowiodły, że ustalenie poprawnego przebiegu jakiegoś zdarzenia jest możliwe nawet po upływie wielu dekad. Autor zainteresowany jest niemieckimi prowokacjami w budynku Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Dębicy, ich przebiegiem oraz tragicznymi następstwami. Wydarzenie to wielokrotnie było przedmiotem zainteresowania wielu autorów, którzy podzielili się ustaleniami na ten temat. Stosunkowo niedawno, na podstawie bogatej literatury oraz dokumentów z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej (dalej IPN) przybliżył je Ryszard Pajura[1].
Powrót do tytułowego zdarzenia uzasadniają wątpliwości, które pojawiają się po analizie zrekonstruowanych zdarzeń wspomnianego autora, jak również tych, w kręgu zainteresowania których, znalazł się Mieczysław Bochniewicz (ps. Perełka) – określany jako zdrajca. Tenże jako niemiecki konfident wykorzystany miał być w owych prowokacjach przez niemiecki organy bezpieczeństwa na początku 1943 r.
Kiedy dokładniej? Trudno to podać z uwagi na brak informacji. Tworzyło to przestrzeń do domysłów oraz spekulacji. Można mówić, że niekiedy lukę informacyjną uzupełniano literacką fikcją, tworząc fałszywy obraz przebiegu zdarzeń, a przynajmniej jego części[2]. W ostatnim artykule opublikowanym we wrześniu br. zamieszczona został skan dokumentu wraz z jego odpisem. Z jego treści wynika m.in. że w Soldatenheimie (budynek PTG „Sokół”) na strychu chłopcy mieli tajną kryjówkę, gdzie przechowywali broń[3]. Czy faktycznie tak było?
Należy podjąć próbę sprawdzenia i tej informacji również. Dokumenty znajdujące się w zasobach IPN są źródłem wielu informacji z okresu wojny, w tym także relacji bezpośrednich świadków. Być może pojawią się pełniejsze informacje. Możliwość korzystania z dokumentów IPN tworzy sprzyjające warunki do potwierdzenia poprawności wcześniejszych ustaleń, pełniejszych opisów tych zdarzeń i co ważne, istnieje możliwość korygowania błędnych ustaleń oraz dokonywanych na ich podstawie adekwatnych ocen i formułowania logicznych wniosków. O budzących wątpliwości ustaleniach będzie mowa w dalszej części artykułu.
Dębica (2024).Pomnik oraz fragment zbiorowej mogiły (dolna część fot.) rozstrzelanych 53 członków Ruchu Oporu. Fot. arch.DZH
Ofiary niemieckiej prowokacji
Lognosz Bronisława wymieniona jest w gronie ofiar terroru niemieckiego na granitowej płycie, po lewej stronie pomnika widniejącego na zdjęciu. Na płycie tej są wyryte nazwiska jeszcze 20 innych osób. W uwagach w Karcie ewidencyjnej – Miejsca Pamięci Narodowej, Bronisłwa Longosz także jest wymieniana. Informacje, w których posiadaniu jest autor, przemawiają za tezą, że chodzi o mężczyznę Bronisława Longosza. Jego prochy spoczywają w zbiorowej mogile na starym cmentarzu w Dębicy przy ul. Cmentarnej[4].
Od zwrócenia uwagi na tę niezgodność należało rozpocząć przekazywanie ustaleń o okolicznościach aresztowania B. Longosza. Dokładności i dociekliwości w badaniach wymagają się nie bez powodu, wyniki badań wykorzystywane są przez innych badaczy oraz osoby zainteresowane danym zdarzeniem.
Dębica (2024). Jedna z płyt będących częścią pomnika upamiętniającego 53 ofiary członków Ruchu Oporu. Fot. arch. DZH.
Z udostępnionych autorowi dokumentów przez Urząd Miejski w Dębicy wynika, że mogiła została założona w 1947 roku[5]. Zawiera szczątki 53 ofiar, z których 39 zostało zidentyfikowanych. Ich nazwiska utrwalone zostały na trzech granitowych płytach przytwierdzonych do pomnika. Z treści wykazu ewidencyjnego pochowanych wynika, że B. Longosz, członek Armii Krajowej urodzony w roku 1927, jest jedną z 23 ofiar niemieckiego terroru, które zamordowano w dniu 11 kwietnia 1943 r. Wszystkie 53 ofiary rozstrzelane zostały na cmentarzu żydowskim w Dębicy.
Po wyzwoleniu podczas ekshumacji naliczono 53 czaszki ludzkie oraz ustalono część nazwisk (29) osób zamordowanych. To jest ustalenie autora. Po uzyskaniu informacji wskazujących, że w bliżej nieustalonych okolicznościach, zidentyfikowano kolejnych 10 ofiar, autor podjął działania w celu ustalenia źródła, które pozwoliły wprowadzić zmiany do dotychczasowych ustaleń. Jest za wcześnie, żeby napisać coś więcej, ponad to, że waga sprawy wymaga, żeby ustalić podstawę tych ustaleń. Sprawdzenia obejmuję także faktyczną liczbę osób zamordowanych 11 kwietnia 1943 r. na cmentarzu żydowskim w Dębicy. W dotychczasowym ustaleniach występują istotne rozbieżności, co dyktuje potrzebę krytycznego spojrzenia na wykorzystywane informacje oraz źródło ich pochodzenia. Inaczej mówiąc, dotarcie do pierwszych źródeł informacji np. dokumentów sporządzanych podczas ekshumacji lub w związku z jej preprowadzaniem, których z pewnością był więcej niż jedna.
Do uwag i spostrzeżeń dodać należy, że dokumentacja, do której nastąpiło nawiązanie, jest jednym ze źródeł, w którym wymieniony jest Bronisław Longosz. Przykładowo w monografii dębickiego „Mechanika” w gronie uczniów represjonowanych przez władze niemieckie, jest nawiązanie do ucznia o takim samym imieniu i nazwisku, lecz młodszego (lat około 17) oraz zamieszkałego w Dębicy. Został aresztowany na skutek denuncjacji (5.04.1943), a następnie zamordowany na cmentarzu żydowskim w Dębicy 11.04.1943 r. Po wojnie zwłoki ekshumowano do zbiorowej mogiły[6]. Identyczne informacje zawiera biogram poświęcony B. Longoszowi, który zamieszczony został w książce Antoniego Stańko[7].
Krystyna Golemo, opracowująca tę część monografii korzystała m.in. ze szkolnej kronika Piotra Bosia[8] oraz książki A. Stańko. Szersze nawiązania do informacji znajdujących się w tych opracowaniach miało już miejsce[9], lecz zainteresowanie ukierunkowane było na miejsce zorganizowania niemieckiej prowokacji. Nie jest możliwe na podstawie dotychczasowych badań oraz sposobu ich udokumentowania określić, którym ustaleniom należy dawać wiarę. Należy uzbroić się w cierpliwość, poszukiwać informacji oraz – w sytuacjach uzasadnionych – reagować na błędy oraz dzielić się spostrzeżeniami.
Na tle dotychczasowych doświadczeń związanych z próbami ustalenia miejsca prowokacji oraz praktycznych aspektów jej przeprowadzenia, autorowi nasuwa się następująca refleksja. Zainteresowanie powinniśmy kierunkować na uwidaczniające się zachowania konformistyczne wśród autorów piszących na ten lub zbliżony rodzajowo temat[10]. Zachowania takie już można było zauważyć we wcześniejszych artykułach. Rozwijanie tego wątku nie przewiduje cel tego opracowania.
Błędem byłoby zakładać, że nie ma nowych osób, które zainteresowała poruszana problematyka, dlatego nastąpi krótkie nawiązanie do faktów. A. Stańko oraz Władysław Strumski opisali własne ustalenia na temat prowokacji w Sokole i okoliczności zatrzymania osób, które z tego powodu uważane są za ofiary niemieckiej prowokacji. Publikując własne ustalenia na temat przedmiotowego zdarzenia, obydwaj przemilczali istotne rozbieżności dotyczące okoliczności zatrzymania osób oraz ich liczby. A. Stańko pisze o aresztowaniu sprawców po kradzieży broni, natomiast W. Strumski o zatrzymaniach w następstwie zorganizowanej zasadzki, czyli na gorącym uczynku. Na dodatek tak barwnie, jakby był jednym z uczestników tej akcji. Żaden z nich nie chciał zauważyć i ustosunkować się do odmiennych ustaleń np. okoliczności zatrzymania.
Z podobną sytuacją mamy do czynienia śledząc informacje na temat B. Longosza. Piotr Boś w kronice zamieścił informację o nim wraz z fotografią. Wynika z niej, że jest synem Józefa i Wiktorii oraz, urodził się 6.01.1924 r. Dlaczego K. Golemo nie dała wiary ustaleniom historyka P. Bosia? Za chwilę przekonany się, że zamordowany B. Longosz miał 19 lat, a nie jak napisano około 17.
Skan wizerunku B. Longosza wraz z fragmentem informacji. Źródło: P. Boś, Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy(Rękopis), s. 63.
Zastanawiać muszą powody, dlaczego autorka (nauczycielka), nie poddała w wątpliwość ustaleń A. Stańko, chociaż miała podstawy ku temu. Można napisać dosadniej, powinna to zrobić! Konformistycznej postawy dopatrywać należy się także w pominięciu informacji, że ktoś inny (historyk i nauczyciel P. Boś) dokonał odmiennych ustaleń. Dzielenie się informacjami to przecież edukowanie. To obowiązek rodziców, nauczycieli, dziennikarzy oraz osób prowadzących badania. Uczony — pisze prof. nauk humanistycznych, socjolog i politolog Jerzy Chłopecki, ma obowiązek udostępniania swojego odkrycia, a także drogi dojścia do niego[11]. Prawnik może napisć, że biorąc pod uwagę polskie uregulowania prawne, obowiązek ten obejmuje każdego autora dzieła.
Przejdźmy na grunt praktyki. Ustalenia R. Pajury na temat prowokacji oraz ich tragicznych następstw uwidoczniły potrzebę zainteresowania się informacjami z dokumentów i publikacji (także książkowych), z których tenże korzystał. Zachowując daleko posuniętą ostrożność w formułowaniu ocen, nie można pominąć wybiórczego – jak się wydaje – wykorzystania niektórych informacji, dla przybliżenia okoliczności aresztowania B. Longosza. Uzasadnienie oceny nastąpi za chwilę.
Aresztowanie Bronka Longosza
Okoliczności aresztowania wynikają z wypowiedzi matki Wiktorii Longosz, która przesłuchiwana była w charakterze świadka (7.06.1946) przez sędziego, członka Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. Przedmiotem postępowania były: aresztowania i rozstrzeliwania ludności polskiej gromady Brzeziny pow. Dębica. To jedyne źródło informacji na ten temat. Na podstawie treści tego zeznania, w publicystycznym zabarwieniu R. Pajura przybliżył okoliczności aresztowania syna[12]. Uprzedzając nieco fakty, podnieść należy, że protokół przesłuchania świadka zawiera także informacje, które – jak można zakładać – nie były istotne dla autora, skoro ich nie zamieścił w tekście. Do treści informacji nastąpi nawiązanie na zakończenie artykułu.
W. Longosz zeznała:
W dniu 1 kwietnia 1943 r. o godzinie 1,30 w nocy przyjechali do naszej gromady autem Niemcy z Dębicy. Byli oni w mundurach wojskowych uzbrojeni w karabiny oraz granaty. Było ich 55 osób. Po przyjeździe do wsi natychmiast otoczyli nasz dom i uderzając mocno w drzwi kazali wychodzić. Gdy wyszedł mąż mój wtedy zatrzymali go przy sobie i pytali o syna Bronisława, a gdy otrzymali odpowiedź, że jest w domu pytali się czy jest ktoś obcy w domu. Po otrzymaniu przeczącej odpowiedzi przystąpili do rewizji domu, a przedtem jeszcze kazali wszystkim domownikom ustąpić do kuchni, a synowi mojemu Bronisławowi kłaść się na podłodze twarzą do podłogi. Gdy jeden z Niemców przyłożył mu karabin do głowy wtedy syn mój Bronisław odezwał się do niemieckich oprawców słowami za co mnie strzelacie, pozwólcie mi się pomodlić i z rodziną się pożegnać. Na to krzyknął Niemiec każąc mu leżeć. Po przeprowadzeniu rewizji zamknięto syna mojego w osobnym pokoju i w okropny sposób bito. (…)
Wśród Niemców tych byli żandarmi i gestapowcy z Dębicy i jak słyszałam od ludzi to nie było tam tym razem żandarma Urbana, lecz szef gestapo z Dębicy. Gdy zaprzestano bicia mojego syna wtedy wyprowadzono go z tego pokoju gdzie był bity i kazano mu wziąć na siebie ubranie. Synowi mojemu szła wtedy krew z nosa. Skuto go wówczas i zabrano na auto przy czym do auta prowadzili go na łańcuchu, a nam wszystkim zapowiedzieli, że powrócą i zabiorą nas wszystkich, a dom podpalą. Autem odwieziono mojego syna do więzienia w Dębicy.
Tej samej nocy ci sami Niemcy oraz inni jeszcze udali się do sąsiedniej gromady Mała i stamtąd zabrali całą rodzinę Wójcików składająca się z 6 osób z wyjątkiem tylko dwóch synów, którzy zdołali zbiec. Rodzinę Wójcików osadzono również w więzieniu w Dębicy, a całe zabudowania w gromadzie Mała Niemcy spalili.
Dowiadując się co do mojego syna w Dębicy dowiedziałam się iż jeden z jego kolegów, który był również aresztowany załamał się w czasie przesłuchania i sypnął mojego syna. We więzieniu był mój syn męczony w okrutny sposób bity i wieszano w ten sposób, że wiązano mu ręce w tyle i następnie podnoszono do góry za związane ręce. O tym mówił jeden ze współwięźniów Julian Święch z Brzezin. (…)
Męki te zadawano mu w celu wymuszenia na nim zeznań w kierunku ujawnienia nazwisk osób należących do partyzantów. Syn mój przesiedział się we więzieniu 4 dni i w dniu 5 kwietnia 1943 r. został na żydowskim cmentarzu rozstrzelany. Prawdopodobnie w egzekucji tej brał udział żandarm Urban. Również rozstrzelana została rodzina Wójcików.
W roku 1945 została przeprowadzona ekshumacja zwłok i agniskowałam zwłoki mojego syna. W tym samym dole leżały zwłoki rodziny Wójcików. W tym grobie ekshumowanym leżały zwłoki 11 osób, a mianowicie zwłoki mojego syna oraz rodziny Wójcików 6 osób tudzież zwłoki 4 chłopców z Dębicy.
W czasie wykonywania tej egzekucji, gdy ofiary były prowadzone na rozstrzelanie jeden z tych osób prowadzonych nazwiskiem Zbigniew Bartkiewicz pochodzący z Dębicy zbiegł unikając śmierci. Syn mój liczył lat 19 i był uczniem 4 klasy gimnazjalnej.[13]
Teren cmentarza żydowskiego w Dębicy w roku 1986. Miejsce egzekucji wielu Polek i Polaków. Źródło: IPN Rz 602/1338
Zakończenie oraz wnioski
Niemalże w całości przytoczona została treść zeznań W. Longosz. Pominięte fragmenty [(…)] nie zawierają istotnych informacji wpływających na przebieg zdarzeń. Wytłuszczone zdania zawierają te informacje, których brakuje we wspomnianej książce. Czy są istotne? Odpowiedź musi być twierdząca. Doświadczenia oraz wiedza kryminalistyczna autora nakazują, by każdą informację brać pod uwagę i nie tracić zainteresowanie jej treścią zbyt wcześnie. Koniecznie należy je weryfikować na podstawie innych źródeł oraz informacji uzyskanych z tego źródła. Następuje to w ramach hipotezy, która niekiedy może wydawać się nieprawdopodobną. To złożony proces analityczny, prowadzący jednak do poprawnych ustaleń odpowiadających prawdzie. Innej metody weryfikacji informacji, jak dotąd nie wymyślono.
Wychodząc z kręg ogólnych sformułowań, autor przejdzie do praktycznego zilustrowania powyższych zapatrywań. Czas aresztowania B. Longosza (noc 1.04.1943) stoi w sprzeczności z informacją, że ekspedycja udała się do Małej i tej samej nocy aresztowano rodzinę Wójcików. Czas aresztowania tej rodziny (2/3.04.1943) przez nikogo nie był kwestionowany. Pomyłka w dacie podanej przez świadka, nie przekreśla przydatności pozostałych informacji.
O poruszaniu się ekspedycji z Wielopola do Małej pisze Wojciech Wójcik[14]. Nie wspomina jednak o aresztowaniu B. Longosza. Dodać można do tej informacji, że droga z Wielopola do Małej przebiega przez Brzeziny. Nie rozwijając zbytnio tego wątku, napisać należy, że ma uzasadnienie twierdzenie W. Wójcika, że akcja była starannie przygotowana. Do przeprowadzenia aresztowań przygotowano siły i środki odpowiadające przewidywanym potrzebom, zastosowano odpowiednią taktykę dla osiągnięcia planowanych celów, tj. działanie nocą, kierunek przemieszczania się niemieckiej kolumny, realizacja aresztowań w dwóch różnych miejscach. To pozwala na wyprowadzenie innego jeszcze wniosku, niemieckie organy bezpieczeństwa dysponowały informacjami, dyktującymi potrzebę aresztowania B. Longosza i rodziny Wójcików niemalże jednocześnie. Niestety, związku przyczynowo skutkowego nie znamy. Należy go wobec tego ustalać, gdyż dotychczas nie podjęto takiej próby.
Kolejny wytłuszczony fragment oraz wynikające z jego treści informacje, wydają się wartościowe, a przez to przydatne. Dowiadujemy się, że jeden z kolegów, który „sypnął” Bronka był już aresztowany. Kto to taki? Czy był nim uczeń szkoły mechanicznej o ps. „Perełka”? Wątpliwe. Logika podpowiada, że jego aresztowanie nie było konieczne, jeżeli przyjmiemy, że donosił Niemcom[15]. Odpowiedzi należy szukać w gronie osób (kolegów), które były aresztowane wcześniej, tj. przed zatrzymaniem B. Longosza oraz rodziny Wójcików. Informacji kto był aresztowany, zanim zapadła decyzja o aresztowaniu tych osób należy poszukiwać.
Skupmy teraz uwagę na dniu śmierci B. Longosza oraz obecności jego matki podczas ekshumacji zwłok w 1945 r. Wynikają z tego trzy informacje: data śmierci (inna niż ustalił A. Stańko), liczba osób zamordowanych (inna niż wynika z ustaleń R. Pajury) oraz rok przeprowadzonej ekshumacji. Ostatnia z tych informacji pozwala przyjmować, że zbiorowa mogiła na cmentarzu parafialnym powstała w roku 1945, a nie w 1947 jak wynika z dokumentów. Czy to ustalenie może być powodem, że pojawiły się trudności z potwierdzeniem (ew. zaprzeczeniem) informacjom, o które zwrócił się autor, kierując stosowną prośbę, za pośrednictwem kancelarii parafialnej? Czy brak świadomości jest powodem niezrozumienia, że jedynie poprawne ustalenia faktyczne odnoszące się do wszelkich zdarzeń, stanowić mogą podstawę formułowania poprawnych ocen ich przebiegu, skutkach oraz następstwach?
Niezależnie od poczynionych uwag oraz sformułowanych wniosków, dążąc do efektywnego wykorzystania informacji wynikających z zeznań W. Longosz, wskazane jest ukierunkowanie zainteresowania na osobę Juliana Święcha; podjęcie próby ustalenia nazwisk 4 chłopców z Dębicy, którzy zostali ekshumowani; ustalenie, czy był przesłuchiwany Zbigniew Bartkowicz (ew. jego rodzice) oraz co wynika z tych zeznań. Jego ucieczka wątpliwości nie budzi. Natomiast czas i okoliczności – w świetle wypowiedzi W. Longosz — to interesujący wątek zdarzenia związanego z egzekucją.
Warto w tym miejscu przytoczyć opis ucieczki nakreślony piórem W. Strumskiego. Być może żyją jeszcze osoby, które posiadają wiadomości na ten temat. Nawet te zasłyszane mogą mieć znaczenie w procesie badawczym.
(…) Skazanych na śmierć wieziono pod wieczór ulicami Dębicy, co budziło powszechny żal i powiększało nienawiść do okupantów. Chłopcy mogli ostatni raz spojrzeć na swoje miasto, pożegnać się z nim. Na żydowskim cmentarzu czekał na nich wykopany wspólny grób. Więźniów skutych parami hitlerowscy siepacze ustawili szeregiem.
Stanęli obok siebie. Ręka w rękę Józef Wójcik z żoną Heleną i ich dwaj synowie: Julian i młodziutki Stanisław oraz najstarsza córka Wójcików Wiktoria, z Bronisława Michalik. Dalej stali Tadeusz Tarnowski [Tarnawski], Mieczysław Michalik, Bronisław Longosz, Lucjan Piotrowski, Antoni Pocica, Adam Ciurkot, Mieczysław Rudziński, Teofil Szewczyk. Ostatnią parę stanowili Bronisława Wójcik i Zbigniew Bartkowicz. (…)
Wreszcie pada pierwszy strzał i pierwsze ciało wali się do [grobu]mogiły. (…) Huczą dalsze strzały. (…) Ktoś tylko zraniony krzyczy przejmująco i dopiero następna kula ucisza go na zawsze. Kolej przychodzi na Bartkowicza i towarzyszącą mu Bronię Wójcikównę. (…) Jeszcze tylko sekundy dzieliły ich od śmierci, (…). Dzielna dziewczyna, mając bardzo małą i [szczupłą dłoń] wąską dłoń, potrafiła bez zwrócenia uwagi [hitlerowców] Niemców zsunąć rękę z kajdanki, którymi była skuta z Bartkowiczem i na ułamek sekundy przed własną śmiercią zdołała jeszcze krzyknąć – uciekaj! (…)
Wszystkie te myśli przeleciały mu wichrem przez głowę, a nim zmieniły się w konkretny zamiar, on już działając w instynktownym porywie odwrócił się błyskawicznie, uderzył głową w brzuch żandarma, posadził do potężnym susem i wpadł pomiędzy nagrobki, które wraz z nadchodzącym zmierzchem i zamieszaniem wśród Niemców, stały się jego sprzymierzeńcem.
Przebiegł dobrych kilkanaście kroków nim padł pierwszy strzał [za nim], a kilkadziesiąt zanim posypały się serie z pistoletów maszynowych. Kule świstały mu koło uszu, z przeraźliwym gwizdem rykoszetowały od kamieni ale nie trafiła go żadna[16].
Po liczbie osób ustalonych przez W. Strumskiego, jako zamordowane podczas tej egzekucji poszukiwanie źródeł informacji (dokumentów) staje się nawet koniecznością. CDN.
[1] R. Pajura, Zagłada i walka. Druga wojna światowa w Dębicy i powiecie dębickim, Ag. Wyd. Agard, Dębica 2022, s. 336–341.
[2] Zob. J. Swół, Po śladach zbrodni. Zdrada, https://zeszytydebickie.pl/2025/04/10/po-sladach-zbrodni-zdrada/, opublikowano 10.04.2025, także: J. Swół, Po śladach zbrodni. Prowokacja w Sokole, https://zeszytydebickie.pl/2025/05/06/po-sladach-zbrodni-prowokacja-w-sokole/, opublikowano 6.05.2025.
[3] J. Swół, Powroty do zdarzeń. Niemieckie prowokacje w Soldatenheim w Dębicy, https://zeszytydebickie.pl/2025/09/10/powroty-do-zdarzen-niemieckie-prowokacje-w-soldatenheim-w-debicy/, opublikowano 10.09.2025.
[4] Karta ewidencyjna – mogiły 53 patriotów polskich rozstrzelanych w 1943 r. Dokument w posiadaniu autora, udostępniony przez Urząd Miejski w Dębicy. Materiały l.dz. KPI.1510.1.43.2025.
[5] Rok utworzenia mogiły jest prawdopodobnie błędnie podany w kartotece. Autor jest w posiadaniu dokumentu z którego wynika, że w maju 1946 roku już istniała. Jeżeli Kancelaria parafialna parafii św. Jadwigi w Dębicy, przychyli się do prośby autora o udostepnienie informacji, z pewnością będziemy bogatsi o informacje mające potwierdzenie, względnie nie mające takiego potwierdzenia.
[6] Monografia dębickiego „Mechanika” opr. zb., wyd. ZSZ nr 1 w Dębicy, Dębica 2009, s.27.
[7] A. Stańko, Gdzie Karpat progi. Armia Krajowa w powiecie dębickim, Inst. Wyd. Pax, W‑wa 1984, s.273.
[8]P. Boś, Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy(Rękopis). Dokument w postaci elektronicznej udostępniony przez dyrekcję Zespołu Szkół Zawodowych Nr 1 im. Jana Pawła II w Dębicy.
[9] J. Swół, O prowokacji w Sokole – hipoteza druga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/, opublikowano 3.06.2025, J. Swół, Po śladach zbrodni. Niemiecka prowokacja — hipoteza oraz wnioski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/#_ftn17, opublikowano 9.07.2025.
[10] Konformizm w znaczeniu podporządkowania się jednostce lub grupie społecznej, by w ten sposób osiągnąć zakładany cel. To mechanizm adaptacyjny, polegający na zmianie zdania lub zachowania się w celu dostosowania się do określonych norm lub usankcjonowanych poglądów. Więcej zob. Rodzaje mechanizmów skłaniających do konformizmy, Kryminologia (repetytorium), pr. zb., Oficyna a Wolters Kluwer business, wyd. 2, 2010, s. 164.
[11] J. Chłopecki, Czy jest możliwy uniwersytet? [w:] J. Chłopecki, S. Paszczyński, T. Pomianek, W poszukiwaniu syntezy. O problemach szkolnictwa wyższego nie tylko w Polsce, WSIiZ, Rzeszów 2004, s.16.
[12] R. Pajura, Zagłada …, wyd. cyt., s. 337.
[13] Protokół przesłuchania świadka Wiktorii Longosz w Ropczycach w dniu 7.06.1946 r. IPN Rz 191/101, s.,17–18. Odpis tego samego protokołu znajduje się z materiałach INP Rz 1/25, s. 396. Materiały te wykorzystywał R. Pajura do ustaleń, które mają odzwierciedlenie w jego publikacji.
[14] W. Wójcik, Zapach Dymu. Wspomnienia „Dworzana” z Dębicy, nakł. aut., Dębica 1992, s.100.
[15] R. Pajura, Zagłada …, wyd. cyt., s. 336.
[16] Wyrazy ujęte w nawiasach kwadratowych pojawia się w książce Władysława Strumskiego pt. „Wojenne losy uczniów”, Wyd.: Dębickie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, „Oficyna Tarnowska” Woj. Ośr. Kultury w Tarnowie, Tarnów-Dębica,1990, s.41–43, jako zmiana lub uzupełnienie tekstu opublikowanego w roku 1985.



