Menu close

Ciąg dalszy historii związanej z ucieczką Zbigniewa Bartkowicza

Jan Swół

W dniu 11 kwiet­nia 1943 r. na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy, na oku­po­wa­nych tere­nach, nie­miec­kie służ­by oku­pa­cyj­ne­go porząd­ku publicz­ne­go doko­na­ły kolej­nej egze­ku­cji na kil­ku­na­stu oso­bach. Miały one być zwią­za­ne z kon­spi­ra­cyj­ną dzia­łal­no­ścią wymie­rzo­ną prze­ciw­ko nie­miec­kie­mu oku­pan­to­wi. Z opi­sów zawar­tych w publi­ka­cjach książ­ko­wych, arty­ku­łach pra­so­wych oraz czyn­no­ści orga­nów ści­ga­nia wyni­ka, że oso­by te uczest­ni­czy­ły w zaka­za­nej przez pra­wo oku­pan­ta dzia­łal­no­ści kon­spi­ra­cyj­nej. Z uwa­gi na istot­nie roz­bież­no­ści w usta­le­niach, przy­ta­cza­nie nazwisk oraz przy­bli­ża­nie rodza­ju dzia­łal­no­ści, na tym eta­pie badań nie jest wska­za­ne. Wątpliwości obej­mu­ję rów­nież kwe­stie zwią­za­ne z oko­licz­no­ścia­mi, w jakich nastą­pi­ła dekon­spi­ra­cja gru­py uczniów dębic­kich szkół. Nie moż­na wyklu­czyć, że poja­wią się inne jesz­cze wąt­pli­wo­ści.

 

Budynek Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Dębicy, w okre­sie oku­pa­cji prze­mia­no­wa­ny na Niemiecki Dom Żołnierza. Źródło: skan, arch. DZH

Doświadczenie pod­po­wia­da, że chcąc zbli­żyć się do praw­dy, zale­ca­na jest cier­pli­wość oraz koniecz­ność sto­so­wa­nia nauko­wych metod badaw­czych. Ma to na celu eli­mi­no­wa­nie lite­rac­kiej fik­cji bądź też wery­fi­ka­cji zasły­sza­nych infor­ma­cji, któ­re zosta­ły przy­ję­te jako praw­dzi­we zda­rze­nia. Teza ta czę­ścio­wo ma uza­sad­nie­nie w dotych­cza­so­wych opi­sach, z któ­ry­mi zapo­znał się autor.

Dostęp do nowych źró­deł infor­ma­cji, w tym tak­że do doku­men­tów znaj­du­ją­cych się w zaso­bach Instytutu Pamięci Narodowej stwa­rza sprzy­ja­ją­ce oko­licz­no­ści do uzu­peł­nie­nia wcze­śniej­szych badań. Wykorzystywanie przez auto­ra wie­dzy kry­mi­na­li­stycz­nej w usta­la­niu oko­licz­no­ści i skut­ków nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji, wg opi­sów, pole­ga­ją­cej na zachę­ce­niu uczniów szko­ły do kra­dzie­ży bro­ni, wzbo­ga­ci­ło dotych­cza­so­wą wie­dzę o nowe infor­ma­cje[1]. Częściowo mają one odzwier­cie­dle­nie w opu­bli­ko­wa­nych już arty­ku­łach. Inne infor­ma­cje przy­bli­ży obec­ny oraz kolej­ne arty­ku­ły.

Okoliczności uciecz­ki Z. Bartkowicza z miej­sca egze­ku­cji, pozna­li­śmy z tre­ści zeznań ojca Antoniego (14.10.1965) oraz jego sio­stry Teresy Bułat (14.08.1986)[2]. Dopełnieniem infor­ma­cji w tych zezna­niach, są infor­ma­cje uzy­ska­ne pod­czas prze­słu­chań innych świad­ków, zło­żo­ne w śledz­twie przez byłych poli­cjan­tów gra­na­to­wych reali­zu­ją­cych nie­miec­ki zada­nia porząd­ko­we w Dębicy w okre­sie inte­re­su­ją­cych nas zda­rzeń.

Zastrzec nale­ży, że infor­ma­cje, jakie uka­za­ły się do tej pory, nie w peł­ni odda­wać mogą rze­czy­wi­stość, gdyż w mate­ria­łach IPN Rz 375/16 t.2 nie ma pro­to­ko­łu prze­słu­cha­nia świad­ka A. Bartkowicza z dnia 22.12.1967 r. Według usta­leń Ryszarda Pajury, zezna­nie zło­żył w związ­ku ze śledz­twem prze­ciw­ko Urbanowi[3]. Autor pod­jął sta­ra­nia w celu pozna­nia ich tre­ści. Używając języ­ka kry­mi­na­li­sty­ki, ich przy­dat­ność wykryw­czą oce­nić nale­ży na pod­sta­wie cało­kształ­tu infor­ma­cji, jakie zawie­ra pro­to­kół. Treść zeznań A. Bartkowicza będzie przy­dat­na w potwier­dze­niu licz­by osób roz­strze­la­nych w godzi­nach noc­nych na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy 11.04.1943 r. R. Pajura wymie­nia nazwi­ska 17 osób[4], potwier­dza­jąc tym samym popraw­ność usta­leń Władysława Bartosza oraz Gabriela Brzęka. Brak wspo­mnia­ne­go pro­to­ko­łu prze­słu­cha­nia A. Bartkowicza (22.12.1967), nie jest prze­szko­dą do przy­bli­że­nia infor­ma­cji uzy­ska­nych w toku śledz­twa oraz poprze­dza­ją­cych jego wsz­czę­cie.

 

Fragment cmen­ta­rza żydow­skie­go w Dębicy (1941 r.) od ul. Polnej (ob. ul. Cmentarna). Źródło: Starosta Dębicki PZGiK, szkic Rapffa, GK.I.6642.17697/2025

Zeznania Władysława Świerada

Przesłuchanie świad­ka (24.10.1965) podyk­to­wa­ne było tre­ścią zeznań A. Bartkowicza, któ­ry wypo­wia­da­jąc się na temat oko­licz­no­ści uciecz­ki syna w dniu egze­ku­cji, zło­żył zazna­nie, z któ­re­go wyni­ka­ją dwie infor­ma­cje. Pierwsza, że nie wie, czy w tej egze­ku­cji brał udział były wach­mistrz żan­dar­me­rii nie­miec­kiej Hans Urban. Według usta­leń funk­cjo­na­riu­szy Milicji Obywatelskiej (MO) rze­szow­skiej komen­dy miał na imię Robert Rudolf Urban. Innego żan­dar­ma Urbana w Dębicy nie było.

Druga infor­ma­cja mówi, że peł­niej­szą wie­dzę na temat udzia­łu Urbana w maso­wych roz­strze­li­wa­niach lud­no­ści cywil­nej naro­do­wo­ści pol­skiej i żydow­skiej na tere­nie powia­tu dębic­kie­go będzie miał Władysław Świerad, były funk­cjo­na­riusz poli­cji gra­na­to­wej. Informacja ta zosta­ła potwier­dzo­na tre­ścią zeznań, któ­re zosta­ją przy­to­czo­ne w dosłow­nym brze­mie­niu.

„Znany mi jest fakt egze­ku­cji doko­na­nej w m‑cu mar­cu 1943 r. na oso­bach naro­do­wo­ści pol­skiej przez żan­dar­me­rię nie­miec­ką z tego wzglę­du, że w tym cza­sie pra­co­wa­łem jesz­cze na poste­run­ku w poli­cji pań­stwo­wej.

Znany mi jest rów­nież fakt uciecz­ki z tej egze­ku­cji Zbigniewa Bartkowicza s. Antoniego, o czym opo­wia­dał mi wła­śnie Bartkowicz Antoni, z któ­rym znam się dobrze. Kto wyko­ny­wał tę egze­ku­cję, tego nie wiem. Być może, będzie znał bliż­sze oko­licz­no­ści tej spra­wy były funk­cjo­na­riusz poli­cji gra­na­to­wej Stawicki Antoni zam. Dębica ul. Gawrzyłowska, któ­re­go prze­zy­wa­li „Fajcarzem”. Nie mam żad­nych wia­do­mo­ści czy Urban żyje, czy też nie i gdzie ewen­tu­al­nie aktu­al­nie mógł­by prze­by­wać. Obecnie, jeśli żyje, liczy ponad 60 lat. Zeznałem zgod­nie z praw­dą”[5].

Ustalenie oraz prze­słu­cha­nie „Fajcarza”

O funk­cjo­na­riu­szu poli­cji gra­na­to­wej z okre­su oku­pa­cji, któ­ry był tłu­ma­czem o prze­zwi­sku „Fajcarz”, mówił A. Bartkowicz. W toku śledz­twa usta­lo­no, że cho­dzi o Antoniego Stawickiego, któ­ry będąc prze­słu­cha­ny 20.11.1965 r., zło­żył zazna­nie nastę­pu­ją­cej tre­ści:

„Pracowałem jako funk­cjo­na­riusz poli­cji pań­stwo­wej w okre­sie oku­pa­cji nie­miec­kiej w Dębicy i stąd zna­łem dobrze b. (byłe­go-JS) wach­mi­strza żan­dar­me­rii nie­miec­kiej Urbana, imie­nia jego nie znam. Jak sobie przy­po­mi­nam imię jego praw­do­po­dob­nie Gerchard. Nie mam wia­do­mo­ści doty­czą­cych jego bliż­szych danych i jego rodzi­ny. Prawdopodobnie pocho­dził ze Śląska. Jest mi wia­do­mo, o egze­ku­cji, któ­ra doko­na­na była na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy w roku 1943, w któ­rej mię­dzy inny­mi wystę­po­wał Zbigniew Bartkowicz s. Antoniego i któ­re­mu uda­ło się zbiec z tej egze­ku­cji. Nie wiem, czy w tej egze­ku­cji – brał udział Urban. Jest mi, tak­że wia­do­mo, że Urban doko­ny­wał na tere­nie powia­tu dębic­kie­go roz­strze­li­wań lud­no­ści cywil­nej naro­do­wo­ści pol­skiej i żydow­skiej. Nie mam jed­nak żad­nych wia­do­mo­ści czy w tej chwi­li Urban żyje, czy też nie lub danych o miej­scu jego pocho­dze­nia i zamiesz­ka­nia.

Nadmieniam, że w okre­sie, kie­dy pra­co­wa­łem jako funk­cjo­na­riusz poli­cji pol­skiej, spo­ty­ka­łem się z Urbanem, któ­ry jed­nak nie zwie­rzał się w swo­ich spra­wach oso­bi­stych i cho­ciaż jak wiem, znał dobrze język pol­ski, celo­wo kazy­wał sobie tłu­ma­czyć język pol­ski na nie­miec­ki, aby prze­ko­nać się, czy jestem w sto­sun­ku do nie­go praw­do­mów­ny”[6].

Na mar­gi­ne­sie prze­słu­chań

Uzupełniająco wska­za­ne jest podzie­le­nie się usta­le­niem, że w toku inne­go śledz­twa wsz­czę­te­go przez Prokuraturę Rejonową w Dębicy[7] w cha­rak­te­rze świad­ka prze­słu­cha­ny został rów­nież A. Stawicki (20.05.1967). Przesłuchanie mia­ło zwią­zek z tre­ścią zeznań Włodzimierza Pryjdy (Pryjda), któ­ry pod­czas prze­słu­cha­nia (13.01.1967) opi­sał oko­licz­no­ścia­mi aresz­to­wa­nia bra­ci, a następ­nie ich roz­strze­la­nia w Złotnikach k/ Mielca (3.11.1943)[8]. Wiadomość o egze­ku­cji w Złotnikach uzy­skał od A. Stawickiego. Świadek udał się do Złotnik, skąd przy­wiózł mary­nar­kę bra­ta, któ­ry pod­czas pod­ję­tej uciecz­ki został zastrze­lo­ny. Ustalenie to jest istot­ne z uwa­gi na treść zeznań Jadwigi Róg, któ­re w czę­ści pozna­my nie­co póź­niej.

Jeszcze jed­no odwo­ła­nie do tre­ści zeznań W. Pryjdy. Podczas prze­słu­cha­nia (13.01.1967) podzie­lił się wia­do­mo­ścią uzy­ska­ną od nie­ży­ją­ce­go już funk­cjo­na­riu­sza poli­cji kry­mi­nal­nej N. Dąbrowskiego. Z tre­ści pro­to­ko­łu wyni­ka, że jesie­nią 1943 r. gesta­po aresz­to­wa­ło 11 chłop­ców. Sprawa ich roz­strze­la­nia według wie­dzy świad­ka była bar­dzo gło­śna. Dąbrowski mówił, że roz­strze­li­wał ich m.in. Beitlich. Informacja ta nie zna­la­zła się w krę­gu zain­te­re­so­wa­nia orga­nów ści­ga­nia, bądź też świa­dek nie dys­po­no­wał inny­mi infor­ma­cja­mi. Źródeł infor­ma­cji na temat tego zda­rze­nia nale­ży poszu­ki­wać.

W pro­to­ko­le prze­słu­cha­nia A. Stawickiego (20.05.1967), nie ma wzmian­ki o rodzi­nie Wójcików z Małej, a tak­że roz­strze­la­niu uczniów szko­ły mecha­nicz­nej. W tre­ści zezna­nia jest infor­ma­cja, że od 8 grud­nia 1939 r. do wyzwo­le­nia był poli­cjan­tem gra­na­to­wym. Komendantem był Józef Banek. Słyszał o róż­nych egze­ku­cjach, ale bez­po­śred­nich wia­do­mo­ści nie posia­da[9]. W takich oko­licz­no­ściach moż­na zakła­dać, że zasły­sza­ne infor­ma­cje mia­ły przy­dat­ność wykryw­czą, a nie dowo­do­wą. Hipotetycznie moż­na zakła­dać, że z tego powo­du nie odzwier­cie­dla ich pro­to­kół prze­słu­cha­nia.

Kilka infor­ma­cji o śledz­twie

Zeznania A. Bartkowicza, W. Świerada i A. Stawickiego pozna­li­śmy w cało­ści. Z ich tre­ści wyni­ka, że przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia orga­nów ści­ga­nia była oso­ba Roberta Urbana[10]. Okoliczności zwią­za­ne z uciecz­ką Z. Bartkowicza pozna­li­śmy nie­ja­ko przy oka­zji. Ustalenia te oraz infor­ma­cje uzy­ska­ne z mate­ria­łów śledz­twa, mogą oka­zać się przy­dat­ne. Wybiegając w przy­szłość, moż­na napi­sać, że w śledz­twie wsz­czę­tym w 1985 r. przed­mio­tem nasze­go zain­te­re­so­wa­nia będzie oso­ba Mieczysława Bochniewicza. Równie sta­ran­nie ana­li­zo­wać będzie­my wszyst­kie usta­le­nia oraz poja­wia­ją­ce się infor­ma­cje.

Obecnie w krót­kim nawią­za­niu do śledz­twa[11], pozna­my te infor­ma­cje bądź oko­licz­no­ści, któ­re mogą być nam przy­dat­ne w oce­nie dotych­cza­so­wych zeznań oraz zna­nych już opi­sów. Będzie to subiek­tyw­ne spoj­rze­nie, na co ma wpływ spe­cja­li­stycz­na wie­dza auto­ra obej­mu­ją­ca przed­się­wzię­cia wykryw­cze, jak np. poszu­ki­wa­nie źró­deł infor­ma­cji oraz oce­na przy­bli­ża­nych opi­sów. Kwestię oce­ny dowo­dów autor pozo­sta­wia orga­nom ści­ga­nia oraz czy­tel­ni­kom.

Śledztwo, do któ­re­go nastą­pi wybiór­cze nawią­za­nie, zosta­ło wsz­czę­te po skie­ro­wa­niu wnio­sku Zarządu Oddziału Związku Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD) w Dębicy do Prokuratury Wojewódzkiej w Rzeszowie. Pismo ZBoWiD z 2.04.1965 (Ldz. 31/65) zawie­ra­ło infor­ma­cję, że zarząd ma mate­ria­ły dot. popeł­nio­nych zbrod­ni wojen­nych na tere­nie powia­tu. Z pisma wyni­ka­ło, że mate­ria­ła­mi tymi są nazwi­ska nie­miec­kich zbrod­nia­rzy wojen­nych. Ich nazwisk w piśmie nie poda­no. W piśmie jest zapew­nie­nie o goto­wo­ści do współ­pra­cy z pro­ku­ra­tu­rą w zebra­niu mate­ria­łów dowo­do­wych, odno­ście popeł­nio­nych zbrod­ni wojen­nych.

Zawiadomienie skie­ro­wa­ne zosta­ło do Prokuratury Powiatowej w Dębicy. Przed wyda­niem posta­no­wie­nia o wsz­czę­ciu śledz­twa pro­ku­ra­tu­ra, pismem z 24 lip­ca 1965 r. (Ko 77/65) zażą­da­ła nade­sła­nie mate­ria­łów uzu­peł­nia­ją­cy wcze­śniej­sze zawia­do­mie­nie o zbrod­niach. W odpo­wie­dzi na to wezwa­nie, dębic­ki oddział ZBoWiD wyja­śnił, że „orga­ni­za­cja nasza jest w trak­cie zbie­ra­nia dowo­dów popeł­nio­nych zbrod­ni ludo­bój­stwa przez zbrod­nia­rzy hitle­row­skich, w okre­sie oku­pa­cji. Dowody takie w posta­ci naocz­nych świad­ków przed­ło­ży­my po ich zebra­niu. Sprawa ta wyma­ga odpo­wied­nie­go cza­su”[12].

Pismo do pro­ku­ra­tu­ry pod­pi­sał sekre­tarz oddzia­łu Stanisław Czak oraz wice­pre­zes zarzą­du Antoni Cwen. W tym miej­scu wska­za­ne jest przy­po­mnieć, że A. Cewn – co już wie­my- był zastęp­cą komen­dan­ta dębic­kie­go Obwodu AK[13], nato­miast Stanisław Pilch (ps. Jastrzębiec) był sze­fem wywia­du Komendy Obwodu AK[14]. Z opi­sów A. Stańko wyni­ka, że wywiad dzia­łał nie­zwy­kle spraw­nie, zdo­by­wa­jąc war­to­ścio­we infor­ma­cje.

Ustalanie świad­ków zaję­ło zarzą­do­wi ZBoWiD ponad mie­siąc. Z tre­ści pisma skie­ro­wa­ne­go do pro­ku­ra­tu­ry (L.dz. 114/65 z dnia 17.09.1965) wyni­ka, że prze­sła­no mate­ria­ły w posta­ci pisem­nych oświad­czeń dot. Hansa Urbana, wach­mi­strza żan­dar­me­rii prze­by­wa­ją­ce go w Dębicy w latach 1939–1944. W pisem­nym oświad­cze­niu inż. Antoni Darłak zawarł infor­ma­cję, że był naocz­nym świad­kiem (człon­ko­wie jego rodzi­ny rów­nież) zastrze­le­nia rodzi­ny Berów w stycz­niu 1943 przez H. Urbana. Czteroosobowa rodzi­na ukry­ła się w nie­czyn­nej cegiel­ni. Okoliczności zbrod­ni opi­sał, będąc prze­słu­chi­wa­ny w cha­rak­te­rze świad­ka (14.10.1965). Osoby przez nie­go wska­za­ne fak­ty takie rów­nież potwier­dzi­ły pod­czas prze­słu­chań.

Bezpośrednimi świad­ka­mi mor­derstw, jakich dopu­ścił się H. Urban byli rów­nież Stanisław Tarnopolski oraz Kazimierz Gawryś, co wyni­ka­ło z ich oświad­czeń. Jako świad­ko­wie, skła­da­jąc zezna­nia (4.10.1965 i 14.10.1965) opi­sa­li oko­licz­no­ści, w jakich Urban zastrze­lił kil­ka osób naro­do­wo­ści żydow­skiej na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy. S. Tarnopolski był świad­kiem, roz­strze­la­nia na cmen­ta­rzu żydow­skim ok. sze­ściu osób. Czas zda­rze­nia okre­ślił, jako jesień 1943 r. Słyszał, że wio­sną 1944 r. roz­strze­la­no kil­ku Polaków (4–6 osób). Mieli to być jacyś zakład­ni­cy. K. Gawryś opi­sał oko­licz­no­ści zamor­do­wa­nie jesie­nią 1943 r. żydow­skich dzie­ci oraz dwóch kobiet i męż­czy­zny, rów­nież Żydów. Zdarzenia te, nie są przed­mio­tem nasze­go zain­te­re­so­wa­nia, dla­te­go na tej ogól­nej infor­ma­cji poprze­sta­nie­my.

 

Dębica (2025) ul. Kościuszki. Budynek w któ­rym, w okre­sie oku­pa­cji sie­dzi­bę mia­ła poli­cja kry­mi­nal­na (par­ter) oraz Gestapo (na pię­trze). Fot. arch. DZH

Co o zbrod­niach Urbana wie­dzie­li A. Cewn, Stanisław Pilch oraz Antoni Stańko?

W aktach śledz­twa znaj­du­je się oświad­cze­nie z 6.09.1965 r. pod­pi­sa­ne przez Antoniego Stańko, Antoniego Cwena i Stanisława Pilcha. W tre­ści tego doku­men­tu spo­rzą­dzo­ne­go na maszy­nie jest poda­ne imię Marian Pilch. Przyczyna nie­zgod­no­ści imie­nia pozo­staw­my poza zain­te­re­so­wa­niem. Natomiast treść tego wspól­ne­go oświad­cze­nia, jest w oce­nie auto­ra przy­dat­ną infor­ma­cją, gdyż odzwier­cie­dla stan ówcze­snej wie­dzy pod­pi­sa­nych pod oświad­cze­niem osób[15]. Jakie infor­ma­cje zawie­ra­ją się z jego tre­ści?

„Jako byli człon­ko­wie AK, w okre­sie oku­pa­cji zwra­ca­li­śmy bacz­ną uwa­gę na zbrod­nie popeł­nia­ne przez nie­miec­kich oku­pan­tów, na tere­nie powia­tu dębic­kie­go. Z tej przy­czy­ny wia­do­mo nam jest, że wach­mistrz żan­dar­me­rii nie­miec­kiej nie­ja­ki Hans Urban, był postra­chem lud­no­ści powia­tu dębic­kie­go. W szcze­gól­ny spo­sób znę­cał się i mor­do­wał lud­ność żydow­ską. Urban nie tyl­ko wła­sno­ręcz­nie prze­pro­wa­dzał wszyst­kie egze­ku­cje, lecz rów­nież mor­do­wał Polaków i Żydów z wła­snej ini­cja­ty­wy. Mordował oso­by doro­słe, star­ców i dzie­ci. Mordował nie tyl­ko na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy, lecz rów­nież w cza­sie swo­ich codzien­nych wyjaz­dów w teren.

Urban zyskał sobie mia­no kata powia­tu dębic­kie­go. Sąd pod­ziem­ny AK wydał na nie­go wyrok śmier­ci, któ­rej unik­nął tyl­ko dzię­ki przy­pad­ko­wi. Powyższe dane jeste­śmy skłon­ni powtó­rzyć przed wła­dza­mi sądo­wy­mi”[16].

Z tre­ści oświad­cze­nia wyni­ka, że oso­by pod­pi­sa­ne pod tre­ścią oświad­cze­nia, nie były naocz­ny­mi świad­ka­mi mor­derstw doko­ny­wa­nych przez wach­mi­strza Urbana. Ich zain­te­re­so­wa­nie ukie­run­ko­wa­ne było na zbrod­nie popeł­nio­ne przez Niemców w okre­sie oku­pa­cji. Dysponowali infor­ma­cja­mi prze­ka­zy­wa­ny­mi przez innych. Jakiej tre­ści zezna­nia zło­ży­li w toku śledz­twa?

W pierw­szy kolej­no­ści w celu zło­że­nia zeznań wezwa­ny został szef wywia­du St. Pilch[17]. W pro­to­ko­le prze­słu­cha­nia (4.10.1965) spo­ty­ka­my się z infor­ma­cją, że w okre­sie oku­pa­cji był ofi­ce­rem Komendy Obwodu Z.W.Z., a następ­nie A.K. Z tego powo­du, inte­re­so­wał się dzia­łal­no­ścią wach­mi­strza żan­dar­me­rii nie­miec­kiej w Dębicy Hansa Urbana. „Nie wie, skąd pocho­dził. Bezpośrednio świad­kiem doko­ny­wa­nych przez nie­go mor­derstw nie byłem” – oświad­czył. Zbierał nato­miast infor­ma­cje o tych mor­der­stwach i doku­men­to­wał je w posta­ci zapi­sków. Z uzy­ska­nych infor­ma­cji świa­dek wie, że Urban w kil­ku­dzie­się­ciu wypad­kach brał bez­po­śred­ni udział w egze­ku­cjach Polaków. W spra­wie Urbana dotych­czas nie był prze­słu­chi­wa­ny. Nie pamię­ta „nazwisk osób, któ­re zosta­ły roz­strze­la­ne przez Urbana, ani nazwisk tych osób, któ­re były świad­ka­mi doko­ny­wa­nych przez nie­go mor­derstw”.

Cytowany frag­ment koń­czy zezna­nie sze­fa wywia­du St. Pilcha. Protokół liczy 18 wier­szy. Jakie oko­licz­no­ści są przy­czy­ną, że zabra­kło, cho­ciaż­by jed­noz­da­nio­we­go nawią­za­nia do tra­gicz­nych skut­ków nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji w Sokole? To pyta­nie musia­ło zostać posta­wio­ne, cho­ciaż nie będzie­my ana­li­zo­wać ewen­tu­al­nych przy­czyn bra­ku infor­ma­cji na ten temat.

W tym samym dniu (4.10.1965) zezna­nia zło­żył A. Stańko[18]. W okre­sie oku­pa­cji dzier­ża­wił grun­ty rol­ne w Gumniskach i tak pra­co­wał jako rol­nik. Był człon­kiem AK, jako refe­rent do spraw cywil­nych inte­re­so­wał się Hansem Urbanem. Według wie­dzy świad­ka pocho­dził on ze Śląska lub poznań­skie­go. Bezpośrednio z nim świa­dek nie spo­tkał się, nie był też świad­kiem zbrod­ni przez nie­go popeł­nia­nych. To, co wyni­ka z zeznań świad­ka, to wie­dza uzy­ska­na z rela­cji innych osób. Informacje otrzy­my­wał w posta­ci ust­ne­go prze­ka­zu bądź też na piśmie od pra­cow­ni­ków pra­cu­ją­cych wów­czas w sta­ro­stwie. Nazwiska tych osób nie poja­wia­ją się w pro­to­ko­le. Jakich zda­rzeń doty­czy­ły te infor­ma­cje? Nie wyni­ka to z pro­to­ko­łu. W dniu prze­słu­cha­nia świad­ko­wi trud­no było podać oso­by, któ­re mogły­by podać nazwi­ska pomor­do­wa­nych przez Urbana. Oświadczenie tej tre­ści tak­że zawie­ra pro­to­kół.

Ustalenia powyż­sze mają zna­cze­nie, kie­dy ukie­run­ku­je­my nasze zain­te­re­so­wa­nie na pierw­sze źró­dło infor­ma­cji. Inaczej mówiąc, kto pierw­szy o takim zda­rze­niu mówił. Na razie nie wia­do­mo nic na ten temat. Musimy kon­cen­tro­wać na tym uwa­gę, chcąc dotrzeć do takie­go źró­dła (oso­by lub doku­men­tu). Powszechnie wia­do­mo, że w pro­ce­sie komu­ni­ko­wa­nia się ludzi, infor­ma­cja prze­ka­za­na kolej­ne­mu odbior­cy z róż­nych powo­dów ule­ga znie­kształ­ce­niu. Im mniej osób pośred­ni­czy w jej prze­ka­za­niu, tym mniej­sze praw­do­po­do­bień­stwo jej znie­kształ­ce­nia.

Po tych spo­strze­że­niach przejdź­my do utra­co­ne­go wąt­ku. W pro­to­ko­le jest infor­ma­cja i wska­za­nie świad­ka z Gumnisk, któ­ry widział zamor­do­wa­nie kobie­ty przez Urbana. Jako powód podał, ukry­wa­nie w gospo­dar­stwie Żydów. Jest tak­że infor­ma­cja dot. zda­rze­nia, któ­re nas inte­re­su­je. Świadek zeznał: „Na tere­nie Dębicy prze­by­wa nie­ja­ki Bartkowicz, któ­re­go syn zbiegł w cza­sie oku­pa­cji z cmen­ta­rza żydow­skie­go. Egzekucję tę prze­pro­wa­dził oso­bi­ście Urban. Ten Bartkowicz wła­śnie będzie mógł dostar­czyć bliż­szych infor­ma­cji. Syn jego zmarł w cza­sie oku­pa­cji, ale nie­wąt­pli­wie prze­ka­zał ojcu infor­ma­cje o tej egze­ku­cji”[19].

Pora na komen­tarz

Treść zeznań A. Bartkowicza w dniu 14.10.1965 r. pozna­li­śmy wcze­śniej. Mówił o roz­strze­la­niu 11 osób. W ramach komen­ta­rza autor podzie­li się infor­ma­cją, że Zbigniew Bartkowicz, uczeń kla­sy III ‑A w roku szkol­nym 1941/1942 nie został dopusz­czo­ny do egza­mi­nu cze­lad­ni­cze­go z powo­du cho­ro­by. Czy uczęsz­czał do szko­ły w 1943 r., tego nie uda­ło się auto­ro­wi potwier­dzić, na pod­sta­wie ana­li­zo­wa­nych doku­men­tów, któ­re udo­stęp­nio­ne zosta­ły przez dyrek­to­ra Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Dębicy. O pró­bach podob­nych usta­leń, brak jest infor­ma­cji w zna­nych auto­ro­wi opi­sach.

 

Część odpi­su Protokołu nr 3 z posie­dze­nia Komisji Klasowej w dniu 14.07.1942 w Szkole Mechanicznej w Dębicy. Fot. auto­ra

Podczas prze­słu­cha­nia A. Stańko, nie nawią­zał do roz­strze­la­nia rodzi­ny Wójcików z Małej, jak rów­nież uczniów dębic­kich szkół. Szef dębic­kie­go wywia­du Stanisław Pilch o takich zda­rze­niach nie zazna­je oraz ewen­tu­al­nych spraw­cach. Zastanawia, z jakie­go powód zre­zy­gno­wa­no z prze­słu­cha­nia w cha­rak­te­rze świad­ka Antoniego Cwena. Dodać w tym miej­scu nale­ży, że w prze­słu­cha­niu Włodzimierza Pryjdy (13.01.1967) poja­wia się infor­ma­cja o roz­strze­la­niu w jesie­ni 1943 r. 11 osób. O zda­rze­niu tym mia­ło być gło­śno w Dębicy.

Ustalenia te, do któ­rych nawią­za­no wyżej, to tak­że infor­ma­cje, któ­re powin­ni­śmy mieć na uwa­dze, poszu­ku­jąc źró­deł pierw­szych infor­ma­cji, na temat nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji. Miejmy na uwa­dze tak­że to, co napi­sa­ne zosta­ło wcze­śniej, jak rów­nież cze­go do tej pory nie poru­szo­no, a wyni­ka z opi­sów innych auto­rów. O dwóch zda­rze­niach, tj. roz­strze­la­niu w dwóch róż­nych porach 1943 r. 11 osób autor arty­ku­łu pisze jako pierw­szy. Informacja ta wyma­ga spraw­dze­nia. Hipotetycznie moż­na zakła­dać, że: a/ zda­rze­nia takie mia­ły miej­sce, b/ jest to jed­no zda­rze­nie z błęd­nym okre­śle­niem cza­su roz­strze­la­nia, c/ jest to infor­ma­cja poli­cjan­ta w służ­by kry­mi­nal­nej oku­pan­ta w celu np. dez­in­for­ma­cji.

W ramach tego komen­ta­rza jesz­cze jed­na kwe­stia. Dwa źró­dła zna­ne auto­ro­wi nawią­zu­ją do uda­nych ucie­czek osób z cmen­ta­rza żydow­skie­go w Dębicy. Wielokrotnie przy róż­nych oka­zjach pisa­no jedy­nie o uciecz­ce Z. Bochniewicza. Druga uciecz­ka, chłop­ca pocho­dze­nia żydow­skie­go będzie przy­bli­żo­na, w ramach bada­nia inne­go wąt­ku zda­rzeń w okre­sie oku­pa­cji. Są ku temu powo­dy, gdyż poja­wia się coraz wię­cej wąt­pli­wo­ści w spra­wie zda­rze­nia, któ­re mimo trud­no­ści jest rekon­stru­owa­ne.

Dodać jesz­cze nale­ży, że posze­rze­nia wyma­ga infor­ma­cja Stefana Janusza, któ­ry pisze, że miesz­kań­cy Woli Wielkiej (Jan Durał i Paweł Knych) w lutym 1943 r. zaopa­trzy­li w odzież i udzie­li­li schro­nie­nia Polakowi, któ­ry uciekł z miej­sca roz­strze­la­nia z Dębicy[20]. Czy mógł to być Z. Bartkowicz, czy ktoś inny? Od cza­su uka­za­nia się publi­ka­cji (1969) infor­ma­cja ta była zna­na, tak­że tym oso­bom, któ­re korzy­sta­ły z tego źró­dła.

Analizując treść infor­ma­cji, jakie zawie­ra pro­to­kół prze­słu­cha­nia S. Pilcha, bierz­my pod uwa­gę, że w struk­tu­rach dębic­kie­go AK dzia­łał wywiad i kontr­wy­wiad, obej­mu­ją­cy rów­nież struk­tu­ry w tere­nie (plu­to­ny). Czy o takich lub o podob­nym cha­rak­te­rze zda­rze­niach infor­ma­cje nie tra­fia­ły do dowódz­twa Obwodu AK?

Wiadomo z wcze­śniej­szych infor­ma­cji, że żan­darm z Wielopola Skrzyńskiego, Wilhelm Jaki oraz poli­cjan­ci z dębic­kie­go poste­run­ku (Banek, Choleryk) współ­pra­co­wa­li z wywia­dem AK[21]. S. Janusz pisze o urzę­do­wym wyka­zie agen­tów gesta­po w 1943 r. Ów wykaz zawie­rać miał 835 nazwisk pra­cow­ni­ków służ­by poli­cyj­nej oraz 109 nazwisk zdraj­ców, osób o nazwi­skach o pol­skim brzmie­niu[22]. Komentarz zakoń­czo­ny zosta­nie przy­po­mnie­niem, że popraw­ne usta­le­nie per­so­na­liów wach­mi­strza Urbana Roberta Adolfa, nastą­pi­ło w toku śledz­twa w paź­dzier­ni­ku 1965 r[23], a nie poprzez dzia­łal­ność wywia­dow­czą czy kontr­wy­wia­dow­czą AK.

 

Plan sytu­acyj­ny. Nr 5 ozna­czo­no miej­sce roz­strze­la­nia wg zeznań świad­ków. Źródło: IPN Rzeszów, doku­men­ta­cja tech­nicz­na do spra­wy Kpp 5/86. Fot. arch. DZH

 Przydatne infor­ma­cje uzy­ska­ne w ramach śledz­twa

Krótkie zawią­za­nie do prze­słu­chań wyda­je się uza­sad­nio­ne z dwóch powo­dów. Po pierw­sze zawie­ra­ją infor­ma­cje o zbrod­niach i oso­bach, któ­re je popeł­ni­ły, po dru­gie zawie­ra­ją infor­ma­cje o meto­dach, jaki­mi posłu­gi­wa­li się funk­cjo­na­riu­sze oku­pa­cyj­nych orga­nów ści­ga­nia, przy uzy­ski­wa­niu przy­dat­nych im infor­ma­cji. W opi­sach naj­czę­ściej spo­ty­ka­my akty prze­mo­cy fizycz­nej, co nie­wąt­pli­wie mia­ło miej­sce. Zeznanie świad­ka Stanisława Szarka (16.11.1965), to czy­tel­ny sygnał, że dążo­no do uzy­ski­wa­nia infor­ma­cji rów­nież inny­mi meto­da­mi niż prze­moc fizycz­na i psy­chicz­na.

W toku śledz­twa usta­lo­no, że pięt­na­sto­let­ni wów­czas S. Szarek, w czerw­cu 1943 r. był świad­kiem zda­rze­nia w ich domu w Brzeźnicy. Jego ojciec nale­żał do AK i w związ­ku z tym przy­je­cha­ło gesta­po. Został wypro­wa­dzo­ny na zewnątrz, naka­za­no im sta­nąć przy ścia­nie sto­do­ły, po czym „ojca zastrze­lił jeden z gra­na­tow­ców”. Następnie uda­li się do Tarczyńskich, gdzie zastrze­li­li pięć osób[24].

Świadek Jan Tarczyński, skła­da­jąc zezna­nia (16.11.1965), potwier­dził roz­strze­la­nie ojca, mat­ki, dwóch bra­ci oraz sio­stry. Zdarzenie mia­ło miej­sce ostat­nie­go dnia czerw­ca 1943 r. Obserwował je z odle­gło­ści ok. 100 m. Miał wów­czas 27 lat. Ojciec nale­żał orga­ni­za­cji ludo­wej[25]. Co to była za orga­ni­za­cja i jakie mia­ła cele, nie zosta­ło dopre­cy­zo­wa­ne w zezna­niu. Udział w zda­rze­niu funk­cjo­na­riu­szy gesta­po i poli­cji kry­mi­nal­nej pod­po­wia­da cele poli­tycz­ne. Część zezna­nia świad­ka, przy­to­czo­na zosta­nie w dosłow­nym brzmie­niu. „Ja ukry­wa­łem się w tym cza­sie przed zabo­rem nie­miec­kim. Aresztowany zosta­łem w kwiet­niu 1943 r. i prze­by­wa­łem w wię­zie­niu w Dębicy, gdzie osa­dzo­ny zosta­łem za to, że ojciec nale­żał do orga­ni­za­cji i że ja mu poma­ga­łem. W wię­zie­niu widzia­łem przez wizjer­kę prze­cho­dzą­ce­go Urbana, ale nigdy do mojej celi nie wcho­dził. Rozmawiał nato­miast ze mną Sioła Ludwik z poli­cji kry­mi­nal­nej i gesta­po, któ­re pole­ci­ło mi odszu­kać Jedynaka Floriana zam. Brzeźnica, któ­ry zgi­nął w cza­sie egze­ku­cji w Bobrowej w 2 tygo­dnie póź­niej. Dlatego też zosta­łem zwol­nio­ny z wię­zie­nia, ale roz­ka­zu tego nie wyko­na­łem i dla­te­go przy­szli oni do nas na roz­strze­la­nie rodzi­ny. Następnego dnia widzia­łem Floriana Jedynaka, ale nie mówił ze mną, gdyż przy­pusz­czał po co zosta­łem zwol­nio­ny z wię­zie­nia”[26]. Świadek innych wia­do­mo­ści na temat Urbana nie miał. Przytoczony frag­ment nie pozo­sta­wia wąt­pli­wo­ści, że w zamian za zwol­nie­nie nie­miec­kie służ­by ocze­ki­wa­ły prze­ka­zy­wa­nie inte­re­su­ją­cych ich infor­ma­cji.

Warto na mar­gi­ne­sie podzie­lić się usta­le­niem, że w tym cza­sie (8.04.1943), jeden z orga­ni­za­to­rów Gwardii Ludowej (GL) Klemens Trojan z Bobrowej, został „zabi­ty po wymyśl­nych mękach w Dębicy”[27]. Lakoniczna treść infor­ma­cji pozwa­la jed­nak zakła­dać, że był wcze­śniej aresz­to­wa­ny. Wydaje się, że do chro­no­lo­gii wyda­rzeń przy­wią­zy­wać nale­ży więk­szą wagę, rów­nież dają­cych się zaob­ser­wo­wać zja­wisk, rodza­ju zda­rzeń oraz ich następstw.

 

Dębica (2025). Cmentarz żydow­ski, widok na lewą stro­nę przy bra­mie wej­ścio­wej. Fot. arch. DZH

Zakończenie śledz­twa

Wniosek pro­ku­ra­to­ra o zawie­sze­nie śledz­twa zawie­ra datę 3 grud­nia 1965 r. Z uwa­gi, że podej­rza­ny ukry­wa się i nie został odszu­ka­ny, postę­po­wa­nie zosta­ło zawie­szo­ne do cza­su jego uję­cia. Postanowieniem z 11 grud­nia 1965 r. zarzą­dził wsz­czę­cie poszu­ki­wań ogól­nych. Do Wydziału Służby Śledczej KG MO zosta­ło skie­ro­wa­ne wezwa­nie w celu ogło­sze­nia poszu­ki­wań w „Gazecie Poszukiwanych”. Można powie­dzieć, że pro­ce­so­we cele postę­po­wa­nia nie zosta­ły osią­gnię­te, lecz dzię­ki pod­ję­tym czyn­no­ściom, utrwa­lo­ne zosta­ły infor­ma­cje, któ­rych część wyko­rzy­stać będzie moż­na przy wery­fi­ka­cji usta­leń odno­szą­cych się do nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji, jej prze­bie­gu i tra­gicz­nych skut­kach.

Końcowa reflek­sja oraz wnio­ski

Dotychczasowe zain­te­re­so­wa­nie badaw­cze skon­cen­tro­wa­ne było wokół dwóch wąt­ków zwią­za­nych z nie­miec­ką pro­wo­ka­cją. Pierwszy z nich dot. jej miej­sca, prze­bie­gu kra­dzie­ży bro­ni oraz oko­licz­no­ści, w jakich doszło do zatrzy­ma­nia nie­usta­lo­nej licz­by osób. Wobec nie­moż­li­wo­ści okre­śle­nia, któ­re opi­sy nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji zasłu­gu­ją na wia­rę (P. Bosia, A. Stańko, W. Strumskiego, R. Pajury) powsta­ła koniecz­ność poszu­ki­wa­nia innych źró­deł infor­ma­cji.

Ustalenia oraz zwią­za­ne z nimi wąt­pli­wo­ści, któ­re poja­wi­ły się przy pró­bach rekon­struk­cji prze­bie­gu kra­dzie­ży bro­ni, podyk­to­wa­ły potrze­bę zmia­ny tak­ty­ki docho­dze­nia do praw­dy. Za taką potrze­bą prze­ma­wia­ły rów­nież usta­le­nia R. Pajury, pro­wa­dzą­ce do wnio­sku, że w Sokole mogły mieć miej­sce dwie nie­miec­kie pro­wo­ka­cje.

Okoliczność, że Wiktoria Longosz była bez­po­śred­nim świad­kiem aresz­to­wa­nia syna, skie­ro­wa­ło nasze zain­te­re­so­wa­nie na to zda­rze­nie, jak rów­nież inne mają­ce z nim zwią­zek. Egzekucja 11 osób na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy oraz uda­na uciecz­ka Z. Bartkowicza z tego miej­sca (1.04.1943) nie­wąt­pli­wie zwią­zek taki mia­ła. Poznaliśmy zezna­nia Antoniego Bartkowicza z 1965 r. oraz jego cór­ki z roku 1986. Informacje utrwa­lo­ne w tych pro­to­ko­łach, two­rzą zde­cy­do­wa­nie odmien­ny obraz prze­bie­gu nie­któ­rych zda­rzeń, ani­że­li wyni­ka z opi­sów auto­rów owych zda­rzeń.

Nowe nie­zna­ne dotąd infor­ma­cje, mają odzwier­cie­dle­nie w tym arty­ku­le. Źródła, na któ­rych opar­te zosta­ły usta­le­nia, zosta­ły wska­za­ne w przy­pi­sach. To pozwa­la wszyst­kim zain­te­re­so­wa­nym pod­ję­cie pró­by samo­dziel­nej oce­ny tego, co do tej pory zosta­ło napi­sa­ne.

Ustalenia auto­ra pro­wa­dzą do wnio­sku, że w toku dal­szych badań, dążyć nale­ży do uzy­ska­nia infor­ma­cji, pocho­dzą­cych od bez­po­śred­nich świad­ków i opi­sów przez nich utrwa­lo­nych. Zachowały się tak­że pro­to­ko­ły czyn­no­ści śled­czych orga­nów ści­ga­nia z 1946 roku. Dokumenty te, to tak­że poten­cjal­ne źró­dło przy­dat­nych infor­ma­cji.

Mając to wszyst­ko na uwa­dze, w kolej­nym arty­ku­le pod­ję­ta zosta­nie pró­ba rekon­struk­cji aresz­to­wa­nia rodzi­ny Wójcików w Małej w nocy 2/3 kwiet­nia 1943 r. oraz tra­gicz­ne tego następ­stwa.

Podziękowania

Autor ser­decz­nie dzię­ku­je: Magdalenie Piotrowskiej, Leszkowi Piecykowi, Piotrowi Michoniowi i Ryszardowi Pajurze za pomoc w usta­la­niu sta­nu fak­tycz­ne­go w okre­sie oku­pa­cji, odno­szą­ce­go się do przed­mio­tu badań.

 

[1] J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Niemiecka pro­wo­ka­cja – hipo­te­zy oraz wnio­ski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/, opu­bli­ko­wa­no 9.07.2025

[2] J. Swół, Rozstrzelania Bronisława Longosza. Udana uciecz­ka Zbigniewa Bartkowicza, https://zeszytydebickie.pl/2025/11/18/rozstrzelanie-bronislawa-longosza-udana-ucieczka-zbigniewa-bartkowicza/, opu­bli­ko­wa­no 18.11. 2025

[3] R. Pajura, Zagłada i wal­ka. Druga woj­na świa­to­wa w  Dębicy i powie­cie dębic­kim, Ag. Wyd. Agard Dębica 2022, przy­pis 179 s. 716.

[4] Tamże, s. 341.

[5] IPN Rz 375/16 t.2, s.31–32.

[6] Tamże, s. 43–44.

[7] Sygn. akt  1 Ds. 1107/66 w spra­wie maso­wych zabójstw doko­na­nych przez zastęp­cę sze­fa gesta­po w Dębicy Ditricha Artura Beitlicha. IPN Rz 375/25 t.1.

[8] Bracia Bronisław i Rudolf oraz Jan Różański.

[9] IPN Rz 375/25 t.1.

[10] Postanowienie o wsz­czę­ciu śledz­twa (22.09.1965) w spra­wie doko­ny­wa­nia zabójstw osób spo­śród lud­no­ści cywil­nej w okre­sie oku­pa­cji przez wach­mi­strza żan­dar­me­rii nie­miec­kiej w Dębicy tj. o prze­stęp­stwo z art. 1 dekre­tu PKWN z 31.08.1944.

[11] Sygn. akt 1 Ds. 942/65, IPN Rz 375/16 t.2.

[12] Ten cyto­wa­ny frag­ment pisma oraz inne cyto­wa­ne tre­ści zawar­te są w mate­ria­łach poda­nych w przy­pi­sie 11.

[13] J. Swół, O pro­wo­ka­cji w dębic­kim Sokole – hipo­te­za dru­ga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/, opu­bli­ko­wa­no 3.06.2025.

[14] Tamże.

[15] Marian Pilch (kpt., ps. Jastrzębiec) jako szef wywia­du Obwodu „Deser” poja­wia się w książ­ce Gabirela Brzęka. Autor ten pisze o dobrym roz­po­zna­niu sytu­acji przed akcją „Burza”. Zob. G. Brzęk, Tajna oświa­ta cywil­na i woj­sko­wa w Rzeszowskiem i Dębickiem w mro­kach hitle­row­skiej oku­pa­cji, Rzeszów 1988, s.169.

[16] IPN Rz 375/16, t. 2, s. 9.

[17] Wszystkie infor­ma­cje, w tym cyta­ty zawie­ra pro­to­kół w mate­ria­łach IPN Rz 375/16, t. 2, s.11–12.

[18] Protokół w mate­ria­łach IPN Rz 375/16, t. 2, s. 13–14.

[19] Tamże, s. 14.

[20] S. Janusz, Szkolnictwo i oświa­ta w powie­cie dębic­kim w okre­sie hitle­row­skiej oku­pa­cji, [w:] Rocznik , t. I, Wyd. Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Dębicy, Dębica 1969, s. 149.

[21]  J. Swół, O pro­wo­ka­cji w dębic­kim Sokole – hipo­te­za dru­ga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/,  opu­bli­ko­wa­no 3.06.2025; G. Brzęk, Tajna oświa­ta …, wyd. cyt. s. 169.

[22] S, Janusz, Szkolnictwo …, wyd. cyt., s.149.

[23] IPN Rz 375/16, t. 2, s. 33–34.

[24] Tamże, s. 37–38.

[25] W Brzeźnicy rodzi­ny Szarków, Jaskotów i Tarczyńskich m.in. udzie­la­ły schro­nie­nia żoł­nie­rzom Gwardii Ludowej (GL). Zob. S. Janusz, Szkolnictwo …, wyd. cyt., s. 147.

[26] IPN Rz 375/16, t. 2, s. 41–42.

[27] S. Janusz, Szkolnictwo …, wyd. cyt., s. 147.