Jan Swół
W dniu 11 kwietnia 1943 r. na cmentarzu żydowskim w Dębicy, na okupowanych terenach, niemieckie służby okupacyjnego porządku publicznego dokonały kolejnej egzekucji na kilkunastu osobach. Miały one być związane z konspiracyjną działalnością wymierzoną przeciwko niemieckiemu okupantowi. Z opisów zawartych w publikacjach książkowych, artykułach prasowych oraz czynności organów ścigania wynika, że osoby te uczestniczyły w zakazanej przez prawo okupanta działalności konspiracyjnej. Z uwagi na istotnie rozbieżności w ustaleniach, przytaczanie nazwisk oraz przybliżanie rodzaju działalności, na tym etapie badań nie jest wskazane. Wątpliwości obejmuję również kwestie związane z okolicznościami, w jakich nastąpiła dekonspiracja grupy uczniów dębickich szkół. Nie można wykluczyć, że pojawią się inne jeszcze wątpliwości.
Budynek Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Dębicy, w okresie okupacji przemianowany na Niemiecki Dom Żołnierza. Źródło: skan, arch. DZH
Doświadczenie podpowiada, że chcąc zbliżyć się do prawdy, zalecana jest cierpliwość oraz konieczność stosowania naukowych metod badawczych. Ma to na celu eliminowanie literackiej fikcji bądź też weryfikacji zasłyszanych informacji, które zostały przyjęte jako prawdziwe zdarzenia. Teza ta częściowo ma uzasadnienie w dotychczasowych opisach, z którymi zapoznał się autor.
Dostęp do nowych źródeł informacji, w tym także do dokumentów znajdujących się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej stwarza sprzyjające okoliczności do uzupełnienia wcześniejszych badań. Wykorzystywanie przez autora wiedzy kryminalistycznej w ustalaniu okoliczności i skutków niemieckiej prowokacji, wg opisów, polegającej na zachęceniu uczniów szkoły do kradzieży broni, wzbogaciło dotychczasową wiedzę o nowe informacje[1]. Częściowo mają one odzwierciedlenie w opublikowanych już artykułach. Inne informacje przybliży obecny oraz kolejne artykuły.
Okoliczności ucieczki Z. Bartkowicza z miejsca egzekucji, poznaliśmy z treści zeznań ojca Antoniego (14.10.1965) oraz jego siostry Teresy Bułat (14.08.1986)[2]. Dopełnieniem informacji w tych zeznaniach, są informacje uzyskane podczas przesłuchań innych świadków, złożone w śledztwie przez byłych policjantów granatowych realizujących niemiecki zadania porządkowe w Dębicy w okresie interesujących nas zdarzeń.
Zastrzec należy, że informacje, jakie ukazały się do tej pory, nie w pełni oddawać mogą rzeczywistość, gdyż w materiałach IPN Rz 375/16 t.2 nie ma protokołu przesłuchania świadka A. Bartkowicza z dnia 22.12.1967 r. Według ustaleń Ryszarda Pajury, zeznanie złożył w związku ze śledztwem przeciwko Urbanowi[3]. Autor podjął starania w celu poznania ich treści. Używając języka kryminalistyki, ich przydatność wykrywczą ocenić należy na podstawie całokształtu informacji, jakie zawiera protokół. Treść zeznań A. Bartkowicza będzie przydatna w potwierdzeniu liczby osób rozstrzelanych w godzinach nocnych na cmentarzu żydowskim w Dębicy 11.04.1943 r. R. Pajura wymienia nazwiska 17 osób[4], potwierdzając tym samym poprawność ustaleń Władysława Bartosza oraz Gabriela Brzęka. Brak wspomnianego protokołu przesłuchania A. Bartkowicza (22.12.1967), nie jest przeszkodą do przybliżenia informacji uzyskanych w toku śledztwa oraz poprzedzających jego wszczęcie.
Fragment cmentarza żydowskiego w Dębicy (1941 r.) od ul. Polnej (ob. ul. Cmentarna). Źródło: Starosta Dębicki PZGiK, szkic Rapffa, GK.I.6642.17697/2025
Zeznania Władysława Świerada
Przesłuchanie świadka (24.10.1965) podyktowane było treścią zeznań A. Bartkowicza, który wypowiadając się na temat okoliczności ucieczki syna w dniu egzekucji, złożył zaznanie, z którego wynikają dwie informacje. Pierwsza, że nie wie, czy w tej egzekucji brał udział były wachmistrz żandarmerii niemieckiej Hans Urban. Według ustaleń funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej (MO) rzeszowskiej komendy miał na imię Robert Rudolf Urban. Innego żandarma Urbana w Dębicy nie było.
Druga informacja mówi, że pełniejszą wiedzę na temat udziału Urbana w masowych rozstrzeliwaniach ludności cywilnej narodowości polskiej i żydowskiej na terenie powiatu dębickiego będzie miał Władysław Świerad, były funkcjonariusz policji granatowej. Informacja ta została potwierdzona treścią zeznań, które zostają przytoczone w dosłownym brzemieniu.
„Znany mi jest fakt egzekucji dokonanej w m‑cu marcu 1943 r. na osobach narodowości polskiej przez żandarmerię niemiecką z tego względu, że w tym czasie pracowałem jeszcze na posterunku w policji państwowej.
Znany mi jest również fakt ucieczki z tej egzekucji Zbigniewa Bartkowicza s. Antoniego, o czym opowiadał mi właśnie Bartkowicz Antoni, z którym znam się dobrze. Kto wykonywał tę egzekucję, tego nie wiem. Być może, będzie znał bliższe okoliczności tej sprawy były funkcjonariusz policji granatowej Stawicki Antoni zam. Dębica ul. Gawrzyłowska, którego przezywali „Fajcarzem”. Nie mam żadnych wiadomości czy Urban żyje, czy też nie i gdzie ewentualnie aktualnie mógłby przebywać. Obecnie, jeśli żyje, liczy ponad 60 lat. Zeznałem zgodnie z prawdą”[5].
Ustalenie oraz przesłuchanie „Fajcarza”
O funkcjonariuszu policji granatowej z okresu okupacji, który był tłumaczem o przezwisku „Fajcarz”, mówił A. Bartkowicz. W toku śledztwa ustalono, że chodzi o Antoniego Stawickiego, który będąc przesłuchany 20.11.1965 r., złożył zaznanie następującej treści:
„Pracowałem jako funkcjonariusz policji państwowej w okresie okupacji niemieckiej w Dębicy i stąd znałem dobrze b. (byłego-JS) wachmistrza żandarmerii niemieckiej Urbana, imienia jego nie znam. Jak sobie przypominam imię jego prawdopodobnie Gerchard. Nie mam wiadomości dotyczących jego bliższych danych i jego rodziny. Prawdopodobnie pochodził ze Śląska. Jest mi wiadomo, o egzekucji, która dokonana była na cmentarzu żydowskim w Dębicy w roku 1943, w której między innymi występował Zbigniew Bartkowicz s. Antoniego i któremu udało się zbiec z tej egzekucji. Nie wiem, czy w tej egzekucji – brał udział Urban. Jest mi, także wiadomo, że Urban dokonywał na terenie powiatu dębickiego rozstrzeliwań ludności cywilnej narodowości polskiej i żydowskiej. Nie mam jednak żadnych wiadomości czy w tej chwili Urban żyje, czy też nie lub danych o miejscu jego pochodzenia i zamieszkania.
Nadmieniam, że w okresie, kiedy pracowałem jako funkcjonariusz policji polskiej, spotykałem się z Urbanem, który jednak nie zwierzał się w swoich sprawach osobistych i chociaż jak wiem, znał dobrze język polski, celowo kazywał sobie tłumaczyć język polski na niemiecki, aby przekonać się, czy jestem w stosunku do niego prawdomówny”[6].
Na marginesie przesłuchań
Uzupełniająco wskazane jest podzielenie się ustaleniem, że w toku innego śledztwa wszczętego przez Prokuraturę Rejonową w Dębicy[7] w charakterze świadka przesłuchany został również A. Stawicki (20.05.1967). Przesłuchanie miało związek z treścią zeznań Włodzimierza Pryjdy (Pryjda), który podczas przesłuchania (13.01.1967) opisał okolicznościami aresztowania braci, a następnie ich rozstrzelania w Złotnikach k/ Mielca (3.11.1943)[8]. Wiadomość o egzekucji w Złotnikach uzyskał od A. Stawickiego. Świadek udał się do Złotnik, skąd przywiózł marynarkę brata, który podczas podjętej ucieczki został zastrzelony. Ustalenie to jest istotne z uwagi na treść zeznań Jadwigi Róg, które w części poznamy nieco później.
Jeszcze jedno odwołanie do treści zeznań W. Pryjdy. Podczas przesłuchania (13.01.1967) podzielił się wiadomością uzyskaną od nieżyjącego już funkcjonariusza policji kryminalnej N. Dąbrowskiego. Z treści protokołu wynika, że jesienią 1943 r. gestapo aresztowało 11 chłopców. Sprawa ich rozstrzelania według wiedzy świadka była bardzo głośna. Dąbrowski mówił, że rozstrzeliwał ich m.in. Beitlich. Informacja ta nie znalazła się w kręgu zainteresowania organów ścigania, bądź też świadek nie dysponował innymi informacjami. Źródeł informacji na temat tego zdarzenia należy poszukiwać.
W protokole przesłuchania A. Stawickiego (20.05.1967), nie ma wzmianki o rodzinie Wójcików z Małej, a także rozstrzelaniu uczniów szkoły mechanicznej. W treści zeznania jest informacja, że od 8 grudnia 1939 r. do wyzwolenia był policjantem granatowym. Komendantem był Józef Banek. Słyszał o różnych egzekucjach, ale bezpośrednich wiadomości nie posiada[9]. W takich okolicznościach można zakładać, że zasłyszane informacje miały przydatność wykrywczą, a nie dowodową. Hipotetycznie można zakładać, że z tego powodu nie odzwierciedla ich protokół przesłuchania.
Kilka informacji o śledztwie
Zeznania A. Bartkowicza, W. Świerada i A. Stawickiego poznaliśmy w całości. Z ich treści wynika, że przedmiotem zainteresowania organów ścigania była osoba Roberta Urbana[10]. Okoliczności związane z ucieczką Z. Bartkowicza poznaliśmy niejako przy okazji. Ustalenia te oraz informacje uzyskane z materiałów śledztwa, mogą okazać się przydatne. Wybiegając w przyszłość, można napisać, że w śledztwie wszczętym w 1985 r. przedmiotem naszego zainteresowania będzie osoba Mieczysława Bochniewicza. Równie starannie analizować będziemy wszystkie ustalenia oraz pojawiające się informacje.
Obecnie w krótkim nawiązaniu do śledztwa[11], poznamy te informacje bądź okoliczności, które mogą być nam przydatne w ocenie dotychczasowych zeznań oraz znanych już opisów. Będzie to subiektywne spojrzenie, na co ma wpływ specjalistyczna wiedza autora obejmująca przedsięwzięcia wykrywcze, jak np. poszukiwanie źródeł informacji oraz ocena przybliżanych opisów. Kwestię oceny dowodów autor pozostawia organom ścigania oraz czytelnikom.
Śledztwo, do którego nastąpi wybiórcze nawiązanie, zostało wszczęte po skierowaniu wniosku Zarządu Oddziału Związku Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD) w Dębicy do Prokuratury Wojewódzkiej w Rzeszowie. Pismo ZBoWiD z 2.04.1965 (Ldz. 31/65) zawierało informację, że zarząd ma materiały dot. popełnionych zbrodni wojennych na terenie powiatu. Z pisma wynikało, że materiałami tymi są nazwiska niemieckich zbrodniarzy wojennych. Ich nazwisk w piśmie nie podano. W piśmie jest zapewnienie o gotowości do współpracy z prokuraturą w zebraniu materiałów dowodowych, odnoście popełnionych zbrodni wojennych.
Zawiadomienie skierowane zostało do Prokuratury Powiatowej w Dębicy. Przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa prokuratura, pismem z 24 lipca 1965 r. (Ko 77/65) zażądała nadesłanie materiałów uzupełniający wcześniejsze zawiadomienie o zbrodniach. W odpowiedzi na to wezwanie, dębicki oddział ZBoWiD wyjaśnił, że „organizacja nasza jest w trakcie zbierania dowodów popełnionych zbrodni ludobójstwa przez zbrodniarzy hitlerowskich, w okresie okupacji. Dowody takie w postaci naocznych świadków przedłożymy po ich zebraniu. Sprawa ta wymaga odpowiedniego czasu”[12].
Pismo do prokuratury podpisał sekretarz oddziału Stanisław Czak oraz wiceprezes zarządu Antoni Cwen. W tym miejscu wskazane jest przypomnieć, że A. Cewn – co już wiemy- był zastępcą komendanta dębickiego Obwodu AK[13], natomiast Stanisław Pilch (ps. Jastrzębiec) był szefem wywiadu Komendy Obwodu AK[14]. Z opisów A. Stańko wynika, że wywiad działał niezwykle sprawnie, zdobywając wartościowe informacje.
Ustalanie świadków zajęło zarządowi ZBoWiD ponad miesiąc. Z treści pisma skierowanego do prokuratury (L.dz. 114/65 z dnia 17.09.1965) wynika, że przesłano materiały w postaci pisemnych oświadczeń dot. Hansa Urbana, wachmistrza żandarmerii przebywające go w Dębicy w latach 1939–1944. W pisemnym oświadczeniu inż. Antoni Darłak zawarł informację, że był naocznym świadkiem (członkowie jego rodziny również) zastrzelenia rodziny Berów w styczniu 1943 przez H. Urbana. Czteroosobowa rodzina ukryła się w nieczynnej cegielni. Okoliczności zbrodni opisał, będąc przesłuchiwany w charakterze świadka (14.10.1965). Osoby przez niego wskazane fakty takie również potwierdziły podczas przesłuchań.
Bezpośrednimi świadkami morderstw, jakich dopuścił się H. Urban byli również Stanisław Tarnopolski oraz Kazimierz Gawryś, co wynikało z ich oświadczeń. Jako świadkowie, składając zeznania (4.10.1965 i 14.10.1965) opisali okoliczności, w jakich Urban zastrzelił kilka osób narodowości żydowskiej na cmentarzu żydowskim w Dębicy. S. Tarnopolski był świadkiem, rozstrzelania na cmentarzu żydowskim ok. sześciu osób. Czas zdarzenia określił, jako jesień 1943 r. Słyszał, że wiosną 1944 r. rozstrzelano kilku Polaków (4–6 osób). Mieli to być jacyś zakładnicy. K. Gawryś opisał okoliczności zamordowanie jesienią 1943 r. żydowskich dzieci oraz dwóch kobiet i mężczyzny, również Żydów. Zdarzenia te, nie są przedmiotem naszego zainteresowania, dlatego na tej ogólnej informacji poprzestaniemy.
Dębica (2025) ul. Kościuszki. Budynek w którym, w okresie okupacji siedzibę miała policja kryminalna (parter) oraz Gestapo (na piętrze). Fot. arch. DZH
Co o zbrodniach Urbana wiedzieli A. Cewn, Stanisław Pilch oraz Antoni Stańko?
W aktach śledztwa znajduje się oświadczenie z 6.09.1965 r. podpisane przez Antoniego Stańko, Antoniego Cwena i Stanisława Pilcha. W treści tego dokumentu sporządzonego na maszynie jest podane imię Marian Pilch. Przyczyna niezgodności imienia pozostawmy poza zainteresowaniem. Natomiast treść tego wspólnego oświadczenia, jest w ocenie autora przydatną informacją, gdyż odzwierciedla stan ówczesnej wiedzy podpisanych pod oświadczeniem osób[15]. Jakie informacje zawierają się z jego treści?
„Jako byli członkowie AK, w okresie okupacji zwracaliśmy baczną uwagę na zbrodnie popełniane przez niemieckich okupantów, na terenie powiatu dębickiego. Z tej przyczyny wiadomo nam jest, że wachmistrz żandarmerii niemieckiej niejaki Hans Urban, był postrachem ludności powiatu dębickiego. W szczególny sposób znęcał się i mordował ludność żydowską. Urban nie tylko własnoręcznie przeprowadzał wszystkie egzekucje, lecz również mordował Polaków i Żydów z własnej inicjatywy. Mordował osoby dorosłe, starców i dzieci. Mordował nie tylko na cmentarzu żydowskim w Dębicy, lecz również w czasie swoich codziennych wyjazdów w teren.
Urban zyskał sobie miano kata powiatu dębickiego. Sąd podziemny AK wydał na niego wyrok śmierci, której uniknął tylko dzięki przypadkowi. Powyższe dane jesteśmy skłonni powtórzyć przed władzami sądowymi”[16].
Z treści oświadczenia wynika, że osoby podpisane pod treścią oświadczenia, nie były naocznymi świadkami morderstw dokonywanych przez wachmistrza Urbana. Ich zainteresowanie ukierunkowane było na zbrodnie popełnione przez Niemców w okresie okupacji. Dysponowali informacjami przekazywanymi przez innych. Jakiej treści zeznania złożyli w toku śledztwa?
W pierwszy kolejności w celu złożenia zeznań wezwany został szef wywiadu St. Pilch[17]. W protokole przesłuchania (4.10.1965) spotykamy się z informacją, że w okresie okupacji był oficerem Komendy Obwodu Z.W.Z., a następnie A.K. Z tego powodu, interesował się działalnością wachmistrza żandarmerii niemieckiej w Dębicy Hansa Urbana. „Nie wie, skąd pochodził. Bezpośrednio świadkiem dokonywanych przez niego morderstw nie byłem” – oświadczył. Zbierał natomiast informacje o tych morderstwach i dokumentował je w postaci zapisków. Z uzyskanych informacji świadek wie, że Urban w kilkudziesięciu wypadkach brał bezpośredni udział w egzekucjach Polaków. W sprawie Urbana dotychczas nie był przesłuchiwany. Nie pamięta „nazwisk osób, które zostały rozstrzelane przez Urbana, ani nazwisk tych osób, które były świadkami dokonywanych przez niego morderstw”.
Cytowany fragment kończy zeznanie szefa wywiadu St. Pilcha. Protokół liczy 18 wierszy. Jakie okoliczności są przyczyną, że zabrakło, chociażby jednozdaniowego nawiązania do tragicznych skutków niemieckiej prowokacji w Sokole? To pytanie musiało zostać postawione, chociaż nie będziemy analizować ewentualnych przyczyn braku informacji na ten temat.
W tym samym dniu (4.10.1965) zeznania złożył A. Stańko[18]. W okresie okupacji dzierżawił grunty rolne w Gumniskach i tak pracował jako rolnik. Był członkiem AK, jako referent do spraw cywilnych interesował się Hansem Urbanem. Według wiedzy świadka pochodził on ze Śląska lub poznańskiego. Bezpośrednio z nim świadek nie spotkał się, nie był też świadkiem zbrodni przez niego popełnianych. To, co wynika z zeznań świadka, to wiedza uzyskana z relacji innych osób. Informacje otrzymywał w postaci ustnego przekazu bądź też na piśmie od pracowników pracujących wówczas w starostwie. Nazwiska tych osób nie pojawiają się w protokole. Jakich zdarzeń dotyczyły te informacje? Nie wynika to z protokołu. W dniu przesłuchania świadkowi trudno było podać osoby, które mogłyby podać nazwiska pomordowanych przez Urbana. Oświadczenie tej treści także zawiera protokół.
Ustalenia powyższe mają znaczenie, kiedy ukierunkujemy nasze zainteresowanie na pierwsze źródło informacji. Inaczej mówiąc, kto pierwszy o takim zdarzeniu mówił. Na razie nie wiadomo nic na ten temat. Musimy koncentrować na tym uwagę, chcąc dotrzeć do takiego źródła (osoby lub dokumentu). Powszechnie wiadomo, że w procesie komunikowania się ludzi, informacja przekazana kolejnemu odbiorcy z różnych powodów ulega zniekształceniu. Im mniej osób pośredniczy w jej przekazaniu, tym mniejsze prawdopodobieństwo jej zniekształcenia.
Po tych spostrzeżeniach przejdźmy do utraconego wątku. W protokole jest informacja i wskazanie świadka z Gumnisk, który widział zamordowanie kobiety przez Urbana. Jako powód podał, ukrywanie w gospodarstwie Żydów. Jest także informacja dot. zdarzenia, które nas interesuje. Świadek zeznał: „Na terenie Dębicy przebywa niejaki Bartkowicz, którego syn zbiegł w czasie okupacji z cmentarza żydowskiego. Egzekucję tę przeprowadził osobiście Urban. Ten Bartkowicz właśnie będzie mógł dostarczyć bliższych informacji. Syn jego zmarł w czasie okupacji, ale niewątpliwie przekazał ojcu informacje o tej egzekucji”[19].
Pora na komentarz
Treść zeznań A. Bartkowicza w dniu 14.10.1965 r. poznaliśmy wcześniej. Mówił o rozstrzelaniu 11 osób. W ramach komentarza autor podzieli się informacją, że Zbigniew Bartkowicz, uczeń klasy III ‑A w roku szkolnym 1941/1942 nie został dopuszczony do egzaminu czeladniczego z powodu choroby. Czy uczęszczał do szkoły w 1943 r., tego nie udało się autorowi potwierdzić, na podstawie analizowanych dokumentów, które udostępnione zostały przez dyrektora Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Dębicy. O próbach podobnych ustaleń, brak jest informacji w znanych autorowi opisach.
Część odpisu Protokołu nr 3 z posiedzenia Komisji Klasowej w dniu 14.07.1942 w Szkole Mechanicznej w Dębicy. Fot. autora
Podczas przesłuchania A. Stańko, nie nawiązał do rozstrzelania rodziny Wójcików z Małej, jak również uczniów dębickich szkół. Szef dębickiego wywiadu Stanisław Pilch o takich zdarzeniach nie zaznaje oraz ewentualnych sprawcach. Zastanawia, z jakiego powód zrezygnowano z przesłuchania w charakterze świadka Antoniego Cwena. Dodać w tym miejscu należy, że w przesłuchaniu Włodzimierza Pryjdy (13.01.1967) pojawia się informacja o rozstrzelaniu w jesieni 1943 r. 11 osób. O zdarzeniu tym miało być głośno w Dębicy.
Ustalenia te, do których nawiązano wyżej, to także informacje, które powinniśmy mieć na uwadze, poszukując źródeł pierwszych informacji, na temat niemieckiej prowokacji. Miejmy na uwadze także to, co napisane zostało wcześniej, jak również czego do tej pory nie poruszono, a wynika z opisów innych autorów. O dwóch zdarzeniach, tj. rozstrzelaniu w dwóch różnych porach 1943 r. 11 osób autor artykułu pisze jako pierwszy. Informacja ta wymaga sprawdzenia. Hipotetycznie można zakładać, że: a/ zdarzenia takie miały miejsce, b/ jest to jedno zdarzenie z błędnym określeniem czasu rozstrzelania, c/ jest to informacja policjanta w służby kryminalnej okupanta w celu np. dezinformacji.
W ramach tego komentarza jeszcze jedna kwestia. Dwa źródła znane autorowi nawiązują do udanych ucieczek osób z cmentarza żydowskiego w Dębicy. Wielokrotnie przy różnych okazjach pisano jedynie o ucieczce Z. Bochniewicza. Druga ucieczka, chłopca pochodzenia żydowskiego będzie przybliżona, w ramach badania innego wątku zdarzeń w okresie okupacji. Są ku temu powody, gdyż pojawia się coraz więcej wątpliwości w sprawie zdarzenia, które mimo trudności jest rekonstruowane.
Dodać jeszcze należy, że poszerzenia wymaga informacja Stefana Janusza, który pisze, że mieszkańcy Woli Wielkiej (Jan Durał i Paweł Knych) w lutym 1943 r. zaopatrzyli w odzież i udzielili schronienia Polakowi, który uciekł z miejsca rozstrzelania z Dębicy[20]. Czy mógł to być Z. Bartkowicz, czy ktoś inny? Od czasu ukazania się publikacji (1969) informacja ta była znana, także tym osobom, które korzystały z tego źródła.
Analizując treść informacji, jakie zawiera protokół przesłuchania S. Pilcha, bierzmy pod uwagę, że w strukturach dębickiego AK działał wywiad i kontrwywiad, obejmujący również struktury w terenie (plutony). Czy o takich lub o podobnym charakterze zdarzeniach informacje nie trafiały do dowództwa Obwodu AK?
Wiadomo z wcześniejszych informacji, że żandarm z Wielopola Skrzyńskiego, Wilhelm Jaki oraz policjanci z dębickiego posterunku (Banek, Choleryk) współpracowali z wywiadem AK[21]. S. Janusz pisze o urzędowym wykazie agentów gestapo w 1943 r. Ów wykaz zawierać miał 835 nazwisk pracowników służby policyjnej oraz 109 nazwisk zdrajców, osób o nazwiskach o polskim brzmieniu[22]. Komentarz zakończony zostanie przypomnieniem, że poprawne ustalenie personaliów wachmistrza Urbana Roberta Adolfa, nastąpiło w toku śledztwa w październiku 1965 r[23], a nie poprzez działalność wywiadowczą czy kontrwywiadowczą AK.
Plan sytuacyjny. Nr 5 oznaczono miejsce rozstrzelania wg zeznań świadków. Źródło: IPN Rzeszów, dokumentacja techniczna do sprawy Kpp 5/86. Fot. arch. DZH
Przydatne informacje uzyskane w ramach śledztwa
Krótkie zawiązanie do przesłuchań wydaje się uzasadnione z dwóch powodów. Po pierwsze zawierają informacje o zbrodniach i osobach, które je popełniły, po drugie zawierają informacje o metodach, jakimi posługiwali się funkcjonariusze okupacyjnych organów ścigania, przy uzyskiwaniu przydatnych im informacji. W opisach najczęściej spotykamy akty przemocy fizycznej, co niewątpliwie miało miejsce. Zeznanie świadka Stanisława Szarka (16.11.1965), to czytelny sygnał, że dążono do uzyskiwania informacji również innymi metodami niż przemoc fizyczna i psychiczna.
W toku śledztwa ustalono, że piętnastoletni wówczas S. Szarek, w czerwcu 1943 r. był świadkiem zdarzenia w ich domu w Brzeźnicy. Jego ojciec należał do AK i w związku z tym przyjechało gestapo. Został wyprowadzony na zewnątrz, nakazano im stanąć przy ścianie stodoły, po czym „ojca zastrzelił jeden z granatowców”. Następnie udali się do Tarczyńskich, gdzie zastrzelili pięć osób[24].
Świadek Jan Tarczyński, składając zeznania (16.11.1965), potwierdził rozstrzelanie ojca, matki, dwóch braci oraz siostry. Zdarzenie miało miejsce ostatniego dnia czerwca 1943 r. Obserwował je z odległości ok. 100 m. Miał wówczas 27 lat. Ojciec należał organizacji ludowej[25]. Co to była za organizacja i jakie miała cele, nie zostało doprecyzowane w zeznaniu. Udział w zdarzeniu funkcjonariuszy gestapo i policji kryminalnej podpowiada cele polityczne. Część zeznania świadka, przytoczona zostanie w dosłownym brzmieniu. „Ja ukrywałem się w tym czasie przed zaborem niemieckim. Aresztowany zostałem w kwietniu 1943 r. i przebywałem w więzieniu w Dębicy, gdzie osadzony zostałem za to, że ojciec należał do organizacji i że ja mu pomagałem. W więzieniu widziałem przez wizjerkę przechodzącego Urbana, ale nigdy do mojej celi nie wchodził. Rozmawiał natomiast ze mną Sioła Ludwik z policji kryminalnej i gestapo, które poleciło mi odszukać Jedynaka Floriana zam. Brzeźnica, który zginął w czasie egzekucji w Bobrowej w 2 tygodnie później. Dlatego też zostałem zwolniony z więzienia, ale rozkazu tego nie wykonałem i dlatego przyszli oni do nas na rozstrzelanie rodziny. Następnego dnia widziałem Floriana Jedynaka, ale nie mówił ze mną, gdyż przypuszczał po co zostałem zwolniony z więzienia”[26]. Świadek innych wiadomości na temat Urbana nie miał. Przytoczony fragment nie pozostawia wątpliwości, że w zamian za zwolnienie niemieckie służby oczekiwały przekazywanie interesujących ich informacji.
Warto na marginesie podzielić się ustaleniem, że w tym czasie (8.04.1943), jeden z organizatorów Gwardii Ludowej (GL) Klemens Trojan z Bobrowej, został „zabity po wymyślnych mękach w Dębicy”[27]. Lakoniczna treść informacji pozwala jednak zakładać, że był wcześniej aresztowany. Wydaje się, że do chronologii wydarzeń przywiązywać należy większą wagę, również dających się zaobserwować zjawisk, rodzaju zdarzeń oraz ich następstw.
Dębica (2025). Cmentarz żydowski, widok na lewą stronę przy bramie wejściowej. Fot. arch. DZH
Zakończenie śledztwa
Wniosek prokuratora o zawieszenie śledztwa zawiera datę 3 grudnia 1965 r. Z uwagi, że podejrzany ukrywa się i nie został odszukany, postępowanie zostało zawieszone do czasu jego ujęcia. Postanowieniem z 11 grudnia 1965 r. zarządził wszczęcie poszukiwań ogólnych. Do Wydziału Służby Śledczej KG MO zostało skierowane wezwanie w celu ogłoszenia poszukiwań w „Gazecie Poszukiwanych”. Można powiedzieć, że procesowe cele postępowania nie zostały osiągnięte, lecz dzięki podjętym czynnościom, utrwalone zostały informacje, których część wykorzystać będzie można przy weryfikacji ustaleń odnoszących się do niemieckiej prowokacji, jej przebiegu i tragicznych skutkach.
Końcowa refleksja oraz wnioski
Dotychczasowe zainteresowanie badawcze skoncentrowane było wokół dwóch wątków związanych z niemiecką prowokacją. Pierwszy z nich dot. jej miejsca, przebiegu kradzieży broni oraz okoliczności, w jakich doszło do zatrzymania nieustalonej liczby osób. Wobec niemożliwości określenia, które opisy niemieckiej prowokacji zasługują na wiarę (P. Bosia, A. Stańko, W. Strumskiego, R. Pajury) powstała konieczność poszukiwania innych źródeł informacji.
Ustalenia oraz związane z nimi wątpliwości, które pojawiły się przy próbach rekonstrukcji przebiegu kradzieży broni, podyktowały potrzebę zmiany taktyki dochodzenia do prawdy. Za taką potrzebą przemawiały również ustalenia R. Pajury, prowadzące do wniosku, że w Sokole mogły mieć miejsce dwie niemieckie prowokacje.
Okoliczność, że Wiktoria Longosz była bezpośrednim świadkiem aresztowania syna, skierowało nasze zainteresowanie na to zdarzenie, jak również inne mające z nim związek. Egzekucja 11 osób na cmentarzu żydowskim w Dębicy oraz udana ucieczka Z. Bartkowicza z tego miejsca (1.04.1943) niewątpliwie związek taki miała. Poznaliśmy zeznania Antoniego Bartkowicza z 1965 r. oraz jego córki z roku 1986. Informacje utrwalone w tych protokołach, tworzą zdecydowanie odmienny obraz przebiegu niektórych zdarzeń, aniżeli wynika z opisów autorów owych zdarzeń.
Nowe nieznane dotąd informacje, mają odzwierciedlenie w tym artykule. Źródła, na których oparte zostały ustalenia, zostały wskazane w przypisach. To pozwala wszystkim zainteresowanym podjęcie próby samodzielnej oceny tego, co do tej pory zostało napisane.
Ustalenia autora prowadzą do wniosku, że w toku dalszych badań, dążyć należy do uzyskania informacji, pochodzących od bezpośrednich świadków i opisów przez nich utrwalonych. Zachowały się także protokoły czynności śledczych organów ścigania z 1946 roku. Dokumenty te, to także potencjalne źródło przydatnych informacji.
Mając to wszystko na uwadze, w kolejnym artykule podjęta zostanie próba rekonstrukcji aresztowania rodziny Wójcików w Małej w nocy 2/3 kwietnia 1943 r. oraz tragiczne tego następstwa.
Podziękowania
Autor serdecznie dziękuje: Magdalenie Piotrowskiej, Leszkowi Piecykowi, Piotrowi Michoniowi i Ryszardowi Pajurze za pomoc w ustalaniu stanu faktycznego w okresie okupacji, odnoszącego się do przedmiotu badań.
[1] J. Swół, Po śladach zbrodni. Niemiecka prowokacja – hipotezy oraz wnioski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/, opublikowano 9.07.2025
[2] J. Swół, Rozstrzelania Bronisława Longosza. Udana ucieczka Zbigniewa Bartkowicza, https://zeszytydebickie.pl/2025/11/18/rozstrzelanie-bronislawa-longosza-udana-ucieczka-zbigniewa-bartkowicza/, opublikowano 18.11. 2025
[3] R. Pajura, Zagłada i walka. Druga wojna światowa w Dębicy i powiecie dębickim, Ag. Wyd. Agard Dębica 2022, przypis 179 s. 716.
[4] Tamże, s. 341.
[5] IPN Rz 375/16 t.2, s.31–32.
[6] Tamże, s. 43–44.
[7] Sygn. akt 1 Ds. 1107/66 w sprawie masowych zabójstw dokonanych przez zastępcę szefa gestapo w Dębicy Ditricha Artura Beitlicha. IPN Rz 375/25 t.1.
[8] Bracia Bronisław i Rudolf oraz Jan Różański.
[9] IPN Rz 375/25 t.1.
[10] Postanowienie o wszczęciu śledztwa (22.09.1965) w sprawie dokonywania zabójstw osób spośród ludności cywilnej w okresie okupacji przez wachmistrza żandarmerii niemieckiej w Dębicy tj. o przestępstwo z art. 1 dekretu PKWN z 31.08.1944.
[11] Sygn. akt 1 Ds. 942/65, IPN Rz 375/16 t.2.
[12] Ten cytowany fragment pisma oraz inne cytowane treści zawarte są w materiałach podanych w przypisie 11.
[13] J. Swół, O prowokacji w dębickim Sokole – hipoteza druga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/, opublikowano 3.06.2025.
[14] Tamże.
[15] Marian Pilch (kpt., ps. Jastrzębiec) jako szef wywiadu Obwodu „Deser” pojawia się w książce Gabirela Brzęka. Autor ten pisze o dobrym rozpoznaniu sytuacji przed akcją „Burza”. Zob. G. Brzęk, Tajna oświata cywilna i wojskowa w Rzeszowskiem i Dębickiem w mrokach hitlerowskiej okupacji, Rzeszów 1988, s.169.
[16] IPN Rz 375/16, t. 2, s. 9.
[17] Wszystkie informacje, w tym cytaty zawiera protokół w materiałach IPN Rz 375/16, t. 2, s.11–12.
[18] Protokół w materiałach IPN Rz 375/16, t. 2, s. 13–14.
[19] Tamże, s. 14.
[20] S. Janusz, Szkolnictwo i oświata w powiecie dębickim w okresie hitlerowskiej okupacji, [w:] Rocznik , t. I, Wyd. Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Dębicy, Dębica 1969, s. 149.
[21] J. Swół, O prowokacji w dębickim Sokole – hipoteza druga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/, opublikowano 3.06.2025; G. Brzęk, Tajna oświata …, wyd. cyt. s. 169.
[22] S, Janusz, Szkolnictwo …, wyd. cyt., s.149.
[23] IPN Rz 375/16, t. 2, s. 33–34.
[24] Tamże, s. 37–38.
[25] W Brzeźnicy rodziny Szarków, Jaskotów i Tarczyńskich m.in. udzielały schronienia żołnierzom Gwardii Ludowej (GL). Zob. S. Janusz, Szkolnictwo …, wyd. cyt., s. 147.
[26] IPN Rz 375/16, t. 2, s. 41–42.
[27] S. Janusz, Szkolnictwo …, wyd. cyt., s. 147.





