Menu close

Kongres Regionalizmu Polskiego w Poznaniu 2026. Potrzeby i nadzieje z nim związane

Jan Swół

Tytuł może wyda­wać się nie­co mylą­cy, choć nie było to inten­cją auto­ra. W arty­ku­le poja­wi się nawią­za­nie do Kongresu, jed­nak w nie­co innym kon­tek­ście. Zacznijmy jed­nak od począt­ku. Do redak­cji DZH koor­dy­na­tor przy­go­to­wań kon­gre­so­wych, prof. Ryszard Kowalczyk z UAM w Poznaniu, prze­słał infor­ma­cję – syn­te­zę uwag ogól­nych i opi­nii – któ­rą w cało­ści zamie­ści­my w koń­co­wej czę­ści arty­ku­łu.

Dokument ten zawie­ra tre­ści istot­ne z punk­tu widze­nia dzia­łal­no­ści edu­ka­cyj­nej naszej redak­cji oraz celów, jakie sta­wia sobie cza­so­pi­smo. Piszemy o fak­tach i wyda­rze­niach histo­rycz­nych, opie­ra­jąc się na bada­niach i źró­dłach; dzie­li­my się odkry­cia­mi; wska­zu­je­my błę­dy i nie­do­rzecz­no­ści w opi­sach prze­szłych zda­rzeń; dema­sku­je­my mity przed­sta­wia­ne jako praw­da. Ułatwiamy rów­nież wymia­nę infor­ma­cji o cie­ka­wych ini­cja­ty­wach, któ­re mogą zain­te­re­so­wać miesz­kań­ców mia­sta, powia­tu, a nawet osób spo­za regio­nu. Innymi sło­wy – reali­zu­je­my dzien­ni­kar­ski obo­wią­zek na mia­rę naszych moż­li­wo­ści.

Nie wcho­dząc głę­biej w kwe­stie wydaw­ni­cze ani aktu­al­ne uwa­run­ko­wa­nia, mamy pra­wo ocze­ki­wać, że efek­ty Kongresu w Poznaniu przy­czy­nią się m.in. do uła­twie­nia reali­za­cji ini­cja­tyw regio­nal­nych, opar­tych na zasa­dzie rów­ne­go dostę­pu do środ­ków publicz­nych, wspie­ra­ją­cych przed­się­wzię­cia podob­ne do naszej ini­cja­ty­wy.

 

 

Co zro­bi­li­śmy? Co robi­my?

Najprościej odpo­wie­dzieć na to pyta­nie, zaglą­da­jąc na stro­nę DZH. W naszej dzia­łal­no­ści dzien­ni­kar­skiej sta­ra­my się jak naj­peł­niej odzwier­cie­dlać życie lokal­nej spo­łecz­no­ści. Piszemy o ini­cja­ty­wach słu­żą­cych zaspo­ka­ja­niu potrzeb indy­wi­du­al­nych i zbio­ro­wych – takich, któ­re ze wzglę­du na swój spo­łecz­ny wymiar zasłu­gu­ją na upo­wszech­nie­nie. Opowiadamy o ludziach oraz ich pasjach.

Przechodząc od ogól­nych stwier­dzeń do kon­kre­tów, war­to przy­po­mnieć kil­ka fak­tów. Jako pierw­sza redak­cja na Podkarpaciu, w nawią­za­niu do Kongresu, przed­sta­wi­li­śmy kan­dy­da­tów na dele­ga­tów na pozio­mie gmin­nym. Byli to: Karol Ozga, Edward Madejski, Małgorzata Korzeń oraz Janusz Urbanik[1]. Uzasadnienie tych kan­dy­da­tur znaj­du­je się w osob­nym arty­ku­le, dla­te­go nie ma potrze­by powta­rzać go w tym miej­scu.

Warto nato­miast przy­po­mnieć, że Małgorzata Korzeń, w imie­niu swo­je­go zmar­łe­go ojca, Czesława Korzenia, ode­bra­ła dyplom Redakcji DZH. Uznaliśmy, że otwar­cie Izby Pamięci upa­mięt­nia­ją­cej suk­ce­sy dębic­kich zapa­śni­ków zasłu­gu­je na mia­no „Wydarzenia Roku 2024”. Z kolei Janusz Urbanik otrzy­mał wyróż­nie­nie „Osobowość Roku 2024”.

Kolejny rok dzia­łal­no­ści DZH dobiegł koń­ca. Minione dwa­na­ście mie­się­cy obfi­to­wa­ło w wie­le inte­re­su­ją­cych wyda­rzeń zwią­za­nych z pro­ble­ma­ty­ką regio­nal­ną. Również w 2025 roku redak­cja pla­nu­je przy­znać podob­ne wyróż­nie­nia. W zasa­dzie już przy­zna­ła. Po usta­le­niu cza­su i miej­sca uro­czy­sto­ści będzie moż­na prze­ka­zać wię­cej szcze­gó­łów.

Plany wydaw­ni­cze na bie­żą­cy rok moż­na okre­ślić jako ambit­ne, pro­mu­ją­ce region i w peł­ni wpi­su­ją­ce się w idee regio­na­li­zmu. To zasłu­ga osób, któ­re swo­ją pasją potra­fią zara­żać innych i inspi­ro­wać do dzia­ła­nia. Warto w tym miej­scu nawią­zać do kil­ku fak­tów.

Pół wie­ku temu, w 1976 roku, dębic­ki zapa­śnik Kazimierz Lipień zdo­był pierw­szy dla Polski zło­ty medal olim­pij­ski w tej dys­cy­pli­nie spor­tu. Niewiele osób zda­je sobie spra­wę ze zna­cze­nia tego wyda­rze­nia oraz z korzy­ści, jakie przy­nio­sło ono miesz­kań­com mia­sta w wymia­rze spo­łecz­no-uży­tecz­nym. Zrodziła się więc ini­cja­ty­wa upa­mięt­nie­nia suk­ce­su tego naj­wy­bit­niej­sze­go zapa­śni­ka Polskiego Związku Zapaśniczego minio­ne­go stu­le­cia. Dzięki finan­so­we­mu wspar­ciu fir­my Went-Serwis i jej pre­ze­sa Krzysztofa Urbanika moż­na mówić o waż­nym kro­ku w kie­run­ku przy­po­mnie­nia tego osią­gnię­cia.

Ścienny kalen­darz z wize­run­kiem Kazimierza Lipienia w stro­ju zapa­śni­czym będzie przez cały rok przy­po­mi­nał o zdo­by­ciu tego histo­rycz­ne­go meda­lu. Warto przy oka­zji wspo­mnieć o innych celach, któ­re mogą być reali­zo­wa­ne dzię­ki jego wyda­niu. Podczas świą­tecz­ne­go tur­nie­ju zapa­śni­cze­go, zor­ga­ni­zo­wa­ne­go po raz dru­gi w 2025 roku, każ­dy star­tu­ją­cy zawod­nik otrzy­mał taki kalen­darz.

Od nas, doro­słych i rodzi­ców, zale­ży, czy przy­kład tego spor­tow­ca wyko­rzy­sta­my jako wzór pra­co­wi­to­ści i wytrwa­ło­ści, czy też pomniej­szy­my jego wie­lo­let­ni, tyta­nicz­ny wysi­łek[2], spro­wa­dza­jąc wszyst­ko jedy­nie do talen­tu.

 

Dębiccy fila­te­li­ści z Koła Filatelistycznego nr 14 PZF wyka­zy­wa­li się aktyw­no­ścią na mia­rę posia­da­nych moż­li­wo­ści. Współpraca m.in. z DZH jest jed­nym z przy­kła­dów ich zaan­ga­żo­wa­nia. Za pomo­cą walo­rów fila­te­li­stycz­nych zwią­za­nych z róż­ny­mi wyda­rze­nia­mi w Dębicy oraz jej miesz­kań­ca­mi zamie­rza­ją przy­bli­żyć histo­rię swo­jej dzia­łal­no­ści. Trwają pra­ce redak­cyj­ne nad przy­go­to­wa­niem tomu. Na razie bra­ku­je środ­ków na jego wyda­nie, jed­nak nie bra­ku­je deter­mi­na­cji.

Tę poży­tecz­ną, spo­łecz­ną ini­cja­ty­wę nie powin­na hamo­wać bez­czyn­ność Burmistrza Miasta Dębicy[3]. Sytuacja powtó­rzy­ła się po raz kolej­ny — brak reak­cji w maju 2024 r. spo­wo­do­wał koniecz­ność zmia­ny logo redak­cyj­ne­go, co wią­za­ło się z dodat­ko­wy­mi kosz­ta­mi. Wersja elek­tro­nicz­na publi­ka­cji powsta­nie. Co będzie dalej, czas poka­że.

Przytoczone przy­kła­dy mogą świad­czyć o bra­ku posza­no­wa­nia do obo­wią­zu­ją­ce­go pra­wa. Można się zasta­na­wiać, czy wyni­ka to z uprze­dzeń, czy może z nie­chę­ci wobec oddol­nych badań regio­nal­nych pro­wa­dzo­nych przez auto­ra. Czy docze­ka­my się wyja­śnie­nia ze stro­ny bur­mi­strza Mateusza Kutrzeby?

Niezależnie od tego, czy takie wyja­śnie­nie się poja­wi, wnio­sek nasu­wa się sam: opi­sa­ne sytu­acje pod­kre­śla­ją potrze­bę sil­niej­sze­go akcen­to­wa­nia w dys­ku­sji przed­kon­gre­so­wej kwe­stii nowej kul­tu­ry dia­lo­gu i budo­wa­nia kon­sen­su­su.

Wspomniany wcze­śniej Karol Ozga był w 2025 roku orga­ni­za­to­rem 36 wycie­czek, o któ­rych za chwi­lę dowie­my się wię­cej. Jest rów­nież auto­rem kro­ni­ki, w któ­rej sło­wem i doku­men­ta­cją foto­gra­ficz­ną utrwa­lił ich prze­bieg. Zadeklarował chęć współ­pra­cy z redak­cją, a jej efek­tem ma być kolej­ny tom DZH. Wydanie tej publi­ka­cji wią­że się jed­nak z koniecz­no­ścią ponie­sie­nia kosz­tów.

Starosta Dębicki, odpo­wia­da­jąc na skie­ro­wa­ną proś­bę, stwier­dził: „Starostwo Powiatowe nie ma moż­li­wo­ści formalno‑prawnych zre­ali­zo­wa­nia przed­mio­to­wej proś­by”[4]. Wynika z tego, że obo­wią­zu­ją­ce pra­wo oraz obec­ne roz­wią­za­nia sys­te­mo­we nie są ukie­run­ko­wa­ne na finan­so­we wspie­ra­nie takich i podob­nych oddol­nych ini­cja­tyw. Również w tym zakre­sie potrzeb­na jest przed­kon­gre­so­wa dys­ku­sja oraz roz­wa­że­nie koniecz­no­ści zmian.

Do Kongresu w Poznaniu pozo­sta­ło jesz­cze kil­ka mie­się­cy, nato­miast na usta­wo­we roz­wią­za­nia trze­ba zwy­kle cze­kać lata­mi. Mimo to ist­nie­ją powo­dy, by z opty­mi­zmem patrzeć w nie­da­le­ką przy­szłość.

Regionalizm w dzia­ła­niu – gru­pa Karola Ozgi

Wiedza i obser­wa­cje auto­ra pod­po­wia­da­ją, że taki wła­śnie śród­ty­tuł naj­le­piej odda­je cha­rak­ter dzia­łal­no­ści Karola Ozgi, zain­te­re­so­wań oraz inte­gra­cji jego gru­py. Parafrazując zna­ne przy­sło­wie – to regio­na­li­sta w każ­dym calu. Uczestnicy jego wypraw zgod­nie pod­kre­śla­ją, że jest oso­bą o ogrom­nym auto­ry­te­cie, co w peł­ni potwier­dzą rela­cje, do któ­rych za chwi­lę nawią­że­my.

Dzięki swo­jej ini­cja­ty­wie, łączą­cej aktyw­ność fizycz­ną z popu­la­ry­zo­wa­niem wie­dzy histo­rycz­nej, odwo­ły­wa­niem się do lokal­nych legend oraz uka­zy­wa­niem pięk­na przy­ro­dy i kra­jo­bra­zu, potra­fił zara­zić swo­ją pasją wie­lu innych.

Ubiegłoroczne spo­tka­nia turystyczno‑krajoznawcze pod­su­mo­wa­no pod­czas wyda­rze­nia zor­ga­ni­zo­wa­ne­go 11 stycz­nia 2026 r. Wypowiedzi Antoniego Wierzbickiego i Jadwigi Zawiszy uzu­peł­nia­ją wszyst­ko to, co nale­ża­ło­by jesz­cze dopi­sać – gdy­by nie ich peł­ne emo­cji, pisa­ne ser­cem rela­cje. Kilka pamiąt­ko­wych foto­gra­fii, ilu­stru­ją­cych histo­rię tych spo­tkań, sta­no­wi pięk­ne dopeł­nie­nie cało­ści.

 

Latoszyn (11.01.2026). Spotkanie w biblio­te­ce gru­py Karola Ozgi. Fot. M. Hamala

Z począt­kiem roku 2026, z oddol­nej ini­cja­ty­wy uczest­ni­ków trzy­dzie­stu sze­ściu wycie­czek zor­ga­ni­zo­wa­nych w 2025 r. przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Dębickiej w ramach cyklu „Poznaj oko­li­cę Dębicy – swo­ją Małą Ojczyznę”, odby­ło się spo­tka­nie w biblio­te­ce w Latoszynie.

Na otwar­cie spo­tka­nia pan Karol Ozga otrzy­mał skrom­ny upo­mi­nek, któ­ry przy­wo­łał wspo­mnie­nia mło­dych lat, a tak­że podzię­ko­wa­nia za pomy­sło­wość, ini­cja­ty­wę i za uda­ne wyciecz­ki. Słowa uzna­nia prze­ka­za­li mu m.in. pani Ewelina Kuś – Wicestarosta Powiatu Dębickiego oraz pan Marek Mikrut – Wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Dębickiej.

 

Latoszyn (11.01.2026). Czwarty od lewej Marek Mikrut, T. Ozga, Anna Wróbel. Fot. M. Hamala

Po czę­ści ofi­cjal­nej zasie­dli­śmy przy suto zasta­wio­nym sto­le, na któ­rym kró­lo­wa­ły regio­nal­ne potra­wy naszych babć, przy­go­to­wa­ne przez uczest­nicz­ki spo­tka­nia. Ich wygląd i zapach zachę­ca­ły do degu­sta­cji.

Pan Eugeniusz Bomba przy­go­to­wał pro­jek­cję zdjęć – było ich ponad dwa tysią­ce, wyko­na­nych przez uczest­ni­ków wycie­czek. Każde zdję­cie nio­sło inną histo­rię i inne wspo­mnie­nie. Wycieczki mia­ły cha­rak­ter histo­rycz­ny, przy­rod­ni­czy, kra­jo­znaw­czy, tury­stycz­ny, rekre­acyj­ny i kul­tu­ro­wy. Podczas nich mogli­śmy zoba­czyć dwo­ry, pała­ce, kościo­ły, kaplicz­ki, miej­sca kul­tu naszych przod­ków – czę­sto obiek­ty nisz­cze­ją­ce lub zacho­wa­ne jedy­nie w for­mie kur­ha­nów, wałów, fos czy nasy­pów. Dzięki opo­wie­ściom prze­wod­ni­ka nasza wyobraź­nia prze­no­si­ła nas w daw­ne wie­ki. Gdy oglą­da­li­śmy obiek­ty archi­tek­to­nicz­ne, w myślach odtwa­rza­li­śmy ich daw­ny wygląd, a przy arte­fak­tach arche­olo­gicz­nych mogli­śmy wyobra­zić sobie życie i codzien­ność naszych przod­ków.

Podczas wycie­czek podzi­wia­li­śmy rów­nież bogac­two przy­rod­ni­cze naszych lasów – m.in.. kło­kocz­kę, leśne stor­czy­ki, zawil­ce, dzie­wan­ny, wil­cze jago­dy, papro­cie czy borów­ki. Wędrówki polny­mi dro­ga­mi były nie tyl­ko rekre­acją, ale i ucztą dla oka i ducha. Krajobrazy zachwy­ca­ły o każ­dej porze roku i dnia, szcze­gól­nie pod­czas wscho­dów i zacho­dów słoń­ca, gdy pro­mie­nie malo­wa­ły obło­ki na nie­bie. Piękno Pogórza Strzyżowskiego, a zwłasz­cza oko­lic Powiatu Dębickiego, nie ustę­pu­je naj­pięk­niej­szym wido­kom natu­ry.

Krajobraz kar­mi nasze zmy­sły i ducha. Dlatego pozwo­li­łem sobie przy­to­czyć sło­wa Adama Mickiewicza, któ­re – choć nie o naszym regio­nie – dosko­na­le odda­ją jego urok:

„…tych pól malo­wa­nych zbo­żem roz­ma­item,

Wyzłacanych psze­ni­cą, posre­brza­nych żytem;

Gdzie bursz­ty­no­wy świe­rzop, gry­ka jak śnieg bia­ła,

Gdzie panień­skim rumień­cem dzię­cie­li­na pała,

A wszyst­ko prze­pa­sa­ne, jak­by wstę­gą, mie­dzą

Zieloną, na niej z rzad­ka ciche gru­sze sie­dzą…”

 

Mój wła­sny opis nie oddał­by w peł­ni pięk­na nasze­go regio­nu, dla­te­go posłu­ży­łem się tym cyta­tem, któ­ry ide­al­nie do nie­go pasu­je.

Spotkanie prze­bie­ga­ło w miłej, życz­li­wej i kole­żeń­skiej atmos­fe­rze. Każde zdję­cie wywo­ły­wa­ło inne emo­cje, wspo­mnie­nia i reflek­sje, a jed­no­cze­śnie inspi­ro­wa­ło do snu­cia pla­nów na kolej­ne spon­ta­nicz­ne wyciecz­ki w 2026 roku. Tego, co dzia­ło się pod­czas spo­tka­nia, nie spo­sób w peł­ni opi­sać – trze­ba było tam być, by prze­żyć to jesz­cze raz. (A. Wierzbicki)

 

Latoszyn (11.01.2026). Ewelina Kuś oraz Karol Ozga. Fot. M. Hamala

Zakończenie roku kalen­da­rzo­we­go z regu­ły wią­że się z pod­su­mo­wa­nia­mi i pla­na­mi na kolej­ny rok. Tak też pod­su­mo­wa­no nasze wędrów­ki, któ­rych prze­wod­ni­kiem był Pan Karol Ozga. Nie spo­sób pomi­nąć pięk­nych podzię­ko­wań i życzeń skie­ro­wa­nych do Pana Karola przez Panią Ewelinę Kuś, Wicestarostę Powiatu Dębickiego, oraz Pana Marka Mikruta, Wiceprezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Dębickiej, a tak­że licz­nych ser­decz­nych słów kie­ro­wa­nych do wszyst­kich uczest­ni­ków — zarów­no wspól­nie, jak i indy­wi­du­al­nie.

Wszyscy obec­ni bra­li udział w naszych eska­pa­dach w mia­rę swo­ich moż­li­wo­ści — jako oso­by pry­wat­ne, a nie z racji peł­nio­nych funk­cji. Radość, uśmiech i szam­pań­ski humor były siłą prze­wod­nią spo­tka­nia. Ania, któ­ra po uzgod­nie­niu moż­li­wo­ści zor­ga­ni­zo­wa­nia wyda­rze­nia w biblio­te­ce w Latoszynie prze­ję­ła przy­go­to­wa­nia w swo­je ręce, spi­sa­ła się zna­ko­mi­cie.

Uczestniczki wędró­wek oka­za­ły się oso­ba­mi wie­lu talen­tów. Przepyszny ser­nik Ani, zasłu­gu­ją­cy na nagro­dę sze­fa kuch­ni, swoj­ski chleb i rolad­ki Reni, sałat­ki Palomy, gala­ret­ki Madzi, wędli­ny Dorotki czy prze­pięk­ne i sma­ko­wi­te babecz­ki Halinki, któ­re uśmie­cha­ły się do nas borówkowo‑truskawkowym wnę­trzem w środ­ku zimy — to tyl­ko część spe­cja­łów, jakie poja­wi­ły się na naszym sto­le. Mężczyźni zadba­li o napo­je, w tym pach­ną­cą latem nale­wecz­kę z kiwi przy­go­to­wa­ną przez Pana Karola.

W powie­trzu uno­si­ło się szczę­ście, radość i przy­jaźń, ale też lek­ka kon­ster­na­cja — wszy­scy wyglą­da­li zupeł­nie ina­czej niż pod­czas wędró­wek. Kobiety ele­ganc­kie, odświęt­ne, peł­ne wdzię­ku; męż­czyź­ni rów­nież tym razem nie w wer­sji spor­to­wej. Ten wyjąt­ko­wy kli­mat udzie­lił się wszyst­kim bez wyjąt­ku. Życzliwości i sma­ko­wa­niu potraw nie było koń­ca.

Oglądanie zdjęć z naszych wypraw przy­nio­sło kolej­ną falę pozy­tyw­nych emo­cji. Gieniu, nasz „figlarz”, wyświe­tlał mnó­stwo foto­gra­fii wyko­na­nych przez nie­za­wod­ne­go Mariusza, któ­ry potra­fi uchwy­cić zarów­no pięk­no ota­cza­ją­cej nas przy­ro­dy, jak i zabaw­ne sytu­acje z udzia­łem kole­ża­nek i kole­gów. Przenieśliśmy się ponow­nie przez czte­ry pory roku, śle­dząc zmie­nia­ją­cy się kra­jo­braz. Znów zapach­nia­ły maki, bła­wat­ki, kwit­ną­ca lipa, a zachód słoń­ca zachwy­cił nas na nowo.

Gieniu, jak to Gieniu — zawsze ma w zana­drzu coś zaska­ku­ją­ce­go. Tym razem przy­go­to­wał zabaw­ne fil­mi­ki wyge­ne­ro­wa­ne przy pomo­cy sztucz­nej inte­li­gen­cji, któ­re wywo­ła­ły mnó­stwo śmie­chu. W dowód wdzięcz­no­ści za zaan­ga­żo­wa­nie uczest­ni­cy poda­ro­wa­li Panu Karolowi lam­pę kar­bi­do­wą. Jego uśmiech potwier­dził, że pre­zent był tra­fio­ny.

Rozmowom nie było koń­ca — poja­wia­ły się pomy­sły wyjaz­du do Rudawki Rymanowskiej, by podzi­wiać zamar­z­nię­te wodo­spa­dy, pla­ny kolej­nych wypraw czy czte­ro­dnio­we­go wyjaz­du w Bieszczady w maju.

 

Latoszyn (11.01.2026). K. Ozga oraz Anna Wróbel. Fot. M. Hamala

Chciałabym zwró­cić uwa­gę na jesz­cze jed­ną rzecz, któ­ra nie­po­strze­że­nie wkra­dła się do nasze­go gro­na. Jesteśmy oso­ba­mi czę­sto wcze­śniej sobie obcy­mi, któ­rych połą­czy­ła pasja pie­szych wędró­wek, a ta z kolei zjed­no­czy­ła nas w jed­ną wiel­ką rodzi­nę. Możemy roz­ma­wiać o wszyst­kim, jeśli tyl­ko mamy na to ocho­tę. Nikt nie jest wścib­ski ani nad­mier­nie docie­kli­wy. Jeśli ktoś chce o sobie opo­wie­dzieć lub przy­to­czyć zabaw­ną histo­rię — słu­cha­my z zain­te­re­so­wa­niem. Jeśli potrze­bu­je­my ciszy i reflek­sji — bez tru­du ją znaj­du­je­my.

Nie jeste­śmy gru­pą zamknię­tą — każ­dy może do nas dołą­czyć i każ­dy może odejść, kie­dy tyl­ko zechce. Troska, zain­te­re­so­wa­nie i radość są u nas spon­ta­nicz­ne i szcze­re. Nigdy nie wie­my, ile osób poja­wi się w punk­cie zbor­nym koło Autozbytu, ul. Gumniska w Dębicy, ale gdy tyl­ko kolej­ne oso­by nad­cho­dzą, na twa­rzach wszyst­kich poja­wia się uśmiech. To nie­sa­mo­wi­te, że w dobie inter­ne­tu, osła­bio­nych wię­zi i wszech­obec­nej inte­re­sow­no­ści uda­ło się stwo­rzyć coś tak pięk­ne­go, bez­in­te­re­sow­ne­go i auten­tycz­ne­go.

Naturalne sta­ło się pyta­nie o nie­obec­ność Pana Jana — nie z cie­ka­wo­ści, lecz z tro­ski o „jed­ne­go z naszych”. Piliśmy rów­nież pysz­ną her­ba­tę cyna­mo­no­wą prze­ka­za­ną Panu Karolowi przez Pana Łukasza, któ­re­go obo­wiąz­ki zawo­do­we na jakiś czas unie­moż­li­wi­ły udział w wypra­wach. Nie zapo­mniał jed­nak o nas, a jego gest był tego naj­lep­szym dowo­dem. Jestem prze­ko­na­na, że gdy tyl­ko czas pozwo­li, znów do nas dołą­czy.

Nie spo­sób nie wspo­mnieć o Ani, któ­ra przy­je­cha­ła na waka­cje ze Stanów Zjednoczonych, czy o Kasi z mężem z Kanady — zosta­li przez nas ser­decz­nie przy­ję­ci, a dziś prze­sy­ła­ją życze­nia i śle­dzą nasze wędrów­ki.

Nasze spo­tka­nia to ogrom pozy­tyw­nej ener­gii — wie­dzy Pana Karola, pięk­na naszej ojczy­stej zie­mi, inte­gra­cji, zdro­we­go try­bu życia i aktyw­ne­go wypo­czyn­ku. Jesteśmy już tak zapra­wie­ni w wędrów­kach, że nie­strasz­na nam żad­na pogo­da — ani deszcz, ani zim­no, ani śnieg. Wyprawy nie usta­ją: gdy tyl­ko jest to moż­li­we, poja­wia się infor­ma­cja na Facebooku Pana Karola — „zapra­szam”, punkt zbor­ny, godzi­na. Wystarczy, że choć kil­ku śmiał­ków odpo­wie na zapro­sze­nie.

„W zdro­wym cie­le, zdro­wy duch” — niech się dzie­je.

Osobiście jestem wdzięcz­na za pozna­nie tylu wspa­nia­łych ludzi, któ­rych los posta­wił na mojej dro­dze.

Dziękuję Jadwiga Zawisza

Jeszcze jeden opty­mi­stycz­ny akcent

Przygotowanie rela­cji wyma­ga­ło zebra­nia sze­re­gu infor­ma­cji. Podjęte dzia­ła­nia pozwo­li­ły zwró­cić uwa­gę na oso­by, któ­re mogą stać się war­to­ścio­wy­mi współ­pra­cow­ni­ka­mi redak­cji. Zachęcamy Jadwigę Zawiszę oraz Antoniego Wierzbickiego do roz­wa­że­nia moż­li­wo­ści sta­łej współ­pra­cy. Redakcja zapra­sza rów­nież inne oso­by do włą­cze­nia się w dzia­ła­nia słu­żą­ce upo­wszech­nia­niu tre­ści korzyst­nych dla wspól­ne­go dobra i powszech­nie akcep­to­wa­nych.

W imie­niu wła­snym oraz zespo­łu redak­cyj­ne­go dzię­ku­ję za dekla­ra­cje wzbo­ga­ce­nia kro­ni­ki K. Ozgi tre­ścia­mi edu­ka­cyj­ny­mi. Nadesłane tek­sty sta­ną się czę­ścią tomu, nad któ­rym pra­ce redak­cyj­ne już trwa­ją. Być może syn­te­za uwag ogól­nych i opi­nii nawią­zu­ją­cych do pro­ble­ma­ty­ki kon­gre­so­wej sta­nie się inspi­ra­cją do dal­szych reflek­sji. Zachęcamy do dzie­le­nia się spo­strze­że­nia­mi i opi­nia­mi.

 

picture_as_pdf Dokument PDF

Jeśli PDF nie ładu­je się popraw­nie, otwórz w nowej kar­cie lub pobierz plik.

 

[1] E. Zygmunt, J. Swół, Kandydaci z Dębicy i powia­tu na Kongres Regionalizmu Polskiego 2026, https://zeszytydebickie.pl/2025/10/02/kandydaci-z-debicy-i-powiatu-na-kongres-regionalizmu-polskiego-2026/, opu­bli­ko­wa­no 2.10.2025.

[2] „Kazek był tyta­nem pra­cy, zawsze »głod­ny« spor­to­we­go suk­ce­su”. Zob. Rozmowa z Jerzym Herdusiem, [w:] DZH Tom I., Kazimierz Lipień – zapa­śnik stu­le­cia, cz. 3, https://zeszytydebickie.pl/biblioteczka/

[3] Wydawca DZH, 9 grud­nia 2025 r. wystą­pił z pismem do Burmistrza Miasta Dębicy o roz­waż­nie moż­li­wo­ści sfi­nan­so­wa­nia cało­ści lub czę­ści kosz­tów IV tomu DZH (Dębica. Mieszkańcy, wyda­rze­nia, walo­ry fila­te­li­stycz­ne).

[4] Pismo WK.0533.9.2025, z dnia 18.12.2025.