Menu close

Rozstrzelanie Bronisława Longosza. Udana ucieczka Zbigniewa Bartkowicza

Jan Swół

Artykuł jest kon­ty­nu­acją zapo­wie­dzi, że przy­czy­ny aresz­to­wa­nia Bronisława Longosza oraz oko­licz­no­ści jego roz­strze­la­nia będą mia­ły ciąg dal­szy. W krę­gu nasze­go zain­te­re­so­wa­nia w dal­szym cią­gu są tra­gicz­ne zda­rze­nia, któ­re swój począ­tek wzię­ły od nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji w „Sokole” w okre­sie hitle­row­skiej oku­pa­cji. Analiza infor­ma­cji w dostęp­nych auto­ro­wi publi­ka­cjach budzi zain­te­re­so­wa­nie, ale tak­że rodzi wąt­pli­wo­ści. Po kil­ku latach poszu­ki­wa­nia przy­dat­nych infor­ma­cji wie­dza kry­mi­na­li­stycz­na dała jasny sygnał, o potrze­bie kry­tycz­niej­sze­go spoj­rze­nia na opi­sy zda­rzeń poda­wa­ne przez innych auto­rów. Czy postę­pu­jąc w ten spo­sób, usta­lo­na zosta­nie nie­co inna praw­da? Dotychczasowe spraw­dze­nia na to wska­zu­ją.

 

Budynek Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół w Dębicy wybu­do­wa­ny w 1913 r. W okre­sie oku­pa­cji Dom Żołnierza (Soldatenheim), widok od ul. Wilusza. Skan arch. DZH.

 To, co dla wie­lu auto­rów jest oczy­wi­ste (Mieczysław Bochniewicz zdraj­cą), nie eli­mi­nu­je wąt­pli­wo­ści auto­ra dot. jego zdra­dy[1]. Ponieważ hipo­te­za nie­praw­do­po­dob­na ma uza­sad­nie­nie nauko­we[2], powin­na być bra­na pod uwa­gę. Z tego powo­du poda­wa­ne w opi­sach fak­ty, w mia­rę moż­li­wo­ści pod­le­gać będą ponow­ne­mu spraw­dze­niu. Ich dobór nie jest przy­pad­ko­wy. Kierunki spraw­dzeń deter­mi­nu­ją posia­da­ne infor­ma­cje, nie­zgod­no­ści w opi­sach poda­wa­ne przez auto­rów opra­co­wań, jak rów­nież treść zeznań utrwa­lo­na w pro­to­ko­łach prze­słu­cha­nia świad­ków. Z kry­mi­na­li­stycz­ne­go punk­tu widze­nia, brak infor­ma­cji też jest infor­ma­cją przy­da­ną przy wery­fi­ka­cji wcze­śniej­szych usta­leń.

O potrze­bie badań oraz poszu­ki­wa­nia infor­ma­cji

Dzięki bada­niom, jak rów­nież poszu­ki­wa­niu róż­nych infor­ma­cji Mikołaj Kopernik, wybit­ny pol­ski astro­nom zna­ny jest jako twór­ca teo­rii helio­cen­trycz­nej, któ­ra udo­wod­ni­ła, że Ziemia krą­ży wokół Słońca, a nie odwrot­nie. A może było ina­czej, np. że cie­ka­wość prze­kształ­ci­ła się w zain­te­re­so­wa­nia badaw­cze? Nie będzie to przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia. Ten przy­kład wska­zu­je potrze­bę myśle­nia, pod­no­sze­nia wąt­pli­wo­ści oraz koniecz­no­ści poszu­ki­wa­nia praw­dy o zja­wi­skach i zda­rze­niach dopó­ty, dopó­ki wąt­pli­wo­ści nie usta­ły. Dlatego ana­li­zo­wa­nie infor­ma­cji oraz źró­dła ich pocho­dze­nia, to dro­gi pro­wa­dzą­ce nas do praw­dy mate­rial­nej.

Hitlerowska zbrod­nia 11 kwiet­nia 1943 r. jest zda­rze­niem, któ­re­go nikt nie kwe­stio­nu­je. Podobnie uciecz­ki Zbigniewa Bartkowicza z miej­sca hitle­row­skiej zbrod­ni. Wokół tych zda­rzeń, oko­licz­no­ści, skut­ków, wąt­pli­wo­ści jest mnó­stwo. Jeżeli na opis zda­rzeń popa­trzy­my przez pry­zmat czyn­no­ści wyko­naw­czych, kra­dzież bro­ni była przed­się­wzię­ciem zło­żo­nym. Działanie w warun­kach kon­spi­ra­cji oraz ogra­ni­czo­ny krąg świad­ków nie sprzy­ja­ły uzy­ski­wa­niu rze­tel­nych infor­ma­cji. Zapewne czas wyma­zał z pamię­ci wie­lu osób przy­dat­ne infor­ma­cje, jak rów­nież w pro­ce­sie komu­ni­ko­wa­nia się ludzi docho­dzi­ło do znie­kształ­ca­nia począt­ko­wych infor­ma­cji. Praktyka śled­cza zna sytu­acje, że luki pamię­cio­we (brak infor­ma­cji) zosta­ją uzu­peł­nio­ne wyobra­że­nia­mi, że tak a tak mogło być. Ludzi cechu­je rów­nież zróż­ni­co­wa­na reak­cja na bodź­ce zewnętrz­ne, przez co pro­ces kodo­wa­nia infor­ma­cji jest zło­żo­ny. Wszystko to, co przy­kła­do­wo poda­no, jedy­nie czę­ścio­wo uza­sad­nia ist­nie­nie nie­zgod­no­ści w rela­cjach. Autor ma na uwa­dze istot­ne roz­bież­no­ści odno­szą­ce się do fak­tów, a nie opi­sów.

Dążąc do popraw­nych usta­leń (o ile jest to moż­li­we), poszu­ki­wać nale­ży infor­ma­cji, któ­re nie były uprzed­nio prze­twa­rza­ne. Takie infor­ma­cje spo­ty­ka­my w zezna­niach Wiktorii Longosz, mat­ki Bronisława. Do oko­licz­no­ści aresz­to­wa­nia B. Lognosza nie zawią­zu­je np. Antoni Stańko, Władysław Strumski oraz Władysław Bartosz. Wynika z tego, że to, co napi­sa­li na temat jego aresz­to­wa­nia i roz­strze­la­nia kil­ku­na­stu osób 11.04.1943 r., usta­li­li na pod­sta­wie innych źró­deł. Jakich? Należy je poszu­ki­wać w rela­cjach innych osób, czyn­no­ściach orga­nów ści­ga­nia i zezna­niach świad­ków.

Poszukując wła­śnie takich infor­ma­cji, autor dotarł do inte­re­su­ją­ce­go źró­dła. Jest nim książ­ka zawie­ra­ją­ca wspo­mnie­nia z okre­su oku­pa­cji, któ­re zebra­ła Małgorzata Grzybowska[3]. W publi­ka­cji tej są m.in. wspo­mnie­nia Sylwestra Kłuska (ps. Got). Autor tych wspo­mnień zarzu­ca A. Stańko mija­nie się z praw­dą, pisząc: „Otóż są to bred­nie nie­ma­ją­ce nic wspól­ne­go z praw­dą”. I doda­je: „Tak było jak ja napi­sa­łem”[4]. Nie będzie­my spo­ru tego roz­strzy­gać, gdyż nie ma to związ­ku ze zda­rze­nia­mi, któ­re są w naszym zain­te­re­so­wa­niu. Informacja ta przy­to­czo­na zosta­ła jako argu­ment prze­ma­wia­ją­cy za potrze­bą poszu­ki­wa­nia infor­ma­cji w wie­lu źró­dłach na temat fak­tu głów­ne­go oraz oko­licz­no­ści jemu towa­rzy­szą­cych.

Autor arty­ku­łu w jed­nym z wcze­śniej opu­bli­ko­wa­nych na temat pro­wo­ka­cji w Soldatenheimie podzie­lił się wąt­pli­wo­ścia­mi, któ­re dot. usta­leń W. Strumskiego zwią­za­nych z oko­licz­no­ścia­mi kra­dzie­ży bro­ni[5]. Wielowątkowa ana­li­za obej­mu­ją­ca tech­nicz­ne i tak­tycz­ne aspek­ty kra­dzie­ży pozwo­li­ła pod­dać w wąt­pli­wość prze­bieg kra­dzie­ży nakre­ślo­ny pió­rem W. Strumskiego. Nawiązanie do tego przy­kła­du zmie­rza­ło do wyka­za­nia, że spraw­dze­nia wzbo­ga­ca­ją naszą wie­dzę oraz wpły­wa­ją na kie­ru­nek poszu­ki­wań. Mówiąc krót­ko, wyka­zu­ją przy­dat­ność w dotar­ciu do praw­dy.

We wspo­mnie­niach S. Kłuska zawar­ta jest infor­ma­cja, że w mar­cu 1943 roku był uczniem trze­ciej kla­sy szko­ły mecha­nicz­nej w Dębicy. W czerw­cu zdał egza­min cze­lad­ni­czy w zawo­dzie tokarz[6]. W książ­ce jest tak­że infor­ma­cja, któ­ra może oka­zać się przy­dat­na w usta­le­niu nazwisk uczniów roz­strze­la­nych w kwiet­niu 1943 r. w Dębicy wraz z B. Longoszem. W rela­cjach poja­wia­ją się infor­ma­cje o eks­hu­ma­cji ciał osób roz­strze­la­nych. Ponieważ nie dys­po­nu­je­my doku­men­ta­mi z prze­pro­wa­dze­nia tych czyn­no­ści, usta­le­nie inne­go źró­dła, stwa­rza takie moż­li­wo­ści. Warto dodać jesz­cze inne usta­le­nie. W książ­ce M. Grzybowskiej jest infor­ma­cja, że księ­ga zmar­łych para­fii pilź­nień­skiej zawie­ra nazwi­ska ofiar bom­bar­do­wa­nia[7]. Jest to poten­cjal­ne źró­dło infor­ma­cji. Pozwala to zakła­dać, że w dębic­kiej para­fii podob­na doku­men­ta­cja była rów­nież pro­wa­dzo­na. Może ona zawie­ra inte­re­su­ją­ce nas infor­ma­cje?

Na zakoń­cze­nie tej czę­ści krót­ka infor­ma­cja uzu­peł­nia­ją­ca. Autorka wspo­mnia­nej publi­ka­cji nie inge­ro­wa­ła w treść wspo­mnień. W tym nale­ży upa­try­wać dużej przy­dat­no­ści infor­ma­cji zawar­tych w tej książ­ce, któ­ra obej­mu­je wspo­mnie­nia z lat 1939–1945. Praktyka śled­cza wie­lo­krot­nie dowio­dła, że praw­dzi­wa – nawet szcząt­ko­wa infor­ma­cja — może wyka­zy­wać dużą przy­dat­ność w czyn­no­ściach ukie­run­ko­wa­nych na odtwa­rza­nie zda­rze­nia. O potrze­bie, a nawet koniecz­no­ści badań wyni­kać będzie z dal­szej czę­ści arty­ku­łu.

 

Skan pisma. Źródło: Materiały Ko 17/86 IPN Rzeszów

Treść zeznań Teresy Bułat

Świadek jest sio­strą Zbigniewa Bartkowicza, któ­ry dzię­ki uciecz­ce unik­nął śmier­ci. T. Bułat zosta­ła prze­słu­cha­na 14.08.1986 r. w ramach śledz­twa pro­wa­dzo­ne­go w związ­ku z zawia­do­mie­niem orga­nów pro­ku­ra­tu­ry w 1985 r., że Mieczysław Bochniewicz w okre­sie oku­pa­cji był na usłu­gach Gestapo. Z dostęp­nych doku­men­tów znaj­du­ją­cych się w IPN w Rzeszowie wyni­ka, że w 1984 r. pod­pi­sa­ła się pod oświad­cze­niem, któ­re utrwa­li­ła inna oso­ba. Okoliczności spo­rzą­dze­nia tej rela­cji nie są zna­ne. Nie były rów­nież przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia pro­ku­ra­to­ra, któ­ry prze­słu­chi­wał świad­ka. Z kry­mi­na­li­stycz­ne­go punk­tu widze­nia to błąd, któ­ry utrud­nia oce­nę, czy treść oświad­cze­nia, mogła wpły­nąć na zezna­nia skła­da­ne po ponad czter­dzie­stu latach od tego zda­rze­nia.

Co wyni­ka z rela­cji świad­ka? T. Bałut miesz­ka­ła w Dębicy wraz z bra­tem. W 1943 r. mia­ła lat 14. Brat był har­ce­rzem i nale­żał do Szarych Szeregów. Chodził do Szkoły Mechanicznej w Dębicy. Zmarł 9 grud­nia 1948 roku.

Do tej samej orga­ni­za­cji nale­żał Adam Tadeusz Ciurkot – któ­ry był zaprzy­jaź­nio­ny z bra­tem. Do orga­ni­za­cji nale­że­li rów­nież Tarnowski Tadeusz, Szewczyk Teofil, Mieczysław Rudziński. Innych człon­ków nie zna­ła. Dobrze zna­ła Mieczysława Bochniewicza, któ­ry czę­sto przy­cho­dził do ich domu, był człon­kiem tej samej orga­ni­za­cji. Raz nawet ubie­ra­li cho­in­kę – roku, świa­dek nie pamię­tał w dniu prze­słu­cha­nia.

T. Bałut zezna­ła, że w ramach dzia­łal­no­ści orga­ni­za­cyj­nej chłop­cy mie­li za zada­nie zdo­by­wać broń od nie­przy­ja­cie­la. Chodzili do Domu Żołnierza w Dębicy (Soldatenheim). Tam zatrzy­my­wa­li się żoł­nie­rze jadą­cy na front lub z fron­tu. Wówczas z samo­cho­dów sta­ra­li się zabrać broń i amu­ni­cję. Nie każ­da akcja koń­czy­ła się zdo­by­ciem bro­ni. Bochniewicz tak­że cho­dził na takie akcje.

W cza­sie akcji w kwiet­niu 1943 pod­czas zdo­by­wa­nia bro­ni, zosta­li zatrzy­ma­ni przez funk­cjo­na­riu­szy nie­miec­kich i aresz­to­wa­ni. Po kil­ku dniach zosta­li roz­strze­la­ni razem z rodzi­ną Wójcików. Świadek nie wie, co było przy­czy­ną roz­strze­la­nia tej rodzi­ny.

Podczas egze­ku­cji bra­tu uda­ło się uciec, cho­ciaż był sku­ty razem z małą dziew­czyn­ką. Zaczął ucie­kać w stro­nę strze­la­ją­cych Niemców i przez bra­mę cmen­tar­ną wydo­stał się na zewnątrz. Strzelano do nie­go, ale uda­ło mu się zbiec w ciem­no­ściach.

Początkowo ukry­wał się w rodzi­nie ojca u Tekli Bartkowicz, następ­nie u Szymulowskiej Antoniny w Zassowie. Następnie pod zmie­nio­nym nazwi­skiem jako Józef Draus w Sądowej Wiszni koło Lwowa.

Po wyzwo­le­niu wró­cił do Dębicy cięż­ko cho­ry na płu­ca. Mówił świad­ko­wi, że wydał ich „Perełka”. Po tej akcji Bochniewicz cho­dził po mie­ście w mun­du­rze Hitlerjugend, nosił opa­skę ze swa­sty­ką. Nie został aresz­to­wa­ny i do koń­ca oku­pa­cji był w Dębicy. Gdy zbli­żał się front i Armia Radziecka, Bochniewicz wraz z ucie­ka­ją­cym woj­skiem wyje­chał z mia­sta. Świadek sądzi tak, gdyż po woj­nie już w Dębicy go nie było.

Od bra­ta dowie­dzia­ła się, że M. Bochniewicz był kon­fi­den­tem, któ­ry wydał całą gru­pę. On jeden wie­dział o zapla­no­wa­nej akcji w celu zdo­by­cia bro­ni i on jeden nie został aresz­to­wa­ny. Do koń­ca oku­pa­cji prze­by­wał w Dębicy. Świadek nie ma wia­do­mo­ści, któ­rzy funk­cjo­na­riu­sze pro­wa­dzi­li śledz­two i czy odby­ła się roz­pra­wa sądo­wa. Po uciecz­ce bra­ta, w domu była pro­wa­dzo­na rewi­zja. Poszukiwano bra­ta. Od poli­cjan­ta gra­na­to­we­go ojciec Antoni Bartkowicz dowie­dział się, że brat żyje i że uciekł. Świadek nie zna nazwi­ska tego poli­cjan­ta.

Nie prze­szu­ki­wa­no miesz­ka­nia, by zna­leźć broń, nie aresz­to­wa­no człon­ków rodzi­ny, jak zwy­kle czy­ni­ło gesta­po w podob­nych oko­licz­no­ściach. Na tej pod­sta­wie moż­na rów­nież sądzić – zezna­je świa­dek — że z donie­sie­nia Bochniewicza wie­dzie­li o dzia­łal­no­ści bra­ta.

Według wie­dzy świad­ka, Mieczysław Bochniewicz miesz­kał w cza­sie oku­pa­cji w Dębicy przy ul. Świętosławy (obec­nie Olechowskiego, bocz­na Rzeszowskiej)[8]. Był młod­szy od bra­ta o rok może dwa. Osoby, któ­re udzie­li­ły pomo­cy bra­tu, już nie żyją, wyni­ka z tre­ści pro­to­ko­łu.

 

1986. Cmentarz żydow­ski w Dębicy. Źródło: https://staradebica.pl/1986-cmentarz-zydowski-w-debicy-zdjecia/

 Zeznania Antoniego Bartkowicza

Dzięki bada­niom pro­wa­dzo­nym przez Ryszarda Pajurę wia­do­mo, że ojciec Zbigniewa Bartkowicza prze­słu­chi­wa­ny był dwu­krot­nie: 14.10.1965 oraz 22.12.1967 roku[9]. Przesłuchania mia­ły zwią­zek ze śledz­twem ukie­run­ko­wa­nym na Hansa Urbana podej­rza­ne­go, że w okre­sie oku­pa­cji, jako wach­mistrz żan­dar­me­rii nie­miec­kiej w Dębicy, mor­do­wał lud­ność pol­ską i żydow­ską, tj. o czy­ny z art. 1 Dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 31.08.1944 r. W ramach tego śledz­twa zezna­nia skła­dał m.in. Stanisław Pilch[10], Antoni Stańko[11], Antoni Bartkowicz[12].

Ostatni z wymie­nio­nych świad­ków prze­słu­chi­wa­ny był 14.10.1965 r. W śledz­twie zło­żył zezna­nie o nastę­pu­ją­cej tre­ści: „Gdzieś pod koniec mie­sią­ca mar­ca 1943 r. w Dębicy prze­pro­wa­dzo­na była egze­ku­cja na cmen­ta­rzu żydow­skim w godzi­nach wie­czor­nych na 12-tu oso­bach cywil­nych naro­do­wo­ści pol­skiej przez żan­dar­me­rię nie­miec­ką. Osoby te zosta­ły sku­te po 6‑ć osób i dopro­wa­dzo­ne na cmen­tarz. Wśród tych osób był mój syn Zbigniew, któ­re­mu po dro­dze uda­ło się roz­kuć i przy pierw­szym strza­le w chwi­li roz­po­czę­cia egze­ku­cji zbiegł bez pora­nie­nia.

Następnie ukry­wał się, ale na wsku­tek tego zacho­ro­wał na gruź­li­cę i zmarł w domu po wyzwo­le­niu w grud­niu 1947 roku. Nie wiem czy w tej egze­ku­cji brał udział były wach­mistrz żan­dar­me­rii nie­miec­kiej Hans Urban, ale sły­sza­łem i jest mi wia­do­mo, że ten brał w maso­wych roz­strze­li­wa­niach lud­no­ści cywil­nej naro­do­wo­ści pol­skiej i żydow­skiej na tere­nie powia­tu dębic­kie­go.

Bliżej będzie znał spra­wę ob. Świerad Władysław, zam. Dębica, ul. Rzeszowska b. (były – JS)– funkcj. poli­cji gra­na­to­wej oraz były tłu­macz, prze­wod­nik poli­cji i prze­zwi­sku »Fajcarz«, któ­re­go nazwi­ska zapo­mnia­łem”[13]. Zeznania tych świad­ków są dostęp­nie, co pozwa­la napi­sać, że infor­ma­cje wyni­ka­ją­ce z tych zeznań pozna­my już wkrót­ce.

 

Część pro­to­ko­łu prze­słu­cha­nia świad­ka A. Bochniewicza w dniu 14.10.1965. Źródło: IPN Rz 375/16 t.2

Autor arty­ku­łu nie zapo­znał się z pro­to­ko­łem póź­niej­sze­go prze­słu­cha­nia A. Bartkowicza (22.12.1967 r.). To bar­dzo waż­ne prze­słu­cha­nie, gdyż w istot­ny spo­sób wypo­wiedź świad­ka musia­ła zostać zmie­nio­na. R. Pajura pisze o osiem­na­stu oso­bach posta­wio­nych przed wyko­pa­nym gro­bem na cmen­ta­rzu żydow­skim. Ofiary ginę­ły od serii z kara­bi­nu maszy­no­we­go. Kiedy Bronisława Wójcik zosta­ła tra­fio­na, jej dłoń wysu­nę­ła się z kaj­da­nek, zdą­ży­ła jesz­cze powie­dzieć do Z. Bartkowicza — ucie­kaj. „Ten sko­czył pomię­dzy nagrob­ki, któ­re sta­ły się osło­ną przed kula­mi. Zdążył wydo­stać się z cmen­ta­rza i uciec przed pości­giem”[14].

Wynika z tego, że roz­strze­la­nych zosta­ło 17 osób: sze­ścio­oso­bo­wa rodzi­na Wójcików; czte­rech żoł­nie­rzy AK zatrzy­ma­nych w budyn­ku Sokoła; sie­dem osób zaprzy­się­żo­nych do AK, zatrzy­ma­nych po zezna­niach M. Bochniewicza[15]. Tej tre­ści infor­ma­cje mógł posia­dać jedy­nie A. Bartkowicz.

Próba pod­su­mo­wa­nia

Na wstę­pie arty­ku­łu autor podzie­lił się opi­nią o koniecz­no­ści kry­tycz­niej­sze­go spoj­rze­nia na infor­ma­cje wyni­ka­ją­ce z opi­sów zda­rzeń na temat nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji w 1943 r. Potrzeba taka uwi­docz­ni­ła się na dłu­go przed odna­le­zie­niem źró­deł, w któ­rych utrwa­lo­ne zosta­ły zezna­nia, któ­rych treść pozna­li­śmy w tym arty­ku­le.

Wiedza kry­mi­na­li­stycz­na pod­po­wia­da­ła potrze­bę ana­li­zo­wa­nia wszel­kich dostęp­nych źró­deł infor­ma­cji. Z tego powo­du we wcze­śniej­szych arty­ku­łach było nawią­za­nie do regu­ły sied­miu zło­tych pytań (Co? Gdzie? Kiedy? W jaki spo­sób? Dlaczego? Jakimi środ­ka­mi? Kto?). To waż­ne pyta­nia, jeże­li chce­my poznać praw­dę o jakim­kol­wiek zda­rze­niu. Pytania te trud­no zauwa­żyć ana­li­zu­jąc treść zeznań świad­ków, któ­rych pozna­li­śmy do tej pory. Prof. Tadeusz Hanausek, nawią­zu­jąc to tych pytań, pisał, że pod­po­wia­da­ją one kie­ru­nek usta­leń wykryw­czych w danej spra­wie[16].

Przedmiotem nasze­go zain­te­re­so­wa­nia nie są jed­nak czyn­no­ści sędziów lub pro­ku­ra­to­rów zwią­za­ne z prze­słu­cha­niem świad­ków, lecz infor­ma­cje na temat prze­bie­gu zda­rzeń, któ­re pro­to­ko­ły te odzwier­cie­dla­ją. Do usta­leń opi­sa­nych pió­rem R. Pajury autor pod­cho­dzić z rezer­wą. Ostrożność podyk­to­wa­na jest wąt­pli­wo­ścia­mi co do popraw­no­ści usta­leń auto­rów opra­co­wań, na któ­rej lite­ra­tu­rze odtwo­rzo­ne zosta­ły opi­sa­ne zda­rze­nia. Wydaje się, że nie zacho­dzi potrze­ba roz­wi­ja­nia tego wąt­ku, gdyż pod­su­mo­wa­nie koń­czą­ce ten arty­kuł zmie­rza m.in. do wyka­za­nia, że w spo­sób świa­do­my W. Strumski wła­sne wyobra­że­nia, przed­sta­wił jako zda­rze­nia praw­dzi­we.

Okoliczności zatrzy­ma­nia uczest­ni­ków kra­dzie­ży w budyn­ku Sokoła oraz prze­bieg egze­ku­cji przy­to­czo­ne zosta­ły przez W. Strumskiego w arty­ku­le opu­bli­ko­wa­nym 10.04.2025[17]. Obecnie wia­do­mo, że uciecz­ka Z. Bartkowicza nastą­pi­ła w począt­ko­wej fazie egze­ku­cji. Na pod­sta­wie czy­ich wypo­wie­dzi Strumski odtwo­rzył szcze­gó­ły egze­ku­cji? Mało praw­do­po­dob­ne jest, że infor­ma­cje zdo­był od któ­re­goś z Niemców, któ­rzy bra­li udział w zasadz­ce w budyn­ku „Sokoła”, bądź obec­nych pod­czas w egze­ku­cji. W opi­sach Strumskiego oraz A. Stańko nie ma odwo­ła­nia się do rela­cji świad­ków, czy też odwo­ła­nia się do innych źró­deł. Czy wcze­śniej niko­go to nie zasta­no­wi­ło?

Obecnie jeste­śmy bogat­si o infor­ma­cje wyni­ka­ją­ce z zeznań sio­stry oraz ojca Z. Bartkowicza. Bez tych infor­ma­cji, opis oko­licz­no­ści uciecz­ki z cmen­ta­rza nasu­wał tak­że wąt­pli­wo­ści. Z usta­leń wła­snych wyni­ka, że mace­wy z cmen­ta­rza żydow­skie­go, Niemcy wyko­rzy­sta­li m.in. do utwar­dze­nia par­kin­gu nie­da­le­ko budyn­ku Domu Żołnierza, gdzie docho­dzi­ło do kra­dzie­ży bro­ni, amu­ni­cji i wypo­sa­że­nia woj­sko­we­go. Sposób utwar­dze­nia par­kin­gu mace­wa­mi potwier­dzo­ny został w dwóch źró­dłach. W takich oko­licz­no­ściach pisa­nie, że poci­ski ryko­sze­to­wa­ły od nagrob­ków, opis czy­ni­ło wąt­pli­wym i skła­nia­ło do poszu­ki­wań infor­ma­cji odpo­wia­da­ją­cych praw­dzi­we­mu prze­bie­go­wi zda­rzeń. W ramach tych poszu­ki­wań, w dro­dze ana­li­zy infor­ma­cji, pod­da­ny został w wąt­pli­wość opis kra­dzie­ży bro­ni, pod­czas któ­rej mia­ło dojść do zatrzy­ma­nia w wyni­ku zasadz­ki wewnątrz budyn­ku.

Historia cmen­ta­rza żydow­skie­go w Dębicy. Okres II woj­ny świa­to­wej i dewa­sta­cja nekro­po­lii

W cza­sie II woj­ny świa­to­wej cmen­tarz został nie­mal doszczęt­nie zde­wa­sto­wa­ny przez Niemców. Macewy wyko­rzy­sta­no do utwar­dze­nia ulic w mie­ście, a cegla­ny mur roze­bra­no na mate­riał budow­la­ny. Po woj­nie uda­ło się odzy­skać oko­ło 350 macew, z któ­rych wie­le było uszko­dzo­nych. Z czę­ści z nich utwo­rzo­no lapi­da­rium – sym­bo­licz­ne miej­sce pamię­ci, gdzie zgro­ma­dzo­no frag­men­ty nagrob­ków, by oca­lić je od zapo­mnie­nia.

Ostatni pochó­wek na cmen­ta­rzu miał miej­sce w 1945 roku. Po woj­nie teren nekro­po­lii przez pewien czas był zanie­dba­ny, a w cza­sach PRL na jego czę­ści powstał nawet plac zabaw dla dzie­ci. Formalnie cmen­tarz został zamknię­ty w 1957 roku.

Źródło: https://infodebica.pl/cmentarz-zydowski/, dostęp 17.11.2025 ]

Powodów do pod­no­sze­nia wąt­pli­wo­ści, na temat popraw­no­ści usta­leń orga­nów ści­ga­nia oraz auto­rów opo­wia­da­ją­cych o tych wyda­rze­niach jest wię­cej. Będą mia­ły odzwier­cie­dle­nie w przy­szło­ści, gdyż jedy­nie popraw­ne usta­le­nia, powin­ny być pod­sta­wą do for­mu­ło­wa­nia ocen, tym bar­dziej oskar­żeń. Antoni Stańko, skła­da­jąc zezna­nia, oświad­czył, że kry­tycz­ne­go dnia (11.04.1943) egze­ku­cją kie­ro­wał Hans Urban. Skoro A. Bartkowicz nie miał takiej wie­dzy, to od kogo infor­ma­cję tej tre­ści miał A. Stańko? Poszukując infor­ma­cji na podob­ne pyta­nia, wła­śnie zbli­ża­my się do praw­dy. Treść zeznań „Fajcarza” oraz Władysława Świerada (gra­na­to­wi poli­cjan­ci z Dębicy) uła­twią pozna­nie praw­dy. CDN.

 

[1] J. Swół, K. Zalewska, Powrót do zbrod­ni, Rocznik Muzeum Regionalnego w Dębicy 2021, Tom VI, Dębica 2022, s. 45–82.

[2] K. Juszka, Wersja nie­praw­do­po­dob­na, [w:] Nauka wobec prze­stęp­czo­ści. Księga ku czci Profesora Tadeusza Hanauska, red. J. Błachut, M. Szewczyk, J. Wójcikiewicz, Wyd. IES, Kraków 2001, s.87–90.

[3] M. Grzybowska, Ocalone wspo­mnie­nia (cz. I). Zebrane wspo­mnie­nia i opra­co­wa­nia 1939–1945, (rak wydaw­cy, miej­sca oraz roku wyda­nia). Publikacja nie ma też nr ISBN. Wybór tek­stów doko­na­ła autor­ka. Książka dostęp­na jest w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Dębicy. Wypożyczalnia dla Dorosłych i Młodzieży.

[4] Tamże, s. 322.

[5] J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Zdrada, https:// zeszytydebickie.pl/2025/04/10/po-sladach-zbrodni-zdrada/ (opu­bli­ko­wa­no 10.04.2025).

[6] M. Grzybowska, Ocalone wspo­mnie­nia…, wyd. cyt., s. 317.

[7] Tamże, s. 448.

[8] Z usta­leń auto­ra wyni­ka, że w oko­li­cy tego skrzy­żo­wa­nia w okre­sie oku­pa­cji pod nr 253 miesz­kał E. Bochniewicz oraz M. Bochniewicz w bez­po­śred­nim sąsiedz­twie w domu ozna­czo­nym nr 349 (brak peł­nych imion). Mieczysław Bochniewicz s. Józefa  miesz­kał z rodzi­ca­mi. Małżeństwo Józef Bochniewicz, jego żona Teofila oraz syn miesz­ka­li w budyn­ku ozna­czo­nym nr 673 przy ul. Mickiewicza. Informacje te potwier­dza­ją szki­ce Rapffa oraz doku­men­ty znaj­du­ją­ce się w zaso­bach IPN w Rzeszowie. W czę­ści budyn­ku któ­ry stoi do dnia dzi­siej­sze­go przy ul. Rzeszowskiej nr 84, w okre­sie oku­pa­cji miesz­ka­ło nie­miec­kie mał­żeń­stwo o nie­usta­lo­nym nazwi­sku. Mężczyzna był woj­sko­wym. Dwaj ich syno­wie wal­czy­li na fron­cie wschod­nim. Tenże Niemiec miał udzie­lić pomo­cy T. Bochniewicz w uwol­nie­niu syna kie­dy został aresz­to­wa­ny. Ponieważ z tego powo­du gro­zi­ła mu odpo­wie­dzial­ność kar­na, mał­żeń­stwo opu­ści­ło zaj­mo­wa­ne pomiesz­cze­nia w domu Bochniewiczów i uda­ło się w nie­zna­nym kie­run­ku. Informacja jed­no­źró­dło­wa. Wymaga zwe­ry­fi­ko­wa­nia o inne źródło(a).

[9] R. Pajura, Zagłada i wal­ka. Druga woj­na świa­to­wa w Dębicy i powie­cie dębic­kim, Ag. Wyd. Agard, Dębica 2020, przy­pis 179, s. 716.

[10] Materiały IPN Rz 375/16 t.1, s.9 (13 pdf).

[11] Tamże, s. 11 (15 pdf)

[12] IPN Rz 375/16 t.2, s.24 (28 pdf).

[13] Tamże.

[14] R. Pajura, Zagłada i …, wyd. cyt., s. 341.

[15] Tamże.

[16] T. Hanusek, Kryminalistyka. Zarys wykła­du. 6. Wydanie zak­tu­ali­zo­wał Maciej Szostak, Oficyna a Wolters Kluwer busi­ness, Warszawa 2009, s.59.

[17] J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Zdrada, https://zeszytydebickie.pl/2025/04/10/po-sladach-zbrodni-zdrada/