Jan Swół
Wstęp
Po zajęciu Dębicy przez niemieckiego okupanta na początku września 1939 r. budynek Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” znalazł się pod administracją Niemców. Obiekt pełnił funkcję hotelu dla podróżujących żołnierzy. W pobliżu Soldatenheimu – jak wówczas nazywano „Sokoła” – znajdował się parking, na którym pozostawiano niemieckie pojazdy. Ze źródeł wynika, że dochodziło tam do kradzieży broni, amunicji, sprzętu wojskowego oraz wyposażenia samochodów. Okoliczności te mogą uzasadniać zorganizowanie w 1943 r. niemieckiej prowokacji.
Zdarzenie to jest jednym z głównych przedmiotów zainteresowania autora, który w swoich badaniach wykorzystuje wiedzę z zakresu kryminalistyki, zwłaszcza dotyczącą sposobów wykrywania zdarzeń oraz ustalania ich sprawców. W języku kryminalistyki czynności te mieszczą się w definicji procesu wykrywczego[1]. Artykuł wpisuje się w problematykę niemieckiej prowokacji i kradzieży broni z dawnego budynku PTG „Sokół” w Dębicy w 1943 r. Z badań Ryszarda Pajury, opublikowanych w 2022 r., dowiadujemy się, że w tym rejonie doszło do dwóch prowokacji zakończonych rozstrzelaniem nieustalonej liczby osób[2]. Powstaje pytanie: czyje ustalenia i w jakim zakresie można uznać za zgodne z prawdą?
Historyczny aspekt badań miejsca prowokacji
Prowokacje te wcześniej opisywali Antoni Stańko oraz Władysław Strumski. O zdarzeniu w dębickim „Mechaniku” wspomina również nauczyciel Piotr Boś w kronice szkoły. Jego relacja prowadzi jednak do wniosku, że prowokacja mogła mieć miejsce na terenie obiektów szkolnych. Rozbieżne opisy A. Stańki, W. Strumskiego oraz P. Bosia dotyczące prowokacji wymagały weryfikacji ich ustaleń.
Podjęta przez autora próba ustalenia jednej, niesprzecznej wersji miejsca prowokacji zakończyła się niepowodzeniem[3]. Przeprowadzone czynności wykazały, że jedyną drogą do wyeliminowania rozbieżności jest dalsze poszukiwanie informacji. Nowe, dotąd nieznane informacje zawierają dokumenty odnalezione w zbiorach IPN w Rzeszowie — zeznania świadków oraz innych czynności urzędowych[4]. Okoliczności te wskazują na potrzebę ponownej analizy ustaleń P. Bosia.
Przedmiotem zainteresowania nie będzie zatem samo miejsce prowokacji. Podjęta zostanie próba weryfikacji ustalenia Bosia obejmująca uczniów dębickiego „Mechanika” oraz skutków ich niepodległościowej działalności, w tym rzekomego prowokatora i zdrajcy — Mieczysława Bochniewicza. Informacje te wymagają ponownej analizy, ponieważ opisane przez Bosia zdarzenie może stanowić element łańcucha poszlak prowadzących do aresztowania syna Wiktorii Longosz – Bronisława[5].
Powojenne badania Piotra Bosia
Autor kroniki o historii dębickiego „Mechaniku” odtwarzał dzieje szkoły, w której pracował jako nauczyciel. Był historykiem z wykształcenia. W kronice znajdujemy informacje o metodzie badawczej oraz o zagrożeniach związanych z odtwarzaniu przeszłych zdarzeń. Budzi to zaufanie do treści kroniki oraz zawartych w niej informacji. Ustalenia dotyczące okupacyjnej historii szkoły, nauczycieli, instruktorów i uczniami stanowią istotną część jego pracy. Brak niektórych kart — stwierdzony przez autora artykułu – nie obejmuje informacji którymi jesteśmy zainteresowani.
W kronice znajdują się opisy zdarzeń oraz informacje o osobach, przy których autor nie podaje źródeł. W takich przypadkach, przy krytycznym spojrzeniu na treść, należy brać pod uwagę, że kronikarz mógł:
- korzystać z informacji zasłyszanych (wtórnych),
- pod wpływem emocji formułować oceny.
Mimo to badania Bosia wykazują wysoką wartość informacyjną. Z punktu widzenia kryminalistyki jego ustalenia – które za chwilę zostaną przedstawione – można traktować jako informacje pochodzące z pierwszego źródła, czyli takie, które nie były wcześniej przetwarzane ani interpretowane.
Ustalenia Piotra Bosia
Poniżej przedstawiono wybiórczo te ustalenia, które mają lub mogą mieć związek z celem artykułu:
- We wrześniu 1939 r. niewykończony budynek szkoły został zajęty na kwatery niemieckich żołnierzy. Następnie wykorzystywano go jako warsztaty samochodowe, w których dochodziło do aktów sabotażu.
- Po rozpoczęciu nauki szkoła nosiła nazwę „3‑letnia Publiczna Szkoła Rzemieślnicza dla Mechaników w Dębicy”. Początkowo nauka trwała trzy lata, później skrócono ją do dwóch. Szkoła była azylem dla wielu osób chcących uniknąć wywozu na przymusowe roboty do Niemiec.
- W 1943 r. niemieckie władze urządziły na górnej hali obróbki ręcznej magazyny broni i przyrządów pomiarowych. Młodzież dokonywała z nich kradzieży.
- Zorganizowane grupy młodzieży i pracowników szkoły zniszczyły wyposażenie cegielni w Dębicy, spalono dokumenty w urzędzie pracy, a pracownicy i uczniowie zajmowali się kolportażem prasy podziemnej.
Komentarz do ustaleń
Informacje te tworzą wiarygodny obraz aktywności młodzieży oraz części grona nauczycielskiego. Ustalenia Bosia uzasadniają przypuszczenie, że miejscem niemieckiej prowokacji mogła być szkoła. Kradzież uszkodzonej broni (karabinu bez zamka) mogła zostać dokonana z magazynu nad halą obróbki. Niemcy, przeciwdziałając takim wydarzeniom, „nasycili szkołę wywiadowcami, lecz podziemna organizacja szybko rozpoznała ich i ostrzegła swoich członków. Wówczas hitlerowcy uciekli się do podstępu. Zaopatrzyli w broń ucznia Bochniewicza z poleceniem, by ten dostarczył ją organizacji podziemnej. Bochniewicz, rozpoznawszy kilku członków, wydał ich Niemcom”[6].
Informacje zawarte w przytoczonym cytacie mają charakter logicznych wniosków. W treści kroniki nie ma wskazania źródeł, które opisywałyby modus operandi tej prowokacji ani udziału Bochniewicza. Hipotezę o jego roli omówimy w dalszej części.
Płyta przytwierdzona do mogiły pomnika upamiętniającego ofiary niemieckiego terroru na cmentarzu komunalnym (dawniej parafialny) w Dębicy. Fot. arch. DZH
Inne ustalenia odnoszące się do konspiracyjnej działalności uczniów
W biogramach zamieszczonych w kronice jej autor nawiązuje do uczniów szkoły:
- Juliana Władysława Wójcika, który został rozstrzelany wraz z rodzicami i rodzeństwem na cmentarzu żydowskim w Dębicy,
- Bronisława Longosza, działającego w konspiracji, aresztowanego przez gestapo i rozstrzelanego z kolegami na cmentarzu żydowskim,
- Tadeusza Tarnowskiego, który w 1940 roku rozpoczął pracę konspiracyjną wraz z kolegami z ławy szkolnej. Zdradzony przez Bochniewicza i aresztowany przez gestapo, wraz z innymi został rozstrzelany na cmentarzu żydowskim w nocy z 1 na 2 kwietnia 1943 r.,
- Adama Tadeusza Ciurkota, który w okresie okupacji chodził do szkoły i należał do tajnej organizacji podziemnej. Za działalność polityczną został rozstrzelany 11 kwietnia 1943 r. o godz. 22³⁰ przez policję niemiecką na cmentarzu żydowskim,
- Mieczysława Franciszka Michalika, który za działalność polityczną został aresztowany i osadzony w gmachu policji. W dniu 11 kwietnia 1943 r. został rozstrzelany na cmentarzu żydowskim,
- Romana Bonarka, ucznia klasy III, członka Armii Krajowej, biorącego udział w akcji przeciw Niemcom, schwytanego i rozstrzelanego na rynku w Dębicy w dniu 7 czerwca 1944 roku.
Komentarz do tych ustaleń
Komentarz do tych ustaleń autor zapoczątkowuje pytaniem: czy byli inni uczniowie, o których z nieustalonych przyczyn Boś nie pisze? Nie można na nie odpowiedzieć twierdząco. Miejmy je na uwadze, biorąc pod uwagę informacje, które pojawiły się w opisach innych badaczy kilka dekad później. Zwraca także uwagę, że ustalenia Bosia mówią o dwóch — odległych od siebie czasowo- egzekucjach.
Roman Banek (Bonarek, to błędnie ustalone nazwisko) nie znajduje się w kręgu naszego zainteresowania. Czy możemy zakładać, że kronikarz popełnił błąd w nazwisku Tarnowskiego, zamiast Tarnawskiego? Pytanie istotne, lecz jest za wcześnie żeby podejmować próbę odpowiedzi na nie. Miejmy to na uwadze. W dokumentach urzędowych oraz opracowaniach pojawia się nazwisko Tarnowski oraz Tarnawski.
Źródło: P. Boś, Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy, s. 64
Nie nawiązując do źródeł oraz szczegółów, w jakich sytuacjach pojawiają się te nazwiska, wyjaśnienia wymaga lista ofiar niemieckiego terroru – mogiła w Dębicy – oraz personalny ich wykaz. Na stronie Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, Tadeusz Tarnowski jest jedną z wymienionych ofiar pochowanych w tej mogile[7]. Kolejną ofiarą o niejednoznacznym nazwisku jest Karol Boroński. Ryszard Pajura pisze (2022) o zaprzysiężonym do AK K. Brońskim[8]. W książce A. Stańko (1984), pojawiało się nazwisko Broński, wydaniu drugim (1990), ta sama osoba jako Boroński. Uwagą, że w znanym nam protokole oględzin z 1946 r. widnieje Tadeusz Tarnawski[9] oraz brak jest na wykazie zidentyfikowanych ofiar K. Borońskiego/Brońskiego wskazuje na kolejny kierunek badawczy. Jeżeli chcemy poznać prawdę, chcąc dokonywać poprawnych historycznych ocen minionych zdarzeń, niezgodności muszą być wyjaśnione.
Ustalenia Bosia mówią o pięciu uczniach – ofiarach hitlerowskiego terroru, które w świetle jego ustaleń łączyć możemy bezpośrednio lub pośrednio z niewyjaśnioną do tej pory rolą, jaką odegrał M. Bochniewicz. Jedynie przy T. Tarnowskim, który miał zostać rozstrzelany 1 na 2 kwietnia 1943 wraz z nieustalonymi przez niego osobami, nawiązuje wprost do Bochniewicza.
Kolejną wątpliwość powoduje brak informacji, czy w dniu zdarzenia wszystkie wymienione osoby były uczniami szkoły. A może w ich gronie są tacy, którzy zakończyli naukę wcześniej? Ma to znaczenie przy próbie odtwarzania kontaktów koleżeńskich oraz zadań realizowanych w ramach działalności konspiracyjnej. Taki kierunek dociekań wydaje się nieunikniony.
Strona tytułowa dziennika kontroli opłat. Źródło: arch. ZSE w Dębicy, fot. autora
Nawiązując do ustaleń P. Bosia oraz treści kroniki, zauważyć należy brak biogramu ucznia Antoniego Pocicy. To poprawne ustalenie - nie był on uczniem tej szkoły. Wynika to z zeznań jego ojca. Dokumenty archiwalne Zespołu Szkół Ekonomicznych w Dębicy zeznania te potwierdzają[10]. Tymczasem autorzy monografii dębickiego „Mechanika” (2009) A. Pocicę wymieniają w gronie uczniów tej szkoły jako ofiarę niemieckich represji[11]. Wcześniej (1984) błędnych ustaleń dokonał Antoni Stańko. Podobnie można powiedzieć o R. Pajurze, który pisze o zatrzymaniu uczniów szkoły mechanicznej, wymieniając m.in. Mieczysława Michalika oraz Antoniego Pocicę.
Z zeznań ojca A. Pocicy wiemy, że syn był uczniem dwuletniej szkoły handlowej w Dębicy. Mieczysław Michalik także, co wynika z dziennika opłat za rok szkolny 1942/43, który znajduje się w archiwum Zespołu Szkół Ekonomicznych w Dębicy. Inaczej mówiąc, zapisy w dokumentach stwierdzają zdarzenia, których kwestionować nie można. Muszą być brane pod uwagę w całokształcie dotychczasowych opisów. To prowadzi do wniosku, że błędnie ustalony stan faktyczny, jest bezrefleksyjnie przetwarzany[12].
Autor komentarza nie kwestionuje śmierci tych osób ani innych ofiar niemieckiej prowokacji. Wątpliwości należy jednak podnosić i podejmować próby ustalania poprawnego stanu faktycznego, co autor czyni, prowadząc badania. Dotyczą one również związku Mieczysława Bochniewicza z Niemcami oraz przypisywanej mu współpracy.
W urzędowej korespondencji z 18 kwietnia 1986 r. OKBZN Oddział w Rzeszowie znajdują się ważne informacje:
- mowa jest o śledztwie sygn. 1/81 dotyczącym śmierci rodziny Wójcików,
- w materiałach tego śledztwa pojawia się nazwisko Mieczysława Bochniewicza,
- wspomniane jest śledztwo sygn. 2/69, w którym jako świadek występuje Jakub Pocica (ojciec Antoniego),
- żaden ze świadków w tych śledztwach nie zeznawał na temat działalności M. Bochniewicza.
Te informacje pozwalają zakładać, że po śledztwie prowadzonym w 1981 roku pojawiły się informacje o współpracy Boczniewicza z Niemcami. Boś o jego współpracy pisze jako pierwszy z grona osób, które przypisują mu współpracę z okupantem.
Dokument z materiałów sprawy Kpp 5/86, dot. uczniów szkoły mechanicznej w Dębicy. Źródło: IPN Rz 602/1338, fot. arch. DZH
Komentarz zakończony zostanie dwoma uwagami:
- O możliwości zignorowania przez Bosia istotnej informacji. Z treści biogramu dot. A. Ciurkota wynika, że rozmawiał z jego matką, która okazywała mu dokument wystawiony 16 grudnia 1954 r. przez Prezydium Pow. Rady Narodowej Dębicy. W okresie pisania kroniki było już sądowe postanowienie, że śmierć Ciurkota nastąpiła 5 kwietnia 1943 roku[13]. Co decydowało, że Boś przyjął dzień egzekucji w niedzielę 11 kwietnia 1943 roku?
- O braku w kronice Bosia informacji o zbiorowej egzekucji uczniów 11 kwietnia 1943 r. na cmentarzu żydowskim oraz udanej ucieczce Zbigniewa Bartkowicza. W dokumentacji szkoły znajduje się protokół z 1942 r. w którym wykazywany jest jako niepromowany uczeń klasy III[14]. Boś pisze o tragedii rodziny Wójcików, lecz nie wspomina, że do ich śmierci przyczynił się M. Bochniewicz.
Co pisze, a czego nie pisze Boś o Mieczysławie Bochniewiczu?
Jego osobie poświęca mało miejsca. Przedstawia go jako członka nieokreślonej organizacji konspiracyjnej, który zdradził szkolnych kolegów. Z treści kroniki wynika, że „nasłany został przez gestapo”. Czy był w domu Szewczyka, gdzie młodzież się spotykała? Czy był obecny w dniu, kiedy gestapo podeszło pod dom Szewczyka, żeby aresztować konspiratorów? Tego nie pisze.
Z nieznanych przyczyn nie pisze o faktach prawdopodobnie mu znanych, że:
- Bochniewicz był uczniem tej szkoły (być może byłym uczniem),
- był członkiem młodzieżowej organizacji Hitlerjugend,
- w 1943 roku pracował jako kelner w Soldatenheimie,
- rodzice Bochniewicza w okresie okupacji prowadzili sprzedaż papierosów oraz tytoniu w budce przy skrzyżowaniu ulic: Rzeszowska i Cmentarna w Dębicy.
Budka przy skrzyżowaniu ul. Rzeszowskiej i Cmentarnej w Dębicy (2025). Fot. arch. DZH
To nie jest zarzut pod adresem kronikarza, lecz ważna informacja – brak informacji o jakimś zdarzeniu lub zjawisku to także informacja[15]. Będziemy ją uwzględniać, analizując hipotetyczne założenia.
O innych ustaleniach przydatnych do ustaleń faktycznych
To informacje o:
- zdobywaniu broni przez członków organizacji, którą ukrywali w lesie obok strzelnicy,
- spotkaniu grupy w ”niepokończonym” budynku Szewczyka (co autor interpretuje jako budynek w trakcie budowy i niezamieszkały),
- aresztowaniu Szewczyka i jego torturowaniu,
- udanej ucieczce przebywających w tym miejscu osób,
- aresztowaniu w późniejszym okresie nieokreślonej liczby osób (jedną z nich mógł być Tadeusz Tarnowski/Tarnawski),
- ich rozstrzelaniu w nocy z 1 na 2 kwietnia 1943 roku osób spotykających się w domu Szewczyka (jedną z ofiar mógł być Tarnowski/Tarnawski)[16].
Wnioski wynikające z tych informacji oraz badań autora
Ustalenia P. Bosia nie znajdują potwierdzenia w badaniach osób dokumentujących zbrodnie niemieckiego okupanta. O zdarzeniu, które miałoby mieć miejsce w ustalonym przez niego dniu z 1 na 2 kwietnia 1943 r., nie wspominają świadkowie. Wskazuje to na ograniczoną wiedzę Bosia. Okoliczności te nakazują uwzględnić, że opisane przez niego wydarzenia mogą stanowić kompilację różnych stanów faktycznych. Jednocześnie znane nam już daty dwóch egzekucji sugerują, że jego relacja zawiera również elementy zdarzeń prawdziwych. W tych okolicznościach podejmijmy próbę uporządkowania informacji tworząc hipotezy badawcze.
Hipotezy oraz cel ich tworzenia
Hipotezy w języku kryminalistyki występują pod pojęciem wersji śledczej jako hipoteza robocza formułowana przez organy ścigania w celu wyjaśnienia przebiegu, przyczyn i okoliczności zdarzenia przestępnego. Najkrócej mówiąc to przypuszczenie o tym, co mogło się wydarzyć, oparte na dostępnych informacjach, doświadczeniu życiowym jej twórcy oraz wniosków wynikających z logicznego myślenia. Tworzy się je mając na uwadze ekonomikę podejmowanych działań zmierzając do poznania prawdy materialnej. W praktyce śledczej niekiedy, tworzy się je ze świadomością, że mogą być błędne[17]. Wersje śledcze względnie ich warianty (wersje cząstkowe) dostarczają informacji o interesującym nas zdarzeniu, jego czasie, miejscu, osobach w nim uczestniczących. Wykazują także braki informacji. To celowe działanie w praktyce śledczej, aby przez ich sprawdzenie wyeliminować jakieś uznane za niepewne okoliczności.
Wychodząc z kręgu ogólnikowych stwierdzeń, autor odwoła się do badania kradzieży broni w budynku Sokoła opisanej przez W. Strumskiego. Hipotetycznie wykazano, że sposób dokonania kradzieży broni oraz okoliczności zatrzymania sprawców zabarwione są literacką fikcją[18]. Taki wniosek kierunkował badania na inne informacje na temat prowokacji. Z pozytywnym skutkiem, gdyż pojawiły się nowe informacje.
Napisano wcześniej, że nie udało się ustalić miejsca prowokacji, jak również w sposób nie budzących wątpliwości zweryfikować okoliczności jej przebiegu. Sprawę komplikuje fakt, że R. Pajura przyjął (2022), że miały miejsce dwie prowokacje w Sokole. Wykorzystane źródła oraz przytoczone ustalenia, dyktują potrzebę ponownego przeanalizowania rozwoju zdarzeń, zakończonych rozstrzelaniem nieustalonych sprawców w dniu 1 na 2 kwietnia 1943 r. Dopóki nie znajdziemy przekonujących informacji, że to błędne ustalenie, informacja ta nie może być zepchnięta na margines. Być może zdarzenie opisywane przez Bosia dotyczy innej jeszcze prowokacji?
Pytanie ma uzasadnienie w znanym już zeznaniu grabarza Marcelego Ciołka o rozstrzelaniu uczniów „szkoły chemicznej”. Szkoły chemicznej w Dębicy nie było ale jest mowa o uczniach. To zeznanie koresponduje z tym, co opisuje jako fakt świadek Jan Gałkowski podczas przesłuchania 17 maja 1946 r.
Treść zeznań Gałkowskiego
Jako świadek składał zeznania na okoliczność mordu na 53 osobach przy torach obok cegielni w Dębicy (2.02.1944), jako reakcja na próbę wykolejenia pociągu relacji Lwów – Kraków w okolicy Głowaczowej w dniu 30 stycznia 1944 roku[19]. W tym protokole znajduje się również informacja którą należy uwzględniać biorąc pod uwagę opis zdarzeń podawany przez Bosia. Z uwagi, że zawiera także opis metod działania żandarmerii w okresie okupacji, przytoczona zostanie w również fragment nie związany z interesującym nas wątkiem.
Przesłuchiwany przez sędziego członka Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce Oddział w Rzeszowie 17 maja 1943 r. m.in. zeznał:
„Nadto nadmieniam, iż w czasie okupacji byłem ja też osobiście prześladowany przez Niemców a stało się to w następujących okolicznościach. Córka moja oraz syn pracowali za okupacji u dentysty N. Krenza, gdy zauważyłem że dentysta ten w stosunku do mojej córki nadużywa swego stosunku służbowego jako jej pracodawca a również i syn mój uskarżał się na nieodpowiednie traktowanie go przez dentystę, kazałem moim dzieciom odejść i więcej nie przychodzić do pracy. Dentysta był z tego niezadowolony i żądał ode mnie zmiany postanowienia, a gdy odmówiłem temu zagroził mi że o to jeszcze na kolanach prosić będę. W jakiś czas później zjawili się żandarmi niemieccy i między nimi też N. Urban i po przeprowadzonej rewizji u mnie zabrali moją garderobę a żonę syna i córkę przyaresztowali, później po przesłuchaniu wyposzczono moją żonę i córkę, gdyż wykazałem że rzeczy te są moją własnością, a nie żydowską. Słyszałem bowiem że zrobiono na mnie doniesienie że mam rzeczy pochodzenia żydowskiego. Syna mojego jednak nie wyposzczono, gdyż jak dowiedziałem się oskarżono go w tym doniesieniu o przynależność do wywrotowców. Za poradą kripowca N. Baka zebrałem kwotę 17500 zł którą wręczyłem by uzyskał zwolnienie mojego syna. Wtedy syna mojego zwolniono. Żona moja w czasie przesłuchania widziała na żandarmerii niemieckiej to doniesienie które było anonimowe, a po charakterze pisma poznała, że pochodziło ono z ręki N. Krenza którego pismo było nam znane gdyż bywał u nas. Wspomniany dentysta przebywa obecnie w Poznaniu. W końcu nadmieniam, że na wiosnę 1944 r. miało miejsce rozstrzelanie Polaków w Dębicy na kirkucie. W szczególności w lasku koło Dębicy 5 czy 6 chłopaków dębickich których nazwisk już nie przypominam sobie odbywało sobie ćwiczenia. Ktoś doniósł o tym na żandarmerię niemiecką w Dębicy. Wówczas pojechał żandarm Urban z innymi jeszcze żandarmami niemieckimi i przyłapano tych chłopców, a w krótkim czasie później rozstrzelano tych chłopców oraz zatrudnionego w aptece N. Gardziela w Dębicy, NN pracownika na kirkucie dębickim pod zarzutem pracy organizacyjnej”. Zeznanie potwierdzone zostało własnoręcznym podpisem[20]. Wiarygodność informacji o rozstrzelaniu wiosną 1944 r. na cmentarzu żydowskim 5 osób została już częściowo potwierdzona[21].
Bochniewicz zdrajcą? Czy niemieckim narzędziem terroru?
Ocena roli Mieczysława Bochniewicza w wydarzeniach opisywanych na wiele sposobów wymaga szczególnej ostrożności. W relacji P. Bosia pojawia się on jako postać marginalna, zaledwie zarysowana – „nasłany przez gestapo”, działający w tle, pozbawiony wyraźnie opisanych motywów i kontekstu. Jednak już pobieżna analiza dostępnych źródeł oraz artykułów autora wskazują, że jego udział w wydarzeniach mógł być znacznie bardziej złożony, niż sugeruje to kronika. Brak informacji u Bosia nie jest tu przypadkową luką, lecz istotnym sygnałem badawczym, który należy traktować jako element wymagający interpretacji.
Boś nie wspomina, że Bochniewicz był uczniem szkoły, że należał do Hitlerjugend, ani że pracował jako kelner w Soldatenheimie – miejscach, które w realiach okupacyjnych stanowiły naturalne zaplecze werbunkowe i operacyjne dla niemieckich służb bezpieczeństwa. Nie pisze również, czy Bochniewicz bywał w domu Szewczyka, czy uczestniczył w spotkaniach młodzieży, ani czy był obecny w dniu, gdy gestapo podeszło pod budynek, aby dokonać aresztowań. Te przemilczenia nie pozwalają na jednoznaczne przypisanie mu roli prowokatora, ale też nie pozwalają jej wykluczyć.
W świetle dostępnych danych Bochniewicz jawi się jako postać zawieszona między dwiema interpretacjami: zdradzieckiego informatora, który świadomie doprowadził do tragedii swoich rówieśników, oraz narzędzia niemieckiego aparatu terroru, być może wykorzystanego wbrew własnej woli, pod presją lub szantażem. W realiach okupacji obie możliwości są równie prawdopodobne, a każda z nich prowadzi do odmiennych wniosków o charakterze wydarzeń, które zakończyły się egzekucjami młodych mieszkańców Dębicy.
Dlatego dalsza analiza musi uwzględniać zarówno to, co o Bochniewiczu wiemy, jak i to, czego jeszcze o nim nie wiemy. Wersje śledcze formułowane na podstawie niepełnych danych wymagają konfrontacji z innymi źródłami – zeznaniami świadków, dokumentami powojennych komisji, a także z ustaleniami dotyczącymi funkcjonowania niemieckich prowokacji w regionie. Dopiero zestawienie tych elementów pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy Bochniewicz był inicjatorem tragedii, czy jedynie jej wykonawcą, a może – jak w wielu przypadkach okupacyjnych – jednocześnie jednym i drugim.
Zakończenie części pierwszej
Zgromadzony materiał źródłowy — zarówno dokumenty o wysokiej wiarygodności, jak i relacje wymagające ponownej interpretacji — pozwala jedynie zarysować ramy wydarzeń, jednocześnie ujawniając liczne luki i sprzeczności. Nowe ustalenia, takie jak informacje o zatrudnieniu jednej z ofiar w aptece Gardziela czy możliwość odnalezienia nazwisk w niemieckich obwieszczeniach, otwierają kierunki dalszych poszukiwań. Szczególne znaczenie mogą mieć także dokumenty zgromadzone przez A. Stańkę, które potencjalnie pozwolą doprecyzować okoliczności epizodu opisanego przez Bosia.
Jednocześnie pojawia się potrzeba wyjaśnienia rozbieżności w relacjach świadków, zwłaszcza pominięcia przez R. Pajurę fragmentu zeznań Jana Gałkowskiego. To zagadnienie wymaga osobnej analizy i będzie przedmiotem dalszych badań.
W kolejnej części autor skupi się na taktycznych i technicznych aspektach niemieckiej prowokacji — jej założeniach, przebiegu, możliwych wariantach oraz logice działań okupanta. Rekonstrukcja operacji wymaga wielowątkowego podejścia, dlatego analiza obejmie zarówno mechanizmy policyjne i wojskowe, jak i kontekst lokalny, który mógł wpłynąć na zatrzymanie oraz egzekucję młodych dębiczan.
[1] T. Hanausek, Zarys kryminalistycznej teorii wykrywania, Cz. 2. Warszawa 1987, s.5.
[2] R. Pajura, Zagłada i walka. Druga wojna światowa w Dębicy i powiecie dębickim, Wyd. Agard, Dębica 2022, s. 337–339.
[3] J. Swół, Po śladach zbrodni. Prowokacja w Sokole, https://zeszytydebickie.pl/2025/05/06/po-sladach-zbrodni-prowokacja-w-sokole/, opublikowano 6.05.2025; J. Swół, O prowokacji w dębickim Sokole – hipoteza druga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/, opublikowano 3.06.2025; J. Swół, Po śladach zbrodni. Niemiecka prowokacja – hipotezy oraz wnioski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/, opublikowano 9.07.2025.
[4] Treść zeznań grabarza Marcelego Ciołka na dawnym cmentarzu parafialnym w Dębicy została opublikowana. Z zeznań innych świadków wynika np., że byli świadkami ekshumacji już w 1945 roku. We wrześniu 1999 roku w ramach czynności administracyjnych, doszło do uzgodnień na temat personaliów ofiar niemieckiego terroru pochowanych z zbiorowej mogile.
[5] Por. J. Swół, Retusze na historii to także zbrodnia (II), https://zeszytydebickie.pl/2026/06/11/retusze-na-historii-to-takze-zbrodnia-ii/, opublikowano 11.06.2026.
[6] P. Boś„ Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy, s. 49. Skan kroniki w zbiorach autora.
[7]Pochowani – Dębica – mogiła zbiorowa Polaków – ofiar terroru, https://mpn.rzeszow.uw.gov.pl/?post_type=buried&buried_resting_place=debica-mogila-zbiorowa-polakow-ofiar-terroru&s&paged=3, dostęp 25.06.2026.
[8] R. Pajura, Zagłada i walka. Druga wojna światowa w Dębicy i powiecie dębickim, Ag. Wyd. Agard, Dębica 2022, s. 341.
[9] J. Swół, Retusze na historii to także zbrodnia (III), https://zeszytydebickie.pl/2026/06/24/retusze-na-historii-to-takze-zbrodnia-iii/, opublikowano 24.06.2026 r.
[10] Ponadto Stanisław Ożóg, wieloletni nauczyciel i dyrektor szkoły we wspomnieniach pisze o ujawnieniu w 1942 r. tajnej organizacji podziemnej. „Młodzież zorganizowana w ruchu oporu została aresztowana i na miejscu w »swoisty sposób« przesłuchiwana (Antoni Pocica, uczniowie Lesiak i Cwen). Niektórym udało się zmylić czujność funkcjonariuszy Gestapo i zbiec. Pocica wyskoczył z okna na I piętrze na podwórze szkolne i uciekł”. S. Ożóg, Niepoprawiona klasówka, [w:] Monografia Zespołu Szkół Ekonomicznych im. Janusza Korczaka w Dębicy w latach 1936–2016, red. G. Auguścik, Wyd. ZSE, Dębica 2016, s.137.
[11] Z. Ernest i in., Monografia dębickiego „Mechanika”, wyd. ZSZ w Dębicy, Dębica 2009, s. 27.
[12] Zob. Upamiętnienie rodziny Wójcików w Dębicy w 83. rocznicę tragicznych wydarzeń, https://debica.pl/upamietnienie-rodziny-wojcikow-w-debicy-w-83-rocznice-tragicznych-wydarzen/?utm_source=copilot.com, dostęp 26.06.2026.
[13] USC w Dębicy, Akt zgonu 22/55.
[14] Zob. J. Swół, Ciąg dalszy historii związany z ucieczką Zbigniewa Bartkowicza, https://zeszytydebickie.pl/2025/12/11/ciag-dalszy-historii-zwiazanej-z-ucieczka-zbigniewa-bartkowicza/, opublikowano 11.12.2025.
[15] O luce informacyjnej, jej przyczynach i skutkach takiego stanu rzeczy była już mowa. Zob. J. Swół, Retusze na historii to także zbrodnia, https://zeszytydebickie.pl/2026/05/11/retusze-na-historii-to-takze-zbrodnia/, opublikowano 11.05.2026.
[16] P. Boś, Kronika …, s. 64–65.
[17] T. Hanausek, Kryminalistyka. Zarys wykładu, 6. wydanie zaktualizował M. Szostak, Of. a Wilters Kluwer business, Warszawa 2009, s. 81.
[18] J. Swół, Po śladach zbrodni. Prowokacja w Sokole, https://zeszytydebickie.pl/2025/05/06/po-sladach-zbrodni-prowokacja-w-sokole/, opublikowano 6.05.2025.
[19] Obwieszczenie o rozstrzelaniu 100 osób w dniu 2.02. 1944 r. IPN Rz 1/25, s. 40. W publikacjach spotkać można informacje, że zdarzenie to było w nocy z 31/1 lutego 1944 r. i było to zamach na powracającego ze Lwowa Hansa Franka. Nie polega to prawdzie, a powielanie tej informacji służy koniunkturalnym celom, ze szkodą dla prawdy historycznej.
[20] IPN Rz 1/25, t.1, s. 363–364.
[21] IPN Rz 191/190, s. 8.




