Menu close

Powojenne badania Piotra Bosia i hipotezy z nimi związane

Jan Swół

Wstęp

Po zaję­ciu Dębicy przez nie­miec­kie­go oku­pan­ta na począt­ku wrze­śnia 1939 r. budy­nek Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” zna­lazł się pod admi­ni­stra­cją Niemców. Obiekt peł­nił funk­cję hote­lu dla podró­żu­ją­cych żoł­nie­rzy. W pobli­żu Soldatenheimu – jak wów­czas nazy­wa­no „Sokoła” – znaj­do­wał się par­king, na któ­rym pozo­sta­wia­no nie­miec­kie pojaz­dy. Ze źró­deł wyni­ka, że docho­dzi­ło tam do kra­dzie­ży bro­ni, amu­ni­cji, sprzę­tu woj­sko­we­go oraz wypo­sa­że­nia samo­cho­dów. Okoliczności te mogą uza­sad­niać zor­ga­ni­zo­wa­nie w 1943 r. nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji.

Zdarzenie to jest jed­nym z głów­nych przed­mio­tów zain­te­re­so­wa­nia auto­ra, któ­ry w swo­ich bada­niach wyko­rzy­stu­je wie­dzę z zakre­su kry­mi­na­li­sty­ki, zwłasz­cza doty­czą­cą spo­so­bów wykry­wa­nia zda­rzeń oraz usta­la­nia ich spraw­ców. W języ­ku kry­mi­na­li­sty­ki czyn­no­ści te miesz­czą się w defi­ni­cji pro­ce­su wykryw­cze­go[1]. Artykuł wpi­su­je się w pro­ble­ma­ty­kę nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji i kra­dzie­ży bro­ni z daw­ne­go budyn­ku PTG „Sokół” w Dębicy w 1943 r. Z badań Ryszarda Pajury, opu­bli­ko­wa­nych w 2022 r., dowia­du­je­my się, że w tym rejo­nie doszło do dwóch pro­wo­ka­cji zakoń­czo­nych roz­strze­la­niem nie­usta­lo­nej licz­by osób[2]. Powstaje pyta­nie: czy­je usta­le­nia i w jakim zakre­sie moż­na uznać za zgod­ne z praw­dą?

Historyczny aspekt badań miej­sca pro­wo­ka­cji

Prowokacje te wcze­śniej opi­sy­wa­li Antoni Stańko oraz Władysław Strumski. O zda­rze­niu w dębic­kim „Mechaniku” wspo­mi­na rów­nież nauczy­ciel Piotr Boś w kro­ni­ce szko­ły. Jego rela­cja pro­wa­dzi jed­nak do wnio­sku, że pro­wo­ka­cja mogła mieć miej­sce na tere­nie obiek­tów szkol­nych. Rozbieżne opi­sy A. Stańki, W. Strumskiego oraz P. Bosia doty­czą­ce pro­wo­ka­cji wyma­ga­ły wery­fi­ka­cji ich usta­leń.

Podjęta przez auto­ra pró­ba usta­le­nia jed­nej, nie­sprzecz­nej wer­sji miej­sca pro­wo­ka­cji zakoń­czy­ła się nie­po­wo­dze­niem[3]. Przeprowadzone czyn­no­ści wyka­za­ły, że jedy­ną dro­gą do wyeli­mi­no­wa­nia roz­bież­no­ści jest dal­sze poszu­ki­wa­nie infor­ma­cji. Nowe, dotąd nie­zna­ne infor­ma­cje zawie­ra­ją doku­men­ty odna­le­zio­ne w zbio­rach IPN w Rzeszowie — zezna­nia świad­ków oraz innych czyn­no­ści urzę­do­wych[4]. Okoliczności te wska­zu­ją na potrze­bę ponow­nej ana­li­zy usta­leń P. Bosia.

Przedmiotem zain­te­re­so­wa­nia nie będzie zatem samo miej­sce pro­wo­ka­cji. Podjęta zosta­nie pró­ba wery­fi­ka­cji usta­le­nia Bosia obej­mu­ją­ca uczniów dębic­kie­go „Mechanika” oraz skut­ków ich nie­pod­le­gło­ścio­wej dzia­łal­no­ści, w tym rze­ko­me­go pro­wo­ka­to­ra i zdraj­cy — Mieczysława Bochniewicza. Informacje te wyma­ga­ją ponow­nej ana­li­zy, ponie­waż opi­sa­ne przez Bosia zda­rze­nie może sta­no­wić ele­ment łań­cu­cha poszlak pro­wa­dzą­cych do aresz­to­wa­nia syna Wiktorii Longosz – Bronisława[5].

Powojenne bada­nia Piotra Bosia

Autor kro­ni­ki o histo­rii dębic­kie­go „Mechaniku” odtwa­rzał dzie­je szko­ły, w któ­rej pra­co­wał jako nauczy­ciel. Był histo­ry­kiem z wykształ­ce­nia. W kro­ni­ce znaj­du­je­my infor­ma­cje o meto­dzie badaw­czej oraz o zagro­że­niach zwią­za­nych z odtwa­rza­niu prze­szłych zda­rzeń. Budzi to zaufa­nie do tre­ści kro­ni­ki oraz zawar­tych w niej infor­ma­cji. Ustalenia doty­czą­ce oku­pa­cyj­nej histo­rii szko­ły, nauczy­cie­li, instruk­to­rów i ucznia­mi sta­no­wią istot­ną część jego pra­cy. Brak nie­któ­rych kart — stwier­dzo­ny przez auto­ra arty­ku­łu – nie obej­mu­je infor­ma­cji któ­ry­mi jeste­śmy zain­te­re­so­wa­ni.

W kro­ni­ce znaj­du­ją się opi­sy zda­rzeń oraz infor­ma­cje o oso­bach, przy któ­rych autor nie poda­je źró­deł. W takich przy­pad­kach, przy kry­tycz­nym spoj­rze­niu na treść, nale­ży brać pod uwa­gę, że kro­ni­karz mógł:

  • korzy­stać z infor­ma­cji zasły­sza­nych (wtór­nych),
  • pod wpły­wem emo­cji for­mu­ło­wać oce­ny.

Mimo to bada­nia Bosia wyka­zu­ją wyso­ką war­tość infor­ma­cyj­ną. Z punk­tu widze­nia kry­mi­na­li­sty­ki jego usta­le­nia – któ­re za chwi­lę zosta­ną przed­sta­wio­ne – moż­na trak­to­wać jako infor­ma­cje pocho­dzą­ce z pierw­sze­go źró­dła, czy­li takie, któ­re nie były wcze­śniej prze­twa­rza­ne ani inter­pre­to­wa­ne.

Ustalenia Piotra Bosia

Poniżej przed­sta­wio­no wybiór­czo te usta­le­nia, któ­re mają lub mogą mieć zwią­zek z celem arty­ku­łu:

  • We wrze­śniu 1939 r. nie­wy­koń­czo­ny budy­nek szko­ły został zaję­ty na kwa­te­ry nie­miec­kich żoł­nie­rzy. Następnie wyko­rzy­sty­wa­no go jako warsz­ta­ty samo­cho­do­we, w któ­rych docho­dzi­ło do aktów sabo­ta­żu.
  • Po roz­po­czę­ciu nauki szko­ła nosi­ła nazwę „3‑letnia Publiczna Szkoła Rzemieślnicza dla Mechaników w Dębicy”. Początkowo nauka trwa­ła trzy lata, póź­niej skró­co­no ją do dwóch. Szkoła była azy­lem dla wie­lu osób chcą­cych unik­nąć wywo­zu na przy­mu­so­we robo­ty do Niemiec.
  • W 1943 r. nie­miec­kie wła­dze urzą­dzi­ły na gór­nej hali obrób­ki ręcz­nej maga­zy­ny bro­ni i przy­rzą­dów pomia­ro­wych. Młodzież doko­ny­wa­ła z nich kra­dzie­ży.
  • Zorganizowane gru­py mło­dzie­ży i pra­cow­ni­ków szko­ły znisz­czy­ły wypo­sa­że­nie cegiel­ni w Dębicy, spa­lo­no doku­men­ty w urzę­dzie pra­cy, a pra­cow­ni­cy i ucznio­wie zaj­mo­wa­li się kol­por­ta­żem pra­sy pod­ziem­nej.

Komentarz do usta­leń

Informacje te two­rzą wia­ry­god­ny obraz aktyw­no­ści mło­dzie­ży oraz czę­ści gro­na nauczy­ciel­skie­go. Ustalenia Bosia uza­sad­nia­ją przy­pusz­cze­nie, że miej­scem nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji mogła być szko­ła. Kradzież uszko­dzo­nej bro­ni (kara­bi­nu bez zam­ka) mogła zostać doko­na­na z maga­zy­nu nad halą obrób­ki. Niemcy, prze­ciw­dzia­ła­jąc takim wyda­rze­niom, „nasy­ci­li szko­łę wywia­dow­ca­mi, lecz pod­ziem­na orga­ni­za­cja szyb­ko roz­po­zna­ła ich i ostrze­gła swo­ich człon­ków. Wówczas hitle­row­cy ucie­kli się do pod­stę­pu. Zaopatrzyli w broń ucznia Bochniewicza z pole­ce­niem, by ten dostar­czył ją orga­ni­za­cji pod­ziem­nej. Bochniewicz, roz­po­znaw­szy kil­ku człon­ków, wydał ich Niemcom”[6].

Informacje zawar­te w przy­to­czo­nym cyta­cie mają cha­rak­ter logicz­nych wnio­sków. W tre­ści kro­ni­ki nie ma wska­za­nia źró­deł, któ­re opi­sy­wa­ły­by modus ope­ran­di tej pro­wo­ka­cji ani udzia­łu Bochniewicza. Hipotezę o jego roli omó­wi­my w dal­szej czę­ści.

 

Płyta przy­twier­dzo­na do mogi­ły pomni­ka upa­mięt­nia­ją­ce­go ofia­ry nie­miec­kie­go ter­ro­ru na cmen­ta­rzu komu­nal­nym (daw­niej para­fial­ny) w Dębicy. Fot. arch. DZH

Inne usta­le­nia odno­szą­ce się do kon­spi­ra­cyj­nej dzia­łal­no­ści uczniów

W bio­gra­mach zamiesz­czo­nych w kro­ni­ce jej autor nawią­zu­je do uczniów szko­ły:

  • Juliana Władysława Wójcika, któ­ry został roz­strze­la­ny wraz z rodzi­ca­mi i rodzeń­stwem na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy,
  • Bronisława Longosza, dzia­ła­ją­ce­go w kon­spi­ra­cji, aresz­to­wa­ne­go przez gesta­po i roz­strze­la­ne­go z kole­ga­mi na cmen­ta­rzu żydow­skim,
  • Tadeusza Tarnowskiego, któ­ry w 1940 roku roz­po­czął pra­cę kon­spi­ra­cyj­ną wraz z kole­ga­mi z ławy szkol­nej. Zdradzony przez Bochniewicza i aresz­to­wa­ny przez gesta­po, wraz z inny­mi został roz­strze­la­ny na cmen­ta­rzu żydow­skim w nocy z 1 na 2 kwiet­nia 1943 r.,
  • Adama Tadeusza Ciurkota, któ­ry w okre­sie oku­pa­cji cho­dził do szko­ły i nale­żał do taj­nej orga­ni­za­cji pod­ziem­nej. Za dzia­łal­ność poli­tycz­ną został roz­strze­la­ny 11 kwiet­nia 1943 r. o godz. 22³⁰ przez poli­cję nie­miec­ką na cmen­ta­rzu żydow­skim,
  • Mieczysława Franciszka Michalika, któ­ry za dzia­łal­ność poli­tycz­ną został aresz­to­wa­ny i osa­dzo­ny w gma­chu poli­cji. W dniu 11 kwiet­nia 1943 r. został roz­strze­la­ny na cmen­ta­rzu żydow­skim,
  • Romana Bonarka, ucznia kla­sy III, człon­ka Armii Krajowej, bio­rą­ce­go udział w akcji prze­ciw Niemcom, schwy­ta­ne­go i roz­strze­la­ne­go na ryn­ku w Dębicy w dniu 7 czerw­ca 1944 roku.

Komentarz do tych usta­leń

Komentarz do tych usta­leń autor zapo­cząt­ko­wu­je pyta­niem: czy byli inni ucznio­wie, o któ­rych z nie­usta­lo­nych przy­czyn Boś nie pisze? Nie moż­na na nie odpo­wie­dzieć twier­dzą­co. Miejmy je na uwa­dze, bio­rąc pod uwa­gę infor­ma­cje, któ­re poja­wi­ły się w opi­sach innych bada­czy kil­ka dekad póź­niej. Zwraca tak­że uwa­gę, że usta­le­nia Bosia mówią o dwóch — odle­głych od sie­bie cza­so­wo- egze­ku­cjach.

Roman Banek (Bonarek, to błęd­nie usta­lo­ne nazwi­sko) nie znaj­du­je się w krę­gu nasze­go zain­te­re­so­wa­nia. Czy może­my zakła­dać, że kro­ni­karz popeł­nił błąd w nazwi­sku Tarnowskiego, zamiast Tarnawskiego? Pytanie istot­ne, lecz jest za wcze­śnie żeby podej­mo­wać pró­bę odpo­wie­dzi na nie. Miejmy to na uwa­dze. W doku­men­tach urzę­do­wych oraz opra­co­wa­niach poja­wia się nazwi­sko Tarnowski oraz Tarnawski.

 

Źródło: P. Boś, Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy, s. 64

Nie nawią­zu­jąc do źró­deł oraz szcze­gó­łów, w jakich sytu­acjach poja­wia­ją się te nazwi­ska, wyja­śnie­nia wyma­ga lista ofiar nie­miec­kie­go ter­ro­ru – mogi­ła w Dębicy – oraz per­so­nal­ny ich wykaz. Na stro­nie Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, Tadeusz Tarnowski jest jed­ną z wymie­nio­nych ofiar pocho­wa­nych w tej mogi­le[7]. Kolejną ofia­rą o nie­jed­no­znacz­nym nazwi­sku jest Karol Boroński. Ryszard Pajura pisze (2022) o zaprzy­się­żo­nym do AK K. Brońskim[8]. W książ­ce A. Stańko (1984), poja­wia­ło się nazwi­sko Broński, wyda­niu dru­gim (1990), ta sama oso­ba jako Boroński. Uwagą, że w zna­nym nam pro­to­ko­le oglę­dzin z 1946 r. wid­nie­je Tadeusz Tarnawski[9] oraz brak jest na wyka­zie ziden­ty­fi­ko­wa­nych ofiar K. Borońskiego/Brońskiego wska­zu­je na kolej­ny kie­ru­nek badaw­czy. Jeżeli chce­my poznać praw­dę, chcąc doko­ny­wać popraw­nych histo­rycz­nych ocen minio­nych zda­rzeń, nie­zgod­no­ści muszą być wyja­śnio­ne.

Ustalenia Bosia mówią o pię­ciu uczniach – ofia­rach hitle­row­skie­go ter­ro­ru, któ­re w świe­tle jego usta­leń łączyć może­my bez­po­śred­nio lub pośred­nio z nie­wy­ja­śnio­ną do tej pory rolą, jaką ode­grał M. Bochniewicz. Jedynie przy T. Tarnowskim, któ­ry miał zostać roz­strze­la­ny 1 na 2 kwiet­nia 1943 wraz z nie­usta­lo­ny­mi przez nie­go oso­ba­mi, nawią­zu­je wprost do Bochniewicza.

Kolejną wąt­pli­wość powo­du­je brak infor­ma­cji, czy w dniu zda­rze­nia wszyst­kie wymie­nio­ne oso­by były ucznia­mi szko­ły. A może w ich gro­nie są tacy, któ­rzy zakoń­czy­li naukę wcze­śniej? Ma to zna­cze­nie przy pró­bie odtwa­rza­nia kon­tak­tów kole­żeń­skich oraz zadań reali­zo­wa­nych w ramach dzia­łal­no­ści kon­spi­ra­cyj­nej. Taki kie­ru­nek docie­kań wyda­je się nie­unik­nio­ny.

 

Strona tytu­ło­wa dzien­ni­ka kon­tro­li opłat. Źródło: arch. ZSE w Dębicy, fot. auto­ra

Nawiązując do usta­leń P. Bosia oraz tre­ści kro­ni­ki, zauwa­żyć nale­ży brak bio­gra­mu ucznia Antoniego Pocicy. To popraw­ne usta­le­nie - nie był on uczniem tej szko­ły. Wynika to z zeznań jego ojca. Dokumenty archi­wal­ne Zespołu Szkół Ekonomicznych w Dębicy zezna­nia te potwier­dza­ją[10]. Tymczasem auto­rzy mono­gra­fii dębic­kie­go „Mechanika” (2009) A. Pocicę wymie­nia­ją w gro­nie uczniów tej szko­ły jako ofia­rę nie­miec­kich repre­sji[11]. Wcześniej (1984) błęd­nych usta­leń doko­nał Antoni Stańko. Podobnie moż­na powie­dzieć o R. Pajurze, któ­ry pisze o zatrzy­ma­niu uczniów szko­ły mecha­nicz­nej, wymie­nia­jąc m.in. Mieczysława Michalika oraz Antoniego Pocicę.

Z zeznań ojca A. Pocicy wie­my, że syn był uczniem dwu­let­niej szko­ły han­dlo­wej w Dębicy. Mieczysław Michalik tak­że, co wyni­ka z dzien­ni­ka opłat za rok szkol­ny 1942/43, któ­ry znaj­du­je się w archi­wum Zespołu Szkół Ekonomicznych w Dębicy. Inaczej mówiąc, zapi­sy w doku­men­tach stwier­dza­ją zda­rze­nia, któ­rych kwe­stio­no­wać nie moż­na. Muszą być bra­ne pod uwa­gę w cało­kształ­cie dotych­cza­so­wych opi­sów. To pro­wa­dzi do wnio­sku, że błęd­nie usta­lo­ny stan fak­tycz­ny, jest bez­re­flek­syj­nie prze­twa­rza­ny[12].

Autor komen­ta­rza nie kwe­stio­nu­je śmier­ci tych osób ani innych ofiar nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji. Wątpliwości nale­ży jed­nak pod­no­sić i podej­mo­wać pró­by usta­la­nia popraw­ne­go sta­nu fak­tycz­ne­go, co autor czy­ni, pro­wa­dząc bada­nia. Dotyczą one rów­nież związ­ku Mieczysława Bochniewicza z Niemcami oraz przy­pi­sy­wa­nej mu współ­pra­cy.

W urzę­do­wej kore­spon­den­cji z 18 kwiet­nia 1986 r. OKBZN Oddział w Rzeszowie znaj­du­ją się waż­ne infor­ma­cje:

  • mowa jest o śledz­twie sygn. 1/81 doty­czą­cym śmier­ci rodzi­ny Wójcików,
  • w mate­ria­łach tego śledz­twa poja­wia się nazwi­sko Mieczysława Bochniewicza,
  • wspo­mnia­ne jest śledz­two sygn. 2/69, w któ­rym jako świa­dek wystę­pu­je Jakub Pocica (ojciec Antoniego),
  • żaden ze świad­ków w tych śledz­twach nie zezna­wał na temat dzia­łal­no­ści M. Bochniewicza.

 

Te infor­ma­cje pozwa­la­ją zakła­dać, że po śledz­twie pro­wa­dzo­nym w 1981 roku poja­wi­ły się infor­ma­cje o współ­pra­cy Boczniewicza z Niemcami. Boś o jego współ­pra­cy pisze jako pierw­szy z gro­na osób, któ­re przy­pi­su­ją mu współ­pra­cę z oku­pan­tem.

 

Dokument z mate­ria­łów spra­wy Kpp 5/86, dot. uczniów szko­ły mecha­nicz­nej w Dębicy. Źródło: IPN Rz 602/1338, fot. arch. DZH

Komentarz zakoń­czo­ny zosta­nie dwo­ma uwa­ga­mi:

  • O moż­li­wo­ści zigno­ro­wa­nia przez Bosia istot­nej infor­ma­cji. Z tre­ści bio­gra­mu dot. A. Ciurkota wyni­ka, że roz­ma­wiał z jego mat­ką, któ­ra oka­zy­wa­ła mu doku­ment wysta­wio­ny 16 grud­nia 1954 r. przez Prezydium Pow. Rady Narodowej Dębicy. W okre­sie pisa­nia kro­ni­ki było już sądo­we posta­no­wie­nie, że śmierć Ciurkota nastą­pi­ła 5 kwiet­nia 1943 roku[13]. Co decy­do­wa­ło, że Boś przy­jął dzień egze­ku­cji w nie­dzie­lę 11 kwiet­nia 1943 roku?
  • O bra­ku w kro­ni­ce Bosia infor­ma­cji o zbio­ro­wej egze­ku­cji uczniów 11 kwiet­nia 1943 r. na cmen­ta­rzu żydow­skim oraz uda­nej uciecz­ce Zbigniewa Bartkowicza. W doku­men­ta­cji szko­ły znaj­du­je się pro­to­kół z 1942 r. w któ­rym wyka­zy­wa­ny jest jako nie­pro­mo­wa­ny uczeń kla­sy III[14]. Boś pisze o tra­ge­dii rodzi­ny Wójcików, lecz nie wspo­mi­na, że do ich śmier­ci przy­czy­nił się M. Bochniewicz.

Co pisze, a cze­go nie pisze Boś o Mieczysławie Bochniewiczu?

Jego oso­bie poświę­ca mało miej­sca. Przedstawia go jako człon­ka nie­okre­ślo­nej orga­ni­za­cji kon­spi­ra­cyj­nej, któ­ry zdra­dził szkol­nych kole­gów. Z tre­ści kro­ni­ki wyni­ka, że „nasła­ny został przez gesta­po”. Czy był w domu Szewczyka, gdzie mło­dzież się spo­ty­ka­ła? Czy był obec­ny w dniu, kie­dy gesta­po pode­szło pod dom Szewczyka, żeby aresz­to­wać kon­spi­ra­to­rów? Tego nie pisze.

Z nie­zna­nych przy­czyn nie pisze o fak­tach praw­do­po­dob­nie mu zna­nych, że:

  • Bochniewicz był uczniem tej szko­ły (być może byłym uczniem),
  • był człon­kiem mło­dzie­żo­wej orga­ni­za­cji Hitlerjugend,
  • w 1943 roku pra­co­wał jako kel­ner w Soldatenheimie,
  • rodzi­ce Bochniewicza w okre­sie oku­pa­cji pro­wa­dzi­li sprze­daż papie­ro­sów oraz tyto­niu w bud­ce przy skrzy­żo­wa­niu ulic: Rzeszowska i Cmentarna w Dębicy.

 

Budka przy skrzy­żo­wa­niu ul. Rzeszowskiej i Cmentarnej w Dębicy (2025). Fot. arch. DZH

 To nie jest zarzut pod adre­sem kro­ni­ka­rza, lecz waż­na infor­ma­cja – brak infor­ma­cji o jakimś zda­rze­niu lub zja­wi­sku to tak­że infor­ma­cja[15]. Będziemy ją uwzględ­niać, ana­li­zu­jąc hipo­te­tycz­ne zało­że­nia.

O innych usta­le­niach przy­dat­nych do usta­leń fak­tycz­nych

To infor­ma­cje o:

  • zdo­by­wa­niu bro­ni przez człon­ków orga­ni­za­cji, któ­rą ukry­wa­li w lesie obok strzel­ni­cy,
  • spo­tka­niu gru­py w ”nie­po­koń­czo­nym” budyn­ku Szewczyka (co autor inter­pre­tu­je jako budy­nek w trak­cie budo­wy i nie­za­miesz­ka­ły),
  • aresz­to­wa­niu Szewczyka i jego tor­tu­ro­wa­niu,
  • uda­nej uciecz­ce prze­by­wa­ją­cych w tym miej­scu osób,
  • aresz­to­wa­niu w póź­niej­szym okre­sie nie­okre­ślo­nej licz­by osób (jed­ną z nich mógł być Tadeusz Tarnowski/Tarnawski),
  • ich roz­strze­la­niu w nocy z 1 na 2 kwiet­nia 1943 roku osób spo­ty­ka­ją­cych się w domu Szewczyka (jed­ną z ofiar mógł być Tarnowski/Tarnawski)[16].

Wnioski wyni­ka­ją­ce z tych infor­ma­cji oraz badań auto­ra

Ustalenia P. Bosia nie znaj­du­ją potwier­dze­nia w bada­niach osób doku­men­tu­ją­cych zbrod­nie nie­miec­kie­go oku­pan­ta. O zda­rze­niu, któ­re mia­ło­by mieć miej­sce w usta­lo­nym przez nie­go dniu z 1 na 2 kwiet­nia 1943 r., nie wspo­mi­na­ją świad­ko­wie. Wskazuje to na ogra­ni­czo­ną wie­dzę Bosia. Okoliczności te naka­zu­ją uwzględ­nić, że opi­sa­ne przez nie­go wyda­rze­nia mogą sta­no­wić kom­pi­la­cję róż­nych sta­nów fak­tycz­nych. Jednocześnie zna­ne nam już daty dwóch egze­ku­cji suge­ru­ją, że jego rela­cja zawie­ra rów­nież ele­men­ty zda­rzeń praw­dzi­wych. W tych oko­licz­no­ściach podej­mij­my pró­bę upo­rząd­ko­wa­nia infor­ma­cji two­rząc hipo­te­zy badaw­cze.

Hipotezy oraz cel ich two­rze­nia

Hipotezy w języ­ku kry­mi­na­li­sty­ki wystę­pu­ją pod poję­ciem wer­sji śled­czej jako hipo­te­za robo­cza for­mu­ło­wa­na przez orga­ny ści­ga­nia w celu wyja­śnie­nia prze­bie­gu, przy­czyn i oko­licz­no­ści zda­rze­nia prze­stęp­ne­go. Najkrócej mówiąc to przy­pusz­cze­nie o tym, co mogło się wyda­rzyć, opar­te na dostęp­nych infor­ma­cjach, doświad­cze­niu życio­wym jej twór­cy oraz wnio­sków wyni­ka­ją­cych z logicz­ne­go myśle­nia. Tworzy się je mając na uwa­dze eko­no­mi­kę podej­mo­wa­nych dzia­łań zmie­rza­jąc do pozna­nia praw­dy mate­rial­nej. W prak­ty­ce śled­czej nie­kie­dy, two­rzy się je ze świa­do­mo­ścią, że mogą być błęd­ne[17]. Wersje śled­cze względ­nie ich warian­ty (wer­sje cząst­ko­we) dostar­cza­ją infor­ma­cji o inte­re­su­ją­cym nas zda­rze­niu, jego cza­sie, miej­scu, oso­bach w nim uczest­ni­czą­cych. Wykazują tak­że bra­ki infor­ma­cji. To celo­we dzia­ła­nie w prak­ty­ce śled­czej, aby przez ich spraw­dze­nie wyeli­mi­no­wać jakieś uzna­ne za nie­pew­ne oko­licz­no­ści.

Wychodząc z krę­gu ogól­ni­ko­wych stwier­dzeń, autor odwo­ła się do bada­nia kra­dzie­ży bro­ni w budyn­ku Sokoła opi­sa­nej przez W. Strumskiego. Hipotetycznie wyka­za­no, że spo­sób doko­na­nia kra­dzie­ży bro­ni oraz oko­licz­no­ści zatrzy­ma­nia spraw­ców zabar­wio­ne są lite­rac­ką fik­cją[18]. Taki wnio­sek kie­run­ko­wał bada­nia na inne infor­ma­cje na temat pro­wo­ka­cji. Z pozy­tyw­nym skut­kiem, gdyż poja­wi­ły się nowe infor­ma­cje.

Napisano wcze­śniej, że nie uda­ło się usta­lić miej­sca pro­wo­ka­cji, jak rów­nież w spo­sób nie budzą­cych wąt­pli­wo­ści zwe­ry­fi­ko­wać oko­licz­no­ści jej prze­bie­gu. Sprawę kom­pli­ku­je fakt, że R. Pajura przy­jął (2022), że mia­ły miej­sce dwie pro­wo­ka­cje w Sokole. Wykorzystane źró­dła oraz przy­to­czo­ne usta­le­nia, dyk­tu­ją potrze­bę ponow­ne­go prze­ana­li­zo­wa­nia roz­wo­ju zda­rzeń, zakoń­czo­nych roz­strze­la­niem nie­usta­lo­nych spraw­ców w dniu 1 na 2 kwiet­nia 1943 r. Dopóki nie znaj­dzie­my prze­ko­nu­ją­cych infor­ma­cji, że to błęd­ne usta­le­nie, infor­ma­cja ta nie może być zepchnię­ta na mar­gi­nes. Być może zda­rze­nie opi­sy­wa­ne przez Bosia doty­czy innej jesz­cze pro­wo­ka­cji?

Pytanie ma uza­sad­nie­nie w zna­nym już zezna­niu gra­ba­rza Marcelego Ciołka o roz­strze­la­niu uczniów „szko­ły che­micz­nej”. Szkoły che­micz­nej w Dębicy nie było ale jest mowa o uczniach. To zezna­nie kore­spon­du­je z tym, co opi­su­je jako fakt świa­dek Jan Gałkowski pod­czas prze­słu­cha­nia 17 maja 1946 r.

Treść zeznań Gałkowskiego

Jako świa­dek skła­dał zezna­nia na oko­licz­ność mor­du na 53 oso­bach przy torach obok cegiel­ni w Dębicy (2.02.1944), jako reak­cja na pró­bę wyko­le­je­nia pocią­gu rela­cji Lwów – Kraków w oko­li­cy Głowaczowej w dniu 30 stycz­nia 1944 roku[19]. W tym pro­to­ko­le znaj­du­je się rów­nież infor­ma­cja któ­rą nale­ży uwzględ­niać bio­rąc pod uwa­gę opis zda­rzeń poda­wa­ny przez Bosia. Z uwa­gi, że zawie­ra tak­że opis metod dzia­ła­nia żan­dar­me­rii w okre­sie oku­pa­cji, przy­to­czo­na zosta­nie w rów­nież frag­ment nie zwią­za­ny z inte­re­su­ją­cym nas wąt­kiem.

Przesłuchiwany przez sędzie­go człon­ka Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce Oddział w Rzeszowie 17 maja 1943 r. m.in. zeznał:

„Nadto nad­mie­niam, iż w cza­sie oku­pa­cji byłem ja też oso­bi­ście prze­śla­do­wa­ny przez Niemców a sta­ło się to w nastę­pu­ją­cych oko­licz­no­ściach. Córka moja oraz syn pra­co­wa­li za oku­pa­cji u den­ty­sty N. Krenza, gdy zauwa­ży­łem że den­ty­sta ten w sto­sun­ku do mojej cór­ki nad­uży­wa swe­go sto­sun­ku służ­bo­we­go jako jej pra­co­daw­ca a rów­nież i syn mój uskar­żał się na nie­od­po­wied­nie trak­to­wa­nie go przez den­ty­stę, kaza­łem moim dzie­ciom odejść i wię­cej nie przy­cho­dzić do pra­cy. Dentysta był z tego nie­za­do­wo­lo­ny i żądał ode mnie zmia­ny posta­no­wie­nia, a gdy odmó­wi­łem temu zagro­ził mi że o to jesz­cze na kola­nach pro­sić będę. W jakiś czas póź­niej zja­wi­li się żan­dar­mi nie­miec­cy i mię­dzy nimi też N. Urban i po prze­pro­wa­dzo­nej rewi­zji u mnie zabra­li moją gar­de­ro­bę a żonę syna i cór­kę przy­aresz­to­wa­li, póź­niej po prze­słu­cha­niu wyposz­czo­no moją żonę i cór­kę, gdyż wyka­za­łem że rze­czy te są moją wła­sno­ścią, a nie żydow­ską. Słyszałem bowiem że zro­bio­no na mnie donie­sie­nie że mam rze­czy pocho­dze­nia żydow­skie­go. Syna moje­go jed­nak nie wyposz­czo­no, gdyż jak dowie­dzia­łem się oskar­żo­no go w tym donie­sie­niu o przy­na­leż­ność do wywro­tow­ców. Za pora­dą kri­pow­ca N. Baka zebra­łem kwo­tę 17500 zł któ­rą wrę­czy­łem by uzy­skał zwol­nie­nie moje­go syna. Wtedy syna moje­go zwol­nio­no. Żona moja w cza­sie prze­słu­cha­nia widzia­ła na żan­dar­me­rii nie­miec­kiej to donie­sie­nie któ­re było ano­ni­mo­we, a po cha­rak­te­rze pisma pozna­ła, że pocho­dzi­ło ono z ręki N. Krenza któ­re­go pismo było nam zna­ne gdyż bywał u nas. Wspomniany den­ty­sta prze­by­wa obec­nie w Poznaniu. W koń­cu nad­mie­niam, że na wio­snę 1944 r. mia­ło miej­sce roz­strze­la­nie Polaków w Dębicy na kir­ku­cie. W szcze­gól­no­ści w lasku koło Dębicy 5 czy 6 chło­pa­ków dębic­kich któ­rych nazwisk już nie przy­po­mi­nam sobie odby­wa­ło sobie ćwi­cze­nia. Ktoś doniósł o tym na żan­dar­me­rię nie­miec­ką w Dębicy. Wówczas poje­chał żan­darm Urban z inny­mi jesz­cze żan­dar­ma­mi nie­miec­ki­mi i przy­ła­pa­no tych chłop­ców, a w krót­kim cza­sie póź­niej roz­strze­la­no tych chłop­ców oraz zatrud­nio­ne­go w apte­ce N. Gardziela w Dębicy, NN pra­cow­ni­ka na kir­ku­cie dębic­kim pod zarzu­tem pra­cy orga­ni­za­cyj­nej”. Zeznanie potwier­dzo­ne zosta­ło wła­sno­ręcz­nym pod­pi­sem[20]. Wiarygodność infor­ma­cji o roz­strze­la­niu wio­sną 1944 r. na cmen­ta­rzu żydow­skim 5 osób zosta­ła już czę­ścio­wo potwier­dzo­na[21].

Bochniewicz zdraj­cą? Czy nie­miec­kim narzę­dziem ter­ro­ru?

Ocena roli Mieczysława Bochniewicza w wyda­rze­niach opi­sy­wa­nych na wie­le spo­so­bów wyma­ga szcze­gól­nej ostroż­no­ści. W rela­cji P. Bosia poja­wia się on jako postać mar­gi­nal­na, zale­d­wie zary­so­wa­na – „nasła­ny przez gesta­po”, dzia­ła­ją­cy w tle, pozba­wio­ny wyraź­nie opi­sa­nych moty­wów i kon­tek­stu. Jednak już pobież­na ana­li­za dostęp­nych źró­deł oraz arty­ku­łów auto­ra wska­zu­ją, że jego udział w wyda­rze­niach mógł być znacz­nie bar­dziej zło­żo­ny, niż suge­ru­je to kro­ni­ka. Brak infor­ma­cji u Bosia nie jest tu przy­pad­ko­wą luką, lecz istot­nym sygna­łem badaw­czym, któ­ry nale­ży trak­to­wać jako ele­ment wyma­ga­ją­cy inter­pre­ta­cji.

Boś nie wspo­mi­na, że Bochniewicz był uczniem szko­ły, że nale­żał do Hitlerjugend, ani że pra­co­wał jako kel­ner w Soldatenheimie – miej­scach, któ­re w realiach oku­pa­cyj­nych sta­no­wi­ły natu­ral­ne zaple­cze wer­bun­ko­we i ope­ra­cyj­ne dla nie­miec­kich służb bez­pie­czeń­stwa. Nie pisze rów­nież, czy Bochniewicz bywał w domu Szewczyka, czy uczest­ni­czył w spo­tka­niach mło­dzie­ży, ani czy był obec­ny w dniu, gdy gesta­po pode­szło pod budy­nek, aby doko­nać aresz­to­wań. Te prze­mil­cze­nia nie pozwa­la­ją na jed­no­znacz­ne przy­pi­sa­nie mu roli pro­wo­ka­to­ra, ale też nie pozwa­la­ją jej wyklu­czyć.

W świe­tle dostęp­nych danych Bochniewicz jawi się jako postać zawie­szo­na mię­dzy dwie­ma inter­pre­ta­cja­mi: zdra­dziec­kie­go infor­ma­to­ra, któ­ry świa­do­mie dopro­wa­dził do tra­ge­dii swo­ich rówie­śni­ków, oraz narzę­dzia nie­miec­kie­go apa­ra­tu ter­ro­ru, być może wyko­rzy­sta­ne­go wbrew wła­snej woli, pod pre­sją lub szan­ta­żem. W realiach oku­pa­cji obie moż­li­wo­ści są rów­nie praw­do­po­dob­ne, a każ­da z nich pro­wa­dzi do odmien­nych wnio­sków o cha­rak­te­rze wyda­rzeń, któ­re zakoń­czy­ły się egze­ku­cja­mi mło­dych miesz­kań­ców Dębicy.

Dlatego dal­sza ana­li­za musi uwzględ­niać zarów­no to, co o Bochniewiczu wie­my, jak i to, cze­go jesz­cze o nim nie wie­my. Wersje śled­cze for­mu­ło­wa­ne na pod­sta­wie nie­peł­nych danych wyma­ga­ją kon­fron­ta­cji z inny­mi źró­dła­mi – zezna­nia­mi świad­ków, doku­men­ta­mi powo­jen­nych komi­sji, a tak­że z usta­le­nia­mi doty­czą­cy­mi funk­cjo­no­wa­nia nie­miec­kich pro­wo­ka­cji w regio­nie. Dopiero zesta­wie­nie tych ele­men­tów pozwo­li odpo­wie­dzieć na pyta­nie, czy Bochniewicz był ini­cja­to­rem tra­ge­dii, czy jedy­nie jej wyko­naw­cą, a może – jak w wie­lu przy­pad­kach oku­pa­cyj­nych – jed­no­cze­śnie jed­nym i dru­gim.

Zakończenie czę­ści pierw­szej

Zgromadzony mate­riał źró­dło­wy — zarów­no doku­men­ty o wyso­kiej wia­ry­god­no­ści, jak i rela­cje wyma­ga­ją­ce ponow­nej inter­pre­ta­cji — pozwa­la jedy­nie zary­so­wać ramy wyda­rzeń, jed­no­cze­śnie ujaw­nia­jąc licz­ne luki i sprzecz­no­ści. Nowe usta­le­nia, takie jak infor­ma­cje o zatrud­nie­niu jed­nej z ofiar w apte­ce Gardziela czy moż­li­wość odna­le­zie­nia nazwisk w nie­miec­kich obwiesz­cze­niach, otwie­ra­ją kie­run­ki dal­szych poszu­ki­wań. Szczególne zna­cze­nie mogą mieć tak­że doku­men­ty zgro­ma­dzo­ne przez A. Stańkę, któ­re poten­cjal­nie pozwo­lą dopre­cy­zo­wać oko­licz­no­ści epi­zo­du opi­sa­ne­go przez Bosia.

Jednocześnie poja­wia się potrze­ba wyja­śnie­nia roz­bież­no­ści w rela­cjach świad­ków, zwłasz­cza pomi­nię­cia przez R. Pajurę frag­men­tu zeznań Jana Gałkowskiego. To zagad­nie­nie wyma­ga osob­nej ana­li­zy i będzie przed­mio­tem dal­szych badań.

W kolej­nej czę­ści autor sku­pi się na tak­tycz­nych i tech­nicz­nych aspek­tach nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji — jej zało­że­niach, prze­bie­gu, moż­li­wych warian­tach oraz logi­ce dzia­łań oku­pan­ta. Rekonstrukcja ope­ra­cji wyma­ga wie­lo­wąt­ko­we­go podej­ścia, dla­te­go ana­li­za obej­mie zarów­no mecha­ni­zmy poli­cyj­ne i woj­sko­we, jak i kon­tekst lokal­ny, któ­ry mógł wpły­nąć na zatrzy­ma­nie oraz egze­ku­cję mło­dych dębi­czan.

[1] T. Hanausek, Zarys kry­mi­na­li­stycz­nej teo­rii wykry­wa­nia, Cz. 2. Warszawa 1987, s.5.

[2] R. Pajura, Zagłada i wal­ka. Druga woj­na świa­to­wa w Dębicy i powie­cie dębic­kim, Wyd. Agard, Dębica 2022, s. 337–339.

[3] J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Prowokacja w Sokole, https://zeszytydebickie.pl/2025/05/06/po-sladach-zbrodni-prowokacja-w-sokole/, opu­bli­ko­wa­no 6.05.2025; J. Swół, O pro­wo­ka­cji w dębic­kim Sokole – hipo­te­za dru­ga, https://zeszytydebickie.pl/2025/06/03/o‑prowokacji-w-debickim-sokole-hipoteza-druga/, opu­bli­ko­wa­no 3.06.2025; J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Niemiecka pro­wo­ka­cja – hipo­te­zy oraz wnio­ski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/, opu­bli­ko­wa­no 9.07.2025.

[4] Treść zeznań gra­ba­rza Marcelego Ciołka na daw­nym cmen­ta­rzu para­fial­nym w Dębicy zosta­ła opu­bli­ko­wa­na. Z zeznań innych świad­ków wyni­ka np., że byli świad­ka­mi eks­hu­ma­cji już w 1945 roku. We wrze­śniu 1999 roku w ramach czyn­no­ści admi­ni­stra­cyj­nych, doszło do uzgod­nień na temat per­so­na­liów ofiar nie­miec­kie­go ter­ro­ru pocho­wa­nych z zbio­ro­wej mogi­le.

[5] Por. J. Swół, Retusze na histo­rii to tak­że zbrod­nia (II), https://zeszytydebickie.pl/2026/06/11/retusze-na-historii-to-takze-zbrodnia-ii/, opu­bli­ko­wa­no 11.06.2026.

[6] P. Boś„ Kronika Technikum Mechanicznego i Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Dębicy, s. 49. Skan kro­ni­ki w zbio­rach auto­ra.

[7]Pochowani – Dębica – mogi­ła zbio­ro­wa Polaków – ofiar ter­ro­ru, https://mpn.rzeszow.uw.gov.pl/?post_type=buried&buried_resting_place=debica-mogila-zbiorowa-polakow-ofiar-terroru&s&paged=3, dostęp 25.06.2026.

[8] R. Pajura, Zagłada i wal­ka. Druga woj­na świa­to­wa w Dębicy i powie­cie dębic­kim, Ag. Wyd. Agard, Dębica 2022, s. 341.

[9] J. Swół, Retusze na histo­rii to tak­że zbrod­nia (III), https://zeszytydebickie.pl/2026/06/24/retusze-na-historii-to-takze-zbrodnia-iii/, opu­bli­ko­wa­no 24.06.2026 r.

[10] Ponadto Stanisław Ożóg, wie­lo­let­ni nauczy­ciel i dyrek­tor szko­ły we wspo­mnie­niach pisze o ujaw­nie­niu w 1942 r. taj­nej orga­ni­za­cji pod­ziem­nej. „Młodzież zor­ga­ni­zo­wa­na w ruchu opo­ru zosta­ła aresz­to­wa­na i na miej­scu w »swo­isty spo­sób« prze­słu­chi­wa­na (Antoni Pocica, ucznio­wie Lesiak i Cwen). Niektórym uda­ło się zmy­lić czuj­ność funk­cjo­na­riu­szy Gestapo i zbiec. Pocica wysko­czył z okna na I pię­trze na podwó­rze szkol­ne i uciekł”. S. Ożóg, Niepoprawiona kla­sów­ka, [w:] Monografia Zespołu Szkół Ekonomicznych im. Janusza Korczaka w Dębicy w latach 1936–2016, red. G. Auguścik, Wyd. ZSE, Dębica 2016, s.137.

[11] Z. Ernest i in., Monografia dębic­kie­go „Mechanika”, wyd. ZSZ w Dębicy, Dębica 2009, s. 27.

[12] Zob. Upamiętnienie rodzi­ny Wójcików w Dębicy w 83. rocz­ni­cę tra­gicz­nych wyda­rzeń, https://debica.pl/upamietnienie-rodziny-wojcikow-w-debicy-w-83-rocznice-tragicznych-wydarzen/?utm_source=copilot.com, dostęp 26.06.2026.

[13] USC w Dębicy, Akt zgo­nu 22/55.

[14] Zob. J. Swół, Ciąg dal­szy histo­rii zwią­za­ny z uciecz­ką Zbigniewa Bartkowicza, https://zeszytydebickie.pl/2025/12/11/ciag-dalszy-historii-zwiazanej-z-ucieczka-zbigniewa-bartkowicza/, opu­bli­ko­wa­no 11.12.2025.

[15] O luce infor­ma­cyj­nej, jej przy­czy­nach i skut­kach takie­go sta­nu rze­czy była już mowa. Zob. J. Swół, Retusze na histo­rii to tak­że zbrod­nia, https://zeszytydebickie.pl/2026/05/11/retusze-na-historii-to-takze-zbrodnia/, opu­bli­ko­wa­no 11.05.2026.

[16] P. Boś, Kronika …, s. 64–65.

[17] T. Hanausek, Kryminalistyka. Zarys wykła­du, 6. wyda­nie zak­tu­ali­zo­wał M. Szostak, Of. a Wilters Kluwer busi­ness, Warszawa 2009, s. 81.

[18] J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Prowokacja w Sokole, https://zeszytydebickie.pl/2025/05/06/po-sladach-zbrodni-prowokacja-w-sokole/, opu­bli­ko­wa­no 6.05.2025.

[19] Obwieszczenie o roz­strze­la­niu 100 osób w dniu 2.02. 1944 r. IPN Rz 1/25, s. 40. W publi­ka­cjach spo­tkać moż­na infor­ma­cje, że zda­rze­nie to było w nocy z 31/1 lute­go 1944 r. i było to zamach na powra­ca­ją­ce­go ze Lwowa Hansa Franka. Nie pole­ga to praw­dzie, a powie­la­nie tej infor­ma­cji słu­ży koniunk­tu­ral­nym celom, ze szko­dą dla praw­dy histo­rycz­nej.

[20] IPN Rz 1/25, t.1, s. 363–364.

[21] IPN Rz 191/190, s. 8.