Menu close

Wątpliwości wokół rozstrzelania rodziny Wójcików oraz uczniów dębickich szkół w okresie hitlerowskiej okupacji

Jan Swół

Wątpliwości doty­czą­ce roz­strze­la­nia rodzi­ny Wójcików z Małej oraz nasto­let­nich kon­spi­ra­to­rów wywo­dzą­cych się z dębic­kich szkół nara­sta­ją sto­sun­ko­wo od nie­daw­na. Ugruntowana przez powo­jen­ne opra­co­wa­nia i prze­kaz ust­ny wer­sja wyda­rzeń — spro­wa­dza­ją­ca ich śmierć do kon­se­kwen­cji tzw. nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji w Sokole w 1943 roku — zaczę­ła być pod­da­wa­na kry­tycz­nej rewi­zji. Zastosowanie metod kry­mi­na­li­sty­ki w ana­li­zie mate­ria­łów źró­dło­wych doty­czą­cych budyn­ku Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, peł­nią­ce­go w okre­sie oku­pa­cji funk­cję Soldatenheim, ujaw­ni­ło sze­reg nie­ści­sło­ści w dotych­cza­so­wych usta­le­niach.

 

Miejsce Pamięci Narodowej w Dębicy, ul. Cmentarna (daw­ny cmen­tarz para­fial­ny). Pomnik i zbio­ro­wa mogi­ła roz­strze­la­nych 53 Członków Ruchu Oporu. Źródło: Pismo UM Dębica KPI.1510.1.43.2025, fot. arch. DZH.

Jeszcze raz o pro­wo­ka­cji — w nie­co innym kon­tek­ście

Wydarzenia zwią­za­ne ze skra­dzio­nym kara­bi­nem — lub, według innej wer­sji, trze­ma kara­bi­na­mi, któ­rych kra­dzież osta­tecz­nie nie doszła do skut­ku — od lat sta­no­wią oś nar­ra­cji tłu­ma­czą­cej tra­gicz­ne kon­se­kwen­cje dla osób powią­za­nych z dzia­łal­no­ścią nie­pod­le­gło­ścio­wą. W 2022 roku Ryszard Pajura, odtwa­rza­jąc prze­bieg zda­rzeń w Sokole na pod­sta­wie wska­za­nych źró­deł oraz wła­snych usta­leń, przy­jął, że w budyn­ku tym doszło do dwóch pro­wo­ka­cji wymie­rzo­nych w człon­ków pod­zie­mia.

Według Pajury obie akcje dopro­wa­dzi­ły do roz­strze­la­nia sie­dem­na­stu osób na cmen­ta­rzu żydow­skim w Dębicy. Jedną z ofiar miał być Zbigniew Bartkowicz, któ­ry dzię­ki uda­nej uciecz­ce z miej­sca egze­ku­cji oca­lił życie i stał się jedy­nym zna­nym świad­kiem tych wyda­rzeń. Mimo to nie został prze­słu­cha­ny w toku powo­jen­nych śledztw[1].

Jak wyni­ka z usta­leń auto­ra, zacho­wa­ły się doku­men­ty z 1944 roku wytwo­rzo­ne przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Ropczycach. Wynika z nich jed­no­znacz­nie, że przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia śled­czych były przy­czy­ny i oko­licz­no­ści zamor­do­wa­nia bli­żej nie­okre­ślo­nej licz­by dzie­ci. W krę­gu zain­te­re­so­wa­nia funk­cjo­na­riu­szy PUBP zna­la­zła się Teofila Bochniewicz (prze­słu­chi­wa­na jako podej­rza­na) oraz jej syn, o któ­re­go miej­sce poby­tu pytał pro­wa­dzą­cy prze­słu­cha­nie[2].

Zachowane doku­men­ty sta­no­wią pierw­sze zna­ne źró­dło ukie­run­ko­wa­ne na oso­bę Mieczysława Bochniewicza oraz jego mat­kę. Nie zacho­wa­ły się mate­ria­ły pozwa­la­ją­ce oce­nić, czy zasad­nie PUBP 10 grud­nia 1944 r. posta­wił T. Bochniewicz zarzut udzia­łu w zbrod­ni. Z lako­nicz­nych wyja­śnień utrwa­lo­nych w pro­to­ko­le wyni­ka, że:

  • Podejrzana nie wie, gdzie prze­by­wa jej syn, któ­ry — jak twier­dzi — wyje­chał do Warszawy dwa lata wcze­śniej.
  • Na pyta­nie: Kto wydał na śmierć tyle dzie­ci? odpo­wie­dzia­ła, że nie wie, za co zgi­nę­ły. Wie jedy­nie, że je wymor­do­wa­no.
  • Dowodem w spra­wie była czap­ka jed­ne­go z zamor­do­wa­nych chłop­ców, o czym świad­czy pyta­nie funk­cjo­na­riu­sza: Skąd się wzię­ła u pani czap­ka jed­ne­go z tych chłop­ców?[3]

Podejrzana nie przy­zna­ła się do zarzu­tów, a PUBP nie zgro­ma­dził dowo­dów wska­zu­ją­cych na jej winę. Została zwol­nio­na z aresz­tu, lecz rodzi­na Bochniewiczów nadal pozo­sta­wa­ła w ope­ra­cyj­nym zain­te­re­so­wa­niu urzę­du. T. Bochniewicz była ponow­nie aresz­to­wa­na, o czym świad­czą pro­to­ko­ły prze­słu­chań z mar­ca 1945 r. oraz lute­go 1955 r. Zachowały się rów­nież doku­men­ty z czyn­no­ści ope­ra­cyj­nych pro­wa­dzo­nych od lip­ca 1959 do lip­ca 1964 r.

W mate­ria­łach tych nie ma żad­nej wzmian­ki o nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji w Sokole, nie poja­wia­ją się też nazwi­ska ofiar. Z donie­sień agen­tu­ral­nych wyni­ka nato­miast, że M. Bochniewicz pra­co­wał w Soldatenheimie w Dębicy i miał wydać szes­na­stu mło­dych Polaków — swo­ich kole­gów. Szczególnie inte­re­su­ją­ce jest donie­sie­nie byłe­go poli­cjan­ta gra­na­to­we­go ps. „Wawro”, z któ­re­go wyni­ka, że Bochniewicz był człon­kiem Hitlerjugend i dzia­łał na rzecz gesta­po. Według tej rela­cji zało­żył nie­le­gal­ną orga­ni­za­cję pod­ziem­ną, do któ­rej wcią­gnął kil­ku­na­stu chłop­ców w wie­ku 16–18 lat, a następ­nie doniósł o ich dzia­łal­no­ści wła­dzom nie­miec­kim. W rezul­ta­cie trzy­na­stu mło­dych ludzi aresz­to­wa­no i roz­strze­la­no. Aby zatrzeć śla­dy, Bochniewicz miał zostać pozor­nie aresz­to­wa­ny przez Niemców, lecz po pew­nym cza­sie go zwol­nio­no[4].

W ana­li­zo­wa­nych mate­ria­łach nie poja­wia­ją się nazwi­ska roz­strze­la­nych, a licz­ba ofiar jest nie­jed­no­znacz­na. Nie ma rów­nież żad­nej wzmian­ki o rodzi­nie Wójcików, kra­dzie­ży bro­ni w Sokole ani o uciecz­ce Zbigniewa Bartkowicza.

Reasumując

W świe­tle powyż­szych usta­leń mate­ria­ły ope­ra­cyj­ne PUBP z lat 1944–1964 nie tyl­ko nie potwier­dza­ją wer­sji o nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji w Sokole, lecz prze­ciw­nie — suge­ru­ją odmien­ny począ­tek i kon­tekst zda­rzeń. Zainteresowanie funk­cjo­na­riu­szy kon­cen­tru­je się na rodzi­nie Bochniewiczów, rze­ko­mej zbrod­ni na dzie­ciach oraz dzia­łal­no­ści Mieczysława Bochniewicza w śro­do­wi­sku mło­dzie­żo­wym, a nie na wyda­rze­niach zwią­za­nych z kra­dzie­żą bro­ni z jego udzia­łem oraz jego inspi­ra­cji.

W spra­wie egze­ku­cji 17 osób na cmen­ta­rzu żydow­skim mate­ria­ły te nie wno­szą żad­nych usta­leń: nie poja­wia się ani jed­no nazwi­sko ofia­ry, brak jest jakiej­kol­wiek wzmian­ki o rodzi­nie Wójcików, uciecz­ce Zbigniewa Bartkowicza czy akcji w Sokole. Z kry­mi­na­li­stycz­ne­go punk­tu widze­nia jest to infor­ma­cja istot­na — wska­zu­je bowiem na koniecz­ność usta­le­nia, któ­re źró­dła jako pierw­sze dys­po­no­wa­ły wia­ry­god­ny­mi dany­mi.

Wartości infor­ma­cyj­nej powo­jen­nych usta­leń ope­ra­cyj­nych nie nale­ży prze­ce­niać, lecz tak­że nie moż­na ich pomi­jać. Fakt poja­wie­nia się w kro­ni­ce Piotra Bosia infor­ma­cji o M. Bochniewiczu może pozo­sta­wać w związ­ku z czyn­no­ścia­mi ope­ra­cyj­ny­mi, o któ­rych mowa. Dla peł­nej jasno­ści nale­ży pod­kre­ślić, że Boś pozo­sta­je poza jaki­mi­kol­wiek podej­rze­nia­mi o współ­pra­cę agen­tu­ral­ną; to, co udo­ku­men­to­wał jako pierw­szy, nale­ży inter­pre­to­wać jako dzia­ła­nie w dobrej wie­rze. Nie moż­na jed­nak wyklu­czyć, że oso­by pozy­ska­ne do współ­pra­cy z orga­na­mi bez­pie­czeń­stwa poszu­ki­wa­ły infor­ma­cji rów­nież w jego oto­cze­niu — jest to jedy­nie hipo­te­za robo­cza.

Rozbieżność mię­dzy prze­ka­zem powo­jen­nych mate­ria­łów ope­ra­cyj­nych a nar­ra­cją utrwa­lo­ną w lite­ra­tu­rze lokal­nej wska­zu­je, że rekon­struk­cja wyda­rzeń z wio­sny 1943 r. musi uwzględ­niać ciąg zda­rzeń od momen­tu poja­wie­nia się pierw­szych infor­ma­cji. Dopiero zesta­wie­nie wszyst­kich dostęp­nych źró­deł — archi­wal­nych, ope­ra­cyj­nych oraz usta­leń śled­czych — pozwo­li okre­ślić, czy mamy do czy­nie­nia z jed­ną histo­rią opo­wie­dzia­ną na róż­ne spo­so­by, czy z dwo­ma odmien­ny­mi cią­ga­mi zda­rzeń, nie wyklu­cza­jąc tak­że innych sce­na­riu­szy.

Kryminalistyka i jej prak­tycz­na przy­dat­ność

Wiedza kry­mi­na­li­stycz­na odgry­wa klu­czo­wą rolę w rekon­struk­cji zda­rzeń, usta­la­niu ich przy­czyn oraz iden­ty­fi­ka­cji osób z nimi zwią­za­nych. Jej zakres jest roz­le­gły, ponie­waż kry­mi­na­li­sty­ka czer­pie z dorob­ku wie­lu dys­cy­plin nauko­wych, adap­tu­jąc ich osią­gnię­cia do wła­snych potrzeb — zarów­no poprzez bez­po­śred­nie zasto­so­wa­nie, jak i poprzez two­rze­nie na ich pod­sta­wie wła­snych, ory­gi­nal­nych metod[5].

W uję­ciu tak­tycz­nym meto­da kry­mi­na­li­stycz­na sta­no­wi celo­wo dobra­ny zespół czyn­no­ści i środ­ków, któ­rych kon­se­kwent­ne i ade­kwat­ne zasto­so­wa­nie — przy zacho­wa­niu wła­ści­wych rela­cji mię­dzy ele­men­ta­mi tego zespo­łu — umoż­li­wia efek­tyw­ne docho­dze­nie do praw­dy[6]. Celem badań kry­mi­na­li­stycz­nych jest usta­le­nie praw­dy obiek­tyw­nej, co wią­że się z obo­wiąz­kiem uwzględ­nia­nia infor­ma­cji prze­ma­wia­ją­cych zarów­no na nie­ko­rzyść, jak i na korzyść każ­de­go rze­ko­me­go spraw­cy.

Kryminalistyk, chcąc unik­nąć błę­dów, powi­nien zacho­wać powścią­gli­wość wobec wszel­kich napły­wa­ją­cych infor­ma­cji, a jed­no­cze­śnie wyka­zy­wać aktyw­ność w poszu­ki­wa­niu ich źró­deł — zarów­no oso­bo­wych, jak i rze­czo­wych. W kry­mi­na­li­sty­ce brak infor­ma­cji o zda­rze­niu rów­nież sta­no­wi infor­ma­cję mają­cą wpływ na czyn­no­ści wykryw­cze.

Z powyż­sze­go wyni­ka, że docho­dze­nie do praw­dy o każ­dym zda­rze­niu jest pro­ce­sem zło­żo­nym i zależ­nym od wie­lu czyn­ni­ków. Jednym z nich jest upływ cza­su, któ­ry zacie­ra w pamię­ci świad­ków prze­ży­cia, szcze­gó­ły i oko­licz­no­ści zda­rzeń. Mając na uwa­dze doświad­cze­nia prak­ty­ki oraz cele dydak­tycz­ne, autor zakła­da, że wie­dza kry­mi­na­li­stycz­na oka­że się przy­dat­na w usta­le­niu, któ­re ele­men­ty prze­ka­zu sta­no­wią fakt, a któ­re są lite­rac­ką fik­cją lub znie­kształ­co­ny­mi, zasły­sza­ny­mi infor­ma­cja­mi. To zało­że­nie będzie mia­ło odzwier­cie­dle­nie w dal­szych roz­wa­ża­niach.

Skąd wąt­pli­wo­ści oraz ich przy­czy­ny

Narastające wąt­pli­wo­ści nie poja­wi­ły się przy­pad­ko­wo, lecz są następ­stwem ukie­run­ko­wa­nych badań. Wynikają z kon­fron­ta­cji tego, co wyszło spod pió­ra miej­sco­wych historyków‑dokumentalistów oraz powo­jen­nej nar­ra­cji, z mate­ria­ła­mi źró­dło­wy­mi, któ­re — choć frag­men­ta­rycz­ne — ujaw­nia­ją istot­ne roz­bież­no­ści mię­dzy prze­ka­zem tra­dy­cyj­nym a usta­le­nia­mi doko­na­ny­mi w toku czyn­no­ści urzę­do­wych upraw­nio­nych orga­nów. To wła­śnie te nie­zgod­no­ści sta­no­wią punkt wyj­ścia do kry­tycz­nej rewi­zji dotych­cza­so­wych usta­leń.

Wątpliwości rodzą się tam, gdzie tra­dy­cyj­ny prze­kaz prze­sta­je przy­sta­wać do mate­ria­łów źró­dło­wych. W miej­scach, w któ­rych pamięć zbio­ro­wa utrwa­li­ła jed­ną wer­sję wyda­rzeń — nie­jed­no­krot­nie bez­kry­tycz­nie przyj­mo­wa­ną — doku­men­ty spo­rzą­dzo­ne urzę­do­wo wska­zu­ją na moż­li­wie zupeł­nie inny ciąg zda­rzeń. Pęknięcie mię­dzy pamię­cią a źró­dłem doma­ga się wyja­śnie­nia. Kwestia ta zosta­nie roz­wi­nię­ta w dal­szej czę­ści opra­co­wa­nia.

Źródłem wąt­pli­wo­ści jest kon­flikt nar­ra­cji, któ­ry ogra­ni­cza­my do dwóch zasad­ni­czych kwe­stii: prze­bie­gu pro­wo­ka­cji oraz jej skut­ku, czy­li usta­le­nia, kogo i w jakich oko­licz­no­ściach roz­strze­la­no.

  • Narracja powo­jen­na — Antoni Stańko

Po woj­nie posta­no­wio­no „moż­li­wie wier­nie” odtwo­rzyć prze­bieg zda­rzeń histo­rycz­nych doty­czą­cych Armii Krajowej w powie­cie dębic­kim w okre­sie oku­pa­cji nie­miec­kiej. Cel ten został wyraź­nie okre­ślo­ny we wstę­pie książ­ki Antoniego Stańki[7]. Praca nad nią była wyni­kiem trzy­na­sto­let­nich badań. Autor infor­mu­je, że zebra­ny i wstęp­nie opra­co­wa­ny mate­riał pod­da­no kon­sul­ta­cji w ramach dwóch semi­na­riów histo­rycz­nych w 1970 r.[8] Maszynopis książ­ki, spo­rzą­dzo­ny na pra­wach ręko­pi­su, powstał w 1975 r. W nim wymie­nio­no oso­by roz­strze­la­ne 11 kwiet­nia 1943 r., w tym rodzi­nę Wójcików[9]. Książkę wyda­no dzie­więć lat póź­niej — w 1984 r.

Stańko wspo­mi­na o nie­miec­kiej pro­wo­ka­cji, lecz pomi­ja istot­ny fakt: w dosta­wie skra­dzio­ne­go kara­bi­nu do Wójcików pośred­ni­czył sąsiad, Feliks Książek z Małej. Trudno usta­lić, z jakie­go powo­du autor zre­zy­gno­wał z uwzględ­nie­nia tej infor­ma­cji. Udział Książka w trans­por­cie bro­ni z Dębicy do Małej potwier­dza Wojciech Wójcik – świa­dek zda­rzeń[10].

  • Relacja Władysława Strumskiego

W opi­sie Władysława Strumskiego spo­ty­ka­my odmien­ną wer­sję kra­dzie­ży oraz zatrzy­ma­nia spraw­ców akcji ukie­run­ko­wa­nej na zdo­by­cie bro­ni[11]. Techniczne aspek­ty kra­dzie­ży — na pod­sta­wie rela­cji Strumskiego — pod­da­no ana­li­zie kry­mi­na­li­stycz­nej[12]. Autor arty­ku­łu doszedł do wnio­sku, że spo­sób wej­ścia do pomiesz­cze­nia na pierw­szym pię­trze jest mało praw­do­po­dob­ny, nato­miast wej­ście całej trój­ki do loka­lu wyda­je się logicz­nie nie­uza­sad­nio­ne.

Do innych wnio­sków doszedł Ryszard Pajura. Czy bada­nie w ramach tzw. „wer­sji nie­praw­do­po­dob­nej” oka­że się przy­dat­ne w usta­le­niach fak­tycz­nych[13], będzie moż­na stwier­dzić dopie­ro po odna­le­zie­niu pro­to­ko­łu, na któ­ry Pajura się powo­łu­je[14]. To rodzi wąt­pli­wo­ści, lecz jest zbyt wcze­śnie, aby je w peł­ni roz­wi­jać.

  • Opracowania Bartosza i Brzęka

Wątpliwości nale­ży odnieść rów­nież do innych źró­deł wyko­rzy­sty­wa­nych przez Pajurę przy per­so­na­li­zo­wa­niu ofiar, tj. opra­co­wań Władysława Bartosza[15] i Gabriela Brzęka[16]. Istnieją dwie przy­czy­ny takie­go sta­nu rze­czy: po pierw­sze, część usta­leń nie pod­da­je się wery­fi­ka­cji; po dru­gie, opra­co­wa­nia te — w inte­re­su­ją­cych nas kwe­stiach — zawie­ra­ją błę­dy.

  • Dokumenty z zaso­bów IPN

Dokumenty z zaso­bów archi­wal­nych IPN — zwłasz­cza pro­to­ko­ły prze­słu­chań świad­ków — wyma­ga­ją kry­tycz­nej oce­ny. Upływ cza­su pro­wa­dzi do natu­ral­nych znie­kształ­ceń pamię­ci, a przy niskiej jako­ści prze­słu­chań potę­gu­je powsta­wa­nie sprzecz­nych rela­cji, co utrud­nia usta­le­nie, któ­re świa­dec­twa i w jakim stop­niu odzwier­cie­dla­ją rze­czy­wi­sty prze­bieg zda­rzeń[17].

Należy rów­nież pamię­tać, że doku­men­ty urzę­do­we doty­czą­ce zda­rzeń z okre­su oku­pa­cji, takie jak akty zgo­nu, odzwier­cie­dla­ją stan usta­lo­ny w toku postę­po­wa­nia admi­ni­stra­cyj­ne­go lub sądo­we­go. Nie zawsze odpo­wia­da on dacie śmier­ci danej oso­by. Uchwycenie takich drob­nych nie­zgod­no­ści sta­je się impul­sem do ponow­nej ana­li­zy mate­ria­łu źró­dło­we­go i pozwa­la na bar­dziej pre­cy­zyj­ną rekon­struk­cję wyda­rzeń.

 

Obwoluta akt spra­wy Ko 17/86. Źródło: IPN Rzeszów, fot. arch. DZH.

 Od wykła­du do przy­kła­du

Już daw­no zauwa­żo­no, na grun­cie prak­ty­ki kry­mi­na­li­stycz­nej, że pro­ce­sy poznaw­cze — jako odbi­cie rze­czy­wi­sto­ści w świa­do­mo­ści czło­wie­ka — nastę­pu­ją przez wra­że­nia, spo­strze­że­nia, wyobra­że­nia i myśli. Poznania nie moż­na ogra­ni­czać tyl­ko do odzwier­cie­dla­nia ota­cza­ją­cych nas zja­wisk, lecz uwzględ­niać nale­ży sto­su­nek czło­wie­ka do oddzia­ły­wa­nia na nie­go oto­cze­nia[18]. Proces odtwa­rza­nia minio­nych zda­rzeń jest nie­zwy­kle zło­żo­ny, a kon­for­mi­stycz­ne zacho­wa­nia powin­ny być rów­nież bra­ne pod uwa­gę przy inter­pre­to­wa­niu wypo­wie­dzi bądź ana­li­zie tre­ści udo­ku­men­to­wa­nych wspo­mnień bądź rela­cji.

Zwrócono uwa­gę nie­co wcze­śniej, że A. Stańko pomi­nął fakt trans­por­tu bro­ni przez F. Książka z Dębicy do Małej. Dla Stańki była to infor­ma­cja mało istot­na, dla oso­by lub insty­tu­cji odtwa­rza­ją­cej prze­bieg zda­rzeń — bar­dzo waż­na. Stosunkowo łatwo sobie wyobra­zić, że trans­port musiał być wcze­śniej uzgod­nio­ny, a skra­dzio­na broń była ukry­wa­na w nie­usta­lo­nym przez niko­go miej­scu. Skoro przy­ję­to, że Bochniewicz był na usłu­gach gesta­po, w kon­se­kwen­cji nale­ży zakła­dać, że Książek rów­nież powi­nien zna­leźć się w orbi­cie zain­te­re­so­wa­nia nie­miec­kich orga­nów ści­ga­nia. Nie ma prze­ka­zów, że był. Teoretycznie rzecz ujmu­jąc, to powin­no się wyda­rzyć.

Autor pozo­sta­wia teo­re­tycz­ne roz­wa­ża­nia, prze­cho­dząc do udo­ku­men­to­wa­ne­go fak­tu zwią­za­ne­go z oko­licz­no­ścią aresz­to­wa­nia Antoniego Pocicy i Zdzisława Lesiaka. Obydwaj, jako ucznio­wie szko­ły han­dlo­wej w Dębicy, zosta­li aresz­to­wa­ni — jak wyni­ka z usta­leń śledz­twa — w Wielką Niedzielę 1943 roku, któ­ra przy­pa­da­ła na 25 kwiet­nia.

Nazwisko Lesiaka wid­nie­je na pły­cie upa­mięt­nia­ją­cej ofia­ry hitle­row­skie­go ter­ro­ru, na pomni­ku zlo­ka­li­zo­wa­nym na daw­nym cmen­ta­rzu para­fial­nym w Dębicy. Brak tego nazwi­ska w bio­gra­mach opra­co­wa­nych przez A. Stańko — na co autor zwró­cił uwa­gę — dopro­wa­dził do popraw­nych usta­leń na grun­cie publi­cy­stycz­nym dopie­ro w 2026 roku[19].

Podjęte z zawie­sze­nia śledz­two (sygn. akt 2/69), pro­wa­dzo­ne przez Instytut Pamięci Narodowej, Okręgową Komisję Ścigania Zbrodni prze­ciw­ko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie, zakoń­czo­ne zosta­ło posta­no­wie­niem z 9 lip­ca 2010 roku[20]. Ustalono, że Lesiak żyje (zło­żył nawet zezna­nia)[21], a Pocica nie mógł zostać roz­strze­la­ny 11 kwiet­nia 1943 r., gdyż został aresz­to­wa­ny 25 kwiet­nia.

 

Tablica przy­twier­dzo­na do pomni­ka poświę­co­ne­go Pamięci Bojowników Podziemnych stra­co­nych przez hitle­row­ców, na daw­nym cmen­ta­rzu para­fial­nym (obec­nie komu­nal­nym) w Dębicy; wyko­na­na po 1999 roku. Fot. arch. DZH.

Ten przy­kład ilu­stru­je, że pozor­nie drob­ne wąt­pli­wo­ści bądź nie­zgod­no­ści mogą pro­wa­dzić do popraw­nych usta­leń odno­szą­cych się do fak­tów. Jedynie na takiej pod­sta­wie moż­na doko­ny­wać ocen histo­rycz­nych. Przez 16 lat praw­da zale­ga­ła pomię­dzy okład­ka­mi akt śledz­twa. Gdyby nie trud­no­ści z odna­le­zie­niem dru­gie­go pro­to­ko­łu prze­słu­cha­nia A. Bartkowicza, praw­da mogła­by cze­kać na ujaw­nie­nie jesz­cze dłu­żej. Temu co napi­sał Stańko lub Strumski pod­po­rząd­ko­wa­ne są póź­niej­sze rela­cje i opi­sy histo­rycz­ne.

 

Akapit z posta­no­wie­nia pro­ku­ra­to­ra IPN OKSZPNP w Rzeszowie, sygn. akt. S 71/10/ZN z 9 lip­ca 2010. Fot. auto­ra.

Nowe źró­dła, nowe pyta­nia

W prak­ty­ce badaw­czej każ­dy szcze­gół – nawet ten wcze­śniej uzna­ny za mar­gi­nal­ny – może oka­zać się klu­czem do rekon­struk­cji prze­bie­gu zda­rzeń. Dlatego pro­ces docho­dze­nia do fak­tów wyma­ga nie tyl­ko ana­li­zy doku­men­tów, lecz tak­że kon­se­kwent­ne­go pod­wa­ża­nia utar­tych nar­ra­cji oraz goto­wo­ści do rewi­zji wcze­śniej­szych ocen. Tylko w takim podej­ściu moż­li­we jest zbli­że­nie się do praw­dy histo­rycz­nej, któ­ra nie wyni­ka z auto­ry­te­tu, lecz z cier­pli­we­go i kry­tycz­ne­go podej­ścia bada­cza.

Pojawienie się nowych źró­deł w posta­ci mate­ria­łów PUBP z lat 1944–1964 otwo­rzy­ło prze­strzeń dla pytań, któ­rych wcze­śniej nie moż­na było posta­wić. Brak zain­te­re­so­wa­nia doku­men­ta­mi zale­ga­ją­cy­mi w archi­wach i skład­ni­cach akt spra­wił, że w dotych­cza­so­wych opra­co­wa­niach zabra­kło usta­leń orga­nów admi­ni­stra­cji publicz­nej, sądów i pro­ku­ra­tu­ry. Pominięcie tych źró­deł – nie­za­leż­nie od moty­wów – mia­ło oczy­wi­sty wpływ na treść opi­sów oraz wia­ry­god­ność usta­leń wszyst­kich auto­rów, do któ­rych w róż­nym zakre­sie nastą­pi­ło nawią­za­nie.

Skala znie­kształ­ceń fak­tów jest róż­na. O ile lite­rac­ką fan­ta­zję Władysława Strumskiego przy opi­sie uciecz­ki Zbigniewa Bartkowicza moż­na trak­to­wać jako ele­ment utwo­ru, o tyle barw­ny opis kra­dzie­ży bro­ni z nega­tyw­ną rolą Mieczysława Bochniewicza wyma­ga kry­tycz­nej oce­ny. Nie jest to obro­na Bochniewicza, lecz wyraz sza­cun­ku dla wie­dzy kry­mi­na­li­stycz­nej, któ­ra w dotych­cza­so­wych nar­ra­cjach bywa­ła mar­gi­na­li­zo­wa­na. Nie ma prze­stęp­stwa dosko­na­łe­go – i nie ma kłam­stwa dosko­na­łe­go.

Osobną kate­go­rią są fak­ty z oku­pa­cyj­nej prze­szło­ści, któ­re zaist­nia­ły, lecz nie zna­la­zły odzwier­cie­dle­nia w opi­sach książ­ko­wych – czy­li prze­mil­cze­nia. Z akt Ko 17/86 wyni­ka, że zaraz po roz­strze­la­niu chłop­ców w domu świad­ka mówio­no, iż oso­bą, któ­ra ich zdra­dzi­ła, była sio­stra Teofila Szewczyka. Strumski wymie­nia go jako ofia­rę nie­miec­kie­go ter­ro­ru; Stańce Teofil Szewczyk nie jest zna­ny. Antoni Szewczyk, któ­re­go nazwi­sko wid­nie­je na tabli­cy przy pomni­ku, nie poja­wia się w opra­co­wa­niach i aktach śledztw. Stanisław Szewczyk był aresz­to­wa­ny w 1941 roku, zgi­nął w Oświęcimiu w 1944 roku[22].

W tym samym śledz­twie jeden ze świad­ków zeznał (12.08.1986), że widział, jak Bochniewicz przy­pro­wa­dził pod Sokół żan­dar­mów, któ­rzy doko­na­li aresz­to­wa­nia. Zdarzenie mia­ło miej­sce w porze obia­do­wej, praw­do­po­dob­nie w mar­cu. Świadek znał Bochniewicza dobrze i zapa­mię­tał jego ubiór. Relacji tej nie dali wia­ry W. Strumski i A. Stańko, któ­rym – jak zakła­da autor – infor­ma­cja ta była zna­na. Gdyby było ina­czej, w publi­ka­cjach z 1990 roku zapew­ne zosta­ła­by przy­to­czo­na.

Bardziej szcze­gó­ło­we omó­wie­nie mate­ria­łów śledz­twa oraz usta­leń pro­ku­ra­tu­ry zosta­nie przed­sta­wio­ne w innym arty­ku­le. Na obec­nym eta­pie wystar­cza­ją­ce jest ogól­ne wska­za­nie na zezna­nia dwóch świad­ków, bez koniecz­no­ści poda­wa­nia ich nazwisk. Anonimowość ta wyni­ka z cha­rak­te­ru mate­ria­łu dowo­do­we­go oraz potrze­by zacho­wa­nia zasad obo­wią­zu­ją­cych w kry­mi­na­li­sty­ce: dopie­ro zesta­wie­nie wszyst­kich rela­cji, doku­men­tów i usta­leń ope­ra­cyj­nych pozwo­li na peł­ną oce­nę ich wia­ry­god­no­ści oraz zna­cze­nia dla rekon­struk­cji wyda­rzeń któ­re sku­pia­ją naszą uwa­gę.

Zakończenie

Wątpliwości naro­słe wokół roz­strze­la­nia rodzi­ny Wójcików oraz uczniów dębic­kich szkół nie są efek­tem pole­micz­nej potrze­by pod­wa­ża­nia lokal­nej tra­dy­cji, lecz kon­se­kwen­cją zetknię­cia jej z mate­ria­łem źró­dło­wym, któ­ry — choć frag­men­ta­rycz­ny — doma­ga się ponow­ne­go odczy­ta­nia. Dokumenty PUBP z lat 1944–1964, zezna­nia świad­ków, akta śledztw, odkry­ty ręko­pis A. Stańki oraz kry­mi­na­li­stycz­na ana­li­za tech­nicz­nych aspek­tów zda­rzeń two­rzą obraz nie tyle sprzecz­ny z dotych­cza­so­wą nar­ra­cją, ile odmien­ny w swo­im rdze­niu. W tym obra­zie nie ma miej­sca na pro­stą opo­wieść o pro­wo­ka­cji w Sokole, któ­ra rze­ko­mo mia­ła wyzna­czyć los wszyst­kich ofiar. Pojawiają się nato­miast nowe posta­cie, nowe moty­wy, nowe cią­gi zda­rzeń — oraz prze­mil­cze­nia, któ­re przez dzie­się­cio­le­cia kształ­to­wa­ły pamięć zbio­ro­wą.

W świe­tle tych usta­leń rekon­struk­cja wyda­rzeń z wio­sny 1943 roku musi zostać uwol­nio­na od sche­ma­tów narzu­co­nych przez powo­jen­ne opra­co­wa­nia. Kryminalistyka uczy, że brak infor­ma­cji jest rów­nież infor­ma­cją, a każ­dy szcze­gół — nawet ten pomi­nię­ty przez auto­rów wcze­śniej­szych publi­ka­cji — może zmie­nić bieg inter­pre­ta­cji. Dlatego koniecz­ne jest zesta­wie­nie peł­ne­go kor­pu­su źró­deł: archi­wal­nych, ope­ra­cyj­nych, śled­czych oraz świa­dectw pamię­ci, któ­re — choć zawod­ne — pozo­sta­ją jed­nym z nie­licz­nych śla­dów tam­tych dni.

Dzisiejsze wąt­pli­wo­ści nie są ozna­ką sła­bo­ści histo­rio­gra­fii lokal­nej, lecz jej doj­rze­wa­nia. To prze­jaw trium­fu nauki — przede wszyst­kim wie­dzy kry­mi­na­li­stycz­nej — któ­ra poka­zu­je swo­ją war­tość w ana­li­zie zło­żo­nych wyda­rzeń i udo­wad­nia, że jej narzę­dzia mogą być sku­tecz­nie sto­so­wa­ne w bada­niach histo­rycz­nych. Wątpliwości otwie­ra­ją prze­strzeń dla pytań, któ­re wcze­śniej nie mogły zostać posta­wio­ne, i dla usta­leń, któ­re przez dzie­się­cio­le­cia pozo­sta­wa­ły w cie­niu.

Prawda histo­rycz­na nie jest sta­nem zasta­nym — jest pro­ce­sem, któ­ry wyma­ga cier­pli­wo­ści, kry­ty­cy­zmu i odwa­gi w kwe­stio­no­wa­niu tego, co przez lata ucho­dzi­ło za pew­nik. Dlatego dal­sze bada­nia opar­te na peł­nym kor­pu­sie źró­deł są nie tyl­ko potrze­bą nauko­wą, lecz obo­wiąz­kiem wobec tych, któ­rych losy pró­bu­je­my zro­zu­mieć. Tylko w takim podej­ściu moż­li­we będzie roz­strzy­gnię­cie, czy tra­ge­dia rodzi­ny Wójcików i mło­dych kon­spi­ra­to­rów była skut­kiem jed­nej pro­wo­ka­cji, czy też wyni­ka­ła z odmien­ne­go, dotąd prze­mil­cza­ne­go cią­gu zda­rzeń — i dopie­ro wte­dy będzie­my mogli oddać spra­wie­dli­wość tym, któ­rych pamięć przez lata spo­wi­ja­ła nie­pew­ność.

[1] Z usta­leń auto­ra wyni­ka, że Z. Bartkowicz ur. 19.02.1924, zmarł 9.12.1946 r.

[2] Zob. J. Swół, K. Zalewska, Powrót do zbrod­ni (I), Rocznik Muzeum Regionalnego w Dębicy 2021, tom VI, Dębica 2022, s.45–82.

[3] Tamże, s. 58.

[4] Tamże, s. 64.

[5] E. Gruza, M. Goc, J. Moszczyński, Kryminalistyka – czy­li rzecz o meto­dach śled­czych, Wyd. Ak. i Profesjonalne, Warszawa 2008, s. 19.

[6] T. Hanausek, Zarys tak­ty­ki kry­mi­na­li­stycz­nej, Dom Wyd. ABC, Warszawa 1994, s. 53.

[7] A. Stańko, Gdzie Karpat pro­gi. Armia Krajowa w powie­cie dębic­kim, Inst. Wyd, Pax Warszawa 1984, s. 5.

[8] Tamże, s.7–8.

[9] Z opi­su na str. 147/148 wyni­ka, że po aresz­to­wa­niu rodzi­ny Wójcików, Niemcy aresz­to­wa­li Ciurkota i Bartkowicza (5.04. 1943 r.) a następ­nie dal­szych dzie­wię­ciu człon­ków AK, uczniów szko­ły mecha­nicz­nej, han­dlo­wej i gim­na­zjum. Wymieniony wśród ofiar Bronisław Longosz aresz­to­wa­ny został w nocy 1 kwiet­nia 1943 r. ; Bronisława Michalik wymie­nio­na w gro­nie osób roz­strze­la­nych w tym dniu, nie była uczen­ni­cą szko­ły. Rozstrzelano 17 osób, w maszy­no­pi­sie wid­nie­je 15 nazwisk.

[10] W. Wójcik, Zapach dymu… Wspomnienia „Dworzana”, Dębica 1992, s. 110.

[11] W. Strumski, Wojenne losy uczniów, Dębickie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, „Oficyna Wydawnicza” Woj. Ośr. Kultury w Tarnowie, Tarnów-Dębica 1990, s. 41–43.

[12] J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Zdrada, https://zeszytydebickie.pl/2025/04/10/po-sladach-zbrodni-zdrada/, opu­bli­ko­wa­no 10.04.2025, dostęp 21.09.2026; J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Prowokacja w Sokole, https://zeszytydebickie.pl/2025/05/06/po-sladach-zbrodni-prowokacja-w-sokole/, opu­bli­ko­wa­no 6.05.2025, dostęp 21.09.2026.

[13] J. Swół, Prowokacja w Sokole – wer­sja nie­praw­do­po­dob­na, https://zeszytydebickie.pl/2026/09/10/prowokacje-w-sokole-wersja-nieprawdopodobna‑i/, opu­bli­ko­wa­no 10.09.2026.

[14] Protokół prze­słu­cha­nia świad­ka Antoniego Bartkowicza z 22.12.1967 r. któ­re­go we wska­za­nym źró­dle nie ma.

[15] W. Bartosz, Księga chwa­ły powia­tu dębic­kie­go, cz. II, Dębica 1993 r., s.20–21.

[16] G. Brzęk, Tajna oświa­ta cywil­na i woj­sko­wa w Rzeszowskiem i Dębickiem w mro­kach hitle­row­skiej oku­pa­cji, Rzeszów 1988, s. 76.

[17] Rozwiązanie poja­wia­ją­ce­go się pro­ble­mu czy wyja­śnie­nia jakiejś kwe­stii wyma­ga posta­wie­nie dwóch pytań, co nale­ży usta­lić, a następ­nie jak doko­nać takich usta­leń. Pomocna jest tzw. regu­ła sied­miu zło­tych pytań oraz pyta­nia wykryw­cze. Do nich autor nawią­zy­wał w jed­nym z wcze­śniej­szych arty­ku­łów. Zob. J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Niemiecka pro­wo­ka­cja – hipo­te­zy oraz wnio­ski, https://zeszytydebickie.pl/2025/07/09/po-sladach-zbrodni-niemiecka-prowokacja-hipotezy-oraz-wnioski/, opu­bli­ko­wa­no 9.07.2025, dostęp 21.09.2026; J. Swół, Po śla­dach zbrod­ni. Z Dębicy do Małej koło Ropczyc, https://zeszytydebickie.pl/2025/03/27/po-sladach-zbrodni-z-debicy-do-malej-kolo-ropczyc/, opu­bli­ko­wa­no 27.03.2025, dostęp 21.09.2026.

[18] S. Adamczak, T. Hanausek, J. Jarosz, Kryminalistyka. Zagadnienia wybra­ne, UJ Kraków 1971, s. 53.

[19] J. Swół, Echa listu otwar­te­go do Burmistrza Miasta Dębicy i rad­nych Rady Miejskiej – dobra i zła wia­do­mość, https://zeszytydebickie.pl/2026/09/18/echa-listu-otwartego-do-burmistrza-miasta-debicy-i-radnych-rady-miejskiej-dobra-i-zla-wiadomosc/, opu­bli­ko­wa­no 18.09.2026.

[20] IPN OKSZPNP w Rzeszowie, sygn.. akt. S 71/10/ZN.

[21] W dniu wyzna­czo­nej egze­ku­cji, mają­cej sta­no­wić wyko­na­nie wyro­ku za dzia­łal­ność w Armii Krajowej, ska­za­ny wyko­rzy­stał nie­uwa­gę kon­wo­ju i zbiegł w kie­run­ku kapli­cy cmen­tar­nej. Po zdo­by­ciu bro­ni prze­do­stał się do oddzia­łu par­ty­zanc­kie­go dzia­ła­ją­ce­go w rejo­nie Podgrodzia, gdzie pozo­sta­wał do zakoń­cze­nia walk. Do 1947 r. ukry­wał się. W 1949 r. został ska­za­ny na 10 lat pozba­wie­nia wol­no­ści za nie­ujaw­nie­nie przy­na­leż­no­ści do AK.

[22] A. Stańko, Gdzie Karpat …., wyd. cyt., s. 283.