Jan Swół
Badania dotyczące niemieckich działań prowadzonych w okresie okupacji na terenie Dębicy i okolicznych miejscowości, wymierzonych przeciwko osobom zaangażowanym w konspirację, przyniosły już kilka artykułów. Autor nawiązywał w nich do opisów i ustaleń związanych z niemiecką prowokacją w dębickim Sokole, który w czasie okupacji pełnił funkcję Domu Niemieckiego Żołnierza (Soldatenheim). W zamierzeniu miało to wzbogacić dotychczasową wiedzę o przebiegu wydarzeń.
Dotychczasowe publikacje rzeczywiście poszerzyły zakres informacji, choć w nieco innym kierunku, niż pierwotnie zakładano. Zastosowanie metod kryminalistycznych w analizie zdarzeń związanych z prowokacją — lub prowokacjami — ujawniło liczne sprzeczności dotyczące faktów. Niezależnie od ich przyczyn, wskazują one na potrzebę dalszych, uzupełniających badań. Możliwości ich przeprowadzenia istnieją, a omówienie tego zagadnienia pojawi się w dalszej części pracy.
Niniejszy tekst stanowi wprowadzenie do kolejnego artykułu i zapowiada kontynuację wcześniejszych publikacji o podobnym charakterze.
Dębica, ul. Cmentarna, 2025. Inskrypcja na tablicy głównej pomnika i zbiorowej mogiły rozstrzelanych 53 członków ruchu oporu. Fot. arch. DZH.
Krótkie nawiązanie do tytułu
Autor nie jest historykiem z wykształcenia, lecz kryminalistykiem. Jego zadaniem jest odtwarzanie zdarzeń minionych — a więc historycznych — na podstawie ich przyczyn, skutków, śladów i następstw. W tym sensie kryminalistyka styka się z historią: obie dążą do rekonstrukcji przeszłości, choć posługują się innymi narzędziami. Historyk to badacz dziejów, którego opinie opierają się na źródłach i ustaleniach naukowych[1]; zaufanie, jakim go darzymy, wynika z przekonania, że jego wnioski są rezultatem przygotowania zawodowego oraz rzetelnych badań.
Cyrulik w średniowieczu był jednocześnie fryzjerem i felczerem — rzemieślnikiem wykonującym drobne zabiegi medyczne[2]. W ujęciu metaforycznym to ktoś, kto sprawia wrażenie wszechwiedzącego, a swoją pewność buduje na zręcznym operowaniu argumentami, nie zawsze popartymi faktami. Zamiast brzytwy czy nożyczek używa pióra, tworząc narrację mającą moc przekonywania.
Iluzjonista tworzy złudzenia[3], sprawiając, że odbiorcy widzą rzeczy sprzeczne z logiką. W kontekście okupacyjnych wydarzeń to metafora osób, które potrafiły zbudować wersję zdarzeń niezgodną z rzeczywistością — poprzez sugestię, emocje lub umiejętne konstruowanie pozornej spójności opowieści.
Szaman, obdarzony w tradycjach różnych ludów nadprzyrodzoną mocą, pośredniczy między światem duchów a ludzi[4]. W niektórych opisach okupacyjnych wydarzeń odnajdujemy podobny mechanizm: tworzenie opisów oraz informacji jakby pochodziły od tych, którzy zginęli, oraz bezrefleksyjne przetwarzanie informacji nieweryfikowalnych. Przez dziesięciolecia nie kwestionowano oczywistych nieścisłości, a ich utrwalanie wynikało częściej z wiary w autorytet niż z krytycznej analizy.
Wszystkie te metafory pokazują, jak łatwo narracja historyczna może ulec deformacji, jeśli nie zostanie poddana weryfikacji narzędziami pozwalającymi oddzielić fakt od interpretacji. Autor dostrzega przy tym brak zainteresowania historyków regionalistów wykorzystaniem metod kryminalistyki, które mogłyby znacząco pogłębić wiedzę o okupacyjnych wydarzeniach w Dębicy.
Kryminalistyka w działaniu
Współczesna kryminalistyka to nauka zajmująca się metodami rozpoznawania, wykrywania i udowadniania przestępstw. Jedną z najbardziej precyzyjnych prób jej ujęcia jest „piętrowa definicja” prof. Tadeusza Hanauska[5].
W ujęciu Hanauska kryminalistyka obejmuje taktyczne zasady działania oraz techniczne metody służące rozpoznawaniu i wykrywaniu przestępstw, a także ustalaniu, czy istnieje związek między osobami, miejscami i zdarzeniami[6]. Już ten fragment definicji pokazuje praktyczny charakter tej nauki: kryminalistyka jest nastawiona na ustalanie faktów, weryfikację informacji i rekonstrukcję przebiegu zdarzeń.
W praktyce kryminalistyka opiera się na informacji: jej jakości, źródle, możliwości weryfikacji oraz konfrontacji z innymi danymi. Dotychczasowe analizy pokazują, że narzędzia kryminalistyki są wyjątkowo skuteczne w weryfikowaniu informacji — zwłaszcza tam, gdzie relacje świadków są niepełne, niespójne lub obciążone emocjami. Jej siła wynika z oparcia na dowodach, które są mierzalne, powtarzalne i odporne na manipulację.
Znaczenie ma również to, czego w źródłach brakuje — nieobecność informacji bywa równie wymowna jak jej treść. To jedna z podstawowych zasad pracy kryminalistyka, której praktyczną przydatność w badaniach nad wydarzeniami okupacyjnymi w Dębicy można będzie dostrzec w dalszej części opracowania.
Metodycznie do celu – ujęcie badawcze
Dotychczasowe analizy stanowiły próbę weryfikacji ustaleń dotyczących wydarzeń w Sokole poprzez wykorzystanie źródeł wcześniej nieznanych badaczom. W toku kwerendy pojawiły się nazwiska osób związanych z interesującymi nas zdarzeniami lub pozostających w kręgu badawczego zainteresowania: Władysława Strumskiego, Antoniego Stańki, Piotra Bosia oraz Ryszarda Pajury. Ustalenia Pajury skierowały uwagę również na Władysława Bartosza i Gabriela Brzęka. Przyjęcie przez Pajurę tezy o dwóch niemieckich prowokacjach w Sokole wymuszało analizę kolejnej wersji wydarzeń[7], która – z przyczyn niezależnych od autora – nie może obecnie zostać poddana pełnej ocenie kryminalistycznej. Krótko o przyczynach:
- Niedostępność istotnego źródła
Najpoważniejszą przeszkodą jest brak dostępu do protokołu drugiego przesłuchania świadka Antoniego Bartkowicza z 22 grudnia 1967 r. Analiza treści pierwszego przesłuchania (14 października 1965 r.) wskazuje, że kolejne zeznania mogły zawierać istotnie zmienione informacje. W relacji z 1965 r. świadek twierdził, że w krytycznym dniu miało zostać rozstrzelanych 12 osób, a jego syn zdołał uciec po pierwszym strzale[8]. Mimo że Bartkowicz był bezpośrednim świadkiem egzekucji, nie został przesłuchany przez organy ścigania.
Znaczące jest również zeznanie jego siostry, Z. Bartkowicza, z 14 sierpnia 1986 r., która twierdziła, że grupę uczniów wydał „Perełka” – Mieczysław Bochniewicz. W protokole przesłuchania ojca z października 1965 r. nie ma jednak żadnej wzmianki o Bochniewiczu.
- Nowe ustalenia dotyczące osób i materiałów archiwalnych
Na czasową rezygnację z analizy wersji przyjętej przez R. Pajurę wpływają również inne okoliczności:
- Materiały PUBP Ropczyce i Dębica (1944–1964) wskazują, że sprawa Mieczysława Bochniewicza oraz jego matki Teofili znajdowała się w zainteresowaniu organów bezpieczeństwa. Dokumenty te nie były dotąd wykorzystywane w badaniach, a ich treść znacząco zmienia obraz wydarzeń prowadzących do rozstrzelania uczniów dębickich szkół. Nie zawierają natomiast informacji o rozstrzelaniu rodziny Wójcików.
- W śledztwie prowadzonym przez IPN Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie (sygn. akt S 71/10/Zn) ustalono, że jedna z osób uznawanych dotąd za ofiarę niemieckiego terroru – Zdzisław Lesiak – żyje. W tym samym postępowaniu ustalono okoliczności aresztowania A. Pocicy, a zeznania jego siostry z marca 2010 r. wskazują, że nie został on rozstrzelany 11 kwietnia 1943 r., jak powszechnie przyjmowano. Skoro takie fakty można było ustalić po 67 latach, odpowiedzialne podejście badawcze powinno umożliwić ich wcześniejsze wykrycie. W konsekwencji należy również zweryfikować zasadność umieszczenia Zdzisława Lesiaka w gronie ofiar niemieckiego terroru, którym odebrano życie.
- Odkrycie maszynopisu Antoniego Stańki z 1975 roku
Autor ustalił, że istnieje maszynopis z 1975 r. autorstwa Antoniego Stańki, sporządzony na prawach rękopisu. Najprawdopodobniej na jego podstawie opracowano późniejszą publikację dotyczącą historii dębickiego AK. Bez szczegółowej analizy treści maszynopisu prowadzenie badań zmierzających do weryfikacji ustaleń Ryszarda Pajury jest metodologicznie nieuzasadnione.
Wniosek końcowy
Przytoczone fakty wskazują, że dalsza analiza wersji o dwóch kradzieżach broni w Sokole wymaga uprzedniego uzupełnienia materiału źródłowego: dostępu do brakującego protokołu przesłuchania, ponownego przebadania materiałów PUBP oraz analizy treści maszynopisu Stańki. Dopiero po wykonaniu tych kroków możliwe będzie przeprowadzenie rzetelnej, naukowej weryfikacji ustaleń dotyczących miejsca i przebiegu prowokacji, a także przyczyn, które doprowadziły do rozstrzelania bliżej nieokreślonej liczby osób oraz ustalenia ich personaliów.
Metodycznie do celu – ujęcie praktyczne
Metodyka badań historycznych polega na przestrzeganiu zasad, procedur oraz wykorzystywaniu technik, które umożliwiają rzetelne ustalanie faktów, interpretację źródeł i budowanie wiarygodnego obrazu przeszłości. Jest to system myślenia i działania obejmujący zarówno krytyczną ocenę materiałów źródłowych, jak i refleksję nad sposobem konstruowania narracji historycznej.
W badaniach kryminalistycznych metodykę należy rozumieć jako praktyczne zastosowanie wiedzy o zasadach taktyki oraz możliwościach techniki w procesie organizacji, gromadzenia i analizy informacji. Stanowi ona swoistą „instrukcję działania” dla organów ścigania – zestaw procedur, sposobów postępowania i metod analitycznych, które pozwalają ustalić, czy określone zdarzenie miało miejsce, odtworzyć jego przypuszczalny przebieg oraz ocenić związek (lub jego brak) konkretnej osoby z tym zdarzeniem.
Z powyższego wynika, że metodyka – zarówno historyczna, jak i kryminalistyczna – nie jest teorią, lecz narzędziem operacyjnym, którego skuteczność zależy od jakości i wiarygodności dostępnych informacji. To właśnie informacja, jej brak lub jej niepewność, wyznacza kierunek procesu badawczego.
W niniejszej części badań podjęto próbę ustalenia liczby oraz personaliów osób, których szczątki spoczywają w zbiorowej mogile na byłym cmentarzu parafialnym (obecnie komunalnym) w Dębicy przy ul. Cmentarnej. Jest to podejście „od skutku do przyczyny”: analiza miejsca pochówku ma umożliwić identyfikację informacji oraz pierwszych źródeł dotyczących interesujących nas zdarzeń.
W czerwcu 2026 roku ukazał się artykuł ponownie odnoszący się do osób pochowanych w tej mogile. Autor wskazał, że są to ofiary niemieckiego terroru, jednak pojawienie się nowych źródeł wymagało ponownej weryfikacji:
- liczby ofiar,
- tożsamości osób pochowanych,
- dat ich śmierci,
- okoliczności aresztowań i egzekucji[9].
Zapowiedziano dalsze badania, zakładając, że Urząd Miasta w Dębicy pozytywnie ustosunkuje się do prośby z 12 czerwca i wskaże źródło, na podstawie którego ustalono, iż zbiorowa mogiła jest symbolicznym grobem rodziny Wójcików. Informacja tej treści została opublikowana 11 kwietnia 2026 r. w Serwisie Informacyjnym Miasta Dębicy.
Nie przyniosły również rezultatu próby zweryfikowania danych przekazanych przez grabarza Marcelego Ciołka. Brak efektów tych działań jest zastanawiający, zwłaszcza że informacje te są wykorzystywane w obiegu publicznym, a ich kontekst nie został dotąd w pełni wyjaśniony.
Okoliczności te wymusiły konieczność poszukiwania innych źródeł, które pozwoliłyby nie tylko ocenić trafność dotychczasowych ustaleń, lecz także dostarczyć nowych, wiarygodnych danych. Z kryminalistycznego punktu widzenia są to informacje o wysokiej wartości dowodowej, co będzie można ocenić w dalszej części opracowania.
Pomnik upamiętniający ofiary niemieckiego terroru. Fot. z ok. 1966 r. z kroniki Piotra Bosia; skan, arch. DZH.
Ad rem
W żargonie śledczych dowód rzeczowy bywa określany mianem „niemego świadka”. Jego wartość poznawcza wynika z faktu, że nie podlega on ograniczeniom charakterystycznym dla źródeł osobowych, takim jak zawodność pamięci, wpływ emocji czy świadome/nieświadome zniekształcanie faktów. Analogicznie należy traktować tego rodzaju źródła w badaniach historycznych. Szczególnego znaczenia nabiera przy tym ustalenie ich pochodzenia oraz okoliczności powstania.
Dowodem tego rodzaju są skany fotografii trzech tablic zawierających nazwiska osób upamiętnionych na pomniku-mogile. Kopiami tych fotografii dysponuje autor, natomiast ich oryginały stanowią część materiału dowodowego zgromadzonego w śledztwie IPN prowadzonym przez OKŚZpNP w Rzeszowie pod sygn. akt S 30.2010.Zn. Materiał ten może okazać się przydatny przy ponownej weryfikacji liczby ofiar oraz ich personaliów.
Jedna z trzech tablic z nazwiskami 13 ofiar. Źródło: akta śledztwa, sygn. S 30.2010.Zn; skan w zbiorach autora.
Fotografie tablic oraz odpis protokołu oględzin[10] z 25 maja 1946 r. wzajemnie się uzupełniają, tworząc spójny zespół źródeł dotyczących ofiar egzekucji. Oba dokumenty zawierają informacje pozwalające na częściową weryfikację ustaleń odnoszących się do liczby ofiar oraz ich identyfikacji. Widoczne na fotografiach charakterystyczne żłobkowane elementy pozwalają z dużym prawdopodobieństwem uznać, że były one elementem pomnika upamiętniającego ofiary. Dodatkowym argumentem przemawiającym za wiarygodnością zamieszczonych na tablicach nazwisk są zachowane zeznania świadków uczestniczących w powojennych ekshumacjach.
Ponieważ dysponujemy także zeznaniami, możemy zakładać, że ofiary wymienione na tablicach zostały poprawnie zidentyfikowane. Według zeznań grabarza M. Ciołka zbiorowa mogiła kryła zwłoki 41 ofiar oraz 5 pojedynczych grobów. Groby te nie były przedmiotem oględzin sędziego śledczego, na co wskazuje brak sporządzenia protokołów oględzin. Fakt wykonywania egzekucji na cmentarzu parafialnym w Dębicy został procesowo potwierdzony.
Zastanawiający pozostaje fakt, że informacje o rozstrzelaniach na cmentarzu parafialnym w Dębicy nie znalazły odzwierciedlenia w dotychczasowych opracowaniach. Wyjaśnienie przyczyn tego stanu rzeczy wymaga jednak odrębnych badań i wykracza poza ramy niniejszego artykułu.
Inne dowody
Przed omówieniem kolejnych źródeł warto przypomnieć, że po wyparciu okupanta z powiatu dębickiego przez Armię Czerwoną, organy ścigania rozpoczęły dokumentowanie zbrodni popełnionych przez niemiecki aparat okupacyjny oraz osoby współpracujące z okupantem. Przykładowo, na początku grudnia 1944 r. funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Dębicy aresztowali Antoniego Stawickiego, byłego policjanta Policji Polskiej Generalnego Gubernatorstwa pełniącego służbę na terenie Dębicy. Następnie Stawicki wyrokiem Specjalnego Sądu Karnego w Krakowie z 11 grudnia 1945 r. został skazany na karę 4 lat pozbawienia wolności, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 5 lat i konfiskatę majątku[11].
Do śledztwa z którego wykorzystano już zeznania świadka Ciołka (z 18.05.1946), informacje zawarte w protokole oględzinach pomnika (25.05.1946) oraz zdjęciach tablic przytwierdzonych do pomnika, była już mowa. Wykorzystane w tym artykule fotografie są częścią materiału dowodowego śledztwa sygn. akt S 30.2010.Zn. Wykorzystane zostaną także informacje ze śledztwa S/18/09/Zn IPN OKŚZpNP w Rzeszowie, którym w IX tomach (ok.1800 stron) zgromadzono dowody w sprawie zabójstw ludności cywilnej w latach 1941–1944. Dla podejmowanej próby ustaleń związanych z personaliami ofiar, wykorzystamy zeznanie Jana Lisa, który w charakterze świadka został przesłuchany 6 kwietnia 1976 r.
W poprzednich częściach artykułu wykorzystano już zeznania grabarza M. Ciołka z 18 maja 1946 r., protokół oględzin pomnika z 25 maja 1946 r. oraz fotografie tablic umieszczonych na pomniku. Wszystkie wymienione materiały pochodzą ze śledztwa IPN prowadzonego pod sygn. akt S/09/Zn. W dziewięciu tomów materiałów dowodowych dotyczących zabójstw ludności cywilnej dokonanych w latach 1941–1944 znajdują się także takie, które wykazują przydatność w badanym wątku.
Omówienie treści zeznań grabarza Jana Lisa
Przed omówieniem zeznań Jana Lisa konieczne jest krótkie wyjaśnienie. W trakcie kwerendy archiwalnej autor nie zakładał, że relacja tego świadka okaże się istotna dla prowadzonych badań. Z tego względu nie dysponuje pełną treścią protokołu przesłuchania, a poniższe omówienie sporządzono na podstawie notatek wykonanych podczas analizy materiałów archiwalnych.
Świadek urodził się w styczniu 1905 r. W okresie okupacji mieszkał w sąsiedztwie cmentarzy: katolickiego, wojskowego i żydowskiego. Z jego oświadczenia wynika, że nie interesował się wydarzeniami mającymi miejsce na tych nekropoliach i nie zwracał większej uwagi na prowadzoną tam działalność. Nie posiadał również bliższych informacji dotyczących osób zatrudnionych przy obsłudze cmentarzy.
Na wiosnę 1945 r. objął funkcję grabarza na cmentarzu katolickim. W tym samym roku przeprowadzono ekshumację zwłok osób rozstrzelanych przez okupanta niemieckiego. Według jego relacji wydobyto łącznie 36 ciał, przy czym większość znajdowała się na cmentarzu żydowskim, a około dziesięciu na cmentarzu katolickim.
Ekshumacja odbywała się z udziałem władz administracyjnych oraz pod nadzorem służb sanitarnych. Miejsca pochówku ofiar wskazywała grupa mieszkańców, wśród których świadek wymienił księdza Zawadę, Sobaszyka oraz Posadzkiego. W chwili składania zeznań osoby te już nie żyły.
Zwłoki wydobyte zarówno z cmentarza żydowskiego, jak i katolickiego zostały następnie złożone we wspólnej mogile na cmentarzu parafialnym. Grób pod zbiorowy pochówek wykopał osobiście Jan Lis, a ciała ułożono w dwóch warstwach. Informacja ta ma znaczenie dla rekonstrukcji przebiegu powojennego pochówku ofiar i dlatego zasługuje na odnotowanie. Obok mogiły wzniesiono pomnik z tablicą zawierającą nazwiska osób uznanych za ofiary egzekucji.
Na marginesie należy zauważyć, że okoliczności opisane przez świadka pozwalają określić czas powstania tego upamiętnienia najpóźniej na maj 1946 r. Widniejąca w dokumentacji data 1947 r. jako rok powstania obiektu jest błędna.
W dniu przesłuchania świadek nie był już w stanie odtworzyć szczegółowego przebiegu ekshumacji. Pamiętał jednak, że wśród ofiar wydobytych na cmentarzu żydowskim znajdowały się zwłoki Wandy Chłędowskiej, rozpoznane przez matkę po warkoczu i ubraniu. Na cmentarzu katolickim odnaleziono natomiast zwłoki jej syna. Według jego relacji w grobie, w którym znajdowały się szczątki Wandy Chłędowskiej, pochowano również inne osoby, jednak świadek nie pamiętał już ich liczby[12].
Relacja Jana Lisa nie pozwala na precyzyjne ustalenie liczby ofiar poszczególnych egzekucji. Potwierdza jednak zbiorowy charakter egzekucji oraz fakt przeprowadzenia powojennej ekshumacji i ponownego pochówku ofiar we wspólnej mogile na cmentarzu parafialnym. Zeznania te pozostają również zgodne z informacjami zawartymi na tablicach pamiątkowych dotyczącymi ekshumacji i ponownego pochówku ofiar, choć same w sobie nie pozwalają zweryfikować poprawności wszystkich umieszczonych tam danych osobowych.
Wobec rozbieżności występujących w źródłach dotyczących liczebności poszczególnych egzekucji istotne znaczenie ma również informacja przekazana przez świadka, że w grobach znajdowało się zwykle po kilka ciał. Jak wynika z jego zeznań, częściej spotykano mogiły zawierające około pięciu zwłok, choć zdarzały się także pochówki liczące około dziesięciu osób[13]. Jest to istotna wskazówka badawcza, przemawiająca za koniecznością dalszych poszukiwań źródeł mogących potwierdzić informację o rozstrzelaniu 11 kwietnia 1943 r. aż 23 osób, w tym 17, których śmierć wiąże się z osobą Mieczysława Bochniewicza.
Zakończenie części pierwszej
Przedstawione dotychczas informacje nie prowadzą jeszcze do ostatecznych wniosków. Pozwalają jednak postawić zasadnicze pytanie o wiarygodność części ustaleń, które przez lata funkcjonowały w lokalnej narracji historycznej. Już pobieżna analiza dostępnych źródeł wskazuje bowiem, że niektóre informacje wymagają ponownej weryfikacji, a inne powinny zostać skonfrontowane z materiałami dotychczas niewykorzystywanymi lub pomijanymi.
W kolejnej części opracowania uwaga zostanie skierowana na praktyczne wykorzystanie metod kryminalistycznych w badaniach historycznych. Czytelnik będzie mógł prześledzić konkretne sposoby sprawdzania informacji obecnych w dotychczasowych publikacjach, zestawiania ze sobą źródeł, wykrywania sprzeczności oraz oceny wartości dowodowej poszczególnych materiałów. Celem tych działań nie jest podważanie historii dla samego podważania, lecz możliwie najwierniejsze odtworzenie przebiegu wydarzeń i oddzielenie faktów od przypuszczeń, interpretacji oraz utrwalonych przez lata przekonań.
Dopiero takie podejście pozwoli odpowiedzieć na pytanie, które z funkcjonujących obecnie ustaleń znajdują potwierdzenie w materiale źródłowym, a które wymagają korekty lub dalszych badań. Jednocześnie analiza przedstawionych zagadnień prowadzi do szerszego wniosku. Kryminalistyka, kojarzona przede wszystkim z działalnością organów ścigania, może stanowić wartościowe narzędzie wspomagające badania historyczne. Jej metody, oparte na analizie źródeł, identyfikacji sprzeczności, ocenie wartości informacji oraz rekonstrukcji przebiegu zdarzeń, pozwalają nie tylko weryfikować utrwalone poglądy, lecz także ujawniać fakty pomijane, błędnie interpretowane lub niedostrzegane przez badaczy.
Przykład badań nad wydarzeniami okupacyjnymi w Dębicy pokazuje, że połączenie warsztatu historyka i kryminalistyka może prowadzić do pełniejszego poznania przeszłości. Weryfikacja lokalnych przekazów historycznych nie powinna być traktowana jako podważanie dorobku wcześniejszych badaczy, lecz jako naturalny element procesu poznawczego. To właśnie temu zagadnieniu poświęcona będzie kolejna część opracowania, w której metody kryminalistyczne zostaną wykorzystane do oceny konkretnych ustaleń funkcjonujących w historiografii regionalnej.
[1] Mały słownik języka polskiego, red. E. Sobol, Wyd. Nauk. PWN, Warszawa 1993, s.253.
[2] Tamże, s. 104.
[3] Tamże s, 261.
[4] Tamże, s. 902.
[5] S. Kozdrowski, Kryminalistyka, Wybrane zagadnienia, Wyd. NWSP w Białymstoku, Białystok 2025, s. 17.
[6] T. Hanausek, Kryminalistyka. Zarys wykładu, 6.wydanie zaktualizował M. Szostak, Oficyna a Wolters Kluwer business, Warszawa 2009, s. 20.
[7]J. Swół, Prowokacja w Sokole – wersja nieprawdopodobna, https://zeszytydebickie.pl/2026/09/10/prowokacje-w-sokole-wersja-nieprawdopodobna‑i/, opublikowano 10.09.2026.
[8] J. Swół, Rozstrzelanie Bronisława Longosza. Udana ucieczka Zbigniewa Bartkowicza, https://zeszytydebickie.pl/2025/11/18/rozstrzelanie-bronislawa-longosza-udana-ucieczka-zbigniewa-bartkowicza/, opublikowani 18.11.2025.
[9] J. Swół, Retusze na historii to także zbrodnia (III), https://zeszytydebickie.pl/2026/06/24/retusze-na-historii-to-takze-zbrodnia-iii/, opublikowano 24.06.2026.
[10] Tamże.
[11] Akta śledztwa sygn. akt S/09/Zn IPN OKŚZpNP w Rzeszowie, s. 84.
[12] Na podstawie protokołu przesłuchania świadka w dniu 6.04.1976, sygn. akt S/09/Zn IPN OKŚZpNP w Rzeszowie, k. 231.
[13] Tamże.


