Menu close

Historycy, cyrulicy, iluzjoniści i szamani. Kryminalistyka w działaniu

Jan Swół

Badania doty­czą­ce nie­miec­kich dzia­łań pro­wa­dzo­nych w okre­sie oku­pa­cji na tere­nie Dębicy i oko­licz­nych miej­sco­wo­ści, wymie­rzo­nych prze­ciw­ko oso­bom zaan­ga­żo­wa­nym w kon­spi­ra­cję, przy­nio­sły już kil­ka arty­ku­łów. Autor nawią­zy­wał w nich do opi­sów i usta­leń zwią­za­nych z nie­miec­ką pro­wo­ka­cją w dębic­kim Sokole, któ­ry w cza­sie oku­pa­cji peł­nił funk­cję Domu Niemieckiego Żołnierza (Soldatenheim). W zamie­rze­niu mia­ło to wzbo­ga­cić dotych­cza­so­wą wie­dzę o prze­bie­gu wyda­rzeń.

Dotychczasowe publi­ka­cje rze­czy­wi­ście posze­rzy­ły zakres infor­ma­cji, choć w nie­co innym kie­run­ku, niż pier­wot­nie zakła­da­no. Zastosowanie metod kry­mi­na­li­stycz­nych w ana­li­zie zda­rzeń zwią­za­nych z pro­wo­ka­cją — lub pro­wo­ka­cja­mi — ujaw­ni­ło licz­ne sprzecz­no­ści doty­czą­ce fak­tów. Niezależnie od ich przy­czyn, wska­zu­ją one na potrze­bę dal­szych, uzu­peł­nia­ją­cych badań. Możliwości ich prze­pro­wa­dze­nia ist­nie­ją, a omó­wie­nie tego zagad­nie­nia poja­wi się w dal­szej czę­ści pra­cy.

Niniejszy tekst sta­no­wi wpro­wa­dze­nie do kolej­ne­go arty­ku­łu i zapo­wia­da kon­ty­nu­ację wcze­śniej­szych publi­ka­cji o podob­nym cha­rak­te­rze.

 

Dębica, ul. Cmentarna, 2025. Inskrypcja na tabli­cy głów­nej pomni­ka i zbio­ro­wej mogi­ły roz­strze­la­nych 53 człon­ków ruchu opo­ru. Fot. arch. DZH.

Krótkie nawią­za­nie do tytu­łu

Autor nie jest histo­ry­kiem z wykształ­ce­nia, lecz kry­mi­na­li­sty­kiem. Jego zada­niem jest odtwa­rza­nie zda­rzeń minio­nych — a więc histo­rycz­nych — na pod­sta­wie ich przy­czyn, skut­ków, śla­dów i następstw. W tym sen­sie kry­mi­na­li­sty­ka sty­ka się z histo­rią: obie dążą do rekon­struk­cji prze­szło­ści, choć posłu­gu­ją się inny­mi narzę­dzia­mi. Historyk to badacz dzie­jów, któ­re­go opi­nie opie­ra­ją się na źró­dłach i usta­le­niach nauko­wych[1]; zaufa­nie, jakim go darzy­my, wyni­ka z prze­ko­na­nia, że jego wnio­ski są rezul­ta­tem przy­go­to­wa­nia zawo­do­we­go oraz rze­tel­nych badań.

Cyrulik w śre­dnio­wie­czu był jed­no­cze­śnie fry­zje­rem i fel­cze­rem — rze­mieśl­ni­kiem wyko­nu­ją­cym drob­ne zabie­gi medycz­ne[2]. W uję­ciu meta­fo­rycz­nym to ktoś, kto spra­wia wra­że­nie wszech­wie­dzą­ce­go, a swo­ją pew­ność budu­je na zręcz­nym ope­ro­wa­niu argu­men­ta­mi, nie zawsze popar­ty­mi fak­ta­mi. Zamiast brzy­twy czy noży­czek uży­wa pió­ra, two­rząc nar­ra­cję mają­cą moc prze­ko­ny­wa­nia.

Iluzjonista two­rzy złu­dze­nia[3], spra­wia­jąc, że odbior­cy widzą rze­czy sprzecz­ne z logi­ką. W kon­tek­ście oku­pa­cyj­nych wyda­rzeń to meta­fo­ra osób, któ­re potra­fi­ły zbu­do­wać wer­sję zda­rzeń nie­zgod­ną z rze­czy­wi­sto­ścią — poprzez suge­stię, emo­cje lub umie­jęt­ne kon­stru­owa­nie pozor­nej spój­no­ści opo­wie­ści.

Szaman, obda­rzo­ny w tra­dy­cjach róż­nych ludów nad­przy­ro­dzo­ną mocą, pośred­ni­czy mię­dzy świa­tem duchów a ludzi[4]. W nie­któ­rych opi­sach oku­pa­cyj­nych wyda­rzeń odnaj­du­je­my podob­ny mecha­nizm: two­rze­nie opi­sów oraz infor­ma­cji jak­by pocho­dzi­ły od tych, któ­rzy zgi­nę­li, oraz bez­re­flek­syj­ne prze­twa­rza­nie infor­ma­cji nie­we­ry­fi­ko­wal­nych. Przez dzie­się­cio­le­cia nie kwe­stio­no­wa­no oczy­wi­stych nie­ści­sło­ści, a ich utrwa­la­nie wyni­ka­ło czę­ściej z wia­ry w auto­ry­tet niż z kry­tycz­nej ana­li­zy.

Wszystkie te meta­fo­ry poka­zu­ją, jak łatwo nar­ra­cja histo­rycz­na może ulec defor­ma­cji, jeśli nie zosta­nie pod­da­na wery­fi­ka­cji narzę­dzia­mi pozwa­la­ją­cy­mi oddzie­lić fakt od inter­pre­ta­cji. Autor dostrze­ga przy tym brak zain­te­re­so­wa­nia histo­ry­ków regio­na­li­stów wyko­rzy­sta­niem metod kry­mi­na­li­sty­ki, któ­re mogły­by zna­czą­co pogłę­bić wie­dzę o oku­pa­cyj­nych wyda­rze­niach w Dębicy.

Kryminalistyka w dzia­ła­niu

Współczesna kry­mi­na­li­sty­ka to nauka zaj­mu­ją­ca się meto­da­mi roz­po­zna­wa­nia, wykry­wa­nia i udo­wad­nia­nia prze­stępstw. Jedną z naj­bar­dziej pre­cy­zyj­nych prób jej uję­cia jest „pię­tro­wa defi­ni­cja” prof. Tadeusza Hanauska[5].

W uję­ciu Hanauska kry­mi­na­li­sty­ka obej­mu­je tak­tycz­ne zasa­dy dzia­ła­nia oraz tech­nicz­ne meto­dy słu­żą­ce roz­po­zna­wa­niu i wykry­wa­niu prze­stępstw, a tak­że usta­la­niu, czy ist­nie­je zwią­zek mię­dzy oso­ba­mi, miej­sca­mi i zda­rze­nia­mi[6]. Już ten frag­ment defi­ni­cji poka­zu­je prak­tycz­ny cha­rak­ter tej nauki: kry­mi­na­li­sty­ka jest nasta­wio­na na usta­la­nie fak­tów, wery­fi­ka­cję infor­ma­cji i rekon­struk­cję prze­bie­gu zda­rzeń.

W prak­ty­ce kry­mi­na­li­sty­ka opie­ra się na infor­ma­cji: jej jako­ści, źró­dle, moż­li­wo­ści wery­fi­ka­cji oraz kon­fron­ta­cji z inny­mi dany­mi. Dotychczasowe ana­li­zy poka­zu­ją, że narzę­dzia kry­mi­na­li­sty­ki są wyjąt­ko­wo sku­tecz­ne w wery­fi­ko­wa­niu infor­ma­cji — zwłasz­cza tam, gdzie rela­cje świad­ków są nie­peł­ne, nie­spój­ne lub obcią­żo­ne emo­cja­mi. Jej siła wyni­ka z opar­cia na dowo­dach, któ­re są mie­rzal­ne, powta­rzal­ne i odpor­ne na mani­pu­la­cję.

Znaczenie ma rów­nież to, cze­go w źró­dłach bra­ku­je — nie­obec­ność infor­ma­cji bywa rów­nie wymow­na jak jej treść. To jed­na z pod­sta­wo­wych zasad pra­cy kry­mi­na­li­sty­ka, któ­rej prak­tycz­ną przy­dat­ność w bada­niach nad wyda­rze­nia­mi oku­pa­cyj­ny­mi w Dębicy moż­na będzie dostrzec w dal­szej czę­ści opra­co­wa­nia.

Metodycznie do celu – uję­cie badaw­cze

Dotychczasowe ana­li­zy sta­no­wi­ły pró­bę wery­fi­ka­cji usta­leń doty­czą­cych wyda­rzeń w Sokole poprzez wyko­rzy­sta­nie źró­deł wcze­śniej nie­zna­nych bada­czom. W toku kwe­ren­dy poja­wi­ły się nazwi­ska osób zwią­za­nych z inte­re­su­ją­cy­mi nas zda­rze­nia­mi lub pozo­sta­ją­cych w krę­gu badaw­cze­go zain­te­re­so­wa­nia: Władysława Strumskiego, Antoniego Stańki, Piotra Bosia oraz Ryszarda Pajury. Ustalenia Pajury skie­ro­wa­ły uwa­gę rów­nież na Władysława Bartosza i Gabriela Brzęka. Przyjęcie przez Pajurę tezy o dwóch nie­miec­kich pro­wo­ka­cjach w Sokole wymu­sza­ło ana­li­zę kolej­nej wer­sji wyda­rzeń[7], któ­ra – z przy­czyn nie­za­leż­nych od auto­ra – nie może obec­nie zostać pod­da­na peł­nej oce­nie kry­mi­na­li­stycz­nej. Krótko o przy­czy­nach:

  • Niedostępność istot­ne­go źró­dła

Najpoważniejszą prze­szko­dą jest brak dostę­pu do pro­to­ko­łu dru­gie­go prze­słu­cha­nia świad­ka Antoniego Bartkowicza z 22 grud­nia 1967 r. Analiza tre­ści pierw­sze­go prze­słu­cha­nia (14 paź­dzier­ni­ka 1965 r.) wska­zu­je, że kolej­ne zezna­nia mogły zawie­rać istot­nie zmie­nio­ne infor­ma­cje. W rela­cji z 1965 r. świa­dek twier­dził, że w kry­tycz­nym dniu mia­ło zostać roz­strze­la­nych 12 osób, a jego syn zdo­łał uciec po pierw­szym strza­le[8]. Mimo że Bartkowicz był bez­po­śred­nim świad­kiem egze­ku­cji, nie został prze­słu­cha­ny przez orga­ny ści­ga­nia.

Znaczące jest rów­nież zezna­nie jego sio­stry, Z. Bartkowicza, z 14 sierp­nia 1986 r., któ­ra twier­dzi­ła, że gru­pę uczniów wydał „Perełka” – Mieczysław Bochniewicz. W pro­to­ko­le prze­słu­cha­nia ojca z paź­dzier­ni­ka 1965 r. nie ma jed­nak żad­nej wzmian­ki o Bochniewiczu.

  • Nowe usta­le­nia doty­czą­ce osób i mate­ria­łów archi­wal­nych

Na cza­so­wą rezy­gna­cję z ana­li­zy wer­sji przy­ję­tej przez R. Pajurę wpły­wa­ją rów­nież inne oko­licz­no­ści:

  1. Materiały PUBP Ropczyce i Dębica (1944–1964) wska­zu­ją, że spra­wa Mieczysława Bochniewicza oraz jego mat­ki Teofili znaj­do­wa­ła się w zain­te­re­so­wa­niu orga­nów bez­pie­czeń­stwa. Dokumenty te nie były dotąd wyko­rzy­sty­wa­ne w bada­niach, a ich treść zna­czą­co zmie­nia obraz wyda­rzeń pro­wa­dzą­cych do roz­strze­la­nia uczniów dębic­kich szkół. Nie zawie­ra­ją nato­miast infor­ma­cji o roz­strze­la­niu rodzi­ny Wójcików.
  2. W śledz­twie pro­wa­dzo­nym przez IPN Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni prze­ciw­ko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie (sygn. akt S 71/10/Zn) usta­lo­no, że jed­na z osób uzna­wa­nych dotąd za ofia­rę nie­miec­kie­go ter­ro­ru – Zdzisław Lesiak – żyje. W tym samym postę­po­wa­niu usta­lo­no oko­licz­no­ści aresz­to­wa­nia A. Pocicy, a zezna­nia jego sio­stry z mar­ca 2010 r. wska­zu­ją, że nie został on roz­strze­la­ny 11 kwiet­nia 1943 r., jak powszech­nie przyj­mo­wa­no. Skoro takie fak­ty moż­na było usta­lić po 67 latach, odpo­wie­dzial­ne podej­ście badaw­cze powin­no umoż­li­wić ich wcze­śniej­sze wykry­cie. W kon­se­kwen­cji nale­ży rów­nież zwe­ry­fi­ko­wać zasad­ność umiesz­cze­nia Zdzisława Lesiaka w gro­nie ofiar nie­miec­kie­go ter­ro­ru, któ­rym ode­bra­no życie.
  • Odkrycie maszy­no­pi­su Antoniego Stańki z 1975 roku

Autor usta­lił, że ist­nie­je maszy­no­pis z 1975 r. autor­stwa Antoniego Stańki, spo­rzą­dzo­ny na pra­wach ręko­pi­su. Najprawdopodobniej na jego pod­sta­wie opra­co­wa­no póź­niej­szą publi­ka­cję doty­czą­cą histo­rii dębic­kie­go AK. Bez szcze­gó­ło­wej ana­li­zy tre­ści maszy­no­pi­su pro­wa­dze­nie badań zmie­rza­ją­cych do wery­fi­ka­cji usta­leń Ryszarda Pajury jest meto­do­lo­gicz­nie nie­uza­sad­nio­ne.

Wniosek koń­co­wy

Przytoczone fak­ty wska­zu­ją, że dal­sza ana­li­za wer­sji o dwóch kra­dzie­żach bro­ni w Sokole wyma­ga uprzed­nie­go uzu­peł­nie­nia mate­ria­łu źró­dło­we­go: dostę­pu do bra­ku­ją­ce­go pro­to­ko­łu prze­słu­cha­nia, ponow­ne­go prze­ba­da­nia mate­ria­łów PUBP oraz ana­li­zy tre­ści maszy­no­pi­su Stańki. Dopiero po wyko­na­niu tych kro­ków moż­li­we będzie prze­pro­wa­dze­nie rze­tel­nej, nauko­wej wery­fi­ka­cji usta­leń doty­czą­cych miej­sca i prze­bie­gu pro­wo­ka­cji, a tak­że przy­czyn, któ­re dopro­wa­dzi­ły do roz­strze­la­nia bli­żej nie­okre­ślo­nej licz­by osób oraz usta­le­nia ich per­so­na­liów.

Metodycznie do celu – uję­cie prak­tycz­ne

Metodyka badań histo­rycz­nych pole­ga na prze­strze­ga­niu zasad, pro­ce­dur oraz wyko­rzy­sty­wa­niu tech­nik, któ­re umoż­li­wia­ją rze­tel­ne usta­la­nie fak­tów, inter­pre­ta­cję źró­deł i budo­wa­nie wia­ry­god­ne­go obra­zu prze­szło­ści. Jest to sys­tem myśle­nia i dzia­ła­nia obej­mu­ją­cy zarów­no kry­tycz­ną oce­nę mate­ria­łów źró­dło­wych, jak i reflek­sję nad spo­so­bem kon­stru­owa­nia nar­ra­cji histo­rycz­nej.

W bada­niach kry­mi­na­li­stycz­nych meto­dy­kę nale­ży rozu­mieć jako prak­tycz­ne zasto­so­wa­nie wie­dzy o zasa­dach tak­ty­ki oraz moż­li­wo­ściach tech­ni­ki w pro­ce­sie orga­ni­za­cji, gro­ma­dze­nia i ana­li­zy infor­ma­cji. Stanowi ona swo­istą „instruk­cję dzia­ła­nia” dla orga­nów ści­ga­nia – zestaw pro­ce­dur, spo­so­bów postę­po­wa­nia i metod ana­li­tycz­nych, któ­re pozwa­la­ją usta­lić, czy okre­ślo­ne zda­rze­nie mia­ło miej­sce, odtwo­rzyć jego przy­pusz­czal­ny prze­bieg oraz oce­nić zwią­zek (lub jego brak) kon­kret­nej oso­by z tym zda­rze­niem.

Z powyż­sze­go wyni­ka, że meto­dy­ka – zarów­no histo­rycz­na, jak i kry­mi­na­li­stycz­na – nie jest teo­rią, lecz narzę­dziem ope­ra­cyj­nym, któ­re­go sku­tecz­ność zale­ży od jako­ści i wia­ry­god­no­ści dostęp­nych infor­ma­cji. To wła­śnie infor­ma­cja, jej brak lub jej nie­pew­ność, wyzna­cza kie­ru­nek pro­ce­su badaw­cze­go.

W niniej­szej czę­ści badań pod­ję­to pró­bę usta­le­nia licz­by oraz per­so­na­liów osób, któ­rych szcząt­ki spo­czy­wa­ją w zbio­ro­wej mogi­le na byłym cmen­ta­rzu para­fial­nym (obec­nie komu­nal­nym) w Dębicy przy ul. Cmentarnej. Jest to podej­ście „od skut­ku do przy­czy­ny”: ana­li­za miej­sca pochów­ku ma umoż­li­wić iden­ty­fi­ka­cję infor­ma­cji oraz pierw­szych źró­deł doty­czą­cych inte­re­su­ją­cych nas zda­rzeń.

W czerw­cu 2026 roku uka­zał się arty­kuł ponow­nie odno­szą­cy się do osób pocho­wa­nych w tej mogi­le. Autor wska­zał, że są to ofia­ry nie­miec­kie­go ter­ro­ru, jed­nak poja­wie­nie się nowych źró­deł wyma­ga­ło ponow­nej wery­fi­ka­cji:

  • licz­by ofiar,
  • toż­sa­mo­ści osób pocho­wa­nych,
  • dat ich śmier­ci,
  • oko­licz­no­ści aresz­to­wań i egze­ku­cji[9].

Zapowiedziano dal­sze bada­nia, zakła­da­jąc, że Urząd Miasta w Dębicy pozy­tyw­nie usto­sun­ku­je się do proś­by z 12 czerw­ca i wska­że źró­dło, na pod­sta­wie któ­re­go usta­lo­no, iż zbio­ro­wa mogi­ła jest sym­bo­licz­nym gro­bem rodzi­ny Wójcików. Informacja tej tre­ści zosta­ła opu­bli­ko­wa­na 11 kwiet­nia 2026 r. w Serwisie Informacyjnym Miasta Dębicy.

Nie przy­nio­sły rów­nież rezul­ta­tu pró­by zwe­ry­fi­ko­wa­nia danych prze­ka­za­nych przez gra­ba­rza Marcelego Ciołka. Brak efek­tów tych dzia­łań jest zasta­na­wia­ją­cy, zwłasz­cza że infor­ma­cje te są wyko­rzy­sty­wa­ne w obie­gu publicz­nym, a ich kon­tekst nie został dotąd w peł­ni wyja­śnio­ny.

Okoliczności te wymu­si­ły koniecz­ność poszu­ki­wa­nia innych źró­deł, któ­re pozwo­li­ły­by nie tyl­ko oce­nić traf­ność dotych­cza­so­wych usta­leń, lecz tak­że dostar­czyć nowych, wia­ry­god­nych danych. Z kry­mi­na­li­stycz­ne­go punk­tu widze­nia są to infor­ma­cje o wyso­kiej war­to­ści dowo­do­wej, co będzie moż­na oce­nić w dal­szej czę­ści opra­co­wa­nia.

 

Pomnik upa­mięt­nia­ją­cy ofia­ry nie­miec­kie­go ter­ro­ru. Fot. z ok. 1966 r. z kro­ni­ki Piotra Bosia; skan, arch. DZH.

Ad rem

W żar­go­nie śled­czych dowód rze­czo­wy bywa okre­śla­ny mia­nem „nie­me­go świad­ka”. Jego war­tość poznaw­cza wyni­ka z fak­tu, że nie pod­le­ga on ogra­ni­cze­niom cha­rak­te­ry­stycz­nym dla źró­deł oso­bo­wych, takim jak zawod­ność pamię­ci, wpływ emo­cji czy świadome/nieświadome znie­kształ­ca­nie fak­tów. Analogicznie nale­ży trak­to­wać tego rodza­ju źró­dła w bada­niach histo­rycz­nych. Szczególnego zna­cze­nia nabie­ra przy tym usta­le­nie ich pocho­dze­nia oraz oko­licz­no­ści powsta­nia.

Dowodem tego rodza­ju są ska­ny foto­gra­fii trzech tablic zawie­ra­ją­cych nazwi­ska osób upa­mięt­nio­nych na pomni­ku-mogi­le. Kopiami tych foto­gra­fii dys­po­nu­je autor, nato­miast ich ory­gi­na­ły sta­no­wią część mate­ria­łu dowo­do­we­go zgro­ma­dzo­ne­go w śledz­twie IPN pro­wa­dzo­nym przez OKŚZpNP w Rzeszowie pod sygn. akt S 30.2010.Zn. Materiał ten może oka­zać się przy­dat­ny przy ponow­nej wery­fi­ka­cji licz­by ofiar oraz ich per­so­na­liów.

 

Jedna z trzech tablic z nazwi­ska­mi 13 ofiar. Źródło: akta śledz­twa, sygn. S 30.2010.Zn; skan w zbio­rach auto­ra.

Fotografie tablic oraz odpis pro­to­ko­łu oglę­dzin[10] z 25 maja 1946 r. wza­jem­nie się uzu­peł­nia­ją, two­rząc spój­ny zespół źró­deł doty­czą­cych ofiar egze­ku­cji. Oba doku­men­ty zawie­ra­ją infor­ma­cje pozwa­la­ją­ce na czę­ścio­wą wery­fi­ka­cję usta­leń odno­szą­cych się do licz­by ofiar oraz ich iden­ty­fi­ka­cji. Widoczne na foto­gra­fiach cha­rak­te­ry­stycz­ne żłob­ko­wa­ne ele­men­ty pozwa­la­ją z dużym praw­do­po­do­bień­stwem uznać, że były one ele­men­tem pomni­ka upa­mięt­nia­ją­ce­go ofia­ry. Dodatkowym argu­men­tem prze­ma­wia­ją­cym za wia­ry­god­no­ścią zamiesz­czo­nych na tabli­cach nazwisk są zacho­wa­ne zezna­nia świad­ków uczest­ni­czą­cych w powo­jen­nych eks­hu­ma­cjach.

Ponieważ dys­po­nu­je­my tak­że zezna­nia­mi, może­my zakła­dać, że ofia­ry wymie­nio­ne na tabli­cach zosta­ły popraw­nie ziden­ty­fi­ko­wa­ne. Według zeznań gra­ba­rza M. Ciołka zbio­ro­wa mogi­ła kry­ła zwło­ki 41 ofiar oraz 5 poje­dyn­czych gro­bów. Groby te nie były przed­mio­tem oglę­dzin sędzie­go śled­cze­go, na co wska­zu­je brak spo­rzą­dze­nia pro­to­ko­łów oglę­dzin. Fakt wyko­ny­wa­nia egze­ku­cji na cmen­ta­rzu para­fial­nym w Dębicy został pro­ce­so­wo potwier­dzo­ny.

Zastanawiający pozo­sta­je fakt, że infor­ma­cje o roz­strze­la­niach na cmen­ta­rzu para­fial­nym w Dębicy nie zna­la­zły odzwier­cie­dle­nia w dotych­cza­so­wych opra­co­wa­niach. Wyjaśnienie przy­czyn tego sta­nu rze­czy wyma­ga jed­nak odręb­nych badań i wykra­cza poza ramy niniej­sze­go arty­ku­łu.

Inne dowo­dy

Przed omó­wie­niem kolej­nych źró­deł war­to przy­po­mnieć, że po wypar­ciu oku­pan­ta z powia­tu dębic­kie­go przez Armię Czerwoną, orga­ny ści­ga­nia roz­po­czę­ły doku­men­to­wa­nie zbrod­ni popeł­nio­nych przez nie­miec­ki apa­rat oku­pa­cyj­ny oraz oso­by współ­pra­cu­ją­ce z oku­pan­tem. Przykładowo, na począt­ku grud­nia 1944 r. funk­cjo­na­riu­sze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Dębicy aresz­to­wa­li Antoniego Stawickiego, byłe­go poli­cjan­ta Policji Polskiej Generalnego Gubernatorstwa peł­nią­ce­go służ­bę na tere­nie Dębicy. Następnie Stawicki wyro­kiem Specjalnego Sądu Karnego w Krakowie z 11 grud­nia 1945 r. został ska­za­ny na karę 4 lat pozba­wie­nia wol­no­ści, utra­tę praw publicz­nych i oby­wa­tel­skich praw hono­ro­wych na 5 lat i kon­fi­ska­tę mająt­ku[11].

Do śledz­twa z któ­re­go wyko­rzy­sta­no już zezna­nia świad­ka Ciołka (z 18.05.1946), infor­ma­cje zawar­te w pro­to­ko­le oglę­dzi­nach pomni­ka (25.05.1946) oraz zdję­ciach tablic przy­twier­dzo­nych do pomni­ka, była już mowa. Wykorzystane w tym arty­ku­le foto­gra­fie są czę­ścią mate­ria­łu dowo­do­we­go śledz­twa sygn. akt S 30.2010.Zn. Wykorzystane zosta­ną tak­że infor­ma­cje ze śledz­twa S/18/09/Zn IPN OKŚZpNP w Rzeszowie, któ­rym w IX tomach (ok.1800 stron) zgro­ma­dzo­no dowo­dy w spra­wie zabójstw lud­no­ści cywil­nej w latach 1941–1944. Dla podej­mo­wa­nej pró­by usta­leń zwią­za­nych z per­so­na­lia­mi ofiar, wyko­rzy­sta­my zezna­nie Jana Lisa, któ­ry w cha­rak­te­rze świad­ka został prze­słu­cha­ny 6 kwiet­nia 1976 r.

W poprzed­nich czę­ściach arty­ku­łu wyko­rzy­sta­no już zezna­nia gra­ba­rza M. Ciołka z 18 maja 1946 r., pro­to­kół oglę­dzin pomni­ka z 25 maja 1946 r. oraz foto­gra­fie tablic umiesz­czo­nych na pomni­ku. Wszystkie wymie­nio­ne mate­ria­ły pocho­dzą ze śledz­twa IPN pro­wa­dzo­ne­go pod sygn. akt S/09/Zn. W dzie­wię­ciu tomów mate­ria­łów dowo­do­wych doty­czą­cych zabójstw lud­no­ści cywil­nej doko­na­nych w latach 1941–1944 znaj­du­ją się tak­że takie, któ­re wyka­zu­ją przy­dat­ność w bada­nym wąt­ku.

Omówienie tre­ści zeznań gra­ba­rza Jana Lisa

Przed omó­wie­niem zeznań Jana Lisa koniecz­ne jest krót­kie wyja­śnie­nie. W trak­cie kwe­ren­dy archi­wal­nej autor nie zakła­dał, że rela­cja tego świad­ka oka­że się istot­na dla pro­wa­dzo­nych badań. Z tego wzglę­du nie dys­po­nu­je peł­ną tre­ścią pro­to­ko­łu prze­słu­cha­nia, a poniż­sze omó­wie­nie spo­rzą­dzo­no na pod­sta­wie nota­tek wyko­na­nych pod­czas ana­li­zy mate­ria­łów archi­wal­nych.

Świadek uro­dził się w stycz­niu 1905 r. W okre­sie oku­pa­cji miesz­kał w sąsiedz­twie cmen­ta­rzy: kato­lic­kie­go, woj­sko­we­go i żydow­skie­go. Z jego oświad­cze­nia wyni­ka, że nie inte­re­so­wał się wyda­rze­nia­mi mają­cy­mi miej­sce na tych nekro­po­liach i nie zwra­cał więk­szej uwa­gi na pro­wa­dzo­ną tam dzia­łal­ność. Nie posia­dał rów­nież bliż­szych infor­ma­cji doty­czą­cych osób zatrud­nio­nych przy obsłu­dze cmen­ta­rzy.

Na wio­snę 1945 r. objął funk­cję gra­ba­rza na cmen­ta­rzu kato­lic­kim. W tym samym roku prze­pro­wa­dzo­no eks­hu­ma­cję zwłok osób roz­strze­la­nych przez oku­pan­ta nie­miec­kie­go. Według jego rela­cji wydo­by­to łącz­nie 36 ciał, przy czym więk­szość znaj­do­wa­ła się na cmen­ta­rzu żydow­skim, a oko­ło dzie­się­ciu na cmen­ta­rzu kato­lic­kim.

Ekshumacja odby­wa­ła się z udzia­łem władz admi­ni­stra­cyj­nych oraz pod nad­zo­rem służb sani­tar­nych. Miejsca pochów­ku ofiar wska­zy­wa­ła gru­pa miesz­kań­ców, wśród któ­rych świa­dek wymie­nił księ­dza Zawadę, Sobaszyka oraz Posadzkiego. W chwi­li skła­da­nia zeznań oso­by te już nie żyły.

Zwłoki wydo­by­te zarów­no z cmen­ta­rza żydow­skie­go, jak i kato­lic­kie­go zosta­ły następ­nie zło­żo­ne we wspól­nej mogi­le na cmen­ta­rzu para­fial­nym. Grób pod zbio­ro­wy pochó­wek wyko­pał oso­bi­ście Jan Lis, a cia­ła uło­żo­no w dwóch war­stwach. Informacja ta ma zna­cze­nie dla rekon­struk­cji prze­bie­gu powo­jen­ne­go pochów­ku ofiar i dla­te­go zasłu­gu­je na odno­to­wa­nie. Obok mogi­ły wznie­sio­no pomnik z tabli­cą zawie­ra­ją­cą nazwi­ska osób uzna­nych za ofia­ry egze­ku­cji.

Na mar­gi­ne­sie nale­ży zauwa­żyć, że oko­licz­no­ści opi­sa­ne przez świad­ka pozwa­la­ją okre­ślić czas powsta­nia tego upa­mięt­nie­nia naj­póź­niej na maj 1946 r. Widniejąca w doku­men­ta­cji data 1947 r. jako rok powsta­nia obiek­tu jest błęd­na.

W dniu prze­słu­cha­nia świa­dek nie był już w sta­nie odtwo­rzyć szcze­gó­ło­we­go prze­bie­gu eks­hu­ma­cji. Pamiętał jed­nak, że wśród ofiar wydo­by­tych na cmen­ta­rzu żydow­skim znaj­do­wa­ły się zwło­ki Wandy Chłędowskiej, roz­po­zna­ne przez mat­kę po war­ko­czu i ubra­niu. Na cmen­ta­rzu kato­lic­kim odna­le­zio­no nato­miast zwło­ki jej syna. Według jego rela­cji w gro­bie, w któ­rym znaj­do­wa­ły się szcząt­ki Wandy Chłędowskiej, pocho­wa­no rów­nież inne oso­by, jed­nak świa­dek nie pamię­tał już ich licz­by[12].

Relacja Jana Lisa nie pozwa­la na pre­cy­zyj­ne usta­le­nie licz­by ofiar poszcze­gól­nych egze­ku­cji. Potwierdza jed­nak zbio­ro­wy cha­rak­ter egze­ku­cji oraz fakt prze­pro­wa­dze­nia powo­jen­nej eks­hu­ma­cji i ponow­ne­go pochów­ku ofiar we wspól­nej mogi­le na cmen­ta­rzu para­fial­nym. Zeznania te pozo­sta­ją rów­nież zgod­ne z infor­ma­cja­mi zawar­ty­mi na tabli­cach pamiąt­ko­wych doty­czą­cy­mi eks­hu­ma­cji i ponow­ne­go pochów­ku ofiar, choć same w sobie nie pozwa­la­ją zwe­ry­fi­ko­wać popraw­no­ści wszyst­kich umiesz­czo­nych tam danych oso­bo­wych.

Wobec roz­bież­no­ści wystę­pu­ją­cych w źró­dłach doty­czą­cych liczeb­no­ści poszcze­gól­nych egze­ku­cji istot­ne zna­cze­nie ma rów­nież infor­ma­cja prze­ka­za­na przez świad­ka, że w gro­bach znaj­do­wa­ło się zwy­kle po kil­ka ciał. Jak wyni­ka z jego zeznań, czę­ściej spo­ty­ka­no mogi­ły zawie­ra­ją­ce oko­ło pię­ciu zwłok, choć zda­rza­ły się tak­że pochów­ki liczą­ce oko­ło dzie­się­ciu osób[13]. Jest to istot­na wska­zów­ka badaw­cza, prze­ma­wia­ją­ca za koniecz­no­ścią dal­szych poszu­ki­wań źró­deł mogą­cych potwier­dzić infor­ma­cję o roz­strze­la­niu 11 kwiet­nia 1943 r. aż 23 osób, w tym 17, któ­rych śmierć wią­że się z oso­bą Mieczysława Bochniewicza.

Zakończenie czę­ści pierw­szej

Przedstawione dotych­czas infor­ma­cje nie pro­wa­dzą jesz­cze do osta­tecz­nych wnio­sków. Pozwalają jed­nak posta­wić zasad­ni­cze pyta­nie o wia­ry­god­ność czę­ści usta­leń, któ­re przez lata funk­cjo­no­wa­ły w lokal­nej nar­ra­cji histo­rycz­nej. Już pobież­na ana­li­za dostęp­nych źró­deł wska­zu­je bowiem, że nie­któ­re infor­ma­cje wyma­ga­ją ponow­nej wery­fi­ka­cji, a inne powin­ny zostać skon­fron­to­wa­ne z mate­ria­ła­mi dotych­czas nie­wy­ko­rzy­sty­wa­ny­mi lub pomi­ja­ny­mi.

W kolej­nej czę­ści opra­co­wa­nia uwa­ga zosta­nie skie­ro­wa­na na prak­tycz­ne wyko­rzy­sta­nie metod kry­mi­na­li­stycz­nych w bada­niach histo­rycz­nych. Czytelnik będzie mógł prze­śle­dzić kon­kret­ne spo­so­by spraw­dza­nia infor­ma­cji obec­nych w dotych­cza­so­wych publi­ka­cjach, zesta­wia­nia ze sobą źró­deł, wykry­wa­nia sprzecz­no­ści oraz oce­ny war­to­ści dowo­do­wej poszcze­gól­nych mate­ria­łów. Celem tych dzia­łań nie jest pod­wa­ża­nie histo­rii dla same­go pod­wa­ża­nia, lecz moż­li­wie naj­wier­niej­sze odtwo­rze­nie prze­bie­gu wyda­rzeń i oddzie­le­nie fak­tów od przy­pusz­czeń, inter­pre­ta­cji oraz utrwa­lo­nych przez lata prze­ko­nań.

Dopiero takie podej­ście pozwo­li odpo­wie­dzieć na pyta­nie, któ­re z funk­cjo­nu­ją­cych obec­nie usta­leń znaj­du­ją potwier­dze­nie w mate­ria­le źró­dło­wym, a któ­re wyma­ga­ją korek­ty lub dal­szych badań. Jednocześnie ana­li­za przed­sta­wio­nych zagad­nień pro­wa­dzi do szer­sze­go wnio­sku. Kryminalistyka, koja­rzo­na przede wszyst­kim z dzia­łal­no­ścią orga­nów ści­ga­nia, może sta­no­wić war­to­ścio­we narzę­dzie wspo­ma­ga­ją­ce bada­nia histo­rycz­ne. Jej meto­dy, opar­te na ana­li­zie źró­deł, iden­ty­fi­ka­cji sprzecz­no­ści, oce­nie war­to­ści infor­ma­cji oraz rekon­struk­cji prze­bie­gu zda­rzeń, pozwa­la­ją nie tyl­ko wery­fi­ko­wać utrwa­lo­ne poglą­dy, lecz tak­że ujaw­niać fak­ty pomi­ja­ne, błęd­nie inter­pre­to­wa­ne lub nie­do­strze­ga­ne przez bada­czy.

Przykład badań nad wyda­rze­nia­mi oku­pa­cyj­ny­mi w Dębicy poka­zu­je, że połą­cze­nie warsz­ta­tu histo­ry­ka i kry­mi­na­li­sty­ka może pro­wa­dzić do peł­niej­sze­go pozna­nia prze­szło­ści. Weryfikacja lokal­nych prze­ka­zów histo­rycz­nych nie powin­na być trak­to­wa­na jako pod­wa­ża­nie dorob­ku wcze­śniej­szych bada­czy, lecz jako natu­ral­ny ele­ment pro­ce­su poznaw­cze­go. To wła­śnie temu zagad­nie­niu poświę­co­na będzie kolej­na część opra­co­wa­nia, w któ­rej meto­dy kry­mi­na­li­stycz­ne zosta­ną wyko­rzy­sta­ne do oce­ny kon­kret­nych usta­leń funk­cjo­nu­ją­cych w histo­rio­gra­fii regio­nal­nej.

[1] Mały słow­nik języ­ka pol­skie­go, red. E. Sobol, Wyd. Nauk. PWN, Warszawa 1993, s.253.

[2] Tamże, s. 104.

[3] Tamże s, 261.

[4] Tamże, s. 902.

[5] S. Kozdrowski, Kryminalistyka, Wybrane zagad­nie­nia, Wyd. NWSP w Białymstoku, Białystok 2025, s. 17.

[6] T. Hanausek, Kryminalistyka. Zarys wykła­du, 6.wydanie zak­tu­ali­zo­wał M. Szostak, Oficyna a Wolters Kluwer busi­ness, Warszawa 2009, s. 20.

[7]J. Swół, Prowokacja w Sokole – wer­sja nie­praw­do­po­dob­na, https://zeszytydebickie.pl/2026/09/10/prowokacje-w-sokole-wersja-nieprawdopodobna‑i/, opu­bli­ko­wa­no 10.09.2026.

[8] J. Swół, Rozstrzelanie Bronisława Longosza. Udana uciecz­ka Zbigniewa Bartkowicza, https://zeszytydebickie.pl/2025/11/18/rozstrzelanie-bronislawa-longosza-udana-ucieczka-zbigniewa-bartkowicza/, opu­bli­ko­wa­ni 18.11.2025.

[9] J. Swół, Retusze na histo­rii to tak­że zbrod­nia (III), https://zeszytydebickie.pl/2026/06/24/retusze-na-historii-to-takze-zbrodnia-iii/, opu­bli­ko­wa­no 24.06.2026.

[10] Tamże.

[11] Akta śledz­twa sygn. akt S/09/Zn IPN OKŚZpNP w Rzeszowie, s. 84.

[12] Na pod­sta­wie pro­to­ko­łu prze­słu­cha­nia świad­ka w dniu 6.04.1976, sygn. akt S/09/Zn IPN OKŚZpNP w Rzeszowie, k. 231.

[13] Tamże.