Ropczycka lekcja regionalizmu w sercu Krakowa
Kraków od wieków stanowi dla Ropczyc naturalne centrum grawitacji kulturowej. To nie tylko kwestia geograficznej bliskości, ale przede wszystkim głębokiej, historycznej przynależności – wszak przez stulecia nasze miasto dumnie trwało w granicach dawnego Województwa Krakowskiego.
Ta historyczna pępowina nigdy nie została przecięta. Właśnie tą ścieżką ruszyli członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki „Ropczyce z książką” wraz z bibliotekarzami regionalistami.. Wyprawa ta nie była jedynie turystycznym wyjazdem – stanowiła ona istotne działanie przedsejmikowe, będące bezpośrednim przygotowaniem do nadchodzącego Kongresu Regionalizmu Polskiego. To czytelny sygnał, że ropczyccy bibliotekarze-regionaliści oraz społecznicy aktywnie włączają się w ogólnopolską debatę nad siłą naszych „małych ojczyzn”.
Gdzie tradycja spotyka współczesność
Od króla Kazimierza Wielkiego do Adama Mickiewicza
Nasza podróż rozpoczęła się w miejscu o szczególnym ładunku symbolicznym – pod pomnikiem Króla Kazimierza Wielkiego w Ropczycach. Ten monument to nie tylko hołd dla monarchy, który w 1362 roku nadał naszemu miastu prawa miejskie, ale przede wszystkim kamień węgielny naszej lokalnej tożsamości.
Warto przypomnieć, że idea powstania tego pomnika była wyrazem wielkiej mobilizacji społecznej i patriotycznej mieszkańców. Stał się on trwałą pamiątką lokacji miasta, przypominając nam o królewskim rodowodzie Ropczyc i naszej przynależności do kręgu cywilizacji zachodniej, którą Kazimierz Wielki tak skutecznie budował. Dla nas, regionalistów, ten pomnik jest punktem wyjścia – to tutaj bierze początek opowieść o naszej „małej ojczyźnie”, która dumnie wpisuje się w wielką historię Korony Królestwa Polskiego.
Z tego miejsca, niosąc w pamięci królewski majestat Ropczyc, ruszyliśmy koleją PKP w stronę Krakowa. Po dotarciu do celu stanęliśmy w samym sercu metropolii. Rynek Główny, który niegdyś dla dawnych Ropczyczan był oknem na świat i miejscem nie tylko handlowych kontaktów, dziś stał się dla nas salonem literackim.
Zatrzymaliśmy się przy pomniku Adama Mickiewicza, co stworzyło klamrę kompozycyjną naszej wyprawy: od króla-fundatora w Ropczycach do wieszcza-duchowego przywódcy narodu w Krakowie. Stojąc pod „Adasiem”, czuliśmy fizyczną wręcz ciągłość narodowej tradycji. To zestawienie dwóch pomników uświadomiło nam, że literatura i historia nie są zamkniętymi rozdziałami w podręczniku, ale żywą przestrzenią, która stale tętni życiem i integruje kolejne pokolenia wokół wspólnych, nieprzemijających wartości. Jest to fundament, na którym opieramy nasze przygotowania do Kongresu Regionalizmu Polskiego – przekonanie, że lokalna duma z Kazimierzowego miasta jest nierozerwalnie związana z ogólnopolskim kodem kulturowym.
W GABINECIE MISTRZA ABSURDU
Niezwykle poruszającym punktem programu była wizyta w przestrzeni poświęconej Sławomirowi Mrożkowi. Pani Kustosz z Biblioteki Kraków, z niezwykłą pasją, wprowadziła nas w arkana życia pisarza. Dzięki jej opowieściom gabinet przestał być jedynie wystawą, a stał się miejscem pełnym anegdot o człowieku z jego lękami, humorem i genialną spostrzegawczością.
Co szczególnie zapadło nam w pamięć?
- Warsztat pracy: Maszyna do pisania i rękopisy na czarnym blacie biurka sprawiają wrażenie, jakby autor „Tanga” odszedł od nich zaledwie przed chwilą.
- Filozofia detalu: Urzekły nas drobne rysunki Mrożka i jego słynne, ironiczne podejście do własnej twórczości.
- Oficjalne uznanie: Akt nadania Honorowego Obywatelstwa Krakowa z cytatem z Norwida: „I znakiem zapytania, jak skrzywioną wędką, Łowisz myśl co opodal ledwo skrzelą błyska…”. To kwintesencja metody twórczej Mistrza.
KSIĄŻKI W DAWNEJ APTECE
Kolejnym przystankiem był Antykwariat „Abecadło” – miejsce absolutnie wyjątkowe, bo mieszczące się w murach dawnej apteki „Pod Aniołem Stróżem”, w której leki sprzedawano nieprzerwanie od 1899 aż do 2016 roku. Dziś zamiast aptecznych specyfików na kunsztownie fornirowanych, XIX‑wiecznych regałach piętrzą się tysiące książek, map, pocztówek, grafik i starodruków, tworząc jedną z najbardziej oryginalnych księgarni w Polsce. Zabytkowe meble – z kryształowymi uchwytami, lustrami i drobnymi kolumienkami – zostały uratowane i odrestaurowane, dzięki czemu wnętrze zachowało atmosferę dawnego „muzeum farmacji”, a jednocześnie stało się literackim azylem. Właściciele podkreślają, że półki, które kiedyś wypełniały medykamenty, dziś oferują „lekarstwo dla duszy” – i trudno o trafniejsze określenie. W antykwariacie można przepaść na długie godziny, przeglądając ponad 25 tysięcy woluminów, w tym bogaty dział cracovianów, unikatowe fotografie, winyle czy rękopisy. To także tętniące życiem centrum kultury: odbywają się tu wystawy, koncerty, spotkania autorskie, a nawet nietypowe wydarzenia, jak joga wśród książek czy wymiana ubrań w stylu retro. Nas szczególnie urzekł wykład o pracy antykwariusza – pełen pasji, anegdot i opowieści o ratowaniu książek skazanych na zapomnienie. W połączeniu z klimatem retro to miejsce okazało się idealnym dopełnieniem naszego dnia.
ROPCZYCKIE ŚLADY W KRAKOWSKIM TYGLU
Jako uczestnicy przygotowań do Kongresu Regionalizmu, ze szczególną uważnością szukaliśmy ropczyckich wątków w tkance Krakowa:
- Józef Mehoffer: Jeden z filarów Młodej Polski, wybitny artysta, który urodził się właśnie w Ropczycach. Jego obecność w Krakowie – od monumentalnych polichromii w Bazylice Mariackiej po Dom Mehoffera – to dla nas powód do ogromnej dumy. To dowód, że ropczycka wrażliwość współtworzy fundament polskiej sztuki.
- Etos nauki: Przywoływaliśmy pamięć o wybitnych profesorach związanych z Uniwersytetem Jagiellońskim. Postacie takie jak pochodzący z Broniszowa Karol Olszewski – światowej sławy chemik i fizyk – przypominają, że nasza ziemia ropczycka od zawsze kształtowała elity intelektualne stolicy Małopolski.
STRAŻNICZKA LOKALNEJ PAMIĘCI
W tej podróży towarzyszyła nam postać wyjątkowa – pani Anna Wenc. Na pamiątkowej fotografii na tle Wawelu Pani Anna emanuje spokojem i godnością, która tak dobrze współbrzmi z jej misją ochrony dziedzictwa. Podobnie jak królewskie mury strzegą skarbca narodowego, tak ona – przekazując do Społecznego Archiwum Ropczyc bezcenne pamiątki, w tym niezwykle wartościowe materiały dotyczące rodziny Szczyrków – chroni żywą historię naszych mieszkańców. Jej obecność w sercu Krakowa to dowód na to, że regionalizm to przede wszystkim ludzie i ich niegasnąca pamięć.
Z ROPCZYC NA KONGRES REGIONALIZMU
Dla ropczyckich bibliotekarzy i regionalistów ten wyjazd to świadoma realizacja misji budowania kapitału kulturowego. Kraków nie był jedynie celem podróży – był „żywym tekstem”, który wspólnie czytaliśmy w duchu regionalnej tożsamości.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za ten wspólnie zapisany rozdział! Szczególne słowa wdzięczności kierujemy do Pani Anny Wenc za wspaniałe oprowadzenie nas po Krakowie jej młodości oraz za niestrudzoną pracę na rzecz ocalenia ropczyckiego dziedzictwa.
Zdaniem dr Grażyny Woźny:
„Prawdziwe czytanie oraz mądry regionalizm zaczynają się tam, gdzie zbiorowa pamięć spotyka się z osobistym doświadczeniem. Nasza wyprawa dowiodła, że lektura ksiąg i lektura dziejów ojczystych to jedno i to samo zadanie. To właśnie w żywej refleksji nad przeszłością Ropczyc i Krakowa, w szacunku do dokumentu i pamiątki, rodzi się świadoma tożsamość, którą jako depozytariusze lokalnej tradycji pragniemy zanieść na nadchodzący Kongres Regionalizmu Polskiego. Budujemy przyszłość, nie zapominając, że nasze korzenie czerpią soki z najgłębszych warstw historii królewskich Ropczyc i Ziemi Dębickiej…”






